Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: kahape
2010-05-09, 17:31
JAK WYTRWAĆ???
Autor Wiadomość
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2010-04-14, 13:06   

Cześć,

Właśnie Was znalazłam w sieci, Ja, matka syna z problemem narkotykowym, który to problem zżera mnie już od ładnych paru lat. Były poradnie, terapeuci, grupy wsparcia, sąd, kurator, detoks w szpitalu, Monar, skąd uciekł po 11 miesiącach; umieściłam Go w bursie,skonczyl się rok szkolny, zdał i załatwiłam Mu pracę wakacyjną w Anglii, by do rodzinnego miasta nie wracał, jest tu już kilka lat, z pracą coraz gorzej, nawet i złom już zbiera, ostatnio znowu 'jedzie na amfie', ech, moje współuzależnienie aż buzuje, opuszczam się we wszystkim; teorie raczej znam, ale w praktyce... strasznie cierpię, nie mogę się ogarnąć, pogodzić z Jego degrengoladą.

Jak wytrwać?
 
 
maja 
vip



Pomogła: 42 razy
Wiek: 49
Dołączyła: 20 Sty 2010
Posty: 1769
Skąd: polska
Wysłany: 2010-04-14, 14:27   

Witaj Mama wsród współuzależnionych,tutaj nie jesteś sama, pisz,czytaj,będzie Ci troszkę lżej i działaj teoria to nie wszystko :-/
pozdrawiam
_________________
''Działanie nie zawsze przynosi szczęście,ale nie ma szczęścia bez działania"
 
 
 
mimi 
przyjaciel forum
mimi


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Mar 2010
Posty: 89
Wysłany: 2010-04-14, 18:16   

hej jamama. bardzo dobrze, że chciałaś w końcu z kimś się tym podzielić. natychmiastowo potrzebujesz wsparcia. co do Stanów. teoretycznie szanse są wszędzie takie same. jeden podstawowy warunek to całkowite odseparowanie od świata w którym dotychczas się obracał ( a zaznaczmy,że jeśli syn chciałby wrócić do poprzedniego życia,to zrobiłby to i tu jak i tam, gdziekolwiek by się nie znajdował,bo tak właśnie działa umysł osoby uzależnionej, całe te środowisko,zna jak własną kieszeń.). jest to też kwestia dobrego podejścia terapeuty, jednak w Polsce są oni również naprawdę dobrzy.
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2010-04-14, 23:18   

Dzięki za przywitanie, od razu mi milej.

Ale nie do śmiechu mi: zadzwoniłam właśnie do Niego, spytać jak Mu minął dzień, żeby dowiedzieć się, że nie wstał do pracy (drugi dzień w nowej), pożyczył koledze ostatni grosz, a tamten nie oddaje, no pewnie znów wróci do zbierania złomu, czy czego tam jeszcze..
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2010-04-14, 23:35   

Hej Mimi,

Dzięki za odzew, wiem, że już bez wsparcia nie mogę, szczęście, że Was znalazłam, spalam się z tej rozpaczy, czeznę. W końcu związek mi się rozpadnie i sama zamienię się w jeden wielki koszmarny BÓL, bo moim jedynym dzieckiem zawładnęły dragi.

Wczoraj był w pracy pierwszy dzien, dziś wieczorem zadzwoniłam spytać jak było, no i okazało się, że nie wstał do pracy... , a kolega, któremu pożyczył ostatnie 5 funtów, wcale ich nie oddaje. Bla bla bla...

Tak, odkąd przyjechał do pracy na wakacje do Anglii prawie 4 lata temu, jest tutaj, do jesieni 2009 prawie ciągle pracował, ale coraz bardziej wszystko lekceważył, więc wyleciał, potem stracił mieszkanie, rzeczy, przyjęłam Go jesienią na dwa miesiące, bo wydawało mi się wtedy, że Mu pomagam, a teraz już z Nim coraz gorzej.. Nie mieszkamy razem od Monaru, On faktycznie sam się przez ten czas utrzymuje, ponosząc konsekwencje swoich wyborów, ale zaczęła się równia pochyła.
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2010-04-15, 09:27   

