AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: kahape
2012-10-22, 12:46
System Nałogowego Regulowania Uczuć
Autor Wiadomość
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2010-08-20, 18:26   System Nałogowego Regulowania Uczuć

Kiedy w życiu zbyt dużo jest sytuacji stresujących, pojawia się wyrwa w naszym bilansie emocjonalnym. Takie nadgryzione koło nie będzie się toczyło. Podobnie jak samochód, który złapie gumę. W takiej sytuacji ludzie spontanicznie robią coś aby wyrównać tę wyrwę w swoim bilansie emocjonalnym - kopią działkę, malują, piszą wiersze, chodzą po lesie. Te zachowania można podzielić zasadniczo na dwie kategorie:
zachowania wytwórcze (malowanie, hobby),
zachowania kontemplacyjne (podziwianie przyrody, sztuki).
Pozwalają one doładować swoje akumulatory, uzyskać równowagę. Wymaga to jednak pewnego wysiłku od nas, umiejętności, nawyku tego rodzaju zachowań.
W tym momencie pojawiają się najczęściej propozycje (głównie reklama)w twoim przypadku grono znajomych szybkich regulatorów, które niestety są chemiczne. Alkohol staje się łatwo dostępnym środkiem regulującym stan emocjonalny. Sfera emocjonalna zostaje zdominowana przez cierpienie i alkoholowe próby jego łagodzenia. Picie przestaje służyć utrzymywaniu kontaktu między rzeczywistością, a reakcjami emocjonalnymi. Zaczynają kierować nałogowe stereotypy.
Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy młoda osoba po raz pierwszy sięga po alkohol. Nieważne czy smakuje czy nie, istotne jest odkrycie, że alkohol w pewnej dawce przynosi ulgę. Jeżeli okoliczności pozwalają tym, którzy odkryli magiczną moc alkoholu (w celu uzyskania ulgi, euforii, odprężenia, śmiałości, odwagi) to wykorzystują to w miarę możliwości jak najczęściej.
W ten sposób kształtuje się pierwsze ogniwo Systemu Nałogowego Regulowania Uczuć tzn. alkohol staje się podstawowym źródłem powstawania pozytywnych emocji. Pijący powoli rezygnuje z uzupełniania deficytu w bilansie emocjonalnym poprzez kontemplację czy tworzenie.
Deficyt wyrównuje alkohol.
Można to porównać do sytuacji, kiedy ktoś wspina się na wysoką górę aby zobaczyć przepiękny widok po drugiej stronie, pewnego dnia odkrywa tunel - jaskinię, która wychodzi na drugą stronę, może trochę niżej, ale widzi prawie to samo, no może ciut mniej. Nie chce mu się więc już trudzić na szczyt góry aby zobaczyć prawie to samo. Zaczyna systematycznie chodzić na skróty.
Zaczyna się koncentracja życia wokół picia. Powstaje Drugie Ogniwo Systemu Nałogowego Regulowania Uczuć tzn. zmniejsza się atrakcyjność i dostępność innych niż alkohol źródeł pozytywnych stanów emocjonalnych.
W miarę picia coraz rzadziej zaczyna się udawać doznawać euforii, radości, odprężenia. Coraz częściej w związku z tym pojawiają się: poczucie winy, kac moralny. Alkohol coraz częściej zaczyna być potrzebny do tego aby do głosu nie dochodziły wyrzuty sumienia, by nie myśleć o sobie źle.
Trzecie Ogniwo SNRU to uśmierzanie negatywnych emocji aby pojawiły się pozytywne doznania. Osoba pijąca doznaje ulgi kiedy przestaje cierpieć. Coraz częściej pojawiają się lęki, niepokój. Na tym etapie pojawia się myślenie - z alkoholem źle, bez alkoholu jeszcze gorzej. W kolejnym Ogniwie SNRU pojawia się lęk i staje się podstawowym rodzajem przeżywanych uczuć.
Pojawiają się lęki np. przy przechodzeniu przez ulicę, pojawia się nadwrażliwość na bodźce dźwiękowe. Są to głównie przeżycia z okresu kiedy obniża się poziom alkoholu we krwi. Perspektywa dnia bez alkoholu wydaje się być katastrofą. W miarę picia zmienia się osobowość pijącego. Staje się bardziej drażliwy, wybuchowy, błahe wydarzenia wytrącają go z równowagi - lęk staje się nieodłącznym towarzyszem.
