Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
mój brat jest narkomanem
Autor Wiadomość
chomeini 
przyjaciel forum


Wiek: 29
Dołączyła: 03 Kwi 2011
Posty: 25
Skąd: Kraków
  Wysłany: 2011-04-04, 00:00   mój brat jest narkomanem

Jak czytam wątki na tym forum to rodzi się we mnie nadzieja, że mój brat z tego wyjdzie. Zdecydował wkońcu, że pójdzie do ośrodka bo mówi, że sam sobie z tym nie poradzi. Strasznie się o niego boję. Ma 25 lat a ćpa od technikum. Zawsze zaprzeczał jak go pytałam czy ma problem z narkotykami. Zawsze miałam z nim słaby kontakt. Mówiłam rodzicom, że podejrzewam, że on bierze narkotyki i ma z tym problem. Nigdy mi nie wierzyli, a raczej nie chcieli wierzyć. Dopiero jak w domu zaczęły się codzienne awantury i sytuacja była nie do zniesienia mama zrobiła Andrzejowi test na obecność narkotyków z włosa. Jak pokazała mu wynik wkońcu przyznał się, że ma z tym problem. To było pół roku temu. Chodził na jakąś terapię raz w tygodniu chyba ale nie przyniosło to efektu. Lekarze przepisują mu przeróżne leki na depresję itd. Przecież to nic nie da, tylko pogorszy sprawę, prawda? Wiem tylko urywkowo co się dzieje w domu. Niestety ukrywanie problemów mojej rodzinie wychodzi najlepiej. To, że Andrzej chce iść do ośrodka powiedziała mi dziś mama. Boję się, że stanie się coś złego i że ten ośrodek nic nie da. Ale jak czytam relacje innych osób to nadzieja we mnie rośnie, że się uda i że będzie dobrze. On pracuje i lubi swoją pracę. Powiedzcie mi proszę czy może pracować i być na terpaii równocześnie czy lepiej będzie jeżeli zajmie się tylko terapią? Może ktoś wie, które ośrodki są warte polecenia? Tak bardzo się boję... :-(
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-04-04, 17:43   

Witaj
Ja powiem tak,teraz najwazniejsze dla niego jest jego zdrowie,i bardzo wazne,ze sam chce isc. do osrodka.widac ze cos musialao sie stac ,ze podjal taka decyzje.
Moj syn juz drugi miesiac jest w osrodku,poczytaj sobie moj watek...
Tomek tez ma 25 lat.
Jesli chodzi o prace,to Tomek jest na L4 ,osrodek wystawia zwolnienie,takze mozna wszystko pogodzic,tak jak ja pogodzilam.
Zycze,zeby wam sie udalo i trzymam kciuki za twojego brata!!!!
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2011-04-04, 18:32   

Czesc,

Oby udalo sie Mu z tego wyjsc, serdecznie zycze tego Tobie, Jemu i Waszej rodzinie! Tak, narkomania uderza w cala rodzine..

Jamama
 
 
chomeini 
przyjaciel forum


Wiek: 29
Dołączyła: 03 Kwi 2011
Posty: 25
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-04-04, 21:39   

Nie spałam dziś całą noc. Tak sobie myślę czy Andrzej naprawdę chce się leczyć czy znowu kłamie. Tyle razy nas oszukiwał... On ma umowę w pracy do końca lipca więc jak teraz pójdzie na L4 to pewnie mu jej nie przedłużą. Pewnie dla tego się waha. Nie wiem co go skłoniło, że powiedział że pójdzie do ośrodka. Moim zdaniem musi iść, już, zaraz bo to jedyna droga. Kiedy to się wszystko stało? Nie moge się z tym pogodzić. Trzeba się nauczyć żyć na nowo. My musimy to zrobić i on też. My chcemy bardzo tego jestem pewna, niestety nie mam pewności czy on też chce :-( Dziękuję za ciepłe słowa. Oby się wszystko dobrze ułożyło. Wam też tego życzę z całego serca.
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-04-05, 19:02   

Chomeini jesli nie zacznie sie leczyc ,prace straci napewno,bo sam sobie nie poradzi.
Napewno teraz bierze od czasu do czasu,i jakos funkcjonuje,ale to jest chodzenie po lodzie,nawet nie bedzie wiedzial kiedy straci kontrole

tak jak bylo z moim synem....

