AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Prośba o poradę (problem alkoholizmu w rodzinie).
Autor Wiadomość
abcdefghij
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-24, 23:36   Prośba o poradę (problem alkoholizmu w rodzinie).

Witam.
Jeżeli podobny temat już był i nie powinnam go zakładać, to przepraszam.
Jednakże szukam szybkiej pomocy i trafiłam właśnie tutaj.
Wiadomo, że o problemach domowych wstyd jest nam mówić znajomym i członkom dalszej rodziny.

Moja mama jest alkoholiczką. Pije codziennie, gustuje w 'wyborniejszych' alkoholach. Bywa, że pije od 16:00 aż do późnego wieczoru, a czasem nawet po kieliszek sięga już od rana. Pije powoli, niby się delektuje, jednak wieczorem nie ma z nią normalnej rozmowy. Jest tylko bełkot lub awantura. Nie jesteśmy rodziną 'patologiczną', ludzie z zewnątrz mają o nas dobre zdanie.
Najgorzej jest, kiedy zasypia z kieliszkiem w ręku. Nieraz się to zdarza, jednak za każdym razem jest ten strach, czy ona tylko zasnęła, czy stało się coś niedobrego. Za każdym razem podchodzę z nadzieją, że uda mi się ją obudzić.
Moja mama uważa, że nie ma problemu z alkoholem. Nie mamy prawa z nią o tym rozmawiać, bo od razu wybucha awantura. Kłamie, mówi że pije zaledwie jeden lub dwa kieliszki. W domu wszyscy jesteśmy już dorośli i mamy oczy. Wszyscy wiemy, że ma z tym problem, a przez to problem mamy i my. Życie rodzinne legło w gruzach- wieczorem pije, a rano skacowana kłóci się z byle powodu. Prawie wcale ze sobą nie rozmawiamy.
Późnym wieczorem, kiedy jest już po dobrych paru kieliszkach, już chyba zupełnie nie wie, co mówi. Nieraz nas wyzywa, doprowadza do łez, a rano nie pamięta.

Proszę o poradę. Nie wiem do kogo się zwrócić, a tak dłużej nie dam rady. Wszyscy już nie dajemy rady.
Najbliższą mi osobą jest moja babcia, babcia od strony mamy. Mówimy sobie wszystko, jednak o tym nie mogę jej powiedzieć. Babcia już po raz trzeci walczy z rakiem i jakby się dowiedziała, to pękłoby jej serca i mogłaby przegrać z chorobą. Okropne jest udawanie, że w domu wszystko jest w porządku. Bardzo chciałabym jej powiedzieć, ale nie mogę.

Co możemy zrobić, kiedy rozmowa z matką jest niemożliwa...? Czy jest możliwa jakakolwiek pomoc, jeśli osoba uzależniona nie przyznaje się do problemu? Nie dajemy już sobie rady z tym psychicznie...
 
 
staaw 
vip
.



Pomógł: 36 razy
Wiek: 47
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 1412
Skąd: www
Wysłany: 2010-11-24, 23:58   Re: Prośba o poradę (problem alkoholizmu w rodzinie).

Witaj,
abcdefghij napisał/a:
Witam.
Jeżeli podobny temat już był i nie powinnam go zakładać, to przepraszam.

Podobnych tematów jest tu mnóstwo, jednak MASZ PRAWO tu być i pisać.
abcdefghij napisał/a:

Jednakże szukam szybkiej pomocy i trafiłam właśnie tutaj.
Wiadomo, że o problemach domowych wstyd jest nam mówić znajomym i członkom dalszej rodziny.

Mi nie wiadomo... wstyd to kraść...
abcdefghij napisał/a:

Moja mama jest alkoholiczką. Pije codziennie
[...]
wieczorem nie ma z nią normalnej rozmowy.

Alkoholiczką to będzie jak zacznie leczyć chorobę, na razie jest zdrową pijaczką. Wiem że boli, ale czy można nazwać chorym kogoś kto się nie leczy??
abcdefghij napisał/a:

Nie jesteśmy rodziną 'patologiczną', ludzie z zewnątrz mają o nas dobre zdanie.

