Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Pomocy!!!
Autor Wiadomość
nonka1988 
przyjaciel forum


Dołączyła: 11 Lut 2011
Posty: 11
Skąd: Lubelskie
  Wysłany: 2011-02-11, 16:46   Pomocy!!!

Witam wszystkich, jestem tu nowa, ale pozwólcie, że od razu przejdę do konkretów. Jestem mężatką od ponad 8 miesięcy, i matką 6 miesięcznego synka. Ogólnie jestem (byłam) szczęśliwa, do póki moje szczęście nie prysło jak bańka mydlana... Przed ślubem niby wszystko było ok, jeżleki chodzi o mojego męża, natomisat po ślubie, a tym bardziej przed narodzinami mojego (naszego) synka, wszystko się kompletnie popsuło :-(
Dziś mogę stwierdzic śmiało: MÓJ MĄŻ JEST UZALEŻNIONY. To dopiero początek mojej walki, przy której juz brakuje mi siły i co gorsza wsparcia- bo nie mam z kim na ten temat porozmawiać, boję sie wstydu, złości i rozczarowania, zarówno ze strony męża jak i ludzi w okół, :roll: co mam robić? mąż stracił pracę, w sumie po części była to jego wina, utrzymujemy się z moich oszczędności, natomast kasę na to "ściero" bierze z pieniążków jakie uzbieraliśmy z chrzcin naszego syna, nie dał mi ztego nawet złotówki....
Poza tym zrobił się agresywny, pobił sie już z moim bratem rodzonym, z majstrem który wykańczał nasze mieszkanie i niestety odszedł gość od nas bo po takim incydencie to nikt nie chciał by dalej pracować, i co najgorsze, podniósł rękę na własnego ojca!!! we mnie również wzrasta agresja przez to wszystko, ale chyba tylko z tej niemocy w jakiej tkwie... nie wiem co mam robić, i gdzie skierować go na leczenie, bo jak nawet mówię mężowi żeby poddał się leczeniu to słyszę odpowiedź: "sama się lecz! ja nie jestem uzależniony!"
W skład uzależnienia wchodzi amfetamina, którą przestał póki co brać, i marihuana, bez której nie może już żyć. Dużo pije kawy i napojów "dopalaczy" typu 'red bull' itp. tylko z tych tańszych...mózgo trzepów :-/
błagam Was tu zgromadzonych o kilka słów od siebie, każda rada na wage złota!! DZIĘKUJE!
_________________
Nona
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-02-11, 21:17   bezsilnosc

Witaj
Stoisz na poczatku dlugiej dlugiej drogi.Najgorsze jest to ,ze ty nic nie mozesz zrobic,to twoj maz musi zrozumiec co sie z nim dzieje,i sam musi chciec sie leczyc,a to jest najtrudniejsze dla uzaleznionego,przyznac sie do swojego nalogu.
Wiem cos o tym bo moj syn jest wlasnie na detoxie,a we wtorek jedzie do osrodka,ale nim do tego doszlo to uplynnelo duzo czasu,wydarzylo sie tez bardzo duzo strasznych rzeczy,tak ze wiem co mowie.
Wspolczuje ci bardzo.....
 
 
nonka1988 
przyjaciel forum


Dołączyła: 11 Lut 2011
Posty: 11
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2011-02-11, 23:17   

Smutna Mamo, dziękuję za odpowiedź, i współczuję również. Wiem co Pani czuję, bynajmniej mogę się domyślić. Nie wyobrażam sobie, by za lat naście moje dziecko spotkało to samo w czym tkwi mój mąż obecnie...
Najgorsze jest to, że zaczynam obwiniać siebie o to wszystko. Codziennie zadaję sobie pytanie: "dlaczego?". :cry:
Przecież staram sie jak mogę, nie zaniedbuję męża, domu, ani dziecka. Jak na żonę przystało staram sie zapenić wszystko co mężczyźnie-mężowi potrzeba, więc co go skierowało na tą cholerną drogę?! A może on nie był na to wszystko gotowy? Przerosła go odpowiedzialność i nasza miłość...aż boję się mówić o tym głośno...
Mimo wszystko, bardzo go kocham, pomijając złe przeżycia i doświadczenia jakie miałam przy nim i przez niego. Chcę walczyć o niego!! Tylko nie wiem jak! Detox? I owszem, ale jak sama Pani wspomniała długa droga do tego, a ja nie chcę czekać i patrzeć jak z dnia na dzień mój mąż stacza sie coraz bardziej... Moje "strachy" kierowane w jego stronę nic nie dają. Twierdzi że chisteryzuję :-/ Zrobie wszystko żeby bylo jak dawniej bo zależy mi na nim, ale nie wiem w ogóle do czego mam zacząć by znów mój mąż mógł podąrzać prostą i przejrzystą drogą....
POMÓŻCIE, PODPOWIEDZCIE COKOLWIEK !!!! Każde slowo jest dla mnie cenne, może mnie jakos nakieruje, lub choc troszke da świadomość, że nie jestem sama!!! :-( :cry:
_________________
Nona
 