Decyzje o Osrodku nie jest latwo podjac,i on sam musi to zrobic,wy mozecie go tylko wspierac,byc przy nim,i utwierdzac go w tym,ze nie ma innego wyjscia.
Pozdrawiam
 
 
chomeini 
przyjaciel forum


Wiek: 29
Dołączyła: 03 Kwi 2011
Posty: 25
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-04-05, 21:32   

Dziś Andrzej przyszedł do domu i przedstawił plan działania. On ma swojego opiekuna z Monaru tu na miejscu, który pomoże mu załatwić ten ośrodek. Poradził mu żeby w pracy wziął bezpłatny urlop bo wtedy jak wróci to będzie miał szansę powrotu do pracy. Andrzej bardzo lubi tę pracę i ludzi, którzy z nim pracują. To ważne. Jeśli przedstawi szefowi L4 z takiego Ośrodka to będzie skreślony. Ma powiedzieć poprostu, że jest chory. Ten opiekun zapisał go do kolejki, dostał termin na maj. Może sie uda coś przyśpieszyć. Póki jest przekonany, że chce tam iść, trzeba to załatwić jak najszybciej. "Smutna mamo" w jakim ośrodku jest Twoj syn? Mój brat wybiera się tutaj http://www.nzozszansa.pl/osrodek.html
Ktoś cos słyszał na temat tego ośrodka? Boje się tak wielu rzeczy teraz. Że Andrzej zmieni zdanie i nie pójdzie się leczyć, że w ośrodku mu zaszkodzą a nie pomogą, że nie wytrwa... Coś czuję, że znowu dziś nie będę spała. Czy odkąd Twój syn jest w ośrodku "smutna mamo" jesteś spokojniejsza o jego przyszłość?
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-04-06, 17:53   

Chomeini jeszcze raz Ci powtarzam,ze pracy nie uratujecie,ja tez na poczatku najbardziej balam sie o prace,moj Tomek pracuje w Fabryce Fiata,tez bardzo lubi prace,i najbardziej bal sie co bedziej jak wroci???dyskutowalismy na rozne sposoby,tez bralam pod uwage urlop bezplatyn,ale to jest dlugie leczenie,wiec odpada.radze isc na l4 przynajmniej przez 6 miesiecy bedzie mogl chorowac,a potem sie zobaczy.pomyslcie o tym.
Tomek nie jest w osrodku Monarowskim.Jest na Mazurach w Osrodku Doren.
Nie wiem,nie moge sie wypowiadac o innych osrodkach,ale moj Tomek jest zadowolony.
Trzymam kcoiki za twojego brata.
Pamietajcie ,ze musicie go motywowac!!!!
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-04-06, 17:55   

Teraz dopiero zalapalam ten osrodek o ktorym piszesz,Tomek tez staral sie o niego.
O tym slyszalam ,ze jest dobry.
Ja jestem z okolic Katowic,ale wyslalam do na drugi koniec Polski,moze to lepiej...
 
 
chomeini 
przyjaciel forum


Wiek: 29
Dołączyła: 03 Kwi 2011
Posty: 25
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-04-06, 19:41   

Masz racje praca to nie problem. Narazie trzeba zrobic wszystko by poszedl do osrodka. Podnioslas mnie na duchu mowiąć o tym ośrodku. Dziękuję. Andrzej powiedział wczoraj, że on chce iść do ośrodka ale jeszcze nie wie czy chce zrezygnować z brania. Myślę, że ośrodek jest po to by się o tym przekonał. Bedzie pod dobrą opieką. Staramy się jak możemy żeby przedstawić mu zalety życia bez narkotyków. Kiedyś wogóle nie rozmawialiśmy a teraz zaczęliśmy. Najtrudniejszy pierwszy krok... Ja również trzymam kciuki za Twojego syna.
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-04-06, 21:09   

JA ROWNIEZ TRZYMAM KCIUKI ZA TWOJEGO BRATA!!!!
ZYCZE WAM,ZEBY SIE UDALO.
JAK BYS MIALA JAKIES PYTANIA-PISZ
POWODZENIA
 
 
chomeini 
przyjaciel forum


Wiek: 29
Dołączyła: 03 Kwi 2011
Posty: 25
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-04-07, 17:30   