Pijący wie, że jedynie alkohol pozwala uwolnić się od niego. Niestety obniża w ten sposób swoja odporność na cierpienie i ból. Alkoholik nie widzi już jednak innego sposobu poradzenia sobie z cierpieniem. Inne sposoby są zbyt trudne, powoli zaczyna zmieniać się jego styl życia.
Przypomina to sytuację, gdy kierowca jadąc samochodem łapie gumę. Wysiada i dopompowuje koło, ponieważ dziura była mała jedzie dalej. Po kilku kilometrach powietrze znowu wychodzi więc pompuje ponownie. Tym razem dziura się już powiększyła i może ujechać tylko kawałek. Ponownie powietrze wychodzi. Dziura jednak jest już tak duża, że stoi i pompuje, a powietrze schodzi, a on pompuje itd. Nie stać go aby oderwać się od pompowania i po prostu założyć koło zapasowe.
Główną myślą tego etapu jest "picie do życia jest konieczne", przerwa w piciu musi się skończyć. To ogniwo SNRU to przede wszystkim niewiara w to, że można przestać pić i wytrwać w abstynencji. Stąd czasami to tęskne oczekiwanie kiedy zakończy się post, adwent, minie rocznica abstynencji. Ostatnie ogniwo tego systemu to ustawiczne wahanie się emocji od stanu cierpienia do ulgi, od napięcia do uspokojenia, od przygnębienia do pobudzenia. Ta oscylacja pomiędzy tymi skrajnymi uczuciami trwa jeszcze długo mimo utrzymywania abstynencji.
W ten oto sposób zamyka się koło picia. Uczucia są tu głównym motorem i sterem.
SYSTEM DUMY I KONTROLI.
Podczas picia zmienia się osobowość pijącego. Pojawiają się sytuacje, które przynoszą pijącemu bardzo sprzeczne doświadczenia. Raz zdarzają się sytuacje kiedy po użyciu alkoholu staje się agresywny, wulgarny, znieważa dzieci. Kiedy mija działanie alkoholu, woli nie pamiętać tego co się zdarzyło Myślę, że niejednemu z was zdarzyła się sytuacja, że po pijanemu naobrażał, pobił, schował pieniądze - na trzeźwo nic z tego nie pamiętał.
Tak więc pijany słyszy opinie o sobie, sam tego doświadcza, że raz jest dobry a raz zły.
Jak to pogodzić? Jak pogodzić, że jedna i ta sama osoba jest dobrym ojcem, kochającym, czułym. Potrafi wtedy położyć boazerię, pograć w piłkę z synem, być czułym mężem. Innym razem, staje się tyranem, bije, katuje, wynosi z domu to co sam niedawno kupił. Więc jaki jest? Kim jest? Dobrym czy złym?
Takie przeobrażanie się przypomina czasami stary horror "Dr Jekyl i Mr Hyde". Ten także pod działaniem tajemniczej mikstury przeobrażał się w potwora. Myślę, że alkohol dziś spełnia rolę tej tajemniczej mikstury.
Tak więc picie doprowadza do stanu, kiedy zostaje zaburzona spójność i integracja JA osoby pijącej.
JA, jaźń - to jest nasze wewnętrzne poczucie, które daje nam znak, że to my. Kiedy patrzymy na zdjęcie z pierwszej komunii rozpoznajemy siebie, mimo że teraz nie mamy włosów, mamy duży brzuch, lub nie mamy nogi. A jednak to cały czas ta sama osoba. Tylko, że z małego Józia stał się duży Józef.
Takie dwa obrazy siebie sprawiają, że coraz trudniej być takim jak w "tamtym" stanie. Pewne doświadczenia są nie do powtórzenia. Jeśli ktoś uczył się prowadzenia samochodu po pijanemu, to z dużą trudnością przyjdzie mu prowadzić na trzeźwo.
Jeśli ktoś rozpoczynał życie seksualne pod wpływem alkoholu, może mieć spore problemy aby na trzeźwo uzyskać podobne doświadczenia.
