To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

Forum dla współuzależnionych "Tęczynki" - Jak żyć z trzeźwiejącym alkoholikiem?

Aneczka83 - 2012-04-16, 19:11

Witam,
Jestem tu nowa-potrzebuje troche informacji na temat zycia z trzezwiejacym alkoholikiem.
Moj maz jest obecnie na terapii, musze powiedziec, ze jestesmy 10 miesiecy po slubie, a juz tyle sie wydarzylo... Jak czytam wypowiedzi co niektorych kobiet, to bardzo wspolczuje...Powiem szczerze,ze wiedzialam, ze obecny maz ma problemy z alkoholem, ale zawsze go tlumaczylam, przeciez to normalne, ze facet sobie raz na jakis czas wypije, ze gdy wezmiemy slub wszystko sie ustabilizuje, nie ma rodziny,obowiazkow, to dlatego. Ale niestety to sie nie zmienila.Z uplywem czasu zaczynalo sie nasilac. Coraz czesciej wracal pijany, mialam dosc, jako, ze ja pracuje do 17.30 a maz do 15.00 mial czas. Na poczatku staralam sie przymykac na to oko, ale coraz bardziej sie to nasilalo, czasami nie moglam go dobudzic taki byl pijany, wstawal i glupio sie tlumaczyl, ze nic nie pil, ze taki zmeczony po pracy. Masakra!!!Chowanie alkoholu-czesto znajdywalam w roznych dziwnych miejscach.
Oczywiscie wsciekalam sie na niego, ze jak sie nie zmieni to odejde od niego, bo mam dosc, on przepraszal, przymilal sie i tak do nastepnego razu...A ja naiwna wierzylam w jego obietnice. Czasami w momencie kiedy byl pijany plakal i mowil, ze nie radzi sobie z piciem, to jest silniejsze od niego, ale jak trzezwial zaprzeczal wszystkiemu.
Dla mnie nie do pomyslenia bylo,ze on potrzebuje jakieks terapii, przeciez jak mnie kocha to jak powie sobie nie, to nie bedzie pil. Robilam mu wyrzuty, coraz czesciej klocilismy sie. Najgorsze bylo to, ze nie moglam sie skupic na pracy, co chwila mysli-ciekawe czy dzis bedzie trzezwy, czy nie wroce, a on pijany bedzie spal. Co chwila telefon do niego, a jak nie odbieral, juz wiedzialam co sie swieci i znowu zlosc, nerwy...
Najgorsze, ze mieszkamy z rodzicami i moja mama ciezko choruje, nie chcialam przysparzac jej kolejnych zmartwien, chociaz ona widziala co sie dzieje,choc ja ukrywalam, kamuflowalam wszystko, tlumaczylam meza.
Przestawal przynosic wyplaty, albo jakies grosze, bo twierdzil, ze pracodawca ma kryzys, jest przestoj i nie wyplaca, a ja wierzylam, wstyd mi bylo zadzwonic do pracodawcy lub wspolpracownikow i zapytac. Wolalam chyba zyc w tym klamstwie...
Pozniej pojawily sie klopoty-zlapali go po pijanemu jak kierowal samochod dostal kare grzywny, ktora oczywiscie ja zaplacilam, pozniej zlapali go po pijanemu na rowerze-kolejna kara grzywny...I tu byl punkt zwrotny,wystraszyl sie,ze pojdzie do aresztu, bo mial kare w zawieszeniu, z tego powidu zapil, ze 2 dni nie pojawil sie w pracy i pracodawca kazal mu sie pakowac i wynosic....Widzialam strach w jego oczach - postanowil sie leczyc-i to wyszlo od niego. To nie ja, moje cierpienia, gadanie, umoralnianie go, nic nie daly, tylko te zdarzenia?Uswiadomilam sobie, ze na nic byly te gadania moje,po co te moje nerwy skoro to nic nie dalo, musial nastapic jakis szok, wstrzas,zeby sie obudzil...
A wiecie co jest najlepsze? Ze ja glupia, zalamalam sie, ze taki wstyd moj maz jest alkoholikiem-to dopiero zaczelo do mnie docierac...Co ludzie powiedza? Jestem z malej miejscowosci i wszyscy beda teraz na mnie patrzec z politowaniem. Na poczatku zaczelam z nim rozmawiac, ze moze nie jest tak zle, ze moze wystarczy wizyta u psychologa...Zaczelam czytac forum, rozne artykuly i do mnie dotarlo, przeciez on musi sie leczyc i to jak najszybciej!!!Dla naszego wspolnego dobra. I pojechal, jest w osrodku dopiero tydzien, a ja sukcesywnie sie douczam na temat tej choroby.
Mam dni,ze jestem pelna nadziei na lepsze jutro, ze juz bedzie dobrze,ze jak sie leczy to juz jest polowa sukcesu, ale dopadaja mnie tez czarne mysli-a co jak znow wroci do picia? Probuje uswiadomic sobie, ze nie moge tak myslec. Boje sie tez tego ciaglego strachu, ktory znow powroci i zamartwiania sie o niego, czy dzis bedzie trzezwy czy znow wroci koszmar?
Dodam, ze przez jego picie odcielam sie od znajomych, bo wsytd mi bylo,ze jak zaprosze kogos i co? Zobaczy pijaka?!
Poradzcie jak Wasi mezowie zachowywali sie po takiej terapii? Wiem, ze moze byc ciezko, ale jestem pelna nadziei, ze juz tyle przeszlam, to moze byc tylko lepiej.
W dni kiedy nie pil bardzo mi pomagal-sprzatal, nawet obiady gotowal, w weekendy sniadanka do lozka, nie stosowal wobec mnie przemocy, jedynie krzyczal,ale do rekoczynow nigdy nie doszlo, bo bym tego na pewno nie zniosla.
Napiszcie jak postepowac? Teraz mam czas do przemyslenia ile mi przez ten alkohol zrobil krzywdy-momentami czuje taka zlosc, ze mam ochote mu wszystko wykrzyczec jak wyjdzie, ale po co, przeciez on to wszystko wie, moze nie warto rozdrapywac starych ran i zaczac uczyc sie zyc od nowa?

