AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

Forum dla współuzależnionych "Tęczynki" - Zycie z trzezwym alkoholikiem

julka - 2012-02-16, 16:34
Temat postu: Zycie z trzezwym alkoholikiem
Witam :-)
Powiem krótko moja historie.
Jestem DDD , po terapii.Wczesniej przez kilkanascie lat byłam zona alko.Po rozwodzie zwiazalam sie rowniez alko.Nie mieszkalismy razem ,przy mnie nie pił.Od 3 lat jest trzezwym alkoholikiem ,mieszkamy razem od 1.8 miesiecy.On jest po dwoch terapiach,dba o siebie ,mityngi,psycholog itp.Jednak dochodzi miedzy nam i do nieporozumien.Meczy mnie to juz bardzo.Mowie do niego jak ja odbieram jego konkretne zachowanie ,ze zle sie z tym czułam,staram sie asertywnie.Kazda moja taka wypowiedz dziala jak plachta na byka.Zostaje odbijana piłeczka i on uwaza ,ze nic nie robi tylko ja mam jazdy.Nie slucha mnie,probuje wpedzoc w poczucie winy.On uwaza,ze jest idealny,ze wszystko robi dobrze,ze jest bardzo asertywny.Podczas kłotni wpada w zlosc i staje sie chamski.Zastanawiam sie czasami czy faktycznie nie przesadzam ,ze moze sie czepiam?Ale mowie o tym jak sie czuje w danej sytuacji.
Chcialam zapytac czy uwazacie ,ze moze powinnam udac sie po pomoc al-anon.Byłam wczesniej z czynnym alkoholikiem i wspoluzaleznoina.Sama nie wiem? Zycie z obecnym trzezwym alkoholikiem mnie przerasta.Prosze o rade

kahape - 2012-02-16, 17:29

julka napisał/a:
Zycie z obecnym trzezwym alkoholikiem mnie przerasta
a może ..... życie z facetem. Po prostu. Dlaczego wszystko łączysz z alkoholem,.
Pił, przestał, zrzucił skorupę alko. :arrow: pod spodem był człowiek: o jakimś charakterze, upodobaniami, zaletami i wadami, myślami, przyzwyczajeniami....
I ty także! Masz jakies ulubione rzeczy, jakies wady, zalety, upodobania....
Spotkaliście się i jakoś trzeba się dopasować. Urządzić wspólnie tak, aby każdej ze stron było wygodnie.
Dlaczego piszesz tylko o nim? Jesteś po terapii, co z niej wyniosłaś? Masz własne życie?
pozdr

julka - 2012-02-16, 17:52

kahape napisał/a:

Dlaczego piszesz tylko o nim? Jesteś po terapii, co z niej wyniosłaś? Masz własne życie?
pozdr

Pisze o nim,bo denerwuja mnie jego reakcje,kiedy mowie,ze zle sie z czyms czuje.Odpowiada na nie agresja slowna.Uwaza ,ze wszystko robi ok.a wine za kłotnie obarcza mna.Osratnio machnelam na to reka ,skumulowalam swoje zle emocje w zwiazku z tym i nie czułam sie dobrze. Ja zajmuje sie soba,mam swoje plany Jednak zyjemy pod jednym dachem i nie bede ciagle wychodzila z pokoju ,bo on wiecznie siedzi na forum i wlasciwie nasze zycie przenios na nie.Rano forum,w pracy forum w domu forum.Zakupy juz,bo mam mecz w telewizji,kino nie teraz ,bo dzisiaja sa rozgrywki,otrzymuje godziny seansu do wyboru.A gdzie sa moje potrzeby w tym wszystkim?Moje w sensie,nasze wspolne chwile.mam wrazenie,ze to ja zaczelam podporzadkowywac jemuu.a kiedy mowie,ze zle sie z czyms czuje to jest atak.Nie wydaje mi sie,zeby tak wygladało zycie dwojga ludzi.Nie ograniczam go ,ale tez mam jakies odczucia ,których nie bierze pod uwage.Własnie nie potrafie chyba z nim zyc....

