AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Tacy sami a siła między nami...
Autor Wiadomość
Żaneta
vip



Pomógł: 5 razy
Wiek: 48
Dołączył: 06 Maj 2009
Posty: 340
Wysłany: 2009-05-20, 16:11   Tacy sami a siła między nami...

Tacy sami, a siła między nami
Ewa Woydyłło-Osiatyńska
Trzeźwi alkoholicy dzielą się doświadczeniem, siłą i nadzieją. W AA ludzie wybaczają sobie dawne krzywdy. To zdjęcie ciężaru wstydu i winy bardzo ułatwia dalsze trzeźwienie.

Pewien dostojnik kościelny poprosił niepijącego alkoholika, by objaśnił mu sens programu Anonimowych Alkoholików. Ten odczytał Kroki i Tradycje, wytłumaczył, co dla niego znaczą. Dostojnik wysłuchał i rzekł: „Ależ wy nie mówicie niczego, czego my nie głosimy w kościele”. „To prawda – powiedział alkoholik – ale nasz program działa”.
Od lat interesuję się fenomenem Anonimowych Alkoholików (AA) z powodów zawodowych, intelektualnych i osobistych. Niewiele znam równie frapujących zjawisk. Zastanawia mnie istota przemiany osobistej zachodzącej w alkoholiku, który zaczyna zmieniać się z osoby uzależnionej i dlatego pijącej w osobę niepijącą, mimo swojego uzależnienia, które – niczym alergia – nigdy nie mija. Za wielki wkład AA do wiedzy o uzależnieniach uważam pojęcie „trzeźwienie”, rozumiane jako dążenie do coraz większej dojrzałości życiowej. Pojęcie to zastąpiło „trzeźwość”, czyli zwykłą abstynencję.
W potocznym rozumieniu wspólnota AA stanowi „samopomocowy system wsparcia” po leczeniu odwykowym. To prawda, że oferuje ona wsparcie. Ale oferuje też coś więcej. AA uczy niedojrzałych ludzi niezbędnych umiejętności życiowych, takich jak samodyscyplina, uczciwość, szczerość, radzenie sobie z frustracją, zawieranie przyjaźni, konsekwencja i odpowiedzialność. Tu ludzie odbudowują moralny system wartości i odzyskują zdolność do uczuć wyższych.

Nie komplikuj

AA uczy alkoholików trzeźwego życia, podsuwając im sposoby na rozwiązywanie problemów: „Żyj i daj żyć”, „Nie komplikuj”, „Najważniejsze najpierw”, „Daj czasowi czas”, „Każdego dnia nie pij tylko dziś”, „Odpuść i powierz Bogu” itd.
Krąży opowieść o Billu W. Gdy jakiś czas nie pił i uwierzył w uzdrawiającą moc rozmowy z drugim alkoholikiem, zaczął sprowadzać do domu przygodnych pijaczków i opowiadał im o sobie z nadzieją, że pójdą za jego przykładem. Kiedyś kilku „pensjonariuszy” zostawił z żoną – Lois, bo wyjeżdżał w delegację. Przykazał jej, by ich karmiła i pilnowała do czasu jego powrotu. Gdy wrócił, w domu nie było żadnego alkoholika. Żona wyjaśniła, że jak trochę wydobrzeli, to sobie poszli. Bill zmartwił się: „No popatrz, a ja myślałem, że chociaż jednemu uda się pomóc”. Lois odrzekła: „Jednemu pomogłeś”.
Nikt nie musi grzebać się w przeszłości, analizować swojej osobowości. AA anuluje pytanie „dlaczego?”: dlaczego ktoś zaczął pić, dlaczego pił więcej niż inni, dlaczego nie mógł przestać. Wystarczy, że nowicjusz przychodzi na mityngi i naśladuje trzeźwiejących ludzi.
Najważniejsza jest możliwość utożsamienia się z innymi alkoholikami. Dla kogoś z poharatanym poczuciem wartości, z ciężkimi stratami i krzywdami spowodowanymi piciem, możliwość utożsamienia się z innymi jest skutecznym sposobem na zmniejszenie wstydu, winy, kompleksu niższości i poczucia izolacji. W AA ludzie wybaczają sobie dawne krzywdy. To zdjęcie ciężaru wstydu i winy bardzo ułatwia dalsze trzeźwienie.
Inną zaletą AA jest nieformalność relacji między uczestnikami wspólnoty. Nie ma tam zapisów, legitymacji ani funkcyjnej hierarchii. Wszyscy mówią sobie po imieniu. Sponsorem nie jest żaden fachowiec, tylko drugi uczestnik AA. Sponsor prowadzi jak przewodnik w Tatrach. Gdy zauważy, że jego towarzysz idzie zbyt blisko urwiska, łapie go za rękaw i odciąga.
Najważniejsze najpierw