Mam pytanie, bo staram sie wspierac brata i tlumaczyc mu ze osrodek to najlepsze wyjscie. Nie wiem jak nalezy reagowac na rozne dziwne zachowania narkomanow. On czasem jest zdenerwowany i krzyczy, drugi raz lagodny jak baranek. Coraz mnie jest przekonany zeby isc do tego osrodka z tego co mi mowi. Wazne ze szczerze to mowi. Teraz odkad wiem, ze sprawy zaszly juz tak daleko zauwazam coraz wiecej rzeczy. Mam cos takiego, ze uchylilabym mu nieba byleby tylko nie bral. To chyba nie jest dobre prawda? Powiedz mi jak mam sie zachowywac wobec niego? Druga sprawa, jak to jest z tym detoksem przed pojsciem do osrodka? Oni robia to na miejscu tam w osrodku i wtedy narkoman jest pod opieka juz kogos? Czy najpierw szpital i sam musi dotrzec do osrodka ze szpitala? Czy Ty odwozilas syna do tego osrodka czy sam pojechal? Ja sie boje, ze jak Andrzej sam tam pojedzie to nie trafi na miejsce tylko po drodze gdzies ucieknie. Mowil mi, ze sie bardzo boi :-( Powiedz prosze jak od poczatku do konca wygladal u Was proces pojscia do ośrodka. Czy jako rodzina dostajemy kontakt do osoby odpowiedzialnej za mojego brata? Czy bede mogla z kims takim nawiazywac kontakt i pytac co u Andrzeja? Z tego co czytalam w Twoim wątku to napoczątku nie wolno kontaktowac sie z nikim nawet z rodzina. To skad bedziemy wiedzieli co u niego slychac?
 
 
 
chomeini 
przyjaciel forum


Wiek: 29
Dołączyła: 03 Kwi 2011
Posty: 25
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-04-07, 18:54   

Nic sie nie uklada. Andrzej mowi ze pojdzie do osrodka ale wiem ze on wcale nie chce sie leczyc. Wywnioskowalam to z rozmowy z nim. On nadal uwaza ze narkotyki sa dobre. Powiedz mi smutna mamo jak to bylo z Twoim synem? Czy jak szedl do osrdoka to mowil ze chce sie leczyc i ze chce z tym skonczyc czy nie byl tego pewnien? Co wogole sklonilo go ze poszedl do osrodka? Wywieralas na nim presje zeby poszedl sie leczyc? Moj brat moim zdaniem nie ma checi leczenia sie. On jeszcze nie byl na samym dnie, mysle ze to moze miec znaczenie. Jak mam mu pomoc? :-( nie mam juz sily....
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-04-07, 20:06   

Witaj
Musisz wiedziec,ze narkotyki powoduja zmiany nastroju,raz jest wesoly,raz smutny co chwile zmienia zdanie wystepuja rowniez agresje i zlosc,tak falujace sa skutki brania.Nic nie mozna zrobic trzeba tylko drazyc temat osrodka.
Musicie byc konsekwentne gdy z nim rozmawiacie,zeby zrozumial ,ze nie ma innego wyjscia!!
Jego obietnice,ze bedzie sie staral,postanowienia,ze sam bedzie z tym walczyl nic nie dadza,tylko przedluzaja jego nalog.SAM SOBIE NIE PORADZI.Ja to przerabialam...

Co do detoxu to ja nie wiem czy robia na miejscu,i czy on wymaga detoxu.Moj syn byl w szpitalu na oddziale detoxyjnym,ale nie byl detoxowany,pojechal tylko po to ,zeby zaprzestac brania,bo warunkiem do wejscia do osrodka jest test negatywny na narkotyki,a nie bylo innej mozliwosci ,aby przestal sam brac.
Twoj brat sam musi zadzwonic do Osrodka umowic sie na pierwsze spotkanie i wszystkiego sie dowie,ale TO ON SAM MUSI ZROBIC,na tym to polega,i pewnie bedzie musial jezdzic kilka razy,aby tam go ocenili,ze naprawde on sam chce sie leczyc.

