AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
czas na nowe życie
Autor Wiadomość
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2013-06-03, 12:07   

jobael napisał/a:
lupi napisał/a:

Czyżby kolejna manipulacja i próba udowodnienia, że on umie kulturalnie pić???

Oczywiście, że tak.
Alkoholik to mistrz manipulacji, maskowania, ukrywania, kłamstwa........... i na każdą okazję posiada odpowiednią maskę.
moja kochana żoneczko, nie rozumiem o co ci chodzi? Widzisz jak potrafię kulturalnie pić? Jak wszyscy. Wypiję, idę spać, bez awantur, krzyków...
Czego ty chcesz? :shock: Czego ty się czepiasz? :shock: Naprawdę nie wiem o co ci chodzi.....
lupi napisał/a:
a ja mu powiedziałam w tym śnie, że nie mam dosyć tego małżeństwa,
sądzę, że wkradł się błąd. Prawda?
Oczywiście, że masz dosyć małżeństwa, życia w trójkącie z flaszką. Bo.... co to za życie?
Chcesz faceta, ale trzeźwego. I tyle.
lupi napisał/a:
Nie sprawdzałam ile pije (sukces)
jest to sukces. Może ktoś tego nie widzi, ale jest to naprawdę sukces. I to nie mały. Może i on nie zaskoczył, ale ty tak, I to w dobrą stronę. :527:
lupi napisał/a:
ja na rolkach, Mała na rowerze
no proszę jaka para :D widok musi być bardzo fajny
pozdr
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
lupi 
vip
koalka


Pomogła: 2 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 30 Lis 2012
Posty: 145
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2013-08-02, 08:56   

Jak się już zalogowałam to napisze również co u mnie. Zabrałam się za dietę bo już się nie czuje komfortowo w swoim ciele (mm nawet mi towarzyszy w odchudzaniu). Dalej chodzę na terapię i myślę o czym ja mam rozmawiać z terapką bo wszystko jest ok a wchodzę do gabinetu i cały czas jakieś sprawy wyłażą -> strasznie zabałaganione to moje życie. Gdzieś tam w głębi powoli kiełkuje myśl, że z mężem mi nie po drodze. Ale daje sobie czas na podjęcie konkretnych decyzji. Zaczęłam się też uczyć ang. żeby nie czuć się jak ta szara myszka i marnie rozumieć co w telewizji po ang mówią. W końcu też odzyskałam jakąś finansową stabilizację mm daje pieniądze na życie i na rachunki. Ogólnie można powiedzieć, że jest ok tylko wewnątrz mnie tak nie do końca jest ok. Zaczyna mi przeszkadzać coraz więcej drobiazgów i psychicznie czuję się jak spuszczony z powietrza balonik.
 
 
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2013-08-02, 13:50   

lupi napisał/a:
wchodzę do gabinetu i cały czas jakieś sprawy wyłażą
wiesz, że pierwsza relacja z najbliższą Ci osobą (matką) jest kamieniem węgielnym wszystkich innych kontaktów? To diabelnie trudne. Ta sprawa wyjdzie prędzej czy później.
Alkoholik tak naprawdę nie jest istotny.
pozdr
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
lupi 
vip
koalka


Pomogła: 2 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 30 Lis 2012
Posty: 145
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2015-03-23, 09:51   

Cześć dziewczyny

Bardzo dawno się tu nie logowałam ale o dziwo loginu i hasła nie zapomniałam :) . Szczerze to biłam się z myślami czy w ogóle się logować pisać - bo przyznać się do kolejnych porażek nie jest fajnie. Ale cóż zaliczyłam ich pod drodze kilka mm dalej pije, dałam mu się zastraszyć i zrezygnowałam ze swojej terapii (to chyba największa porażka). Teraz znów pił śr/czw/pt. Wcześniej miał przerwę cale dwa tygodnie. I już wtedy mu powiedziałam, że z nowym miesiącem ma się wyprowadzić, a teraz mu to powtórzyłam. Powiedział jak już wytrzeźwiał, że ok i się wyprowadzi i że będzie mi bez niego lepiej. I wiecie co...ja zamiast się cieszyć, że puki co nie robi problemow i się wyprowadzi to ja ryczę po kątach - i się tylko pilnuję żeby mu nie powiedzieć - weź zostań. Pytałam go czemu nie chce iść na terapię odp - bo uważam że mi tam nie pomogą.

