AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Trudne decyzje współuzależnionej
Autor Wiadomość
Agnieszka@@ 
nowy użytkownik


Dołączyła: 14 Cze 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-06-14, 22:21   Trudne decyzje współuzależnionej

Witam. Trafiłam na forum oczywiście jak każdy…szukając pomocy.
Jesteśmy z mężem od dwudziestu paru lat razem i niestety od kilkunastu z alkoholem.
Nie mogę pogodzić się z piciem męża. Próbuję walczyć z jego nałogiem i swoją słabością do
niemożności podjęcia stanowczych i dobrych decyzji. I niestety mi to nie wychodzi.
Ciągle stoję w miejscu… cierpię i nie potrafię obronić się przed niszczącym mnie wpływem alkoholu.
Nie będę opisywać szczegółowo. …pewnie jak w wielu przypadkach można byłoby napisać książkę…..
Mąż od trzech lat corocznie się “zaszywa”…wiem że to nie leczy problemu. Nie przyznaje się do problemu…… więc po co to robi? W ubiegłym roku w akcie desperacji i poszukiwania Ratunku zgłosiłam męża do gminnej komisji.
Stawił się na spotkanie raz…..i na tym się skończyło gdyż znów się zaszył. A ja wycofałam sprawę gdyż pani w urzędzie doradziła abym chwilowo tak zrobiła gdyż podjął próbę i sąd nic nie zrobi. Nie wiem czy to dobrze ale rok minął i znów wszystko powraca i nie wiem czy ponowić sprawę?.
Do tej pory chciałam ratować nasz związek…. pomóc mężowi ale i sobie. Niestety mąż zmienił się… stał się zatwardziały, nie da sobie nic powiedzieć choć konsekwencje picia są konkretne: Zdrowotne, finansowe, prawne- zabrane prawo jazdy w Niemczech….i przede wszystkim wpływają na rodzinę. Nie potrafię iść na żaden kompromis. Po prostu doświadczenia z tych ciężkich lat spowodowały że nie”trawię” alkoholu w ustach męża i jego zachowania po nim.
Próbowałam coś ze sobą zrobić rozmawiając kilkakrotnie z terapeutą współuzależnień jednak z powodu konieczności brania urlopu na każde spotkanie musiałam zaprzestać spotkań.
Wiem że mam problem , nie radzę sobie z niczym. Coraz bardziej izoluję się od znajomych i nie potrafię cieszyć się z życia.
Co robię źle…jak pomóc sobie ale i Jemu. Proszę o pomoc. Agnieszka.
_________________
Aga
Ostatnio zmieniony przez Agnieszka@@ 2018-06-14, 22:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1318
Skąd: Białystok
Wysłany: 2018-06-18, 14:24   Re: Trudne decyzje współuzależnionej

Agnieszka@@ napisał/a:
Witam. Trafiłam na forum oczywiście jak każdy…szukając pomocy.
Jesteśmy z mężem od dwudziestu paru lat razem i niestety od kilkunastu z alkoholem.
Nie mogę pogodzić się z piciem męża. Próbuję walczyć z jego nałogiem i swoją słabością do
niemożności podjęcia stanowczych i dobrych decyzji. I niestety mi to nie wychodzi.
Ciągle stoję w miejscu… cierpię i nie potrafię obronić się przed niszczącym mnie wpływem alkoholu.
Nie będę opisywać szczegółowo. …pewnie jak w wielu przypadkach można byłoby napisać książkę…..
Mąż od trzech lat corocznie się “zaszywa”…wiem że to nie leczy problemu. Nie przyznaje się do problemu…… więc po co to robi? W ubiegłym roku w akcie desperacji i poszukiwania Ratunku zgłosiłam męża do gminnej komisji.
Stawił się na spotkanie raz…..i na tym się skończyło gdyż znów się zaszył. A ja wycofałam sprawę gdyż pani w urzędzie doradziła abym chwilowo tak zrobiła gdyż podjął próbę i sąd nic nie zrobi. Nie wiem czy to dobrze ale rok minął i znów wszystko powraca i nie wiem czy ponowić sprawę?.
Do tej pory chciałam ratować nasz związek…. pomóc mężowi ale i sobie. Niestety mąż zmienił się… stał się zatwardziały, nie da sobie nic powiedzieć choć konsekwencje picia są konkretne: Zdrowotne, finansowe, prawne- zabrane prawo jazdy w Niemczech….i przede wszystkim wpływają na rodzinę. Nie potrafię iść na żaden kompromis. Po prostu doświadczenia z tych ciężkich lat spowodowały że nie”trawię” alkoholu w ustach męża i jego zachowania po nim.
Próbowałam coś ze sobą zrobić rozmawiając kilkakrotnie z terapeutą współuzależnień jednak z powodu konieczności brania urlopu na każde spotkanie musiałam zaprzestać spotkań.
Wiem że mam problem , nie radzę sobie z niczym. Coraz bardziej izoluję się od znajomych i nie potrafię cieszyć się z życia.
Co robię źle…jak pomóc sobie ale i Jemu. Proszę o pomoc. Agnieszka.



w zasadzie nie masz innej drogi musisz zacząć od siebie .....pomożesz sobie pomożesz i jemu....
 