Dla tego może spokojnie pić, kiedy kilka osób powie jej prawdę w oczy MOŻE zacznie trzeźwieć, zamiatanie problemu pod dywan niczego nie załatwia. Wręcz przeciwnie, SZKODZI Twojej mamie...
abcdefghij napisał/a:

Moja mama uważa, że nie ma problemu z alkoholem. Nie mamy prawa z nią o tym rozmawiać, bo od razu wybucha awantura. Kłamie, mówi że pije zaledwie jeden lub dwa kieliszki.

Miałem tak samo, dopiero wylądowanie gołym tyłkiem na twardym betonie sprawiło że zacząłem myśleć, i to nie od razu...
abcdefghij napisał/a:

Późnym wieczorem, kiedy jest już po dobrych paru kieliszkach, już chyba zupełnie nie wie, co mówi. Nieraz nas wyzywa, doprowadza do łez, a rano nie pamięta.

PAMIĘTA, tylko łatwiej zasłonić się mgiełką amnezji niż przyznać że jest się pijakiem...
abcdefghij napisał/a:

Proszę o poradę. Nie wiem do kogo się zwrócić, a tak dłużej nie dam rady. Wszyscy już nie dajemy rady.

Najlepiej do najbliższej Poradni Leczenia Uzależnień i Współuzależnień. ZE SOBĄ. Tam dowiesz się że JEDYNYM ratunkiem dla Twojej Mamy jest pozwolić BOLEŚNIE odczuć skutki swojego picia...
abcdefghij napisał/a:

Co możemy zrobić, kiedy rozmowa z matką jest niemożliwa...? Czy jest możliwa jakakolwiek pomoc, jeśli osoba uzależniona nie przyznaje się do problemu? Nie dajemy już sobie rady z tym psychicznie...

Dopóki SAMA nie zechce nie możecie NIC zrobić, poczytaj o alkoholu tu na forum, ile dziewczyn do dzisiaj kocha bandytów robiących im krzywdę... i tą "miłością" nieświadomie same ich utwierdzają że lubią tych swoich "pijaczków"...

Jeżeli przyjmiesz te ostre i bolesne słowa, jest szansa, aczkolwiek niewielka...

Pozdrawiam Stanisław.
 
 
 
abcdefghij
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-25, 00:33   

W jaki sposób można jej to dać 'boleśnie' odczuć?

Były spokojne rozmowy rano na trzeźwo i popołudniami, kiedy nakrywało się ją z kieliszkiem. Ojca w domu nigdy nie ma. Nie wtrąca się, bo jego matka w ogóle przestała szanować i nie potrafi się do niego w domu normalnie odnosić. Razem z siostrą zdesperowane później uciekałyśmy się do szantaży, że nie będziemy z nią rozmawiać, kiedy będzie po spożyciu chociaż jednego kieliszka. Nie pomogło, bo mama rano się jeszcze odezwie, ale później zamyka się w swoim pokoju na całe popołudnie i wieczór, ogląda telewizor lub buszuje w internecie sącząc winko czy inne procentowe świństwa i wszystko inne jest jej obojętne. Próbowaliśmy na prawdę wszystkiego - zabieraliśmy jej też wszystkie butelki, jednak ona i tak ku naszemu przerażeniu potrafiła wyciągać kolejne z coraz to dziwniejszych miejsc.
Raz podczas awantury, kiedy mama twierdziła, że nie ma problemu i w tym domu nie mówi się o alkoholu, na jej oczach wypiłam cały jej kieliszek i powiedziałam, że też zacznę. Również nie pomogło, spłynęło to po niej jak po kaczce.

Do żadnego ośrodka nie można jej zaprowadzić na siłę.
Myślę o tym, żeby po raz kolejny powiedzieć jej, co sądzę na ten temat i przeprowadzić się do babci na jakiś czas. Może to pomoże jej zrozumieć?

Pozdrawiam serdecznie.
 
 
staaw 
vip
.



Pomógł: 36 razy
Wiek: 47
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 1412
Skąd: www
Wysłany: 2010-11-25, 01:02   

abcdefghij napisał/a:
W jaki sposób można jej to dać 'boleśnie' odczuć?

