AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Mam go już dosyć
Autor Wiadomość
kicia
przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lis 2013
Posty: 11
Wysłany: 2013-11-07, 23:42   Mam go już dosyć

Witajcie, od jakiegoś czasu przeglądam to forum w poszukiwaniu czegoś co pomoże mi w walce z samą sobą. Przeczytałam już "Małżeństwo na lodzie", "Koniec współuzależnienia" i masę artykułów o współuzależnieniu. Teraz potrzebuję się wygadać.
Ja mam 30 lat, mój partner 41. Mieszkamy ze sobą od 2,5 roku. Zawsze lubiłam wypić, pobawić się. Pewnie dlatego znajomości z moim obecnym i poprzednim partnerem zaczynały się przy drinku. Vodka connecting people.
Tyle że rano z bólem głowy pędziłam do Biedronki po kurczaka na rosół, a nie po piwo. W odróżnieniu do mojego alko. Eeee tam, myślałam. Większość facetów tak robi. Ja tak nie robię, bo jestem kobietą.
Na początku się pilnował. Pierwszy wspólny urlop - hulaj dusza piekła nie ma. Rano plaża wieczorem zakrapiana dyskoteka. Później dojechał kolega mojego alko i dotarło do mnie jak potrafi się upodlić. Były nerwy, moje krzyki na pół ośrodka, potem kontrolowanie. Później dojechał inny znajomy przy którym już musiał trzymać pion. Więc sam się ogarnął. Ale wtedy ja byłam tą złą, bo wypominam. Po powrocie myślę: ok, towarzystwo nie to. Trzeba inaczej planować urlopy.
Później zaczęły się problemy finansowe, zaufał komuś kto trzymał mu przed nosem marchewkę na kiju. Pół roku pracy praktycznie za darmo. No i się zaczęło.
Tydzień chlania, dwa dni dochodzenia do siebie i przepraszania na kolanach, obiadki, kwiatki, sratki. Za trzy, cztery tygodnie ktoś misia zdenerwował i znów to samo. Później założył firmę i zaczął jako tako prząść. Niewystarczająco, żeby pokrył rachunki za mieszkanie chociaż w połowie.
Moje groźby bez pokrycia, jego urok i euforia bo zrobił zakupy i zabrał do kina, tudzież restauracji. Chcę wyjść z koleżankami? Nie ma problemu. On mnie przywiezie i odwiezie. Cud miód i orzeszki. On chyba nie może byś taki zły.... Przeczekam poprawi się.

5 października zmarła moja jedyna babcia. Zapytałam czy ze mną pojedzie do mojego rodzinnego miasta oddalonego o 250 km. Powiedział, że ma zlecenie w dzień pogrzebu. Ok, rozumiem, zostań, pracuj. Wyjechałam w przeddzień pogrzebu. Zadzwoniłam, żeby powiedzieć, że dojechałam. Już był po. Mam alkomat w uszach i usłyszę chociażby jedno piwo. Nazajutrz to samo. Coś we mnie wtedy pękło. Wróciłam, następnego dnia po powrocie z pracy dostałam sms, że przeprasza, ale nie może dojechać do domu. Dzień później powiedziałam żeby wracał tam skąd wrócił dopóki nie wytrzeźwieje, bo nie będę rozmawiać z pijanym. Popił tydzień. Od 11 października koniec kropka nic nie wypije.

Teraz ja miałam pole do popisu, na zmianę go gnoiłam i chwaliłam. Sama się pogubiłam w swoich uczuciach. Jakoś to znosił. Do dziś.

Wczoraj pojechał zmienić mi opony. Wrócił ok 22. Mówię zostaw, wyniesiesz je do piwnicy jutro. Wróciłam z pracy, obiadek naszykowany. Ale trafił mnie nerw, bo zadzwoniła jego była. Kontaktują się bo mają dziecko. Ale zawsze mnie coś strzela, jak do niego dzwoni. Więc wyniosłam te cholerne opony do piwnicy, po czym powiedziałam, że nie jest mi do niczego potrzebny. Wyszedł, wrócił za jakieś 2 godz. Po ćwiartce.