Ja znalazlam terapeute ktory pracuje w szpitalu psychiatrycznym na oddziale detoxu,wzial go do do siebie na oddzial,byl tam dwa tygodnie a potem sam go bezposrednio zawiozl do osrodka,bo jest ryzyko ,ze tam nie dotrze.

Musicie jakos tak to zalatwic,aby bezposrednio jak wyjdzie ze szpitala od razu na osrodek.
Macie terapeute ,to z nim porozmawiajce,bo jak on zalatwia osrodek to chyba wie o tym ryzyku.
Tak to wyglada
Orodek to nic innego , jak izolacja od nalogu.Branie narkotykow uposledza normalne myslenie,twoj brat teraz nie mysli racjonalnie,potrzeba czasu,aby zaczal wracac do siebie do normalnego funkcjonowania.
To prawda ,ze na poczatku nie ma zasnego kontaktu,tak przynajmniej jest w Doren.
Po miesiacu on sie pierwszy odezwie i potem raz w tygodniu dzwoni.
Tam sie pracuje do 13 przy krowch,swiniach,potem obiad i terapie.Nie ma czasu na myslenie i nudzenie sie,caly dzien jest wypelniony.jeden miesiac w kuchni drugi opieka nad zwierzetami.Ale mysle ze chyba w kazdym osrodku jest tak samo.

Moj Tomek tez na poczatku nie chcial slyszec o osrodku,ale pomalenku dochodzilo do niego ze nie ma innego wyjscia,trzeba tylko caly czas go w tym utwierdzac,wspierac i byc twardym.

Moj Tomek jest 600 km od domu,moze to i lepiej,ale chyba to nie ma znaczenia,wazne jest to ze jest w Osrodku.

Mysle,ze twoj brat ci kiedys podziekuje za to co robisz dla niego.
On sie jeszcze boi,waha sie ale to normalne,musi dojrzec do tej decyzji SAM
 
 
chomeini 
przyjaciel forum


Wiek: 29
Dołączyła: 03 Kwi 2011
Posty: 25
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-04-07, 20:57   

Dziękuję. Dziś Mój brat powiedział, że pójdzie do tego ośrodka po czym wyszedł z domu w wiadomym celu... Dziś mu terapeuta znalazł inny ośrodek gdzieś na mazurach. Uzasadnil to tym, ze profil tego osrodka jest bardziej pod problemy mojego brata i pod narkotyki z ktorymi ma stycznosc. Tak mi brat powiedzial. Dobrzeby bylo zeby pojechal jaknajdalej stąd. Tylko ze nie wierze w to ze on chce. Ja nie mam kontaktu z tym jego terapeuta z Monaru ale widze ze najwyzsza pora sie z nim skontaktowac. Moj brat nie bral 2 miesiace, chodzil do Monaru po czym nie wytrzymal i przyszedl raz na spotkanie nacpany. Wtedy wyrzucili go z grupy i kazali chodzic na indywidualna terapie. To byl dla niego impuls zeby isc do osrodka. Tylko on sie waha, co chwile zmienia zdanie jak to u osob z jego problemem. Moze wlasnie byloby lepiej jakby jego opiekun zaopiekowal sie nim podczas detoksu i pozniej zawiozl go do tego osrodka. Postaram sie z nim skontaktowac mam nadzieje ze cos doradzi.
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-04-07, 21:19   

Tak wlasnie to wyglada,ze oni boja sie,zmieniaja zdanie,kreca sie w kolko.
Na Mazurach jest moj syn,moze tam terapeuta zalatwia osrodek.
Tak ucza na terapiach,ze narkoman musi dotknac dna,aby sie odbic...tylko ze dno dla kazdego jest inne,i w cale nie musi oznaczac zycia na ulicy.
Nie wiem co tak naprawde go sklonilo,przez ostatnie 3 miesiace zaczal brac bardzo duzo,czego skutkiem byla paranoja,agresja.awantury...
Wczesniej bral od czasu do czasu ale nigdy sie tak nie zachowywal,moze to bylo jego dno....
Porozmawiaj z jego terapeuta,zobaczysz sama jak go ocenia.
moj Tomek jest uzalezniony od amfetaminy
Pozdrawiam
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.07 sekundy. Zapytań do SQL: 10