 
 
Agnieszka@@ 
nowy użytkownik


Dołączyła: 14 Cze 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-06-18, 15:22   

To wiem...ale to taki ogólnik trochę 😟wszędzie piszą....twarda miłość, praca nad sobą....ale proszę o parę słów konkretnych....o codzienności i czynach, postępowaniu i działaniu. Bo czasem to już sama nie wiem co jest poprawne i dobre.
Ale dziękuję 😊
_________________
Aga
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1318
Skąd: Białystok
Wysłany: 2018-06-20, 11:34   

Agnieszka@@ napisał/a:
To wiem...ale to taki ogólnik trochę 😟wszędzie piszą....twarda miłość, praca nad sobą....ale proszę o parę słów konkretnych....o codzienności i czynach, postępowaniu i działaniu. Bo czasem to już sama nie wiem co jest poprawne i dobre.
Ale dziękuję 😊

konkret to jednak albo terapia albo al anon i poszukanie prawnika - jeśli trzeba to męża siłą na odwyk nawet przez sąd (ale bez złudzeń nie ma u nas czego takiego jak leczenie zamknięte.....to tylko taka szumna nazwa) innej drogi nie ma codziennie twardo bez pomagania ratowania gotowania sprzątania itd....Ryzyko jest bo albo zrozumie i coś w końcu zacznie z sobą robić albo się wszystko rozpadnie (co i tak będzie lepsze dla Ciebie) jak coś [pytaj co wiem powiem/napiszę
a troszkę wiem :D
pozdrawiam
 
 
 
Agnieszka@@ 
nowy użytkownik


Dołączyła: 14 Cze 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-06-20, 12:13   

Dziękuję...KOOS.....moje postępowanie jest już inne niż kiedyś. Chociaż trochę....nie daję się wciągać w poczucie winy....wiem że chce domu bez alkoholu. Nie odzywamy z od miesiąca- wiem że to nie jest normalne. Ale chcę w ten sposób zakomunikować swój bunt....chyba. i cały czas biję z myślami o powtórne zgłoszenie w komisji gminnej. W tym roku się już chyba nie zaszyje także chyba nie mam wyjścia. Ale co jak psycholog stwierdzi że nie jest uzależniony..... przecież może tak być.....
Muszę gotować bo mam synów...ale on rzadko jje.....
Nie odzywa się również....ale wie że tym sprawia mi przykrość ból....chce mnie ukarać. Udaje mu się to ale nie pokazuje po sobie że mnie to rusza....
Proszę jeszcze o parę słów rady...lub krytyki😉
_________________
Aga
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1318
Skąd: Białystok
Wysłany: 2018-06-21, 13:50   

Agnieszka@@ napisał/a:
Dziękuję...KOOS.....moje postępowanie jest już inne niż kiedyś. Chociaż trochę....nie daję się wciągać w poczucie winy....wiem że chce domu bez alkoholu. Nie odzywamy z od miesiąca- wiem że to nie jest normalne. Ale chcę w ten sposób zakomunikować swój bunt....chyba. i cały czas biję z myślami o powtórne zgłoszenie w komisji gminnej. W tym roku się już chyba nie zaszyje także chyba nie mam wyjścia. Ale co jak psycholog stwierdzi że nie jest uzależniony..... przecież może tak być.....
Muszę gotować bo mam synów...ale on rzadko jje.....
Nie odzywa się również....ale wie że tym sprawia mi przykrość ból....chce mnie ukarać. Udaje mu się to ale nie pokazuje po sobie że mnie to rusza....
Proszę jeszcze o parę słów rady...lub krytyki😉



hymmm tu się nie ma co zastanawiać zgłosić i tyle obojętnie czy się zaszyje czy nie....co do psychologa nie ma opcji żeby diagnoza brzmiała inaczej niż uzależniony (bez żartów ktoś kto nie ma problemów z piciem nie zaszywa sobie dupy) i tam zaraz go karmić i prać ....pije ponosi konsekwencje innej drogi nie ma - nie chcesz zrobić tego dla siebie zrób dla dzieci
 
 
 
Agnieszka@@ 
nowy użytkownik


Dołączyła: 14 Cze 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-06-26, 21:45   