W AA panuje optymizm. Każdy, kto tam przychodzi, jest żywym zaprzeczeniem opinii o beznadziejności alkoholizmu. Oto mamy Jurka, Ankę czy Stefana – im się udało, już nie piją. Dlaczego miałoby się nie udać każdemu innemu? Nadzieja na poprawę życia przychodzi od ludzi, którym się udało. W AA mówi się o „dzieleniu się doświadczeniem, siłą i nadzieją”.
Trzeźwienie wiedzie przez niezakłamane mówienie o sobie – o uczuciach, myślach i problemach. Z dzielenia się doświadczeniami i wspólnego poszukiwania rozwiązań tworzy się wspólny system wartości. Ludzie oduczają się niekontrolowanych emocji. Uczą się akceptacji tego, czego nie można zmienić, odwagi, by zmieniać to, co można zmienić, i mądrości, aby odróżniać jedno od drugiego. Ta filozofia pokory czy realizmu góruje nad filozofią roszczeń, oczekiwań, samowoli i buntu.

Żyj i daj żyć

Nie bez znaczenia jest duchowy charakter programu Anonimowych Alkoholików. Sens duchowej przemiany podkreślało wielu psychologów towarzyszących narodzinom AA w Ameryce. Jednym z nich był William James, który zwrócił uwagę na znaczenie duchowego „przebudzenia” dla zmiany charakteru człowieka. Napisał, że religijne przeżycie może poprzedzić moment, w którym „ego” człowieka pęka jak przekłuty balon, uchodzi z niego pycha i nadęte przeświadczenie o wyjątkowości. Moment duchowego przebudzenia przychodzi, gdy osoba znajdzie się „na dnie”. Psychiatra Harry Thiebout, który pomagał formułować założenia wspólnoty, zauważył, że dla alkoholika taki moment może nadejść tylko wówczas, gdy odstąpi od swojego wyobrażenia o sobie jako kimś, kto sam sobie poradzi z problemem.
W literaturze AA sporo mówi się o niedojrzałej osobowości i patologicznym stylu życia, który tę osobowość podtrzymuje. Wielu psychiatrów uważa, że właśnie zaburzona osobowość jest przyczyną alkoholizmu. Moim zdaniem jest ona raczej skutkiem, a nie przyczyną uzależnienia. Co składa się na alkoholową „osobowość”? Twórcy AA za główną cechę alkoholika uznają swoistą omnipotencję, czyli poczucie absolutnej mocy, a zatem chęć kontroli nie tylko w sprawach dotyczących siebie, ale i całego świata. Dominacja i zależność paradoksalnie idą w parze. Niby ktoś ma władzę nad drugim człowiekiem (dominacja), ale bez niego nie wyobraża sobie przetrwania (zależność). Aby podporządkować kogoś swoim celom, alkoholicy uciekają się do wszelkich sposobów, do manipulacji lub przemocy.

Daj czasowi czas

Nowicjusze w AA skłaniani są do tego, by rozpoznawać u siebie przejawy manipulacji, omnipotencji, pychy, nadętego „ja”, ustawicznej kontroli itp. Alkoholicy uważają siebie za ludzi typu „wszystko albo nic”, mają nadrealistyczne pragnienie chwały i wyjątkowości. Mówią o swoich wygórowanych oczekiwaniach i o przekonaniu, że są kimś specjalnym. Chcieliby zawsze górować. Cechuje ich samolubstwo i egocentryzm. Dopiero w AA – dzięki obcowaniu z „takimi samymi” – wielu pojmuje, że nie są pępkiem świata.
Uzależnienie definiuje się jako utratę kontroli nad czymś (np. ilością wypijanego alkoholu). Jaką rolę odgrywa w tym wola? Człowiek może mocą swojej woli sprawić, że zagra w tenisa, ale nie doprowadzi do tego, że wygra. Silna wola wystarczy, żeby do kogoś przyjść, ale nie wystarczy, aby ten ktoś nas pokochał. Według AA wola niespecjalnie przydaje się do tego, aby człowiek osiągnął swoje cele. Do tego raczej potrzebne są umiejętności, a nie sama wola, a już na pewno nie „samo-wola”. Uzależnienie to uporczywe dążenie do szczęścia niewłaściwą drogą.
Gdy problemy spowodowane piciem zaczynają się piętrzyć, alkoholik czuje się porzucony przez Boga i ludzi. Ma poczucie totalnej katastrofy. W takim momencie może doznać niezwykłego wstrząsu – gdy „ego” zostaje przekłute, uchodzi pycha i przeświadczenie o własnej potędze. Z kryzysu wyłania się szansa na dojrzewanie, rozwój duchowy i odrodzenie się dla świata.
Każdego dnia nie pij tylko dziś

