AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: kahape
2012-08-31, 11:13
Rzecz o naprawie...
Autor Wiadomość
Baracca
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-30, 22:55   Rzecz o naprawie...

Witajcie Wszyscy!

Czytam Wasze forum od jakiegoś czasu i znalazłem tutaj odpowiedź na wiele myśli, które mnie nurtowały.

Nazywam się Grzegorz i jestem alkoholikiem od 10 lat. Piłem mało, piłem wiele, ale w ciągu tego czasu dni, kiedy nie wypiłem zupełnie nic dałoby się policzyć na palcach obu rąk, w odstępach wielomiesięcznych. I to tylko dlatego, że z jakichś powodów nie mogłem - nie muszę dodawać jak bardzo wtedy "tęskniłem". Jakieś 4 lata temu zdałem sobie sprawę z tego kim naprawdę jestem. Od tego czasu poczucie bycia alkoholikiem tkwiło w mojej świadomości, ale spychałem to na samo jej dno, zapijając ten fakt dzień po dniu.

Zaglądałem na różne fora przez te lata od czasu do czasu, ale brakowało mi odwagi żeby przyznać się przed samym sobą kim jestem i siły, żeby coś z tym zrobić.

Dzisiaj kończy się właśnie pierwszy dzień, kiedy świadomie, z premedytacją, będąc w domu sam od rana nie piłem nic. Chcę trzeźwieć - postanowiłem, że dzisiaj nie będzie klina...

Znalazłem Ośrodek i zapisałem się na terapię - dopiero za miesiąc, ale jest.
Znalazłem grupę AA w okolicy i zamierzam się tam wybrać we wtorek.
Jutro z samego rana idę do lekarza, bo trzeba ocenić jak bardzo po tych latach jestem zdezelowany, a i liczę, że on też coś ze swojej strony doradzi.

Wierzę, że to mój pierwszy dzień z reszty życia, ale wiem też, że nie będzie lekko.

Witam Was i pozdrawiam serdecznie, licząc, że będziemy się razem wspierać.

Grzegorz alkoholik
 
 
Tomoe
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-31, 07:57   

Witaj Grzegorzu.
Mam na imię Alicja, jestem alkoholiczką.
Życzę Ci powodzenia w twoich przedsięwzięciach.
:)
 
 
rollins 
vip


Pomógł: 13 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sie 2011
Posty: 664
Skąd: PL
Wysłany: 2012-08-31, 09:03   

Cześć Grzegorz,
Ta reszta Twojego życia może być naprawdę bardzo, ale to bardzo fajna. Dużo lepsza bez alkoholu niż z nim. A to poczucie wolności to coś, za czym naprawdę warto tęsknić. Wiem to z własnego doświadczenia.
Mi bardzo pomaga nie nastawianie się, że będzie ciężko i przeżywanie każdego kolejnego dnia bez alkoholu. Jednego dnia. Dziś chcę nie pić :-)

Pozdrawiam Cię, Robert alkoholik
_________________
I can say I hope it will be worth what I give up
 
 
 
anka799
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-31, 09:20   

Witaj Grzegorzu :-)
Ja jestem osobą współuzależnioną (więc niejako z drugiej strony), ale bardzo miło było przeczytać Twój post i te słowa:

Baracca napisał/a:
Chcę trzeźwieć - postanowiłem, że dzisiaj nie będzie klina...
Znalazłem Ośrodek i zapisałem się na terapię ...
Znalazłem grupę AA ...
zamierzam się tam wybrać we wtorek...
Jutro z samego rana idę do lekarza ...
Wierzę, że to mój pierwszy dzień z reszty życia...

Życzę więc Tobie wytrwałości i konsekwencji w realizacji swoich trafnych decyzji i zamierzeń.

Będę do Ciebie zaglądać i trzymać kciuki za Ciebie. Powodzenia :-)
 
 
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2012-08-31, 11:13   

Witaj, Grzegorzu.
Przeniosę Twój wątek do forum alkoholizmu.
Baracca napisał/a:
Chcę trzeźwieć - postanowiłem, że dzisiaj nie będzie klina...
dobre postanowienie
Baracca napisał/a:
Jutro z samego rana idę do lekarza, bo trzeba ocenić jak bardzo po tych latach jestem zdezelowany, a i liczę, że on też coś ze swojej strony doradzi.
byłeś, jakie efekty?
pozdr
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
KAMO 1 
przyjaciel forum



Pomógł: 2 razy
Dołączył: 20 Sie 2012
Posty: 40
Skąd: wrzechświat
Wysłany: 2012-08-31, 11:51   

Baracca napisał/a:
Wierzę, że to mój pierwszy dzień z reszty życia, ale wiem też, że nie będzie lekko.


Witaj na pokładzie..... :mrgreen:
A czy było lekko gdy piłeś?
Teraz może być tylko lepiej... :mrgreen:
Życzę Ci odwagi i konsekwencji.
 