kahape - 2012-02-16, 18:44

julka napisał/a:
denerwuja mnie jego reakcje,kiedy mowie,ze zle sie z czyms czuje.Odpowiada na nie agresja slowna.
a może on wcale.... nie potrzebuje ciebie do szczęścia?
Co wy za związek tworzycie? Co was wiąże? Musicie byc razem? Kto tego chce? To bardziej... czy on?
Tak sobie myślę, że może wcale mu nie zależy na żadnym związku?
pozdr

julka - 2012-02-16, 19:04

[quote="kahape"]
julka napisał/a:
a może on wcale.... nie potrzebuje ciebie do szczęścia?
Co wy za związek tworzycie? Co was wiąże? Musicie byc razem? Kto tego chce? To bardziej... czy on?
Tak sobie myślę, że może wcale mu nie zależy na żadnym związku?
pozdr

ja pomogłam jemu ,on mnie.Wspieramy sie.Potrzebuje go,bo go kocham.On tez tak twierdzi.
A kto potrzebuje naszego zwiazku bardziej to nie wiem .Nie pytalam sie go jakie jest zdanie na ten temat,bo nie mialam takiej potrzeby.

Tomoe - 2012-02-16, 19:11

julka napisał/a:

ja pomogłam jemu ,on mnie.Wspieramy sie.


A w czym sobie nawzajem pomogliście? W czym się wspieracie?

julka - 2012-02-16, 19:40

Tomoe napisał/a:


A w czym sobie nawzajem pomogliście? W czym się wspieracie?


Wpieralam go kiedy podjał decyzje o leczeniu i teraz kiedy jest trzezwy tez mu kibicuje(ale swiat nie kreci sie tylko wokło alko)
A on mnie wspierał jak podejmowalam rozne wazne decyzje w zwiazku z moja dysfunkcja i terapia.

Tomoe - 2012-02-16, 19:51

Skoro tak, to w czym problem?
Ty jesteś świadoma, że żyjesz z alkoholikiem.
On jest świadomy, że żyje z osobą dysfunkcyjną.
Oboje jesteście dorośli i świadomi wzajemnie swoich ograniczeń.
Dlaczego więc iskrzy? Dlaczego skończyła się tolerancja dla niedoskonałości, a zaczęły się awantury?
Co się zmieniło?

julka - 2012-02-16, 20:01

Tomoe napisał/a:

Dlaczego więc iskrzy? Dlaczego skończyła się tolerancja dla niedoskonałości, a zaczęły się awantury?
Co się zmieniło?

Uwazam,ze to iz mamy swoje problemy nie daje ani mnie ani jemu prawa do obrazania i ktytykowania.A niestety kazda kłotnia konczy sie krytykowaniem i ocenianem mnie przez niego.Chociaz w teorii duzo mowi o asertywnosci i wymaga jej wobec siebie.I to,ze jest chory nie usprawiedliwia jego zachowania i odwrotnie.Mysle,ze kazda moja sugestia ,ze zrobił cos z czym sie zle poczułam odbiera jako krytyke niestety.Mam wrazenie,ze nie daje sobie przestrzeni do popełniania błedow.

Tomoe - 2012-02-16, 20:22

julka napisał/a:
to iz mamy swoje problemy nie daje ani mnie ani jemu prawa do obrazania i ktytykowania.A niestety kazda kłotnia konczy sie krytykowaniem i ocenianem mnie przez niego.


A czym się każda taka kłótnia zaczyna?

Julko, ja nie byłam świadkiem żadnej waszej kłótni, ale odkąd jesteś na forum, o twoim partnerze dowiedziałam się że masz do niego żal o następujące zachowania:
a. spędza zbyt wiele czasu na forum internetowym
b. nie chce z tobą chodzić do kina i na zakupy wtedy kiedy ty byś chciała - z powodu rozgrywek piłkarskich, które on chce w tym czasie oglądać.