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2011-02-12, 01:16   

Nano,
Ogromnie Ci wspolczuje. Ja juz lata przezywam pieklo, syn - jedyne dziecko zaprzedal sie narkotykom; ci, co sie na tym znaja, kaza Go zostawic samemu sobie, to On musi zrozumiec, ze ma problem, ze nie moze z tym zyc i musi chciec z nimi skonczyc. Ty niz nie zrobisz, tak jak i ja.
Chcesz zycia w piekle dla siebie i swojego dziecka?
Slyszalas o grupach wsparcia AN i podobnych na zasadzie 12 krokow?
Serdecznosci,
Jamama
 
 
nonka1988 
przyjaciel forum


Dołączyła: 11 Lut 2011
Posty: 11
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2011-02-12, 10:33   

Ja Mamo, współ udzielam się również Twojemu smutkowi. Tak jak pisałam we wcześniejszej odpowiedzi do Smutnej Mamy, obydwie Was Panie rozumiem. Osoba najbliższa sercu, która wpadła "w to bagno" to nic przyjemnego :-(

Ja Mamo, nie słyszałam o grupach AN i zasadzie 12 kroków... Tak jak pisałam we wstępie mojego postu- jestem tu nowa, i w ogóle szukam czego kolwiek co mogło by mi jakoś pomóc- walczyć z tą zgrozą w jaką zamieszany jest mój mąż.
Moje błagania, płacze są zbędne, on nic sobie z tego nie robi. Nawet pozytywny humor zero daje. Jestem bezradna :-|
I oczywiście, że nie chcę piekła ani dla mojego dzidziusia ani dla siebie samej, a tym bardziej, że zakaładając rodzinę sama chciałam stworzyć coś- w czym bedzie mi, nam dobrze...bo niestety nie miałam lekkiego dzieciństwa i wieku młodzieńczego...też byłam zbuntowana, zawalałam troszke szkołe, ale na szczęscie nie wpakowałam sie w żadne narkotyki. (powodem był rozpad małżeństwa moich rodziców) Mimo wszystko dałam radę, choc mocno to przeżyłam, i nie wpędziłam się w alkohol, narkotyki itp.
Teraz rodzina jest dla mnie wszytskim. Tym co mam. Mama zmarła mi w ubiegłym roku, na tydzień przed moim ślubem :cry: Ojciec siedzi za granicą na stałe odkąd odszedł od nas, i ma drugą żonę. Wszytsko mi sie sypie, mimo, że ostatkami sił próbuję składać to w całość... :-/
Nie wiem co robić, czy mam to zostawić?! Ale to nie jest rozwiązanie, zawsze chciałam by moja rodzina, moje małżeństwo było lepsze niż to co miałam w rodzinnym domu...
A jednak, coś w tym jest, że 'niedaleko spada jabłko od jabłoni...'
Jeżeli mam juz myśli o rozstaniu, to znaczy, że zaczyna coś we mnie pękać. Mimo woli, że chcę walczyć o to, sama sie w tym wszystkim zatracam.
CO ROBIĆ? PROSZĘ... NAPISZCIE CO KOLWIEK... DZIĘKUJE Z GÓRY ZA WSZELKIE ODPOWIEDZI!
_________________
Nona
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-02-12, 11:01   

Po piewsze ty nie jestes niczemu winna i nie obwiniaj siebie za to ze on bierze!!!!!!
Nie dotrzesz do niego,zadnymi slowami,Do puki ma luksus brania , nic sie nie zmieni.on bedzie bral a ty bedziesz na to patrzec i cierpiec.
W tej chorobie muszisz byc konsekwentna i postawic zelazne warunki i on musi wybrac,albo cpanie albo rodzina.Nie ma innego wyjscia.
Nic innego cie nie czeka.bedziesz w tym tkwic tak dlugo , az on nie zrozumie,jesli w ogole zrozumie.
Poszukaj w twoim miescie jakiegos terapeuty ,jakiejs poradni uzalezniej,musisz porozmawiac z kims kto ma doczynienia z narkomanami.
Sama sobie nie poradzisz,to od niego wszystko zalezy,ale ty nie mozesz pozwolic zeby niszczy ciebie i wasze dziecko.
Trzymam kciuki DZIALAJ!!!!!!!
 