Ogólnie mówiąc, nauczyć odpowiedzialności za swoje czyny... Ma swoją kasę? Niech wybiera czy kupi chleb czy gorzałę, jest wolnym człowiekiem, ma prawo...
Będzie miała kaca? Niech idzie SAMA po piwo. Zaprzestanie postrzegania Waszej rodziny jako "niepatologicznej" też ma swój wpływ, kilka sąsiadek (są niezawodne) zacznie ją obgadywać, skończy się wygoda picia...
Najbiedniejszy w tym wszystkim jest Ojciec i to on "z urzędu" ma największe prawo wymagać od żony...
abcdefghij napisał/a:

Ojca w domu nigdy nie ma. Nie wtrąca się, bo jego matka w ogóle przestała szanować i nie potrafi się do niego w domu normalnie odnosić.

Zapracował sobie na to...
Że unika przebywania w domu. to poważny błąd. Może poczyta coś o alkoholizmie, pójdzie na spotkanie AA (są mitingi otwarte, dla wszystkich) i zobaczy ile jest uzależnionych kobiet. O ile pijanego faceta to się jeszcze jakoś toleruje, to dla kobiety utrata reputacji lub jej pozorów to bolesne przeżycie...
abcdefghij napisał/a:

Razem z siostrą zdesperowane później uciekałyśmy się do szantaży, że nie będziemy z nią rozmawiać, kiedy będzie po spożyciu chociaż jednego kieliszka. Nie pomogło, bo mama rano się jeszcze odezwie, ale później zamyka się w swoim pokoju na całe popołudnie i wieczór, ogląda telewizor lub buszuje w internecie sącząc winko czy inne procentowe świństwa i wszystko inne jest jej obojętne. Próbowaliśmy na prawdę wszystkiego - zabieraliśmy jej też wszystkie butelki, jednak ona i tak ku naszemu przerażeniu potrafiła wyciągać kolejne z coraz to dziwniejszych miejsc.
Raz podczas awantury, kiedy mama twierdziła, że nie ma problemu i w tym domu nie mówi się o alkoholu, na jej oczach wypiłam cały jej kieliszek i powiedziałam, że też zacznę. Również nie pomogło, spłynęło to po niej jak po kaczce.

Wszystko co robiłyście są to symptomy współuzależnienia. Wy też jesteście chore, w przeciwieństwie do mamy, jesteście tego świadome, więc zacznijcie od siebie. Wy terapia DDA, tata AL-Anon, a mama? cóż, na terapii dowiecie się jak z nią postępować...
abcdefghij napisał/a:

Do żadnego ośrodka nie można jej zaprowadzić na siłę.

Nawet gdybyście mogły, to nic nie da. Miesiąc byłem na oddziale zamkniętym, byli tam desperaci którzy w nocy wypijali kilka setek mimo niebezpieczeństwa wywalenia z oddziału...
Alkohol był od "kochającej" rodziny bądź kolegów z "wolności"...
abcdefghij napisał/a:

Myślę o tym, żeby po raz kolejny powiedzieć jej, co sądzę na ten temat i przeprowadzić się do babci na jakiś czas. Może to pomoże jej zrozumieć?

Rozmowa na tym etapie jest bez sensu, z babcią może się udać, tylko jak jej wytłumaczyć, by zdrowie się nie pogorszyło? Co z Tatą?

Pozdrawiam Stanisław.
 
 
 
staaw 
vip
.



Pomógł: 36 razy
Wiek: 47
Dołączył: 26 Lip 2010
Posty: 1412
Skąd: www
Wysłany: 2010-11-25, 01:19   

abcdefghij napisał/a:
W jaki sposób można jej to dać 'boleśnie' odczuć?


I jeszcze jedno, jakkolwiek w pełni rozumiem alkoholika-mężczyznę i jego wymyślony, pijany świat (sam taki miałem), tak łatwiej zbudować most z Nowego Yorku na Karaiby niż mężczyźnie zrozumieć kobietę, nawet trzeźwą...

Spróbuj sama postawić się w sytuacji mamy, co by Tobie przeszkadzało w piciu, dla czego byś piła, jakich argumentów byś użyła że ten jeden kieliszek "musisz"...

Pozdrawiam Stanisław.
 