Czy dobrze zrozumiałam, że o to masz do niego żal i że takie były powody waszych ostatnich awantur?
Innych konkretnych przykładów waszych konfliktów nie podałaś.

maja - 2012-02-16, 20:27

Julka a może powinnaś porozmawiać o tym z psychologiem......może miałaś za duże oczekiwania względem tego faceta,za dużo sobie wyobraziłaś,może czas ,to zweryfikować?
A może po prostu masz gorsze dni?

julka - 2012-02-16, 20:33

Tomoe napisał/a:

Julko, ja nie byłam świadkiem żadnej waszej kłótni, ale odkąd jesteś na forum, o twoim partnerze dowiedziałam się że masz do niego żal o następujące zachowania:
a. spędza zbyt wiele czasu na forum internetowym
b. nie chce z tobą chodzić do kina i na zakupy z powodu rozgrywek piłkarskich.


Mniej wiecej tak.Raczej bym sie skloniła do tego,ze najlepiej jest jak ja dopasuje sie do jego rozkłady dnia ,co nie zawsze mi to odpowiada i mam do tego prawo.A ostatnie wyjscie do kina polegalo na wyznaczeniau mi godzin seansów,bo w ostatniej chwili sie dowiedzial, ze jakis mecz jest.Chociaz wczesniej byla mowa,ze ten dzień bedzie dla nas.Wyjscie do kina sie nie odbyło,bo nie mialam ochoty biegac i patrzec na zegarek czy juz trzeba wracac na mecz,to samo czesto dotyczy zakupow.Czasami sprzeciwiam sie kiedy nie mam ochoty na to wlasnie kiedy on moze skoczyc na te zakupy czy kino,a czasami odpuszczam i to jest moj blad,bo zle sie z tym czuje,ze zrobilam cos wbrew sobie.

julka - 2012-02-16, 20:39

maja napisał/a:
Julka a może powinnaś porozmawiać o tym z psychologiem......może miałaś za duże oczekiwania względem tego faceta,za dużo sobie wyobraziłaś,może czas ,to zweryfikować?
A może po prostu masz gorsze dni?


Gorsze dni mam na pewno,bo moj partner ignoruje kiedy mowie,ze z czyms sie zle czuje.
Co doprowadzilo mnie do nagromadzenia zlosci.
Przerabialam to z psycholog.przeszlam grupe asertywnosci,wiem co znaczy asertywne wyrazanie swoich potrzeb.
Komunikuje o co mi chodzi.Ale do dyskusji potrzeba jest dwoch osób.

julka - 2012-02-16, 20:40

maja napisał/a:
może miałaś za duże oczekiwania względem tego faceta,za dużo sobie wyobraziłaś,może czas ,to zweryfikować?

Moze,sama nie wiem?

Tomoe - 2012-02-16, 20:52

julka napisał/a:
Czasami sprzeciwiam sie (...) a czasami odpuszczam i to jest moj blad, bo zle sie z tym czuje,ze zrobilam cos wbrew sobie.


Źle sie czujesz kiedy odpuszczasz?
A może jesteś osobą dominującą i lubisz, kiedy jest "po twojemu".
W końcu żyłaś kilkanaście lat z czynnym alkoholikiem. Pewne nawyki zostają.
Wprawdzie piszesz o swojej terapii DDD, ale nie wspominasz, czy zajmowałaś się tam także swoimi cechami i zachowaniami charakterystycznymi dla współuzależnienia.
Czy przyglądałaś się kiedyś sobie pod tym kątem? Czy ty przypadkiem nie masz skłonności do nadodpowiedzialności, dominacji i nadkontroli w związku ?

Nie myśl, że staram się umniejszyć lub usprawiedliwić agresję werbalną partnera wobec ciebie, tylko się zastanawiam, skąd ta twoja wewnętrzna niezgodna na ustępowanie mu i odpuszczanie sobie?
Czy fakt, że partner obejrzałby sobie mecz w telewizji zamiast pójść z tobą do kina, w jakiś sposób zagroziłby waszej miłości, waszemu związkowi?
Byłby większym zagrożeniem niż kolejna awantura?