Właściwie to nie wiem dlaczego to napisałam, jeśli ktoś przeczyta tę wypowiedź, chwała mu. Ale lżej mi na duszy.
Ostatnio zmieniony przez kicia 2013-11-07, 23:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2013-11-08, 08:27   

hymmm tak powiem tylko jedno, a raczej zapytam....JESTEŚ SWIADOMA ŻE PRÓBUJESZ UŁOŻYĆ SOBIE ŻYCIE z ALKOHOLIKIEM - pijącym alkoholikiem ??
może dodam od siebie - alkoholik pije bo PIĆ MUSI - i niewazne kto choruje umiera potrzebuje pomocy czy opieki - pije i już (na troski na kłopoty na szczęście po prostu na wszystko) ja potrafiłem zapomnieć o swoim dziecku w przedszkolu czy zostawić je w macdonaldzie (oczywiście na chwilkę - bo obok był bar więc skoczę palnę dwa piwa i myk myk wrócę....) tak jest było i BĘDZIE nie miej złudzeń
 
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2013-11-08, 08:45   

będe to wklejał z uporem maniaka :)

Widzisz ... życie z alkoholikiem jest jak gra w szachy.
Przy czym arcymistrzem jest alkohilik, a Ty jego sparring-partnerem.

W grze w szachy chodzi o to, aby "unieruchomić" króla przeciwnika.
Doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie miał żadnego rochu,
który byby w stanie ocalić jego najwazniejszą figurę przed "zbiciem".
Ten stan nazywa się matem.
Alkoholikowi chodzi o to, aby zamatować swoją ofiarę najmniejszym
kosztem.
W tym celu często poświęca różne swoje pionki, figury, aby wciągnąć
Cię w pułapkę i doprowadzić do sytuacji, w której on uzyska przewagę
pozycyjną.

W naturę tej gry są wpisane straty.
Zbija się pionki, figury lekkie, figuty ciężkie, ...
Nie da się grać w szachy nie ponosząc strat oraz ich nie zadając.

Zwykle, szczególnie u niezbyt doświadczonych graczy, partia się
kończy gdy na szachownicy nie pozostaje prawie nic figur ani pionków.
Spustoszenie, które dokonało się w czasie tej gry jest praktycznie
nieodwracalne.

Dokładnie tak samo wygląda gra w życie wspólne z alkoholikiem.
Zwykle wygrywa arcymistrz, dożywając do końca swych dni bez zmiany
swojego postępowania, czasem doprowadza się do sytuacji patowej, a
jedynie w nielicznych wypadkach udaje się wygrać sparring-partnerowi.
Zawsze jedna towarzyszą temu ogromne straty na szachownicy życia.

Podobnie jak w szachach, każdy doświadczony gracz jest w stanie
przewidzieć wiele ruchów naprzód.
Wie jak zagra jego przeciwnik, gdy on wykona jakiś ruch.
Wie co będzie potem, jakie będą tego konsekwencje.
Na początku, czy w środku gry nie wie się jak cała partia będzie
przebiegać, bo zawsze gdzieś w końcu któaś ze stron popełni jakiś
błąd, zmęczona długim czasem rozgrywki.
Wygrywają jednak zwykle arcymistrzowie.

Jest jednak pewna różnica między grą w szachy, a zyciem z
alkoholikiem.
Aby móc dobrze grać w szachy, potrzebna jest trzeźwa (nomen omen)
ocena sytuacji na planszy, młasnych możliwości, możliwości
przeciwnika.
Współuzależnione kobiety zaś nie myślą trzeźwo, więc zawsze
przegrywają.
Przegrywają wiele lat ze wswojego życia.

Szachista w ważnej rozgrywce nie słucha sugestii swojego przeciwnika
dotyczącej tego jak powinien zagrać, bo wie, że ten go chce zwieść.
Gdy szachista usłyszy radę co do tego jak powinien w tym momencie
zagrać od kogoś, kto ma większe doświadczenie niż on w tej grze,
zwykle słucha tej rady, bo wie, że tamten widzi i wie więcej niż on.

Współuzależnieni zaś nigdy takich rad nie słuchają.
Nie słuchają bo liczą na cud.
Na to, że akurat oni go doświadczą.
I zdarza się, że doświadczają.
Nigdy jednak wtedy, gdy na szachownicy stoją jeszcze jakieś jego
wartościowe figury do zbicia.
Cud może nastąpi dopiero wtedy, gdy wszystko stracisz - Ty i on.
A i to rzadko.
Wtedy zacznie się nowa partia.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------
A szanse dawane alkoholikom?
Jest ich wiele.
- pierwsza,
- druga,
- trzecia,
- jeszcze jedna,
- jeszcze jedna,
- jeszcze jedna,
- kolejna,
- ostatnia,
- naprawdę ostatnia,
- ta już naprawdę ostatnia,
- jak już tym razem nie dotrzyma obietnic, to więcej nie będzie prosił,
- wie, że wszystko jego wina i wszystko zawalił, ale błaga o ostatnią,
- wie, że nie potrafi dotrzymać obietnicy, ale jak mu nie dasz ostatniej szansy
skończy z sobą,
- teraz już naprawdę skończy,
- jest nikim, jest bydlęciem, ale błaga o ostatnią,
 