Noc była krótka, płakałam zasypiając po dłuższej rozmowie z synem, zadzwonił już z domu. Od niedzieli wynajmuje pokoj u młodej Murzynki, nie mają kuchenki, tzn. tylko grill działa, pralka zepsuta. Musiał się szybko wyprowadzic od młodego alkoholika, u którego miał pokój w mieszkaniu z opieki społecznej, bo tamten bał się kłopotów. Z butą stwierdził, że jest menelem czy tam lumoem czy coś takiego. Powiedział mi, żebym sobie znalazła jakieś zajęcie, a nie tylko siedzę i myślę o Nim. Baaa... Łeb mi aż tętni, oczy pieką, cała jestem jak jakiś nałogowiec na głodzie (chyba), napiszcie coś, bo już nie mogę wytrzymać tej rozpaczy.
 
 
emeryt 
przyjaciel forum
emeryt Grzegorz


Dołączył: 26 Mar 2010
Posty: 20
Wysłany: 2010-04-15, 14:37   

witam
_________________

 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2010-04-15, 15:41   

Witaj Emeryt, oszczędnyś w słowach, ale dobre i to. Sprawdzam co troche czy ktoś coś doklikał, a tu cisza. Srasznie mi dzisiaj! Powiedział mi, że nie jest jeszcze na dnie, ale blisko, a kiedyś, parę razy, że więzienie to dobra rzecz, wszystko za darmo i fach można zdobyć.

Widzisz Puszek, Twój chociaż skończył studia, mój nawet średniej szkoły nie skończył, a tak się rewelacyjnie zapowiadał.

Ale właśnie umówiłam sie na spotkanie z terapeutą na jutro. A niech tam!
 
 
mimi 
przyjaciel forum
mimi


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Mar 2010
Posty: 89
Wysłany: 2010-04-15, 18:37   

a powiedz mi Jamama ile spędził w Monarze? Wiesz,że powinnaś się zapisać do grupy wsparcia dla współuzależnionych, bo te forum jest co prawda, jakąś odskocznią,ale powinni się Tobą zająć specjaliści.. Ty musisz,mieć własne życie. Może syn zrozumiał, ile "dokonał" i jakie konsekwencje się z tym wiążą. Ja wiem,że zostawienie "w spokoju" swojego jedynego dziecka nie jest wcale łatwe. Ale Ty już jesteś jednym, wielkim kłębkiem nerwów. Szkodzi to Tobie i jak wcześniej napisałaś - Twojemu związkowi. Czy Twój partner rozumie co czujesz? I nie próbuje zachęcić Cię do terapii?

Jeśli by to Ci jakoś pomogło, możesz przeczytać sobie książkę "My, rodzice dzieci z Dworca Centralnego". Książka zawiera autentyczne postacie, tj. rodziców, którzy przeszli przez piekło współuzależnienia. Być może bohaterowie tej książki popchną Cię do radykalnych zmian w Twoim życiu. Ale moim zdaniem, na początku powinnaś jak najprędzej zgłosić się po pomoc, np. do: Powrót z U.
 
 
milena 
vip
współuzależniona



Pomogła: 14 razy
Wiek: 59
Dołączyła: 23 Maj 2009
Posty: 841
Wysłany: 2010-04-15, 20:50   

Witaj jamama i witaj mimi !!Obie wstrzeliłyście się w cudze wątki,dlatego wydzieliłam Wasze posty i scaliłam w jeden wątek,którego autorem jest jamama.Pisząc w wątku Puszka, czy romka po jakimś czasie stracilibyśmy orientację ,czyj to wątek.Teraz będzie wszystko jasne.Tutaj piszemy do jamamy ,a tam do Puszka :-D .
mimi napisał/a:
powinnaś się zapisać do grupy wsparcia dla współuzależnionych, bo te forum jest co prawda, jakąś odskocznią,ale powinni się Tobą zająć specjaliści..
Mimi ma całkowita rację!Wiedza to nie wszystko, a bardzo trudno samemu dać sobie radę ze współuzależnieniem!Napisz czy korzystałaś juz z jakiejś terapii???Pozdrawiam ciepło!!! :-)
_________________
Nie można pomóc wszystkim,ale każdy może pomóc komuś.(E.Foley)
 
 
mimi 
przyjaciel forum
mimi


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Mar 2010
Posty: 89
Wysłany: 2010-04-15, 22:08   

Dobrze Mileno, od tej pory będziemy pisać tylko tutaj.
Jamama, świetnie, że odważyłaś się spotkać z terapeutą. Być może, będzie to krok do całkowicie nowego żywota. Ale musisz pamiętać jedno, Twój syn jest już dorosły, odpowiada za siebie i nie musisz mu już matkować. Czas zająć się sobą.