 
 
Eila 
vip
Eila


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 03 Lip 2012
Posty: 125
Skąd: Poland
Wysłany: 2012-08-31, 11:53   

Witaj Grzegorz
Pięknie to wszystko piszesz co chcesz zmienić w swoim życiu.
A Ja ze swej strony z całego serca życzę Ci KONSEKWENCJI
W REALIZACJI TYCH ZAMIERZEŃ :)



Pozdrawiam
Eila
 
 
 
Baracca
[Usunięty]

Wysłany: 2012-08-31, 15:35   

Muszę Wam powiedzieć, że ta wizyta to nic specjalnego - popukał, osłuchał i dał kolejne skierowania. Dopiero jak będę miał wyniki badań specjalistycznych i laboratoryjnych to będzie można coś powiedzieć.

Zgadzam się, że reszta życia będzie piękna i też na to czekam - przy okazji wywaliłem do kosza papierosy, jako że w drodze powrotnej zrobiłem sobie spacer i mnie trochę "przydusiło". Teraz przygotowuję się do spania, bo to już dwie nieprzespane noce za mną...

Tak więc jutro więcej impresji, bo dzisiaj już padam z nóg.

Dobranoc i bardzo dziękuję za wsparcie.

Grzegorz alkoholik
 
 
Eila 
vip
Eila


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 03 Lip 2012
Posty: 125
Skąd: Poland
Wysłany: 2012-09-01, 12:12   

Dzień Dobry Grzegorzu :)

I jak minęła noc???
 
 
 
Gonzo.pl 
vip


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 02 Sie 2012
Posty: 458
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2012-09-01, 18:10   

Witaj Grzegorzu. :-)
Gratuluję słusznych decyzji.

Pozdrawiam.
M.
 
 
 
Baracca
[Usunięty]

Wysłany: 2012-09-03, 21:45   

Witam ponownie po małej przerwie.

Niestety cała sprawa okazała się być bardziej skomplikowana niż się spodziewałem na początku. Myślałem, że to będzie jak z rzucaniem palenia - odstawię, trochę się pomęczę, parę dni głodu i naprzód, niestety to nie takie proste...

Ale ad rem jak mawiali starożytni.

W piątek, kiedy ostatnie raz do Was pisałem, słyszałem muzykę. Myślałem, że to sąsiad sobie urządza małą dyskotekę, w odwecie za moje głośne słuchanie muzyki i oglądanie filmów przez ostatnie wieczory i noce. Ale kiedy dołączyły się do tego wszystkiego wyraźnie słyszalne z zewnątrz głosy - poczułem, że coś jest jest nie tak... i to mocno nie tak!

Przycichło, napisałem Wam, że idę spać i położyłem się, a tu... znowu ta cholerna muzyka i głosy... Szybciutko ubrałem się i poszedłem do szpitala, a że mam niedaleko to zajęło mi to z 10 minut, ale ta droga to był prawdziwy horror - słyszałem, że wszyscy rozmawiają tylko o mnie, chcą mnie zabić, a przynajmniej tak mi przypie...ć, żebym zapamiętał do końca życia. Słowem - psychoza i halucynacje. Zdawałem sobie sprawę, że to omamy, ale i tak czułem się bardzo źle. Kiedy w końcu dotarłem na SOR w szpitalu, sprowadzono psychiatrę - diagnoza była krótka - ostry zespół abstynencyjny. Oczywiście wylądowałem na oddziale leczenia AZA i tak zakończył się piątek... :cry:

Ale dobrze wyszło, bo aż boję się pomyśleć co mogłoby się dziać, gdybym nie poszedł na SOR - pierwszej nocy na oddziale naprawdę dziwaczyłem, więc w domu pewnie urządziłbym niezłą demolkę. Za to po wszystkich prochach jakie dostałem zasnąłem wreszcie spokojnie jak dziecko i po raz pierwszy od dwóch tygodni spałem do rana, podobnie jak kolejne dwie noce. Więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszlo ;-)

Wyszedłem dzisiaj po obiedzie, z długą receptą i bezwzględnym zakazem picia alkoholu, co i tak jest zgodne z moim postanowieniem. A kiedy wszedłem do domu i zobaczyłem miny mojej rodziny, która wiedziała co się stało i jak trafiłem na detoks i kiedy potem wszyscy razem się przytuliliśmy poczułem się wreszcie szczęśliwy, bez odrazy do samego siebie i bez ciągłego, zalewanego trunkami, poczucia winy. Weekend spędziłem na oddziale zamkniętym, ale naprawdę było warto - po to żeby poczuć, że znowu mam rodzinę, a oni mają mnie. Wiem, że to dopiero początek naszej podróży ale zawsze coś... Poza tym poczułem taką małą wolność - pierwszy raz po wielu latach nie wracam z zalaną, albo skacowaną mordą do domu do rodziny - takie małe zwycięstwo...