 
 
yuraaa 
vip
alko niepraktykujący



Pomógł: 15 razy
Wiek: 56
Dołączył: 26 Lis 2009
Posty: 833
Skąd: jestem z miasta
Wysłany: 2010-11-25, 11:06   

hej
Staaw napisał Ci juz wszystko. dodam że nei macie ciągnąć mamy na siłe do osrodka tylko iść tam samemu, bo cała rodzina jest chora. tam nauczysz sie jak zyc obok pijącej matki, jak postepować by straciła komfort picia.
znamienne jest Twoje zdanie:
abcdefghij napisał/a:
w tym domu nie mówi się o alkoholu

mówić jak najwiecej mówić, zaprosić do domu kogos kto jest dla niej ważny wtedy gdy jest pijana, zrobić zdjęcie jak spi z kieliszkiem wydrukować i powiesić na lodowce. nagrac jak bełkoce i puścić głośno. niech sie wstydzi.
_________________
ktoś powiedział że też miał tak jak ja...
i podał mi swą dłoń
 
 
 
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2010-11-25, 12:59   

abcdefghij napisał/a:
Proszę o poradę. Nie wiem do kogo się zwrócić, a tak dłużej nie dam rady
abcdefghij napisał/a:
Co możemy zrobić, kiedy rozmowa z matką jest niemożliwa...? Czy jest możliwa jakakolwiek pomoc, jeśli osoba uzależniona nie przyznaje się do problemu?
oczywiście!! oczywiście!! oczywiście!!!
Złożyć wniosek do Komisji ds rozwiązywania problemów alkoholowych.
Taka komisja działa w każdym większym mieście. Wniosek może złożyć każdy.
Oni zajmą się nią "z urzędu". Mają środki, sposoby, możliwości.
To nie jest "donos". Tam dostaje się konkretną pomoc.
abcdefghij napisał/a:
Próbowaliśmy na prawdę wszystkiego
wszystkiego... co waszym zdaniem mogłoby pomóc matce.
Ale "pomoc" alkoholikowi, taka prawdziwa.. wygląda trochę inaczej.
Jest w czytelni artykuł o "pomagierach" to dla was cenne wskazówki.
Jak długo to trwa, tzn ile lat pije matka??
pozdr
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
kan 
vip
woda drąży skały



Pomogła: 15 razy
Dołączyła: 26 Sie 2010
Posty: 242
Skąd: PL
Wysłany: 2010-11-25, 14:17   

abcdefghij napisał/a:
Moja mama jest alkoholiczką. Pije codziennie, gustuje w 'wyborniejszych' alkoholach. Bywa, że pije od 16:00 aż do późnego wieczoru, a czasem nawet po kieliszek sięga już od rana.


To jest już poważny problem, trzeba działać. Mądrze działać, żeby jej konsekwencje picia były zatrzymane jak najwcześniej. Nie jest to łatwe, ale po to są specjaliści od uzależnień, żeby poradzić co trzeba robić w tym przypadku.

Więc należy zwrócić się do nich o pomoc i działać, tak jak oni radzą. Jest to choroba całej rodziny i działanie na własną rękę nie przynosi właściwych rezultatów. Przede wszystkim do mamy musi dotrzeć, że jest chora.

Ale znając to z własnego doświadczenia i wiedzy o tej chorobie osoba pijąca dowiaduje się ostatnia, że z jej piciem jest coś nie tak i ma już problem. Mechanizmy zaprzeczeń są tak silne, że trzeba dużej wiedzy fachowej, żeby nie dać się wciągnąć w manipulacje, jakie stosuje.

Krzyki, rozmowy,płacze, wylewanie alkoholu, straszenie piciem dają wręcz odwrotny skutek. One tylko mocniej nakręcają chęć napicia się. Stąd te pochowane butelki alkoholu. Stąd ta izolacja od otoczenia. Kobiety w większości piją SAMOTNIE im towarzystwo nie jest potrzebne.

Czy mama pracuje, jak wyglądają jej codzienne obowiązki w domu, czy jeszcze gotuje, pierze, robi zakupy, interesuje się waszymi codziennymi sprawami, czy już nie jest w stanie?
 
 
abcdefghij
[Usunięty]

Wysłany: 2010-11-25, 18:15   

To wszystko trwa od dawna. Obecnie mam 20 lat i myślę, że zaczynała już kiedy miałam 15. Wówczas piła jedną czy dwie lampki wina i szła spać. W miarę pogarszania się sytuacji razem z młodszą siostrą (w tym roku ma 18 lat) rozmawiałyśmy z nią na spokojnie, że nam się to nie podoba, ale jak widać nic nie pomogło. Z upływem czasu jest coraz gorzej i gorzej.