 
 
kicia
przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lis 2013
Posty: 11
Wysłany: 2013-11-08, 09:47   

Tak, dotarło do mnie, że walczyłam różnymi sposobami żeby nie pił. Bo w mojej głowie był obraz alkoholika który się awanturuje i po którego przyjeżdża policja. A ten grzeczniutki wesolutki kładł się do wyra. Teraz już wiem, że jestem bezsilna wobec jego miłości do butelki. Próbuję przekonać go żeby się wyprowadził, bo rujnuje moje zdrowie psychiczne. A odpowiedzi są na zmianę: daj mi szansę, nie widzisz że cię kocham?, a więc wyrzucasz mnie, jesteś materialistką, już niedługo wszystko zmieni się na lepsze, itd.... A ja już nie mogę na niego patrzeć. Tylko czasem odzywa się jakiś durny przebłysk nadziei. Dlatego potrzebuję od Was kopniaków.
 
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2013-11-08, 09:58   

kicia napisał/a:
Tak, dotarło do mnie, że walczyłam różnymi sposobami żeby nie pił. Bo w mojej głowie był obraz alkoholika który się awanturuje i po którego przyjeżdża policja. A ten grzeczniutki wesolutki kładł się do wyra. Teraz już wiem, że jestem bezsilna wobec jego miłości do butelki. Próbuję przekonać go żeby się wyprowadził, bo rujnuje moje zdrowie psychiczne. A odpowiedzi są na zmianę: daj mi szansę, nie widzisz że cię kocham?, a więc wyrzucasz mnie, jesteś materialistką, już niedługo wszystko zmieni się na lepsze, itd.... A ja już nie mogę na niego patrzeć. Tylko czasem odzywa się jakiś durny przebłysk nadziei. Dlatego potrzebuję od Was kopniaków.


hymm wieć weź pod uwagę że alkoholikowi jesteś potrzebna jak woda (czy wóda) ktoś musi się nim opiekować w końcu - i się opiekujesz - robisz dokładnie to czego on sobie życzy a że trzeba od czasu do czasu się pokajac coś obiecać jakoś ugłaskać - tu kwiatek tam obiadek kino restauracja hehe romantycznie tak.....to też jest wkalkulowane w całą sytuację i on to wie....wiesz kiedy zacznie myśleć ?? wtedy kiedy dostanie kopa w dupę i zobaczy (poczuje) że kop jest dany z całą konsekwencją tego kopa - jeśli jak mawia każda współuzaleniona naprawdę Cię "kocha" coś zacznie robić jeśli nie "kocha" znajdzie inna opiekunkę
 
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2013-11-08, 10:02   

kicia napisał/a:
A odpowiedzi są na zmianę: daj mi szansę, nie widzisz że cię kocham?, a więc wyrzucasz mnie, jesteś materialistką, już niedługo wszystko zmieni się na lepsze, itd....


hehe a propo alkoholików uczą na specjalnych kursach chyba tych argumentów bo każdy ale dosłownie KAŻDY wali ten sam tekst :) też tak miałem :D
 
 
 
kicia
przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lis 2013
Posty: 11
Wysłany: 2013-11-08, 10:53   

Ciekawe czy po skończonym kursie dostają certyfikat potwierdzający umiejętność wyprowadzania swojej kobiety z równowagi? :shock: :)
 
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2013-11-08, 11:02   

kicia napisał/a:
Ciekawe czy po skończonym kursie dostają certyfikat potwierdzający umiejętność wyprowadzania swojej kobiety z równowagi? :shock: :)


hehe jak już pisałem gdzieś on boi się konsekwencji PICIA !!! a wiesz jak mawia przysłowie RAZEM RAZNIEJ !!!!!
ps. zawsze ciekawiło mnie stwierdzenie "kocham" - ja mozna kochać kogoś kogo się nie zna ?? bo musisz przyznac nie znasz na trzeźwo osoby którą "kochasz"
 
 
 
jobael 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 21 Lut 2009
Posty: 629
Skąd: z...
Wysłany: 2013-11-08, 11:49   

kicia napisał/a:
dotarło do mnie, że walczyłam różnymi sposobami żeby nie pił.