Postanowiłem też, że pójdę dzisiaj na meeting - znalazłem go dosłownie dwa kroki od siebie i powiem Wam, że to było niesamowite uczucie. Naprawdę nie wiem do czego to można porównać - przychodzi obcy człowiek, z ulicy, nikomu nieznany, a inni traktują go jak swojego przyjaciela, brata nieledwie... Powitanie, poczęstunek, cała symbolika - to po prostu niesamowite... I ta więź łącząca tak bardzo różnych ludzi. A kiedy jeden z nich na przerwie podszedł do mnie - ja go widziałem pierwszy raz na oczy, a on mnie - i podał mi swój numer telefonu ze słowami: "Stary, jak będziesz miał dół, albo będziesz koniecznie chciał się nachlać, będziesz na głodzie po prostu dzwoń do mnie, o każdej porze" - no to mi świeczki w oczach stanęły. Jestem naprawdę wzruszony pomocą jaką mogą sobie okazywać obcy sobie ludzie, których łączy wspólny cel. Wzruszony, ale i naładowany dobrą energią - to naprawdę wspaniałe doświadczenie, które daje dużo, bardzo dużo dobrej siły.

Kończę i pozdrawiam wszystkich serdecznie - dzisiaj mija mój piąty dzień :-)

Grzegorz alkoholik
 
 
rollins 
vip


Pomógł: 13 razy
Wiek: 47
Dołączył: 04 Sie 2011
Posty: 664
Skąd: PL
Wysłany: 2012-09-03, 22:31   

Podobnie się czułem po pierwszym mitingu.
Fajnie, że się trzymasz.
Będzie coraz lepiej. :-)

Pozdrawiam, Robert alkoholik
_________________
I can say I hope it will be worth what I give up
 
 
 
Gonzo.pl 
vip


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 02 Sie 2012
Posty: 458
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2012-09-03, 22:44   

Słuszne kroki Grzegorzu. A życzliwości i wsparcia w AA nie niezmierzone zasoby.
Hmmm...nie chciałbym być upierdliwy :-D ale jakieś konkretne kroki w kierunku terapii masz w planach? I raczej nie poprzestawaj na tym jednym mitingu. ::)
 
 
 
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2012-09-04, 12:09   

No, Grzegorz, niebezpiecznie było. Dobrze, że wybrałeś szpital, tak uważam.
Wymagałeś specjalistycznej/fachowej pomocy.
pozdr
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
Baracca
[Usunięty]

Wysłany: 2012-09-04, 18:31   

Gonzo.pl napisał/a:

Hmmm...nie chciałbym być upierdliwy :-D ale jakieś konkretne kroki w kierunku terapii masz w planach? I raczej nie poprzestawaj na tym jednym mitingu. ::)


No cóż... na terapię zapisałem się już w czwartek, w swoim pierwszym dniu - 28 września mam pierwsze spotkanie z terapeutą, po którym zostanę chyba... bo ja wiem? - do jakiejś grupy zakwalifikowany. Nie wiem, nie znam się, nigdy nie przechodziłem żadnej terapii.
A co do mitingów to zamierzam chodzić regularnie. Praktycznie każdego dnia jest jakiś w odległości góra 15 minut spaceru więc jest w czym wybierać. Poza tym - po wczorajszym doświadczeniu jestem naprawdę mocno zbudowany tym co tam zobaczyłem i czego doświadczyłem - naprawdę cholernie mocny, pozytywny kop ;-)
Wiem gdzie iść, wiem co zrobić jeśli będę potrzebował energii czy jeśli będę miał doła. Albo chociażby po to, żeby sobie przypomnieć kim jestem i dokąd zmierzam.

Na razie mija szósty dzień.

Wszystko jest OK - byłem w pracy, ludzie się trochę dziwnie patrzyli, bo nagle nie wiadomo skąd tyle energii we mnie, a mnie po prostu nie dławił kac ani żadne przeklęte poczucie winy. W ciągu 8 godzin zrobiłem tyle, ile wcześniej przez trzy dni robiłem jadąc na jałowym biegu. Naprawdę dopiero teraz, powoli zaczynam dostrzegać jakie kajdany nakłada alkohol.
Póki co przechodzę obojętnie obok sklepów, bez problemów robię zakupy i wcale nie korci mnie widok butelek na półkach. Raczej zastanawia - co dwa kroki sklep z piwem, z gorzałą, ale jak świeże bułki chcesz kupić - to trzeba już dalej iść. Ale jakbyś chciał się napić - proszę bardzo, do wyboru do koloru i na każdym kroku :-|
Na to też wcześniej nie zwracałem uwagi.

Na razie ostrożnie stawiam kroki, nie popadam w entuzjazm, staram się być spokojny i stonowany. Plany to kolejne 24 godziny bez alkoholu no i dzień wypełniony po brzegi zajęciami, tak, żeby nie było czasu myśleć o dawnym "przyjacielu"...

kahape napisał/a:

No, Grzegorz, niebezpiecznie było. Dobrze, że wybrałeś szpital, tak uważam.
Wymagałeś specjalistycznej/fachowej pomocy.


Jak patrzę na to z perspektywy to też tak myślę. Nigdy nie miałem takich omamów / halucynacji i nie chciałbym ich więcej doświadczyć - to naprawdę makabryczne przeżycie. Kiedy wydaje ci się, że wiesz kim jesteś i jednocześnie zupełnie nad sobą nie panujesz, cały czas zachowując świadomość... Skraj szaleństwa :shock:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 12