Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
mój syn potrzebuje pomocy
Autor Wiadomość
Bożena 
nowy użytkownik


Wiek: 55
Dołączyła: 09 Sty 2014
Posty: 6
Wysłany: 2014-01-09, 19:53   mój syn potrzebuje pomocy

Witam wszystkich ,jestem nowa na forum i nie zabardzo wiem od czego zacząc .Mój syn jest narkomanem ,narkotyki doprowadziły do choroby psychicznej . Narkotyki bierze od gimnazjum , ma skończiną tylko pierwszą klasę technikum. Pragnę mu pomóc jak wy wszyscy swoim blizkim . Kilka razy w stanie psychozy znalazł się w szpitalu psychiatryczny, dwa razy udało mi się go namówić na odwyk ale po paru dniach rezygnował/nie ma przmusu/.Jego przpadek jest beznadziejny , ale zobaczyłam światełko w tunelu po przejrzeniu tego forum . Mianowicie przpadek szczęśliwej "smutnej mamy". Mój syn obecnie od tygodnia znajduje się w szpitalu psychiatrycznym ,przestałam go odwiedzać .Zadzwonił do mnie i prosił ,żebym go odwiedziła i przywiozła to co mu potrzebne tj. kawa itp.Odmówiłqam i powiedziałam żeby zadzwonił jak zdecyduje się na odwyk .Na następny dzień zadzwonił i powiedział że pójdzie na odwyk i żebym przyjechała. Jak mam dalej postępować ,żeby wszystkiego nie popsuć. Dzisiaj wysłałam za niego zgłoszenie do ośrodka na mazurach " Doren" , jutro muszę do niego pojechać żeby zadzwonił tam osobiście . Bardzo bym chciała żeby do ośrodka pojechał od razu ze szpitala ale nie wiem czy się uda bo nasz szpital nie trzyma długo pacjentów . Jak mam dalej postępowac , błagam o pomoc . Może mój wpis wyda wam się pozbawiony emocji ale ja bardzo kocham swojego syna i nie będę miała sił wirzucić go z domu .
 
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 31 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1301
Skąd: Białystok
Wysłany: 2014-01-10, 08:45   Re: mój syn potrzebuje pomocy

Bożena napisał/a:
Witam wszystkich ,jestem nowa na forum i nie zabardzo wiem od czego zacząc .Mój syn jest narkomanem ,narkotyki doprowadziły do choroby psychicznej . Narkotyki bierze od gimnazjum , ma skończiną tylko pierwszą klasę technikum. Pragnę mu pomóc jak wy wszyscy swoim blizkim . Kilka razy w stanie psychozy znalazł się w szpitalu psychiatryczny, dwa razy udało mi się go namówić na odwyk ale po paru dniach rezygnował/nie ma przmusu/.Jego przpadek jest beznadziejny , ale zobaczyłam światełko w tunelu po przejrzeniu tego forum . Mianowicie przpadek szczęśliwej "smutnej mamy". Mój syn obecnie od tygodnia znajduje się w szpitalu psychiatrycznym ,przestałam go odwiedzać .Zadzwonił do mnie i prosił ,żebym go odwiedziła i przywiozła to co mu potrzebne tj. kawa itp.Odmówiłqam i powiedziałam żeby zadzwonił jak zdecyduje się na odwyk .Na następny dzień zadzwonił i powiedział że pójdzie na odwyk i żebym przyjechała. Jak mam dalej postępować ,żeby wszystkiego nie popsuć. Dzisiaj wysłałam za niego zgłoszenie do ośrodka na mazurach " Doren" , jutro muszę do niego pojechać żeby zadzwonił tam osobiście . Bardzo bym chciała żeby do ośrodka pojechał od razu ze szpitala ale nie wiem czy się uda bo nasz szpital nie trzyma długo pacjentów . Jak mam dalej postępowac , błagam o pomoc . Może mój wpis wyda wam się pozbawiony emocji ale ja bardzo kocham swojego syna i nie będę miała sił wirzucić go z domu .


hymmmm powiem tak - dopuki ON SAM nie zechce się leczyć NIC nie poradzisz - Twoja rola to postępować tak by "zechciał" co może być i trudne i ciężkie i bolesne i pewnie będzie.....aczkolwiek nawet jeśli tak będziesz robić (vide konsekwencją ostateczną jest właśnie wyrzucenie z domu) nikt nie da gwarancji że leczenie będzie skuteczne - tyle że probować trzeba wszystkiego
 
 
 
Bożena 
nowy użytkownik


Wiek: 55
Dołączyła: 09 Sty 2014
Posty: 6
Wysłany: 2014-01-10, 10:30   

Bardzo dziękuję za odpowiedz . Nie tracę nadzieji , poczytałam na forum i zobaczyłam światełko w tunelu dla mojego syna po histori szczęśliwej " smutnej mamy".
 
