AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Dlaczego to ja mam się leczyć, skoro to on jest alkoholikiem
Autor Wiadomość
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2010-11-14, 13:29   Dlaczego to ja mam się leczyć, skoro to on jest alkoholikiem

Dlaczego to ja mam się leczyć, skoro to on jest alkoholikiem?

Autor: Renata Andrzejak-Szymańska

"Gdyby tylko przestał pić, wszystkie problemy by znikły..." - myślisz sobie udręczona codzienną walką o jego trzeźwość. "Gdyby tylko przestał pić nie byłoby tych awantur, lęku, wstydu, długów, dzieci mogłyby spokojnie się uczyć, w domu byłoby wreszcie normalnie..."

Za każdym razem, kiedy on ma przerwę w piciu, w tobie odżywa nadzieja, że "może nie będzie już więcej pił" i jak do tej pory zawsze przychodzi moment, w którym zostaje ona brutalnie zburzona. "Powinien się leczyć" - uświadamiasz sobie to tym wyraźniej, im bardziej sama jesteś wyczerpana i sfrustrowana jego piciem.

Jak bardzo zmieniło się twoje życie odkąd jesteście razem? Kim jesteś po iluś tam latach wspólnego życia z nim? Jakie jest to twoje życie, w którym on zajmuje każdą, najmniejszą nawet przestrzeń w twoich myślach? Jakie jest to twoje życie, w którym każdy twój nerw jest w stanie nieustannej gotowości na niebezpieczne spotkanie z nim? Jakie jest to twoje życie, w którym każdy twój ruch obliczony jest na obronę lub atak?

Dzień po dniu walczysz o przetrwanie w tej szalonej, przesiąkniętej alkoholem rzeczywistości, w której nic nie jest pewne - ani to, że mąż wróci dzisiaj trzeźwy, ani to, że w spokoju zjecie obiad, ani to, że obejrzysz film po "Wiadomościach"...

Żeby przetrwać musisz być jak dowódca na wojnie - cały czas czujna, cały czas w pełnej "gotowości bojowej", cały czas napięta. Musisz nieustannie kontrolować stan zagrożenia wyznaczony jego upojeniem alkoholowym. Dzień po dniu zmagasz się z całą odpowiedzialnością za przetrwanie rodziny, za dzieci, za rachunki, za sprawy urzędowe, za prowadzenie domu, za myślenie o wszystkim, za ukrywanie waszego wstydu, za tworzenie pozorów normalnej rodziny. Dzień po dniu jesteś pochłonięta kontrolowaniem jego picia i usuwaniem skutków jego picia - sprzątaniem bałaganu, usuwaniem zniszczonych przez niego sprzętów, praniem jego brudnych ciuchów. Dzień po dniu dbasz o jego trzeźwość, przejmujesz jego obowiązki, dbasz o jego dobre samopoczucie i ukrywasz swoją wściekłość w imię świętego spokoju i osiągnięcia odrobiny normalności.

Cały czas jesteś skoncentrowana na nim - o nim myślisz, o nim mówisz, nim jesteś zajęta.

Czy masz jeszcze w sobie siły, żeby myśleć o dzieciach? Być może one również są wciągnięte w tę beznadziejna walkę o trzeźwość ich ojca? A może już je gdzieś po drodze "pogubiłaś"? Może one same zajmują się sobą? Kim są? Na jakich ludzi wyrastają? Co lubią? Czego się boją? Co o nich wiesz? Jakie uczucia pojawiają się w tobie, kiedy o nich myślisz?

Czy w tym szaleństwie jest jeszcze miejsce dla ciebie?

Treścią twojego życia stało się reagowanie na męża alkoholika. Wszystkie inne wartości przestały się liczyć, bo liczy się tylko to, jak przetrwać kolejny dzień. Twoje marzenia, potrzeby, upodobania, twoje dążenia, pragnienia i cele musiały ustąpić temu jednemu - walce o przetrwanie.

To kim jesteś, możesz określić jedynie poprzez ból braku miłości i samotności, poprzez przenikający cię lęk, brak poczucia bezpieczeństwa, niezadowolenie z własnego życia, narastającą wściekłość, zmęczenie i poczucie wypalenia.

To że żyjesz, odczuwasz zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynają ci dokuczać różne dolegliwości zdrowotne, bóle, depresja, nerwica. Żeby sobie z tym wszystkim poradzić być może sama sięgasz po alkohol, może objadasz się byle czym, może dużo palisz, albo sięgasz po leki uspokajające? To przynosi chwilową ulgę. Dobra i ta krótka chwila...

Ale co dalej? Dokąd zmierzasz? Kim naprawdę jesteś w tym miejscu swojego życia? Umęczona, samotna z poczuciem wstydu...

To prawda, to on jest alkoholikiem i to on powinien się leczyć. Ale niezależnie od tego, co się z nim dzieje i jaką decyzję podejmie, spróbuj zobaczyć samą siebie - odartą z poczucia godności, przepełnioną wstydem, zmęczoną psychicznie, chorą fizycznie...

Co jeszcze mogę powiedzieć, żebyś zechciała zrobić coś dla siebie samej..., żebyś zechciała poszukać pomocy..., uratować siebie...?
http://www.psychotekst.pl/artykuly.php?nr=76
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
muminka 
nowy użytkownik


Wiek: 34
Dołączyła: 20 Lis 2011
Posty: 2
Skąd: Toruń/ Gdynia
Wysłany: 2011-11-20, 22:33   

Ujrzałam siebie...
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 10