W AA często mówi się o pokorze rozumianej jako niezakłamane myślenie, realizm i uczciwość. Pokora to klucz do dobrego życia. Pojawia się, kiedy ktoś odstąpi od przekonania, że jest kimś nadzwyczajnym. Akt wyrzeczenia się wszechmocy wiąże się z nagłym olśnieniem, że człowiek może zrobić coś, ale nie może zrobić wszystkiego. Bycie człowiekiem oznacza omylność, niedoskonałość i zależność od jakiejś siły wyższej. Najtrudniej pogodzić poczucie nadzwyczajności i niedoskonałości. Naprawdę są to dwie strony tego samego medalu. Pod maską omnipotencji i wyjątkowości kryje się wstydliwe i pełne lęku poczucie niższości. Zdrowe poczucie wartości oparte jest na szacunku dla siebie i realistycznym obrazie „ja”. AA uczy, że wszyscy mają prawo do błędu i wszystkim należy się szacunek, niezależnie od dokonań lub ich braku. Panuje tu „zbiorowa uczciwość w przyznawaniu się do wspólnej słabości” – jak powiada Ernest Kurtz, amerykański duchowny, filozof i historyk AA.
Rozwój duchowy wpływa na wyciszenie emocji, odpuszczenie sobie i innym, zmniejszenie roszczeń wobec świata i perfekcjonistycznych oczekiwań wobec siebie. Ułatwia akceptację swoich ograniczeń. Uznanie własnej ograniczoności pozwala zobaczyć w ludziach źródło wzbogacenia, a nie zagrożenia. Akceptując swoją słabość, można zacząć dzielić się z innymi tym, co się posiada lub potrafi.
Bywając na otwartych mityngach AA, zauważyłam, że alkoholicy potrafią śmiać się z siebie. Publiczne wyszydzanie swoich wad ma na celu sprowadzenie alkoholowego „ego” do realistycznych rozmiarów i przekłucie nadętego „ja”.

Odpuść i powierz Bogu

Oto kilka żartów opowiadanych na mityngach AA. O „suchym” alkoholiku – wstaje koleś okropnie zły, a żona pyta go, co chciałby na śniadanie. „Dwa jajka. Jedno sadzone, a z drugiego jajecznicę” – odpowiada. No więc żona smaży jajka, wykłada na talerze i stawia przed mężem. Ten wścieka się i zrzuca talerze na podłogę. „O co ci chodzi?” – pyta żona. „Z tego jajka, które miało być sadzone, zrobiłaś jajecznicę. A z tego, z którego miała być jajecznica, zrobiłaś sadzone”.
Pewien psycholog po leczeniu odwykowym spotkał się ze sponsorem, który okazał się człowiekiem z nieukończoną zawodówką. Psycholog długo rozważał, jak mogło dojść do tego, że on – taki oczytany, wykształcony znawca osobowości – został alkoholikiem. Gdy skończył, sponsor powiedział: „Wiesz co, jak ci złoty zegarek wpadnie do szamba, to nie jest ważne, dlaczego tam się znalazł, tylko jak go stamtąd wydobyć”.
Pewien alkoholik wybrał się pierwszy raz na mityng AA. Spóźniony, przychodzi pod podany adres, a tam na trzech drzwiach wiszą trzy kartki z napisem: „Mityng”. Podszedł do pierwszych drzwi i usłyszał szepty, podszedł do drugich, dobiegły go szlochy. Podszedł do trzecich, a tam wybuchy śmiechu. Tu wszedł – i dobrze trafił. W sali, z której dobiegały szepty, odbywał się mityng Al-Anon, a w tej, z której słychać było szlochy – DDA.
_________________
Kobieta ma tyle siły, że zadziwia mężczyzn...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10