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 31 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1301
Skąd: Białystok
Wysłany: 2014-01-10, 10:37   

Bożena napisał/a:
Bardzo dziękuję za odpowiedz . Nie tracę nadzieji , poczytałam na forum i zobaczyłam światełko w tunelu dla mojego syna po histori szczęśliwej " smutnej mamy".


ale i nie ma co jej tracić (nadzieji :) - zrób po prostu wszystko co możesz zrobić ale w mądry sposób :)
 
 
 
Bożena 
nowy użytkownik


Wiek: 55
Dołączyła: 09 Sty 2014
Posty: 6
Wysłany: 2014-01-10, 16:10   

Właśnie wróciłam ze szpitala od syna. Dzwonił i prosił żebym przyjechała , potrzebuje mojej pomocy i obiecał ,że godzi się na odwyk. Zadzwonił nawet przy mnie do ośrodka. Stwierdził pózniej , ze nic nie ma do stracenia i pójdzie na ten odwyk ale latem wyjdzie . Ręce mi opadają ale dobre i to . Mam nadzieje ,ze jak będzie czysty od tych narkotyków to zacznie myślec inaczej.
 
 
 
jobael 
vip



Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 21 Lut 2009
Posty: 629
Skąd: z...
Wysłany: 2014-01-11, 00:51   

Witaj Bożeno :)
Twój syn sądząc po opisie jest już mocno uzależniony i trwa to od kilku lat.
Szpitale, odwyki i wciąż na tej samej karuzeli.
Jednak żeby brać narkotyki, to trzeba na nie mieć. Skąd syn na nie miał?
Nie usiłuję Ciebie o cokolwiek obwiniać, ale jeśli chcesz by coś drgnęło w tej sprawie,
to wiedz, że jedynie Twoja twarda miłość może coś zdziałać.
Nie ma przypadków beznadziejnych i być może Twoja nadzieja zmaterializuje się,
ale ja proponuję żebyś to Ty teraz gdy syn jest w szpitalu poszła do przychodni
uzależnienia od narkotyków /Monar/ i tam porozmawiała ze specjalistami jak postępować.
Bezpośrednia rozmowa może otworzyć Ci oczy na wiele rzeczy, o których na forum
się nie mówi, bo właściwie każdy w jakiś sposób problem minimalizuje.
Pozdrawiam :)
Ostatnio zmieniony przez jobael 2014-01-11, 00:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Bożena 
nowy użytkownik


Wiek: 55
Dołączyła: 09 Sty 2014
Posty: 6
Wysłany: 2014-01-11, 09:35   

Mój syn ma rentę socjalną a jak mu brakuje to kradnie . Miał kilka spraw w sądzie , które mu umażają ze względu na niepoczytalność.
 
 
 
jobael 
vip



Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 21 Lut 2009
Posty: 629
Skąd: z...
Wysłany: 2014-01-12, 21:09   

Skoro syn ma stwierdzoną niepoczytalność, to może by go ubezwłasnowolnić?
Łatwiej wtedy będzie mieć nad nim pieczę i ewentualnie umieścić w jakimś ośrodku
nawet wbrew jego woli.
Ostatnio zmieniony przez jobael 2014-01-12, 21:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Bożena 
nowy użytkownik


Wiek: 55
Dołączyła: 09 Sty 2014
Posty: 6
  Wysłany: 2014-01-13, 15:52   

Drogi joabel , ja już pytam i ubezwłasnowolnienie nic nie da , owszem będę mogła go umieścić w ośrodku ale jeśli będzie chciał wyjść to wyjdzie nawat po dwóch dniach . To wszystko nie jest proste . Pozdrawiam
 
 
 
jobael 
vip



Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 21 Lut 2009
Posty: 629
Skąd: z...
Wysłany: 2014-01-14, 21:45   

Bożena napisał/a:
Drogi joabel

Ja jestem kobietą :)
Bożena napisał/a:
owszem będę mogła go umieścić w ośrodku ale jeśli będzie chciał wyjść to wyjdzie nawet po dwóch dniach