Tomoe - 2012-04-16, 20:24

Aneczka83 napisał/a:

Napiszcie jak postepowac?


Sugeruję ci, Aniu, konsultację z terapeutą w najbliższym ośrodku terapii uzależnień i współuzależnienia.
To właśnie tam, bezpośrednio od fachowca, uzyskasz na pewno znacznie więcej wiedzy, umiejętności i wskazówek niż szukając po omacku w internecie.
Skoro już masz tę bolesną świadomość, że jesteś żoną człowieka uzależnionego od alkoholu, to warto pokonać wstyd i sięgnąć po fachową pomoc dla siebie. Wasze małżeństwo już nigdy nie będzie takie całkiem przeciętne, bezproblemowe i normalne.

milena - 2012-04-16, 20:56

Witaj Aneczko.Jesteś teraz właścicielem tematu pt."Jak żyć z trzeźwiejącym alkoholikiem".Z pewnością temat trudny.Ale jak już Tomoe Ci słusznie poradziła poszukaj pomocy w realu.Z nami zostań,czytaj , pytaj,zaglądaj do czytelni.Jest dużo ciekawych artykułów.Cieszę się,że tak wcześnie dostrzegłaś problem i szukasz pomocy.Jest szansa że wyjdziesz z tego bez większej traumy.
Aneczka83 - 2012-04-16, 21:01

Dziekuje Wam za odpowiedz, musze poszukac jakiegos osrodka w poblizu.
A powiedzcie jak Wy radzicie sobie w tych ciezkich chwilach

milena - 2012-04-16, 21:20

Cytat:
A powiedzcie jak Wy radzicie sobie w tych ciezkich chwilach
Jeśli szukasz gotowej recepty to niestety takiej nie ma.Każdy człowiek jest inny.Jednak alkoholicy postępują bardzo schematycznie.Po prostu na terapii dla osób współuzależnionych poznałam dobrze problem i starałam się wprowadzać w życie zdobytą tam wiedzę.Podobno trzeba ok 2 lat,żeby się współuzależnić,więc może jeszcze nie jest z tobą tak źle.Kilka indywidualnych spotkań z terapeutą od uzależnień z pewnością ukierunkowałoby Twoje działanie.
Aneczka83 - 2012-04-16, 21:26

jestem wspoluzalezniona na bank, mam te wszystkie objawy, ktore sa charakterystyczne dla takich osob. Przed malzenstwem dlugo bylismy para i narzeczenstwem...
milena - 2012-04-16, 21:35

Jeżeli masz takie możliwości to naprawdę warto skorzystać z terapii.I nie myśleć "co ludzie powiedzą",bo oni za Ciebie życia nie przeżyją.Ludzie mówili, mówią i mówić będą.A Ty zawalcz o siebie a przy okazji może i twój alko skorzysta.Ale to już zależy tylko od niego.
rollins - 2012-04-16, 21:35

Cześć Aneczka,
Powtórzę za szanownymi Koleżankami, poszukaj pomocy w realu, u specjalistów i w pierwszej kolejności dla siebie.
A mężowi pozwól odczuć konsekwencje jego picia, bo to one, jak już zdążyłaś zauważyć, spowodowały, że się ocknął. Nie Twoje cierpienie, gadanie i umoralnianie. Nie kryj go, nie tłumacz, nie płać grzywien, nie minimalizuj problemu.
Strach i płonąca dupa to czasem bardzo motywujące do przebudzenia czynniki. Wiem coś o tym.
I wyzbądź się wstydu, bo jak mawiają Chińczycy, wstyd to kraść i z baby spaść.
Twój mąż jest chory i zaczął się leczyć. To nie powód do wstydu. Wręcz przeciwnie.
I nie patrz na to, co ludzie powiedzo. Ludzie gadali, gadajo i gadać bedo. To Twoje życie, nie ludzi.
Będzie dobrze :-)

Pozdrawiam, Robert alkoholik

PS. dziś taki mądry jestem, a jeszcze niedawno sam chciałem mitingów AA szukać na Kaukazie a terapii w Maroku ;-)

kahape - 2012-04-17, 12:12

Aneczka83 napisał/a:
Co ludzie powiedza? Jestem z malej miejscowosci i wszyscy beda teraz na mnie patrzec z politowaniem.
a gdyby był.... cukrzykiem? Też było by ci wstyd? Ważne co inni powiedzą?
Tak patrzysz na sprawę alkoholizmu?
Moja Pani Aneczko, nie masz o niej zielonego pojęcia.
Dla waszego wspólnego dobra ty również powinnaś udać się po poradę do ośrodka uzależnień. Aby zacząć myśleć inaczej, na nowo. I w ten sposób możesz uratować swoje małżeństwo.

