Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
mój brat jest narkomanem
Autor Wiadomość
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2011-05-08, 23:23   

Czesc Chomeini,

I jak losy brata? Co zdecydowal?

Wiesz, tak bylo z moim synem, jako, ze byl jeszcze nieletni, umiescilam Go w osrodku, a On uciekl po 11 miesiacach, zaczal zycie od nowa, na emigracji, ale niestety, nie po nowemu, a gdzie jest Jego dno?

Zycze bratu slusznych decyzji, a Tobie wlasciwego podejscia.

Jamama
 
 
chomeini 
przyjaciel forum


Wiek: 30
Dołączyła: 03 Kwi 2011
Posty: 25
Skąd: Kraków
Wysłany: 2011-05-11, 19:15   

Brat dziś poszedł na detoks. Za jakiś tydzień ma termin do ośrodka. Mam go zawieźć. Zobaczymy jak będzie. Dziś zmarła nasza Babcia. Miała zawał. Brat się bardzo tym przejął tak jak my wszyscy, to jedna z najważniejszych osób w naszym życiu. Jednak brat zdecydował, że zrobi według planu i jest już na tym detoksie. Moim zdanie to dobrze. Nie będzie na pogrzebie, nie byłby w stanie tego znieść. Ostatnio bardzo było z nim źle. Wiesz pewnie co mam na myśli Jamamo: agresja, lęki, wahania, bełkot. Powiedziałam mu, że Babcia by chciała żeby się leczył i byłaby szczęśliwa. Nie wiem jak to będzie, ważne, że brat jest teraz pod dobra opieką. Nie potrafię więcej napisać, tak bardzo mnie boli ta śmierć:(
 
 
 
Eulalia 
vip



Pomogła: 11 razy
Dołączyła: 18 Paź 2010
Posty: 661
Skąd: ....
Wysłany: 2011-05-11, 19:25   

chomeini napisał/a:
Nie potrafię więcej napisać, tak bardzo mnie boli ta śmierć:(

Współczuje ci :-(
_________________
... Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności ...
 
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2011-05-12, 10:20   

I ja Ci wspolczuje.
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2011-06-05, 11:05   

Wszystko dobrze????
 
 
angelika91 
nowy użytkownik
współuzależniona


Dołączyła: 10 Kwi 2012
Posty: 3
Skąd: Poznań-Zgora
Wysłany: 2012-04-10, 13:28   Brat narkoman

Witam. Poczytałam tutaj trochę na forum, gdyż ta sytuacja dotyczy również mnie, mojej rodziny. Mój brat jest uzależniony. Zaczął próbować już pod koniec gimnazjum. Po wykryciu tego cała znana chyba już rodzinom rutyna, czyli: obiecanie poprawy, obietnice , że już nie sięgnie, by tylko dać mu szansę. No i wszystko dobrze maskował, aż nie przedawkował i sam się przestraszył. Wtedy przyszedł do nas. Od razu została podjęta decyzja odnośnie spotkań terapeutycznych( były to jedyne 2 spotkania). Po małej kłótni(spowodowanej podejrzeniami, że znowu coś wziął) wyszedł z domu(za 2 tyg. kończy 18 lat). Wrócił po 3 dniach, zgodził się na detoks, później na ośrodek, w którym jest dopiero/aż[?] tydzień. Wszystkie decyzje były podejmowane natychmiastowo, już niczego nie odwlekaliśmy. I chyba teraz nadszedł ten najgorszy moment, pierwsze zwątpienia, kryzys. Z rozmowy z wychowawcą z ośrodka( z nim nie mamy kontaktu-takie przepisy dla jego dobra) dowiedzieliśmy się, że on uważa że już nie chce tam być, że chce znowu ćpać i żyć tak jak żył, czyli pod ciągłym wpływem. Wie ktoś może, czy ten kryzys to jest normalna reakcja uzależnionych? Mogę wierzyć, że wróci do poprzedniej decyzji, tzn. że ośrodek jets mu potrzebny? Niedługo kończy 18 lat i martwię się, że wyjdzie na własną rękę i nie wiadomo co z nim dalej będzie się działo. Dziękuję z góry za wszystkie odpowiedzi.
_________________
Chciałabym mieć w sobie taką siłę,
tak opanować lęk, pokonać strach.
 
 
 
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2012-04-10, 15:09   

angelika91 napisał/a:
I chyba teraz nadszedł ten najgorszy moment, pierwsze zwątpienia, kryzys.
strach przed życiem bez narkotyku. Obawy ...jak teraz będzie żył?
angelika91 napisał/a:
Niedługo kończy 18 lat i martwię się, że wyjdzie na własną rękę i nie wiadomo co z nim dalej będzie się działo
tak może być, niestety.
Ale, ponieważ jeszcze jest trochę czasu zanim skończy 18-tkę miejmy nadzieję, że zmieni zdanie, że nabierze siły, ochoty na życie....
pozdr
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2012-04-10, 19:09   

Witaj !

Zwatpienie przychodzi bardzo czesto,teraz jest w osrodku (bardzo krotko)i napewno nie umie sie odnalesc.Rozne mysli przychodza mu do glowy i beda przychodzily,najwazniejsze aby tam wytrwal ten najtrudniejszy czas jakim jest poczatek.