kahape - 2012-02-17, 09:53

julka napisał/a:
Mysle,ze kazda moja sugestia ,ze zrobił cos z czym sie zle poczułam odbiera jako krytyke niestety.
może mówisz to w sposób wymagający, poprawiasz go, jego zachowanie, jego sposób bycia....
julka napisał/a:
Mam wrazenie,ze nie daje sobie przestrzeni do popełniania błedów
a czy ty dopuszczasz możliwość popełniania przez niego błędów? Czy ma być idealny?
Okazało się, że jest facetem ....niesłownym. I tyle. Znaczy, że nie można na niego liczyć tak na 100%. Są przecież na świecie tacy ludzie.
Trochę przesadzam, ale wydaje mi się, że próbujesz go ustawić.
julka napisał/a:
Raczej bym sie skloniła do tego,ze najlepiej jest jak ja dopasuje sie do jego rozkłady dnia ,co nie zawsze mi to odpowiada i mam do tego prawo.A ostatnie wyjscie do kina polegalo na wyznaczeniau mi godzin seansów,bo w ostatniej chwili sie dowiedzial, ze jakis mecz jest.Chociaz wczesniej byla mowa,ze ten dzień bedzie dla nas.
z mojego podwórka - mm nie pije prawie 4 lata.
1.) Kupiłam wycieczkę zagraniczną w marcu. Termin był wrześniowy więc rabat był spory. Dlatego się zdecydowałam, za porozumieniem rzecz jasna, z moim mężem.
Niestety, pod koniec sierpnia wiadomo było że "coś bardzo, bardzo, bardzo ważnego" wypadło w pracy i musiałam przełożyć wycieczkę.
Rabat przepadł.
Potem kupowałam wycieczkę z dnia na dzień, po prostu.

2.) Mm dostał talony do kina i..... przepadły bo w terminie 6 m-cy nie udało mu sie znaleźć czasu.
Korzystam więc z okazji. Jest w domu :arrow: jest film :arrow: idziemy.
Bo jutro już niestety może nie być okazji.

Ale są tez ważne terminy dla niego- urodziny, imieniny, święta... wtedy żeby paliło się i waliło - JEST OBECNY.

Nauczyłam się, że jego "plany" to mglista rzecz, bo mój mąż żyje dniem dzisiejszym.
Mogłam, ale nie musiałam zaakceptować taki stan rzeczy.
To wyniosłam z terapii - każdy ma prawo żyć tak, jak chce.
Dlatego pytałam co Ty wyniosłaś z terapii.
pozdr

kahape - 2012-02-17, 09:58

Julka, a czy to widziałaś? Jest wiele w tym prawdy.
http://www.youtube.com/watch?v=aZBhyPiyeOs
pozdr

julka - 2012-02-17, 10:52

kahape napisał/a:
każdy ma prawo żyć tak, jak chce.
Dlatego pytałam co Ty wyniosłaś z terapii.
pozdr

Owszem nie krzywdzac innych.

julka - 2012-02-17, 10:56

Tomoe napisał/a:

Nie myśl, że staram się umniejszyć lub usprawiedliwić agresję werbalną partnera wobec ciebie, tylko się zastanawiam, skąd ta twoja wewnętrzna niezgodna na ustępowanie mu i odpuszczanie sobie?

Odpuszczanie sobie i udawanie,ze nie ma problemu ,prowadzi u mnie do kumulowanai złych emocji.a w konsekwencji do ataku agresji.Dlatego zawsze bede mowic z czym zle sie czuje.
Postanowialam isc jutro na mityng dla wspoluzaleznionuych,mysle,ze ty jest problem.
Dziekuje za wszystkie zwroty :-)

sloneczko - 2012-02-17, 10:57

Julka - w kwestii zakupow, moj TZ ich organicznie nie cierpi. Jezeli jest taka potrzeba sluzy mi pomoca fizyczna i transportem. Co trzeba kupic omawiamy w domu, reszte decyzji podejmuje ja na miejscu.
On nie cierpi centrow handlowych i wcale mu sie nie dziwie.
Czesc rzeczy kupujemy przez net, bo to nam obojgu ogranicza stres.

Zakupy zywnosci na targu czy w pobliskich sklepach sa ok, jezeli czegos zapomni to idze drugi raz.

Julka - musicie na zakupy wybierac sie we dwojke?