A walka nie daje nic. Wręcz przeciwnie, zmusza alkoholika do wymyślania coraz lepszych wymówek, kryjówek, sposobów.
Najlepszym sposobem jest postawienie warunku, by wybrał Ty albo alkohol i być konsekwentną w egzekwowaniu.
To On sam musi zdecydować co wybiera.
koos napisał/a:
wtedy kiedy dostanie kopa w dupę i zobaczy (poczuje) że kop jest dany z całą konsekwencją tego kopa - jeśli jak mawia każda współuzależniona naprawdę Cię "kocha" coś zacznie robić jeśli nie "kocha" znajdzie inną opiekunkę

A czy nie jest tak, że właśnie dostał kopa od poprzedniczki i znalazł tę nową opiekunkę w Twojej osobie?
Witaj na forum :)
 
 
 
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2013-11-10, 12:06   

Witaj kicia.
Brawo!! Brawo!! Brawo!!! Po 2,5 roku widzisz to, czego ja nie widziałam przez wiele lat.
kicia napisał/a:
Tydzień chlania, dwa dni dochodzenia do siebie
no, to już jest czysty alkoholizm :arrow: ciągi alkoholowe. Z czasem okresy abstynencji stają się krótsze a okresy chlania wydłużają się.
kicia napisał/a:
nie widzisz że cię kocham?
noooo, jeżeli jest przez tydzień nieobecny/nieprzytomny/nieodpowiedzialny... to jakoś nie widać tej miłości do ciebie.
Widać natomiast ogromną miłość do kochanki-flaszki.

Tak pisze alkoholik:
cyt"Niestety ta choroba powoduje, że kochamy WYŁĄCZNIE flaszkę.
Cała reszta, w tym i wszyscy bliscy, to tylko mniej lub bardziej uciążliwy dodatek do owej flachy, która zastępuje nam absolutnie WSZYSTKO i nie próbuj nawet się łudzić, że w Twoim przypadku jest inaczej. Taka choroba.... "kcyt.
kicia napisał/a:
walczyłam różnymi sposobami żeby nie pił
ty (!) walczyłaś, on nie. Alkohol coś mu daje. W alkohol się ucieka - od życia, od problemów, kłopotów, odpowiedzialności.... (od czegoś tam jeszcze- nie wiem nie jestem alkoholikiem).

Schemat jest prosty :arrow: trzeba sobie znaleźć "pomagiera" u którego można się schować, który zabezpieczy nasze potrzeby (żeby nie zginąć) i potem już można spokojnie chlać.
Co jakiś czas coś tam obiecać, kwiatki sratki (jak piszesz :D :D ) dać jakiś płomyk nadziei, zmanipulować... i znowu flaszka na pierwszym miejscu.

To coś jak -tasiemiec- musi mieć swojego żywiciela, aby przeżyć.

Pytanie brzmi - dlaczego zgadzasz się być żywicielem dla tasiemca?
pozdr

do poczytania http://forum.akcjasos.pl/viewtopic.php?t=510
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
Ostatnio zmieniony przez kahape 2013-11-10, 12:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
kicia
przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lis 2013
Posty: 11
Wysłany: 2014-02-21, 14:03   

Wypieprzyłam gnojka z domu w końcu. Z hukiem. Niestety część rzeczy została, będę je musiała sama spakować. Jestem z siebie dumna, choć może nie ma z czego. Widocznie jestem złą kobietą
 
 
 
jobael 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 21 Lut 2009
Posty: 629
Skąd: z...
Wysłany: 2014-02-24, 00:09   

kicia napisał/a:
Wypieprzyłam gnojka z domu w końcu

:706:
Brawo kobieto!
Obyś wytrwała i nie dała się wziąć na czułe słówka o miłości, bo on miłość to jedynie do butelki czuje.
No, chyba, że ten wykop otworzy jemu oczy i zacznie leczyć się.
Powodzenia na nowej drodze życia :)
 
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2014-02-24, 08:33   

kicia napisał/a:
Widocznie jestem złą kobietą


hymmm mówisz ?? osobiście wątpię być była "złą kobietą" :)
 
 
 
sław47 
vip
sław47


Pomógł: 20 razy
Dołączył: 14 Mar 2010
Posty: 340
Wysłany: 2014-02-24, 15:55   

Brawo. Gratuluję zdecydowania i świadomości zagrożenia. Możliwe że tym posunięciem uratowałaś mu życie. Sobie na pewno.
Pozdrawiam Sławek
 
 
 
kicia
przyjaciel forum


Dołączył: 07 Lis 2013
Posty: 11
Wysłany: 2014-02-25, 19:37   

Staram się być silna, bo oczywiście od soboty znów pisze że mnie kocha, zaraz po tym jak wystawił go kumpel u którego miał zamieszkać na jakiś czas, żeby poukładać sprawy. Nie pozwoliłam wrócić. Od piątku siedzi u swojej starej kumpeli, która ciągle mu mówi żeby przestał pić, a potem pewnie dokupuje mu co chwilkę dwusetki, żeby mu się poprawiło, bo nie wytrzyma. Już jej kiedyś powiedziałam, że przez jej "pomaganie" spotkamy się kiedyś na pogrzebie...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 11