Obiecałaś w zdrowiu i w chorobie. On poszedł się leczyć a Ty?
pozdr

sloneczko - 2012-04-17, 13:55

rollins napisał/a:

PS. dziś taki mądry jestem, a jeszcze niedawno sam chciałem mitingów AA szukać na Kaukazie a terapii w Maroku ;-)

:lol: zupelnie jak moj TZ - zaraz na mitingi zaczal chodzic tam gdzie ma najblizej - 15 min na piechote, a na poczatku zasuwal 20 km w jedna strone.

Aneczko - witaj

Bede sie powtarzac - poszukaj dla siebie terapii dla wspoluzaleznionych jak najszybciej.
Wlasna terapia pomoze Ci odrzucic zgubny dla Ciebie wstyd. Zreszta i tak juz na pewno wzyscy zyczliwi wiedza, ze Twoj maz jest alko.

Teraz jest wazne, ze zaczal sie leczyc.

W ciezkich chwilach - tzn. wtedy kiedy TZ zapil zostawilam go samego sobie. Teraz on sie leczy i trzezwieje, a ja sobie spokojnie zyje.

PS. Moze jestem wybrykiem natury ale "co ludzie powiedza" nigdy mnie nie obchodzilo.

Aneczka83 - 2012-04-17, 18:34

Wszyscy macie rację:) Z dnia na dzień jest mi coraz łatwiej. Ten wstyd to moze wynik gadan mojej mamy-"kolezanki maja mezow na wysokich stanowiskach, a Ty co? Alkoholika wzielas!Teraz beda sie z Ciebie smialy". A ja juz sie z ta mysla oswoilam i ciesze sie, ze zaczal sie leczyc, nawet jestem dumna i pelna optymizmu. Musi sie nam udac. Dziekuje za
Wasze slowa.

staaw - 2012-04-17, 19:11

Witaj Aneczko,

Aneczka83 napisał/a:
wynik gadan mojej mamy-"kolezanki maja mezow na wysokich stanowiskach, a Ty co? Alkoholika wzielas!Teraz beda sie z Ciebie smialy".

A pomyślałaś że to że wzięłaś alkoholika to wynik gadania mamy?
Co byś nie zrobiła, to mama mówi że i tak kiepsko wyszło, córka sąsiadki zrobiła lepiej?

Pora iść na terapię a mamie powiedzieć że jesteś dorosła i SWOJE życie chcesz przeżyć SAMA, oczywiście kochając mamę.
Z daleka...

maja - 2012-04-17, 20:38

Witaj Aneczko :)
N pewno jesteś zmęczona życiem z alko i taka rozłąka dobrze Ci zrobi,pozwoli odpocząć,zebrać myśli i zastanowić się.....co dalej???
Aneczka83 napisał/a:
Napiszcie jak postepowac?

Zająć się SOBĄ!!
Wiem....pomyślisz ,że jestem stuknięta ,boooo jak to sobą????Przecież to twój mąż ma problem nie ty :)
Ale gdzie ty w tym wszystkim jesteś Aneczko,twoje przyjemności,marzenia,twoje życie??
Potrafisz napisać tyle o sobie co o mężu??Potrafisz myśleć o sobie tyle co o nim??Znasz siebie??
Może zabrzmi to brutalnie,ale to że twój m jest na terapii nie gwarantuje ci w żaden sposób,że .....przestanie pić.
Ale na to nie masz wpływu.Jego terapia,jego życie,zostaw to jemu.
Ty masz własne,możesz je zmienić ;-)

rollins - 2012-04-17, 21:07

Aneczka83 napisał/a:
Ten wstyd to moze wynik gadan mojej mamy-"kolezanki maja mezow na wysokich stanowiskach, a Ty co? Alkoholika wzielas!Teraz beda sie z Ciebie smialy


Aneczko, jeżeli Ci to poprawi samopoczucie, to uwierz mi na słowo, że na tzw. wysokich stanowiskach roi się od alkoholików, tylko wiesz... jak śpiewał kiedyś Atrakcyjny Kazimierz 'do głowy by nie przyszło nikomu, że w gaciach chodzi po domu'.

Pozdrawiam, Robert alkoholik

Tomoe - 2012-04-18, 07:44

rollins napisał/a:
na tzw. wysokich stanowiskach roi się od alkoholików


Potwierdzam.
W dodatku niemało jest wśród VIPów trzeźwych alkoholików. :)
Sama się często w różnych zaskakujących miejscach "natykam" na swoich znajomych z terapii i mityngów AA. :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group