Kino rozumiem, milo jest pojsc z kims. Z drugiej strony czasem mozna tez pojsc samemu, szczegolnie jezeli tylko my strasznie chcemy obejzec akurat ten film.

julka - 2012-02-17, 11:03

Słoneczko nie chodzi o same zakupy,a o to,ze on wlasnie musi zmienic pore ,bo ma sos do obejrzenia w telewizji..A ja tez mam swoje plany w tym czasie. I ja powinnam ustapic w brew sobie,a dlaczego nie on?
maja - 2012-02-17, 11:06

julka napisał/a:
Postanowialam isc jutro na mityng dla wspoluzaleznionuych,mysle,ze ty jest problem.

bardzo dobra decyzja!
pójść, przegadać,posłuchać jak inni to widzą z boku :)

sloneczko - 2012-02-17, 11:13

julka napisał/a:
Słoneczko nie chodzi o same zakupy,a o to,ze on wlasnie musi zmienic pore ,bo ma sos do obejrzenia w telewizji..A ja tez mam swoje plany w tym czasie. I ja powinnam ustapic w brew sobie,a dlaczego nie on?

A mozesz pojechac sama?

Mam wrazenie, ze oboje jestes najeżeni i bronicie swojego "terenu" jak niepodleglosci.
Ty wspolnych wyjsc, on ogladania telewizji.

Oczywiscie to wrazenie subiektywne i moge sie mylic calkiem.

kahape - 2012-02-17, 11:16

julka napisał/a:
I ja powinnam ustapic w brew sobie,
niech każdy zostanie przy swoim. Tak nie można? Czy zawsze musi być"razem?, wspólnie...
pozdr

julka - 2012-02-17, 11:16

maja napisał/a:
julka napisał/a:
Postanowialam isc jutro na mityng dla wspoluzaleznionuych,mysle,ze ty jest problem.

bardzo dobra decyzja!
pójść, przegadać,posłuchać jak inni to widzą z boku :)

Dzieki,myslalam ,ze na terapii to jakos przerobilam ,jednak myliłam sie :-(

maja - 2012-02-17, 11:22

Wiesz Jula ja skończyłam terapię ,ale nadal chodzę na grupę wsparcia,bo mam jeszcze mnóstwo nie przerobionych spraw,dużo czytam literatury samo rozwojowej.
Jest taka książka" trzeźwieć razem" czesto do niej zaglądam :)

julka - 2012-02-17, 11:29

Wiem Maja.Ja tez czytam ,staram sie rozwijac,,zajmowac soba.Dzieki za tytuł ksiazki na pewno po nia siegne i na pewno bede chciala dalej sobie pomagac
kahape - 2012-02-17, 11:31

Julka, czy jak każdy zostanie przy swoim zdaniu to coś się stanie?
- on chce oglądać mecz - ogląda
-ty chcesz kino -idziesz
pozdr

julka - 2012-02-17, 11:40

kahape napisał/a:
Julka, czy jak każdy zostanie przy swoim zdaniu co coś sie stanie?
- on chce oglądać mecz - ogląda
-ty chcesz kino -idziesz
pozdr

Ostatnia kłotnia rozwaliła mnie na kawałki.Dzisiaj juz inaczej na to patrze.Mysle,ze to tez Wasza zasługa ;-)

Tomoe - 2012-02-17, 11:47

julka napisał/a:

Odpuszczanie sobie i udawanie,ze nie ma problemu ,prowadzi u mnie do kumulowanai złych emocjia w konsekwencji do ataku agresji.
Dlatego zawsze bede mowic z czym zle sie czuje.


O, a dotychczas wspominałaś tylko o atakach agresji partnera. O swoich nie wspominałaś. Czyli ty też bywasz wobec niego agresywna, gdy nie akceptujesz jego zachowania? Nie tylko on wobec ciebie?

Wiesz chyba, że twoja agresja - to twój problem.
On za nią nie odpowiada.
Za swoje uczucia i za swoje reakcje odpowiadasz ty.