Cale szczęście, że kupiłam mieszkanie i wzięłam kredyt na siebie. Tyle że zostanę sama z małym (no nie aż tak małym ale dalej małym) dzieckiem. I boje się jak ja sobie poradzę z tym wszystkim i psychicznie i finansowo i emocjonalnie i w ogóle.

Czuje się źle, jest mi smutno - ale z drugiej strony mam świadomość że dalsze takie życie do niczego nie doprowadzi i dalej będzie huśtawka góra- dół.

Pozdrawiam
Lupi
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2015-03-23, 10:15   

lupi napisał/a:
Cześć dziewczyny

Bardzo dawno się tu nie logowałam ale o dziwo loginu i hasła nie zapomniałam :) . Szczerze to biłam się z myślami czy w ogóle się logować pisać - bo przyznać się do kolejnych porażek nie jest fajnie. Ale cóż zaliczyłam ich pod drodze kilka mm dalej pije, dałam mu się zastraszyć i zrezygnowałam ze swojej terapii (to chyba największa porażka). Teraz znów pił śr/czw/pt. Wcześniej miał przerwę cale dwa tygodnie. I już wtedy mu powiedziałam, że z nowym miesiącem ma się wyprowadzić, a teraz mu to powtórzyłam. Powiedział jak już wytrzeźwiał, że ok i się wyprowadzi i że będzie mi bez niego lepiej. I wiecie co...ja zamiast się cieszyć, że puki co nie robi problemow i się wyprowadzi to ja ryczę po kątach - i się tylko pilnuję żeby mu nie powiedzieć - weź zostań. Pytałam go czemu nie chce iść na terapię odp - bo uważam że mi tam nie pomogą.

Cale szczęście, że kupiłam mieszkanie i wzięłam kredyt na siebie. Tyle że zostanę sama z małym (no nie aż tak małym ale dalej małym) dzieckiem. I boje się jak ja sobie poradzę z tym wszystkim i psychicznie i finansowo i emocjonalnie i w ogóle.

Czuje się źle, jest mi smutno - ale z drugiej strony mam świadomość że dalsze takie życie do niczego nie doprowadzi i dalej będzie huśtawka góra- dół.

Pozdrawiam
Lupi


no oki smutno....a dalsze życie z nim sobie wyobrażasz ?? (już pal licho Ciebie (sorki za stwierdzenie) ale dziecko ?? więc jak miałoby to wyglądać - mówisz "weź zostań" i co dalej ??
 
 
 
lupi 
vip
koalka


Pomogła: 2 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 30 Lis 2012
Posty: 145
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2015-03-23, 10:43   

no właśnie dalszego życia też sobie nie wyobrażam - a dziecko widzię jak rano biega po mieszkaniu czy jest tata... jak wracamy z przedszkola wpada do mieszkania i woła.. tata tata gdzie jesteś - serce się kraja... potem po pijaku jej naobiecuje że zrobią popołudniu to i to..a popołudniu już go nie ma a dziecko smutne


kurka jak mi jest ciężko g:((
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2015-03-23, 11:05   

lupi napisał/a:
no właśnie dalszego życia też sobie nie wyobrażam - a dziecko widzię jak rano biega po mieszkaniu czy jest tata... jak wracamy z przedszkola wpada do mieszkania i woła.. tata tata gdzie jesteś - serce się kraja... potem po pijaku jej naobiecuje że zrobią popołudniu to i to..a popołudniu już go nie ma a dziecko smutne


kurka jak mi jest ciężko g:((


powiem tak....jako że sam wychowałem się w rodzinie z "problemem" w pewnym wieku miałem dużo większy żal do matki że nie odeszła niż do ojca że był jaki był i zapewniam że kiedyś spotka Cię to samo - pewnie że wato próbować....ale nie za wszelką cenę - a już na pewno nie za cenę utraconego dzieciństwa (pijący ojciec = żaden ojciec) i wiem co mówię w obu przypadkach (swemu dziecku poniekąd sam zafundowałem taką część dzieciństwa)
 