 
nonka1988 
przyjaciel forum


Dołączyła: 11 Lut 2011
Posty: 11
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2011-02-12, 13:08   

Dziekuje Pani bardzo! Będę starała sie jak tylko to możliwe, żeby zrobić z tym porządek.
A jest o kogo walczyć. Zależy mi na nas- powtarzam się już, wybaczcie... :->
Faktycznie, trzeba sie rozejrzeć w okół. Może znajdę kogoś kto zna się na ludziach "na haju" bo ja sama nie dam rady i zgadzam się z Panią w 100 %.
Tym bardziej, że mąż nic nie robi sobie z mojej czczej jak mi sie juz wydaje- mowy.
Również Wam Kochane Mamy życzę wytrwalości o Wasze niestety skrzywione przez świństwa- pociechy. Nie poddawajcie się, bo ja na Waszym miejscu tez bym walczyła- w końcu to dziecko! Jestem młodą mamą, ale uczucie matki do dziecka- jest to coś niesamowitego! Po prostu bezcenne! Wiem, że czeka mnie jeszcze wiele ciężkich chwil, ale chcę by było jak dawniej, zanim to piekło zaczęło się tworzyć. Nieodpowiednie towarzystwo, brak pracy, niby nowe obowiązki- żóna, dziecko itp... I mąż wysiadł :-/
Może na własne życzenie....
A czy przejdzie taki numer- bo wiem z kim zadaje się mój mąż- jest to chłopak niby dobry kolega mojego męża i jego narzeczona, żebym z nimi pogadała ?!
_________________
Nona
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-02-12, 14:34   

Ja moge ci powiedziec,ze nic to ci nie da.Pamietaj ze nie mozesz winic nikogo,kolegow ,znajomych ,bo twoj maz jest winny i on bierze bo chce!!!!!musisz to zrozumiec,ze chocbys podala na policje wszystkich dilerow to i tak nic nie da...znajdzie nowych.....
Porozmawiac zawsze mozesz,ale to nic nie da.
Ja naprawde nie chce cie dobijac,zal mi bardzo ciebie,ale ty nawet nie zdajesz sobie sprawy jaki to ogromny problem amfetamina
To chemia ktora miszczy mozg.Poczutaj sobie o afetaminie i skutkach jej zazywania.
Trzymaj sie nona
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2011-02-12, 22:14   

Hej, tu Jamama, wlasnie gdzies mi zginal w sieci dluzszy post, wiec skrotowo: podpisuje sie pod slowami Smutnej Mamy; o grupach wsparcia poszukaj w necie, bo ja nie mieszkam w Pl, w UK sa np. http://www.famanon.org.uk/ a w ojczyznie moze poszukaj sobie tu: http://monar.info.pl/ a moze ktos inny Ci poradzi.

Badz dzielna, pamietaj, ze 'pomaganiem' tylko przedluzasz koszmar, bo jemu musi SAMEMU juz byc tak zle, ze bedzie chcial to zmienic.

Z moim synem jest TRAGICZNIE...

Przytulam Cie

Jamama
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2011-02-12, 22:21   

nonka1988, Nonka, nie wiem czy znasz ang, ale na wszelki wypadek podsylam:
''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
An Open Letter To My Family

I am a drug abuser. I need help.

Don't solve my problem for me. This only makes me lose respect for you and for myself.

Don't lecture, moralise, scold, blame, or argue whether I'm stoned or sober. It may make you feel better, but it makes the situation worse.

Don't accept my promises. The nature of my illness prevents my keeping them, even though I mean them at the time. Promises are only my way of postponing pain. And don't keep switching agreements; if an agreement is made, stick to it.

Don't lose your temper with me. It will destroy you and any possibility of helping me.

Don't let your anxiety for me make you do what I should do for myself.

Don't believe everything I tell you. Often I don't even know the truth - let alone tell it.

Don't cover up or try to spare me the consequences of my using. It may reduce the crisis, but it will make my illness worse.

Above all, don't run away from reality as I do. Drug dependence, my illness, gets worse as my using continues.

Start now to learn, to understand, to plan for recovery. Find Families Anonymous, a group which exists to help families in just your situation.