Witam. Chciałam się tylko przywitać . 😉😊 Choć to pretekst chyba do zajrzenia czy może ktoś....coś.... napisał. .
Jest mi strasznie źle.. nadal nie wiem co dalej. Pozdrawiam ciepło
_________________
Aga
 
 
Agnieszka@@ 
nowy użytkownik


Dołączyła: 14 Cze 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-06-26, 21:50   

Powiedzcie proszę czy podejmować jeszcze próbę rozmowy. Czy zostawić go w spokoju czekając aż może on zachce pogadać. Czy w ogóle to nastąpi...?
Nie chcę wałkować znów tego samego...kolejny raz. Ale
nie umiem przejść do relacji ze jest ok.
_________________
Aga
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1318
Skąd: Białystok
Wysłany: 2018-06-29, 10:10   

Agnieszka@@ napisał/a:
Powiedzcie proszę czy podejmować jeszcze próbę rozmowy. Czy zostawić go w spokoju czekając aż może on zachce pogadać. Czy w ogóle to nastąpi...?
Nie chcę wałkować znów tego samego...kolejny raz. Ale
nie umiem przejść do relacji ze jest ok.



nie jest nie było i nie będzie ok - nić samo się nie naprawi - poważnie tu jest tylko jedna możliwość....albo bierze się za siebie albo kończysz wszystko i to bezwzględnie - inaczej uwierz kiedyś dzieci będą miały Ci za złe żeś nic nie zrobiła
 
 
 
Agnieszka@@ 
nowy użytkownik


Dołączyła: 14 Cze 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-07-01, 16:00   

Najchętniej bym zabrała się z tego domu....moje nerwy już nie wytrzymują napięcia.... ciszy.... wrogiego spojrzenia męża...
Czy tylko rozwód mnie ratuje. Już sama nic nie wiem.
Od tygodnia nie pije i co?
Mam skakać do góry w jego mniemaniu i go może przeprosić że zawalilam....że miałam pretensje i żal?
Teraz pokazuje jaki przykładny ojciec....człowiek.
Jeszcze trochę i wyląduje w psychiatryku chyba.
Proszę o pomoc.....
_________________
Aga
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1318
Skąd: Białystok
Wysłany: 2018-07-01, 16:25   

dokładnie piszesz o zachowaniu alkoholika ....masz pretensje kiedy on nie pije hehe sorki ale to modelowe zachowanie tak Twoje jak i jego - bierz go za fraki właśnie teraz kiedy nie pije i GADAJ !!!! WÓZ ALBO PRZEWÓZ- albo się leczy albo każde w swoją stronę.....
 
 
 
Agnieszka@@ 
nowy użytkownik


Dołączyła: 14 Cze 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-07-01, 18:31   

Nie pisze o zachowaniu męża....pisze o swojej niemocy i żalu ....
O tym że są dni że nie chce mi się żyć. Dobrze że mogę iść do pracy i zapomnieć na chwilę.

Piszę że w głowie mam tylko jedne myśli że chce żeby było dobrze.....czy to takie nieludzkie. Po prostu.
Wszystko spychane jest pod stereotypy ...to nie prawda że alkoholizm to tylko wzorzec i schemat.
To też uczucia ludzi ...poranionej duszy i mądrości wyrażanych przez specjalistów.
A gdzie miejsce na uczucia. A może miłość a nie tylko współuzależnienie....
Łatwo ocenić. Wiem tkwię po uszy w tym.
_________________
Aga
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1318
Skąd: Białystok
Wysłany: 2018-07-03, 15:02   

Agnieszka@@ napisał/a:
Nie pisze o zachowaniu męża....pisze o swojej niemocy i żalu ....
O tym że są dni że nie chce mi się żyć. Dobrze że mogę iść do pracy i zapomnieć na chwilę.

Piszę że w głowie mam tylko jedne myśli że chce żeby było dobrze.....czy to takie nieludzkie. Po prostu.
Wszystko spychane jest pod stereotypy ...to nie prawda że alkoholizm to tylko wzorzec i schemat.
To też uczucia ludzi ...poranionej duszy i mądrości wyrażanych przez specjalistów.
A gdzie miejsce na uczucia. A może miłość a nie tylko współuzależnienie....
Łatwo ocenić. Wiem tkwię po uszy w tym.


niczego nie oceniam i nikogo....po co ?? alkoholik niszczy i pal licho żeby siebie...ale niszczy wszystko wokoło (i wszystkich) nie miej złudzeń tak samo Ciebie jak i dzieci....i uwierz sam jestem z podobnej rodziny i po wielu latach miałem większe pretensje do matki (tak tak) że nic nie zrobiła niż do ojca alkoholika
ps. alkoholizm to jest wzorzec i schemat, schemat niszczenia i w tym żaden alkoholik nie rożni się od siebie nic a nic
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12