 
 
lupi 
vip
koalka


Pomogła: 2 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 30 Lis 2012
Posty: 145
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2019-07-25, 13:38   słaba aktualizacja

hej

Po paru latach sytuacja się pogorszyła co było w sumie do przewidzenia. I w sumie nie ma się co dziwić bo od samego czekania, patrzenia i gadania to się samo nic nie zrobi. Takim moment mam nadzieję, że przełomowy dla mnie było prowadzenie auta pod wpływem przez mm - efekt taki, że auto nie działa a mm zostanie bez prawa jazdy. Skutek tego jest taki, że mm przyznał się do problemu, poszedł zapisać się do poradni, a ja w między czasie zgłosiłam się po pomoc - wynik niebieska karta. MM pierwsze spotkania z terapeuta zapił. Teraz póki co chodzi i pije. Dostał też wezwanie na grupę roboczą - oczywiście się wściekł. Chodzi i wymyśla co to ja mu strasznego zrobiłam i jak mu problemów dokładam. Oczywiście logiczne argumenty nie trafiają.

Moje ostatnie sukcesy:
1. powiedziałam, że założę niebieską kartę i to zrobiłam (przyczyna wieloletnie awantury i wyzwiska po pijaku, szturchania)
2. przepił kasę na naprawę samochodu i mimo, że miał ustawionego mechanika zgodnie z zapowiedzią pieniędzy nie dałam
3. w przyszłym tygodniu mam umówione spotkanie z babeczką od współuzależnionych - mam nadzieję, że uda mi się raz jeszcze przejść terapię
4. jak pił przez tydzień i podłoga się lepiła od brudu nie posprzątałam po to, żeby ten cały syf zobaczył i sam posprzątał

co będzie dalej nie wiem, czy mamy szansę nie wiem, jak się z tym wszystkim czuję - beznadziejnie, źle, smutno, każde jego słowo związane z kartą boli - wyć mi się chce

i nie mam pojęcia jak dalej mamy funkcjonować pod jednym dachem - liczę na to, że terapia mu coś rozjaśni, że coś gdzieś tam dojdzie, mam nadzieję, że moja terapia zacznie się szybko bo się w tym wszystkim bardzo pogubiłam i niby wiem, że to było posunięcie do przodu bo z gadania przeszłam do robienia ale w środku wcale nie czuję się z tym lepiej, nie wiem czy nawet nie jest mi gorzej :583:

Lupi
 
 
lupi 
vip
koalka


Pomogła: 2 razy
Wiek: 35
Dołączyła: 30 Lis 2012
Posty: 145
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2020-03-05, 12:49   

Hej

Taki krótki update - choć nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda.
Na grupę psychoedukacyjną chodzę, do psychologa chodzę, czekam na ponowną terapię. Niebieska karta funkcjonuje. Powiedziałam mm, że wnoszę sprawę o rozwód i słuchajcie chyba po raz pierwszy do niego coś dotarło o kilku tygodniu jest trzeźwy, widać, że się stara. Na terapię już nie chodzi - podziękowali mu a ponownie nie poszedł. I teraz prosi, przeprasza tłumaczy, że on przecież pokazuje, że się zmienił. A ja mu na to powtarzam, że za późno. Ja już nie chcę z nim być. On cały czas próbuje mnie przekonywać żebym nic nie robiła, żebym pozwoliła mu pokazać, że on się zmienia i nad sobą pracuję... a ja mu nie wierzę, nie ufam, nie kocham, nie chcę z nim być. Ja się boję, że stracę czas, że znów zostanę "zdeptana". To już jest za późno...nie wierzę, że ta jego zmiana to jest TA ZMIANA na którą tyle czasu czekałam...bo jak bez terapii, bez AA...znów sam się będzie z tym mierzył... czy to jest kolejna manipulacja..tylko tym razem bardziej przemyślana i bardziej konkretna żeby po raz enty ugłaskać żonkę...

Lupi
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10