AKCJASOS.PL Strona Główna AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: kahape
2011-03-14, 17:15
gra w szachy....
Autor Wiadomość
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2010-09-03, 09:07   

tak dla PRZYPOMNIENIA !!:)
 
 
 
anka79
[Usunięty]

Wysłany: 2010-09-03, 10:27   

koos napisał/a:
tak dla PRZYPOMNIENIA !!:)

Fajnie, że to odkopałeś. Piękne porównanie...
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2010-09-03, 23:14   

anka79 napisał/a:
koos napisał/a:
tak dla PRZYPOMNIENIA !!:)

Fajnie, że to odkopałeś. Piękne porównanie...


gdyby to było porównanie.....to ŻYCIE niestety i to prawdziwe życie w rodzinie z problemem alkoholowym....
 
 
 
nikka86 
przyjaciel forum
nikka86



Wiek: 33
Dołączyła: 03 Wrz 2010
Posty: 30
Skąd: tczew
Wysłany: 2010-09-06, 21:08   Re: gra w szachy....

koos napisał/a:
wkleiłem to w wątek...ale chyba nadaje się na oddzielny temat...autor maur...z dawno nieistniejącego prapraprzodka obecnego forum....

Widzisz ... życie z alkoholikiem jest jak gra w szachy.
Przy czym arcymistrzem jest alkohilik, a Ty jego sparring-partnerem.

W grze w szachy chodzi o to, aby "unieruchomić" króla przeciwnika.
Doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie miał żadnego rochu,
który byby w stanie ocalić jego najwazniejszą figurę przed "zbiciem".
Ten stan nazywa się matem.
Alkoholikowi chodzi o to, aby zamatować swoją ofiarę najmniejszym
kosztem.
W tym celu często poświęca różne swoje pionki, figury, aby wciągnąć
Cię w pułapkę i doprowadzić do sytuacji, w której on uzyska przewagę
pozycyjną.

W naturę tej gry są wpisane straty.
Zbija się pionki, figury lekkie, figuty ciężkie, ...
Nie da się grać w szachy nie ponosząc strat oraz ich nie zadając.

Zwykle, szczególnie u niezbyt doświadczonych graczy, partia się
kończy gdy na szachownicy nie pozostaje prawie nic figur ani pionków.
Spustoszenie, które dokonało się w czasie tej gry jest praktycznie
nieodwracalne.

Dokładnie tak samo wygląda gra w życie wspólne z alkoholikiem.
Zwykle wygrywa arcymistrz, dożywając do końca swych dni bez zmiany
swojego postępowania, czasem doprowadza się do sytuacji patowej, a
jedynie w nielicznych wypadkach udaje się wygrać sparring-partnerowi.
Zawsze jedna towarzyszą temu ogromne straty na szachownicy życia.

Podobnie jak w szachach, każdy doświadczony gracz jest w stanie
przewidzieć wiele ruchów naprzód.
Wie jak zagra jego przeciwnik, gdy on wykona jakiś ruch.
Wie co będzie potem, jakie będą tego konsekwencje.
Na początku, czy w środku gry nie wie się jak cała partia będzie
przebiegać, bo zawsze gdzieś w końcu któaś ze stron popełni jakiś
błąd, zmęczona długim czasem rozgrywki.
Wygrywają jednak zwykle arcymistrzowie.

Jest jednak pewna różnica między grą w szachy, a zyciem z
alkoholikiem.
Aby móc dobrze grać w szachy, potrzebna jest trzeźwa (nomen omen)
ocena sytuacji na planszy, młasnych możliwości, możliwości
przeciwnika.
Współuzależnione kobiety zaś nie myślą trzeźwo, więc zawsze
przegrywają.
Przegrywają wiele lat ze wswojego życia.

Szachista w ważnej rozgrywce nie słucha sugestii swojego przeciwnika
dotyczącej tego jak powinien zagrać, bo wie, że ten go chce zwieść.
Gdy szachista usłyszy radę co do tego jak powinien w tym momencie
zagrać od kogoś, kto ma większe doświadczenie niż on w tej grze,
zwykle słucha tej rady, bo wie, że tamten widzi i wie więcej niż on.

Współuzależnieni zaś nigdy takich rad nie słuchają.
Nie słuchają bo liczą na cud.
Na to, że akurat oni go doświadczą.
I zdarza się, że doświadczają.
Nigdy jednak wtedy, gdy na szachownicy stoją jeszcze jakieś jego
wartościowe figury do zbicia.
Cud może nastąpi dopiero wtedy, gdy wszystko stracisz - Ty i on.
A i to rzadko.
Wtedy zacznie się nowa partia.


---------------------------------------------------------------------------------------------------------
A szanse dawane alkoholikom?
Jest ich wiele.
- pierwsza,
- druga,
- trzecia,
- jeszcze jedna,
- jeszcze jedna,
- jeszcze jedna,
- kolejna,
- ostatnia,
- naprawdę ostatnia,
- ta już naprawdę ostatnia,
- jak już tym razem nie dotrzyma obietnic, to więcej nie będzie prosił,
- wie, że wszystko jego wina i wszystko zawalił, ale błaga o ostatnią,
- wie, że nie potrafi dotrzymać obietnicy, ale jak mu nie dasz ostatniej szansy
skończy z sobą,
- teraz już naprawdę skończy,
- jest nikim, jest bydlęciem, ale błaga o ostatnią,
- ..."

znam multum osob,ktore dawaly nie zliczona ilosc szans swoim alko i nic dobrego z tego nie wyszlo prawie nigdy.racja, ze nie ma co liczyc na cud tylko wziasc swoje zycie w swoje rece i zyc tylko ta mysla, ze to nie ja jestem winna temu ze on pije i ze nie przestanie pic dopoki (jak mi to uswiadomil koos) nie dostanie kopa w tylek od zycia ktore sam sobie zgotowal.
 
 
koos 
Administrator

Pomógł: 32 razy
Dołączył: 10 Maj 2009
Posty: 1319
Skąd: Białystok
Wysłany: 2010-11-13, 21:06   

kolejny raz przypomnę - i zrobiłbym z tego temat "przypięty" jak czytam w co drugim poście o "kolejnej szansie" :mrgreen:
 
 
 
kahape 
vip
koalka



Pomogła: 103 razy
Dołączyła: 06 Maj 2009
Posty: 3163
Wysłany: 2010-11-14, 12:11   

koos napisał/a:
zrobiłbym z tego temat "przypięty
i bardzo dobrze
pozdr
_________________
"Jeżeli czegoś pragniesz, to cały świat działa potajemnie aby udało ci się to osiągnąć".
"Uwierz, poproś, zaufaj, i... zostaw."
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 11