Nie o odwyku myślałam pisząc o ośrodku.
Moja znajoma mająca podobne problemy z córką po ubezwłasnowolnieniu jej
oddała ją do ośrodka dla nieprzystosowanych społecznie, z którego nie ma wyjścia
na własne żądanie.
Tylko za zgodą znajomej, bo jest jej opiekunem prawnym mogłaby gdzieś
samodzielnie iść, ale znajoma raz w miesiącu jedzie po nią i zabiera do domu na kilka dni, a następnie odwozi.
Córka znajomej ma 30 lat.
 
 
 
sosser
nowy użytkownik


Dołączył: 16 Sty 2014
Posty: 5
Wysłany: 2014-01-16, 11:28   

ile lat ma ten syn?
 
 
 
Bożena 
nowy użytkownik


Wiek: 55
Dołączyła: 09 Sty 2014
Posty: 6
Wysłany: 2014-01-18, 17:37   

Dziękuję za wpisy i przepraszam jobael, nie dość ,że żle napisałam nazwe użytkownika to jeszcze pomyliłam płeć . Jeśli chodzi o mojego syna, w tym roku skończy 26 lat. Jak już pisałam wcześniej jest teraz w szpitalu i zgodził się na leczenie odwykowe . Wybrał nawet ośrodek Doren na Mazurach i jest po paru telefonach do ośrodka.Jeśli chodzi o ubezwłasnowolnienie to myślę , że to ostateczność . Rozmawiałam z jedną z terapełtek i ona wyjaśniła mi , że najlepszy jest odwyk bo przecież nie chcemy wyhodować roślinki .. Mam pytanie , i co z tą córką znajomej , udało jej wyjśc z nałogu i jak długo będzie przebywać w ośrodku?
Ostatnio zmieniony przez Bożena 2014-01-18, 17:42, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
jobael 
vip



Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 21 Lut 2009
Posty: 629
Skąd: z...
Wysłany: 2014-01-18, 22:30   

Bożeno, nie Ty pierwsza pomyliłaś mój nick, więc spokojnie :)

Co do córki znajomej, to pozbyła się nałogu, ale nie wyszła z choroby psychicznej, co nie pozwala jej normalnie funkcjonować w społeczeństwie, a umieszczona w ośrodku została bezterminowo po tym jak pojechała do innego miasta i dostała się do grupy okradającej mieszkania, a ją ustawili na tzw czatach.
Została jak pisałam wcześniej ubezwłasnowolniona, więc teraz znajoma ma nad nią całkowitą pieczę.
Bożena napisał/a:
Rozmawiałam z jedną z terapeutek i ona wyjaśniła mi , że najlepszy jest odwyk, bo przecież nie chcemy wyhodować roślinki ..

Ależ tak :)
Jeśli chcą syna leczyć terapią odwykową, to znaczy, że widzą taką możliwość.
Trzeba wykorzystać wszelką pomoc, by umożliwić synowi powrót do normalnego życia.
Skoro masz dobry kontakt z terapeutami, to z pewnością otrzymujesz wskazówki
co do Twojego z synem postępowania, więc jest to najlepsza pomoc.
Życzę powodzenia :)
Mam także nadzieję, że będziesz się z nami dzieliła postępami w leczeniu syna, by innym dodać nadziei.
 
 
 
daria55 
nowy użytkownik


Dołączyła: 27 Lis 2014
Posty: 1
Skąd: warszawa
Wysłany: 2014-11-27, 22:22   

hmm wiesz nie wiemy jak to dokładnie wygląda...wiem co czujesz przechodziliśmy z mężem to samo...przerwał odwyk i znikł...załamałam się...moje jedyne dziecko...obwiniałam się o to że byłam zła matka, że to moja wina...przestałam jeść...maż zaciągnął mnie do psychologa
/reklama usunięta/. Ona mi otworzyła oczy, uzmysłowiła, że jeśli on sam nie będzie chciał się leczyć nie zrobię nic, że często musza sięgnąć totalnego dna...nie było łatwo nie wpuścić go do domu, odmówić pomocy...dzięki zaangażowaniu rodziny i znajomych...udało się zdecydował się na terapię..od 2 lat jest czysty...a co dalej zobaczymy...
Ostatnio zmieniony przez jobael 2014-11-28, 20:10, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 11