Jest pod opieka specjalistow ,a oni napewno wiedza jak z nim postepowac.
Najwazniejsze w tym wszystkim jest to aby on sam chcial sie leczyc,bo inaczej nic z tego.

pozdrawiam
 
 
angelika91 
nowy użytkownik
współuzależniona


Dołączyła: 10 Kwi 2012
Posty: 3
Skąd: Poznań-Zgora
Wysłany: 2012-04-11, 08:33   

Dziękuję za odpowiedzi. Wczoraj zaproponowano nam, by udać się do sądu po nakaz przymusowego leczenia, by w wieku tych 18 lat nie mógł sobie tak po prostu wyjść z ośrodka. Zastanawiam się na jakiej zasadzie działa ten nakaz. Co w przypadku gdyby uciekł z ośrodka... Z drugiej strony, nie wydaje mi się ta ucieczka możliwa, gdyż ośrodek nie znajduje się w pobliżu naszego miejsca zamieszkania i na dobrą sprawę nie miałby dokąd się udać. I myślę, że zdaje sobie z tego sprawę, że jak ucieknie to wyląduje na ulicy-tylko jak on chce ćpać, to czy jest dla niego ważne że nie będzie miał dachu nad głową, wiktu i opierunku?raczej nie. Ma ktoś może pojęcie jak długo trwa załatwienie tego nakazu? I dokładnie na jakiej zasadzie to funkcjonuje? Brat ma kurator zasądzoną, ale wątpie byśmy mogli liczyć na jej pomoc w tej sprawie. Gdybyśmy jej słuchali to brat wyszedłby z detoksu i dalej siedział w domu,a co za tym idzie-ćpał.
Pozdrawiam
_________________
Chciałabym mieć w sobie taką siłę,
tak opanować lęk, pokonać strach.
 
 
 
smutna mama 
vip


Pomogła: 4 razy
Wiek: 48
Dołączyła: 21 Lis 2010
Posty: 280
Skąd: italia
Wysłany: 2012-04-11, 10:29   

Angeliko kochana,ja naprawde rozumiem jak bardzo ty i zapewne twoi rodzice chcielibyscie aby chlopak (czyli twoj brat) zostal w osrodku i leczyl sie.
Ale niestety to nie od was zalezy jego leczenie.
Musisz zrozumiec,ze jesli on sam nie bedzie tego chcial to wy na sile nic nie zrobicie,zadne nakazy tu nie pomoga.
On teraz jest w takim stanie ,ze jeszcze nie mysli realnie,krotko jest trzezwy i nadal w sobie ma to swinstwo.
Potrzeba duzo czasu ,aby ,,wytrzezwial,, to nie jest kwestia miesiaca a kilkunastu miesiecy.

No ale napewno musicie cos robic a widac ze bardzo chcecie,mu pomoc.
Jesli jest mozliwosc zalatwienia nakazu to zalatwiajcie ,ale najwazniejsze jest aby doszlo do niego ze jezeli wyjdzie to na swoja odpowiedzialnosc i co sie z nim stanie to bedzie zalezalo od niego.
Trzeba byc przede wszystkim konsekwentnym w swych decyzjach , tak aby on wiedzial ze nie ma gdzie isc i nie bedzie mial pomocy dopoki nie bedzie sie leczyc.


Duzo wytrwalosci zycze,bo bedzie Ci bardzo potrzebna
To jest jedyna walka z narkotykami
 
 
jamama 
vip


Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 14 Kwi 2010
Posty: 400
Wysłany: 2012-04-11, 21:43   

A ja do WYTRWALOSCI rekomendowanej przez Smutna Mame dorzucam STANOWCZOSC i KONSEKWENCJE! :-)

:-)
 
 
angelika91 
nowy użytkownik
współuzależniona


Dołączyła: 10 Kwi 2012
Posty: 3
Skąd: Poznań-Zgora
Wysłany: 2012-04-12, 14:26   

Jeśli chodzi o stanowczość i konsekwencję-tego akurat (mam nadzieję, że nie tylko czasowo) nam nie brakuje. Jeśli decyzja została podjęta to będziemy się tego kurczowo trzymać. Za każde słowo dziękuję . Teraz może znowu zacząć się dramat. Brat jest w ośrodku, bo sam zgodził się na leczenie. Od kilku dni przebywa w izolatce, bo twierdzi, że nie chce się leczyć i chce ćpać. Prawdopodobnie za kilka dni (jeśli sytuacja się nie zmieni) będzie trzeba po niego jechać. Sytuacja wygląda tak, że on będzie świadom iż do domu nie ma powrotu. Już przed leczeniem miał powiedziane, że wszyscy na niego czekamy, aż wróci...ale zdrowy. A tak...wszystko się komplikuje. Marzę by móc żyć w spokoju, nie martwiąc się każdego dnia, że brat może skończyć na ulicy i to z własnego wyboru. Wspomniany wcześniej nakaz sądowy może być wydany, jeśli znajdą go gdzieś naćpanego "pod płotem" lub trafi do szpitala w ciężkim stanie... eh zostaje tylko modlitwa i cierpliwość[?].
_________________
Chciałabym mieć w sobie taką siłę,
tak opanować lęk, pokonać strach.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 1,34 sekundy. Zapytań do SQL: 11