I need help - from a doctor, a psychologist, a counsellor, from some people in a self-help programme who've recovered from a drug problem themselves, and from a Power greater than myself.
'''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
oraz

dla takich jak my:

''''''''''''''
Dos & Don'ts

DO Focus on your own reaction and attitudes.
DO Allow other people to accept their own responsibilities.
DO Manage your anxieties one day at a time.
DO Invest time reading helpful literature.
DO Learn to be open and honest.
DO Involve yourself in Families Anonymous.
DO Encourage all attempts to seek help.
DO Seek the good in others - and in yourself.

DON'T Accept guilt for another person's acts.
DON'T Nag, argue, lecture or recall past mistakes.
DON'T Overprotect, cover up, or rescue from the consequences. DON'T Neglect yourself or be a doormat
DON'T Yearn for perfection.
DON'T Manipulate or make idle threats.
DON'T Overlook the growth opportunities of a crisis.
DON'T Underestimate the importance of 'release with love'.
DON'T Sit at home feeling depressed, when you could be attending a Families Anonymous meeting, helping yourself and others.



'''''''''''''''''''''''''''''

Z pewnoscia jest to gdzies i po polsku. Ja wzielam stad: http://www.famanon.org.uk/dodont.html

Trzymaj sie!

Jamama
 
 
madzialilak 
nowy użytkownik


Wiek: 34
Dołączyła: 12 Lut 2011
Posty: 5
Skąd: kraków
Wysłany: 2011-02-12, 22:48   co robić?

witam wszystkich i pozdrawiam.Trafiłam na to forum ponieważ potrzebuje rady gdyż jestem bezsilna wobec mojego męża.On pije i zażywa narkotyki . pije codziennie ćpa już co drugi dzień, żażywa kokainę , amfetaminę ,ekstazy.Próbuje to przede mną ukrywać ale ja zawsze wiem kiedy jest pod wpływem jakiegoś gówna.Mamy dwoje dzieci,ciągle się ze mną kłóci o pieniądze,nie pracuje i tylko mnie urabia że idzie do pracy ale wcale mu sie nie spieszy.Wychodzi na zakupy i niema go np.2 dni.Nie interesuje go czy dzieci mają co jeść co sie z nami dzieje.Wyłącza tel i niema z nim kontaktu.Pózniej mówi że on już nie będzie brał ,że zrywa kontakty z kolegami ale są to tylko puste słowa.Szkoda mi dzieci bo chciałabym żęby był dla nich dobrym ojcem ale jestem bezsilna.Kiedyś nie pił,nie zażywał i było ok.Jak wymiesza wszystko naraz jest okropnie agresywny,traci kontakt z rzeczywistościa.Czy miał ktoś może podobne przeżycia.Co robić czy jego da się jeszcze uratować czy uciekać od tego człowieka? :?:
 
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2011-02-12, 23:12   

Ja bym uciekala gdzie pieprz rosnie gdyby chodzilo o mezczyzne, ale ja mam uzaleznionego syna, jedyne dziecko. Bardzo Ci wspolczuje.
 
 
nonka1988 
przyjaciel forum


Dołączyła: 11 Lut 2011
Posty: 11
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2011-02-13, 09:32   

Smutna mamo, poczytałam troszkę o amfetaminie. Przeraziło mnie jakie spustoszenie w organiźmie robi to świństwo!!! Mimo wszystko będę się starała zrobić z tym porządek, jeżeli nie uda mi się, to będę wiedziała, że chociaż się starałam, nie odrzuciłam go od razu... Może sama świadomość tego nie bedzie wzbudzać we mnie głupich wyrzutów sumienia :-|

Jamama dziękuję za informację, zawsze mi sie przydadzą :-)
Jeżeli chodzi o syna to na prawdę jest mi przykro, mimo wszystko staram sie wierzyć, że i Pani Syn wróci do normy, jak nie teraz, to w przyszłości.
Ja mawiam, że "nadzieja jest jak ostatni zielony listek na uschniętym drzewie zwątpienia"

Więc Kochane Panie, wiem, że jest ciężko, ale to tylko my- Matki- mamy jedyną siłę którą nie posiadają mężczyźni- silna wola walki!

Madzialilak, współczuje Ci Twojej gehenny. Bardzo Cię rozumiem. Też mam uzależnionego męża. Co prawda to początek piekła, bo na razie bierze tylko amfetamine i pali marihuanę ale i tak zdążył narobić mi wiele świństwa i przykrości :-(
Ale sytauacja u Ciebie na prawdę wygląda tragicznie! Czy kierowałaś go na jakieś leczenie? Czy nie ma o tym mowy? A rostanie, brałaś to pod uwagę?