Moja mama nie pracuje, nigdy nie pracowała. Jest jedynaczką i była całe życie bardzo rozpieszczana- kiedyś przez babcię, a teraz przez ojca, który nie kontroluje jej wydatków. Moja mama nie pije wódki, kupuje same wyborniejsze alkohole i to jest jednym z jej argumentów na to, że nie ma problemu z alkoholizmem, bo według niej alkoholizm to tylko uzależnienie od wódki (aż dziwne, że dorosły rzekomo dojrzały człowiek potrafi wymyślić coś tak głupiego). Do tego pali i to też nie zwykłe papierosy, tylko biega za droższymi. Do uzależnienia od papierosów też się nie przyznaje, a kiedy upominamy ją, że w domu jest zadymione, to mówi, że kłamiemy, bo jej papierosy są drogie i nie śmierdzą.

Czasem odnoszę wrażenie, że tata się jej boi. Kiedy nie ma jej w domu, to potrafi ze mną i siostrą rozmawiać na temat jej problemu, ale za każdym razem w jej obecności trzyma jej stronę. Nam mówi, że mama się uzależniła, a matce mówi, że wszystko jest w porządku.
Zauważyłam też, że mama zaczęła kłamać. I to dużo. Ostatnio podczas awantury na temat mamy i jej alkoholu (tego dnia była jeszcze przed 'rozpoczęciem' picia), zaczęła opowiadać tacie zmyślone historie na mój temat. Na mój temat, bo ja jako jedyna się stawiam. Ojca nie ma całymi dniami, wieczorem wraca i idzie spać, a siostra jest młodsza i woli siedzieć w kącie i się nie wtrącać. Tata wiedział, że historie opowiadane przez matkę są zmyślone, jednak przyznał jej RACJĘ w mojej obecności. Kiedy matka odeszła usatysfakcjonowana, tata powiedział, że wie, że to nieprawda. Po co to robi?

Podstawowe prace w domu raczej wykonuje, chociaż często nie chce się jej robić obiadu, ciągle zamawia coś na mieście i przynosi do domu. Pranie robi rzadko i często zapomina wyciągnąć przed snem z pralki, a wiadomo, że takie pranie wyciągane z pralki na drugi dzień już nieładnie pachnie. Robi to, co musi robić, choć robi to niechętnie i niedokładnie, a jeszcze każe za to dziękować. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz zapytała mnie jak było na uczelni albo w szkole, kiedy chodziłam jeszcze do liceum...
 
 
kan 
vip
woda drąży skały



Pomogła: 15 razy
Dołączyła: 26 Sie 2010
Posty: 242
Skąd: PL
Wysłany: 2010-11-25, 21:01   

Kobiety piją inaczej niż mężczyźni i szybciej się uzależniają, to sprawy anatomiczne i biologiczne. Wystarczy 5 lat i są w szponach nałogu, czasem krócej. Ja też zaczynałam od szampana i dobrych win, to nie ma w tej chorobie znaczenia. Daję ci słowo, że gdybym dzisiaj piła, to pewnie tanie nalewki lub cokolwiek na alkoholu, a pewnie nie byłoby mnie dawno na tym świecie.

Więc jeżeli zależy Ci na matce, to rozmawiaj z terapeutami. Tu potrzebna będzie TWARDA MIŁOŚĆ, żeby ją doprowadzić do leczenia terapeutycznego. Cała Wasza rodzina powinna postępować zgodnie z zaleceniami fachowców. Manipulacje i obrona będą ogromne z jej strony, a kto wie kto kogo przetrzyma.

Smutne to jest i okrutne, bo nikt nie chce mieć takich rodziców, którzy nie zapewniają bezpieczeństwa i nie dają ciepła i miłości swoim dzieciom. Lecz to jest choroba, a ona nie wybiera jest DEMOKRATYCZNA, dopada wszystkie warstwy społeczne. I choruje na nią cała rodzina.

Mnie bardzo pomogła córka i poddałam się wcześniej, więc zatrzymałam ją w środkowej fazie rozwoju, ale konsekwencje do dzisiaj wychodzą jeszcze. Bo moje dzieci nie chciały pracować nad sobą, a to jest też ważne w tej chorobie. Leczą się wszyscy...
_________________
Miłość jest nierozerwalnie związana z wolnością - nie można wziąć jednego, a drugie zostawić.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11