Dopiero teraz przeczytałam Twoje poprzednie posty i lepiej poznałam historię, więc moje wcześniejsze pytanie o Monar jest nieaktualne. Mam nadzieję,że napiszesz jutro jak było na terapii.

Pozdrawiam, Mimi
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2010-04-16, 01:15   

Jak to dobrze, że jesteście..

Dzwoniłam do syna pod wieczór, zadowolony z dnia, czekał na kolega, który miał Mu coś przynieść. Pracował, mimo wczorajszej bumelki. Powiedział szefowi ponoć, że 'Przecież wiesz, że jestem ćpunem, to czego się spodziewasz". Wg. Niego ten szef tez bierze. Oczywiście, spytał mnie jak spędziłam dzień, spryciarz. Powiedział, że akurat jest czysty, a ja na to, że nie czysty, tylko w oczekiwaniu na 'top-upa', przyznał rację wesoło. Jeszcze zapamiętałam, że póki ma parę groszy, to jest happy, czy coś w tym stylu.

Ciekawe jak będzie na tej terapii, prawda?
 
 
mimi 
przyjaciel forum
mimi


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Mar 2010
Posty: 89
Wysłany: 2010-04-16, 19:59   

Jest happy, bo ma na prochy. Pisałaś kiedyś, że on wcześniej powiedział, że jeszcze na samym dnie nie jest. A musi być na samym samiutkim. Jedynie wtedy ma nikłą, bo nikłą, ale jednak szansę, aby strzelić się w gębę i oprzytomnieć. Czy on bierze tylko amfę?
Trochę się zgubiłam, więc gdzie on teraz aktualnie mieszka? Wynajmuje pokój u tej Murzynki? Ale w kraju,czy w Anglii?

Napisz koniecznie, jak na terapii.
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2010-04-16, 20:23   

On w Anglii, ja w Anglii, ale nie pod jednym dachem (On obecnie u Murzynki) na przeciwległych krańcach miasta, dojazd tak ze dwie godziny no i kosztowny.
Terapia - okazało się, że po 40 minutah czekania, miałam spotkanie z pielęgniarzem, posłuchał mnie, wydawał współczujące dźwięki, wspomniał o twardej miłości; mogę tam przyjść na dyżur takiej osoby kiedy będę potrzebować pomocy, a po tym wstępnym spotkaniu, będę mieć właściwe w najbliższym wolnym terminie, którym okazał się 26 maja, nomen omen - Dzień Matki.

Tak bardzo chciałabym to obdadać z kimś naprawdę kompetnym. On się stacza, a ja ciągnę za Nim.
 
 
mimi 
przyjaciel forum
mimi


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 31 Mar 2010
Posty: 89
Wysłany: 2010-04-17, 13:08   

Ciężka sprawa. Pierwsza myśl jaka mi przyszła, to próba ściągnięcia go do Polski. Może istnieje taka możliwość byście oboje tu wrócili? Jeśli za bardzo nie orientujesz się jakie angielskie organizacje zajmują się problemem narkomanii, to właściwie porozmawiasz sobie tylko z pielęgniarzem jak już wcześniej pisałaś..Jeśli jednak nie widzisz możliwości powrotu, to bezwzględnie musisz stosować jak najbardziej ograniczone stosunki z synem, jakbyś go w ogóle nie znała, aż do rozpoczęcia tej terapii, bo podejrzewam, że jeśli jest to organizacja tym się zajmująca to tam powiedzą Ci dokładniej co i jak. A jak na tą całą sprawę reaguje, o ile w ogóle reaguje, rodzina? Masz kogoś w Polsce? Może warto zastanowić się dlaczego zostałaś z tym sama? Umysł narkomana jest co prawda owładnięty dragami, ale Twoja niemoc może również wynikać z tego, że Ty boisz się syna,jego samego,tego jak się zachowa w stosunku do Ciebie, ale niekoniecznie tak bardzo o niego samego.
Warto przemyśleć ten powrót do kraju. Tam, jest zupełne inne środowisko,które jednak dla narkomana jest zawsze tym samym. A zawsze lepiej jest u tzw. "swoich". Rodzimi terapeuci mogą być niezastąpieni, może nie aż tak bardzo dla niego, ale dla Ciebie na pewno.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.08 sekundy. Zapytań do SQL: 11