Mój mąż po zażyciu też się robi baaaardzo agresywny. Boję się że dojdzie kiedyś do tego, że mnie pobije... Bo za ręce już łapie, szarpie, czy grozi, że uderzy mnie "z główki" sadząc się do mnie...
A kiedyś to miałam taką sytuację- że żałuję niestety, że wtedy już nie odeszłam, ale mój Syn nie miał nawet tygodnia, bałam się że sama nie dam rady i zostałam dalej tkwiąc w tym bagnie, a mianowicie, leżałam na łóżu z tygodniowym dzieckiem, karmiłam syna, a ten drań był po amfetaminie, jak powiedziałam mu, że chcę odejść, to z całej siły kopnął w łóżko, aż to się przesunęło!!! :cry: Dobrze że ja leżałam z brzegu łóżka, a dziecko dalej... Mieszkamy z teściami moimi, Wtedy była tylko teściowa i 2 dzieci siostry mojego mężą, zleciałam zaraz na dół po tym jak on kopnął w łóżko... Zszedł za mną do kuchni. Ja siedziałam wystraszona i zapłakana w kuchni przy stole trzymając syna na rękach, rozmawiałam z teściową, więc ta sie odezwała do niego, żeby skończył z tym, i w ogóle, to podszedł do lodówki zaczął walić w nią ręką otworzył ją i rzucił w naszą stronę mlekiem które się rozbiło! Przypomne, że miałam na ręku dziecko! Po tym zajściu teściowa zadzwoniła na policje, Ci skierowali nas na pogotowie... A w ostateczności mąż i tak uciekł z domu. Teść zawsze jest do późna w pracy. Niestety rodzice męża nic sobie z tego nie robią... Problem pozostawili mi... Nie raz słyszałam obelgi pod swoim adresem od męża.
OGÓLNIE KOSZMAR WIĘC ROZUMIEM WAS PANIE JAK TO JEST OBCOWAĆ Z ĆPUNEM!!! :-(

pozdrawiam Was wszystkie! ściskam mocno!
_________________
Nona
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-02-13, 11:27   

Nona kochana mloda dziewczyno,jesli masz dokad odejsc to uciekaj,uciekaj jak najdalej od niego.Amfetamina wyzwala agresje,ktorj on nie jest w stanie kontrolowac,moze zrobic ci krzywde!!!!Uciekaj od niego.
Kiedy odejdziesz moze to go zmusi do zastanowienia sie nad tym co robi,dopuki nie odejdziesz to nic sie nie zmieni.POSLUCHAJ MNIE
Predzej czy pozniej i tam odejdziesz,a po co ciagnac ten koszmar.
Jestes taka mlodziutka,strasznie mi zal....
NIE NISZCZ SWOJEGO ZYCIA
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-02-13, 11:38   

Nona nie zrozum mnie zle,ja nie namawiam cie do rozwodu,staram ci sie tylko wytlumaczyc ze tylko w ten sposob mozesz mu pomoc,zostawiajac go.Bo jak narazie ma luksus cpania,jestes ty ,ma rodzine,to po co ma przestac????????ty zawsze mu wybaczysz,pokrzyczysz i na tym koniec.a on robi dalej to co chce-
TO JEDYNE CO MOZESZ ZROBIC ZEBY URATOWAC WSZ ZWIAZEK,ALE TO WSZYSTKO ZALEZY OD NIEGO CZY BEDZIE CHCIAL DLA WAS ZMIENIC SWOJE ZYCIE I PRZESTAC CPAC!!!!!!!!
jESLI TO NIE POMOZE TO NIC MU SIE POMOZE.
sCISKAM CIE MOCNO

SMUTNA MAMA
Moj syn tez zaczal wszesnie brac to gowno,2 lata temu wyladowal w psychiatryku,mial dziewczyne w czerwcu mieli sie pobrac.
Wszystko sie rozlecialo.
Ja mieszkam we wloszech,w grudniu pojechalam do domu,i taka wojne z nim toczylam,a byl juz prawie w psychozie,ALBO SIE LECZY ALBO WYNOSI SIE Z DOMU.TRWALO TO TROCHE,ALE DZIS JEST NA DETOKXIE A WE WTOREK JEDZIE DO OSRODKA,
JA WIEM ZE TO POCZATEK DROGI,ALE PRZYNAJMNIEJ ZACZAL WIDZIEC PO TRZEZWEMU TO CZEGO NIE WIDZIAL JAK BRAL-

NIE PODDAWJ SIE NONA I NIE POZWOL SIE NISZCZYC PRZEZ AMFETAMINE
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11