Właśnie takie transformacje, przeobrażanie się w kogoś innego są niezmiernie męczące. Bardzo przyjemnie jest choć przez chwilę poczuć się supermanem, Brucem Lee, rajdowcem. Lecz po trzeźwemu znowu pytanie, kim jestem? W miarę picia coraz więcej jest sygnałów, że to co robi, że to co mówi jest złe. Fakty są przygniatające.
Przepite pieniądze, wyniesione meble, pocięte ciało, rozbita rodzina, "widziadła" chcące pożreć gdy tylko zamyka oczy.
Kac moralny jest bardziej dokuczliwy niż fizyczny i kiedy już leży na dnie ze zrujnowanym poczuciem własnej wartości - wtedy pojawia się "zbawienna" myśl: No tak - to ja właśnie jestem mistrzem świata w upadaniu na dno! Nikt tak nisko nie upadł jak ja! Tyle co ja to nikt nie wypił! Nikt nie narobił takich numerów co ja! itp. I nagle alkoholik staje na postumencie, który wybudował sobie z...niczego, ze swego upadku.
Przecież opowiedzieć swą wpadkę jako katastrofę, jakby potem można myśleć dobrze o sobie. Np. wypicie 1 litra, urwanie filmu i może być komentarz: "Nie, to okropne, straciłem kontrolę, wypiłem bardzo dużo, lub - ale była impreza, tak dałem czadu, chyba z litr albo więcej wypiłem, że aż film mi się urwał, tamte młodziki już wysiedli po pierwszej ćwiartce.".
Tak, źle myśleć o sobie, to jest przykre, trzeba więc ratować za wszelką cenę swe poczucie wartości. Oprócz zaatakowania poczucia tożsamości (jego spójności), poczucia własnej wartości, zaburzone zostaje także poczucie mocy. Najboleśniej alkoholik doświadcza tego kiedy traci kontrolę nad piciem.
Każdy chce mieć jakikolwiek wpływ na to co się dzieje z nim lub wokół niego. Są jednak takie sprawy jak choćby pogoda, śmierć, wobec których jesteśmy bezsilni. Nie mamy wpływu na to co się dzieje.
Alkoholik doświadcza takiej bezsilności, niemożności wpływania jeżeli chodzi o picie. Stracił kontrolę nad piciem, ale niestety nie chce tego uznać, mało tego rozpaczliwie próbuje sprawdzać i doświadczać różnych sytuacji, w których "a nóż" odzyska utraconą moc. Bardzo chciałby być nadal "siłaczem" mającym moc aby kontrolować, wpływać na swe stany emocjonalne, dozować je, wpływać na stany psychiczne.
Niestety! Zostaje przygnieciony, prawie wessany do butelki, którą próbował dźwigać. Zostaje odgrodzony od świata, uparcie walczy, sprawdza. Czasami pojawiają się okresy depresji, poddania się (ale tylko pozornego). Nagle doświadcza, że oto jeszcze coś może! Odkrywa, że jeszcze może wpływać "na coś". Rzuca się na to rozpaczliwie, chwyta to jak tonący brzytwę. Może wpłynąć na ludzi wokół niego:rodzinę, żonę, dzieci, czasami terapeutę (niedoświadczonego) itd. Mogą prawie na klęczkach błagać go aby nie pił i zaczął się leczyć, a tymczasem on może powiedzieć: Jak będę chciał to będę pił!
Takie stwierdzenie daje bardzo duże poczucie mocy. Tak osoby żyjące z alkoholikiem uzależniają się od niego, a on zyskuje namiastkę poczucia mocy, wpływu. To, że "nie dałem się złamać" daje pewne poczucie, że jestem przez to coś wart. To są tylko złudzenia.
To co może alkoholik zrobić to otworzyć drzwi do swej "celi". Klamka jest wewnątrz. Otwarcie się na innych, przyjęcie ich pomocy, pozwala zyskać prawdziwą energię, daje poczucie tożsamości.
To stwierdzenie "Jestem alkoholikiem" stabilizuje wewnętrzne napięcia, rozterkę, oto wie kim jest!!! Uznanie swej bezsiły, niemocy w paradoksalny sposób przynosi mu poczucie mocy, siły. Zyskuje w ten sposób także poczucie wartości.
http://zdrowie.onet.pl/16...sychologia.html
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 12