A tymczasem używane przez ciebie sformułowania typu "ja czuję się źle z tym co on mi robi" - wyraźnie pachną przerzucaniem odpowiedzialności za swoje uczucia na tę drugą osobę.
Jeśli ty kumulujesz złość i ty wybuchasz agresją - to twoje reakcje nie mają nic wspólnego z asertywnością. To jest wręcz zaprzeczenie asertywności. Po prostu masz problemy ze swoją złością, z jej odczuwaniem i wyrażaniem.
I popełniasz powszechny błąd wszystkich współuzależnionych - uważasz, że twój problem zniknie, jeśli twój partner się zmieni.

Jak znam życie i schematy - wkładasz mnóstwo wysiłku w próby zmieniania zachowań twojego partnera wobec ciebie, po czym czujesz złość i rozczarowanie, bo im bardziej ty chcesz go zmienić, tym bardziej on stawia opór i nie chce się zmienić.
:)

julka - 2012-02-17, 11:58

Tomoe napisał/a:

Jeśli kumulujesz złość i wybuchasz agresją - to nie ma nic wspólnego z asertywnością. To jest wręcz zaprzeczenie asertywności. Po prostu masz problemy ze swoją złością.
I popełniasz powszechny błąd wszystkich współuzależnionych - uważasz, że twój problem zniknie, jeśli twój partner się zmieni. :)

Wiem na czym polega asertywnosc.
Ataku agresji nie mialam od miesiecy.Ostatnie wydarzenia,lekcewazenie tego co czuje kiedy o tym mowilam spowodowalo nagromadzenie sie mojej zlosci,nie przerwalam tego i nie zadbalam o siebie i niestety rzucilam talerzem(moje ataki to jest rzucanie przedmiotami).Zle sie z tym czuje.I uwazam ,ze po czesci odpowiedzialny jest za to alko.Sam wymaga asertywnego zachowania ode mnie,ale nie umie zastosowac jej wobec mnie.Tez ma swoje jazdy,ale nie przyzna sie do tego ,tylko zwala wine na mnie,ze to ja mam np wydumane uczucia.Moje uczucia to sa uczucia i mam do nich prawo czy mu sie podobaczy nie.
Bez wzgledu na to ide po pomoc.Nie mam zamiaru myslec co on zrobil.Wiem co ja czuje i chce sobie pomoc wyjsc z tego co czuje teraz,bo rozwalilam sie na kawalki.

maja - 2012-02-17, 12:01

julka napisał/a:
Wiem co ja czuje i chce sobie pomoc wyjsc z tego co czuje teraz,bo rozwalilam sie na kawalki.

to najważniejsze ....nie wnikać ,nie kombinować,tylko konstruktywnie pomóc SOBIE!

kahape - 2012-02-17, 12:04

Julka, myślę, że masz jakieś wyobrażenie o małżeństwie/partnerstwie. Jak powinno być, jak ma wyglądać..... że "razem", że "wspólnie", że "blisko"....
Ale przecież na to nie ma reguły.
Można spędzać czas trochę razem a trochę osobno. Może to być 50% : 50%. Ale może tez być 80% samemu i 20% razem. Prawda?
I teraz, jeżeli on nie chce byc w tym twoim schemacie :arrow: wkurzasz się.
A on może chce mieć 80% wolnego czasu, czasu dla siebie....
Popatrz na to z tej strony i zapełnij swój czas też na 80%. :mrgreen:
pozdr

julka - 2012-02-17, 12:48

kahape napisał/a:

Można spędzać czas trochę razem a trochę osobno. Może to być 50% : 50%. Ale może tez być 80% samemu i 20% razem. Prawda?
I teraz, jeżeli on nie chce byc w tym twoim schemacie :arrow: wkurzasz się.
A on może chce mieć 80% wolnego czasu, czasu dla siebie....
Popatrz na to z tej strony i zapełnij swój czas też na 80%. :mrgreen:
pozdr

Prawda. kazdy z nas ma swoje zajecia i spotkania.nie nalegam ,nie naciskam.Ale chce zeby moje potrzeby dotyczace wspolnego zycia tez były brane pod uwage.Lekcewazenie ich powoduje u mnie zlosc,a kiedy o tym mowie tez jestem lekcewazona.To jedna strona medalu.

Tomoe - 2012-02-17, 13:05

Co zrobisz, jeśli okaże się, że partner nie chce lub nie potrafi spełnić twoich oczekiwań?
kahape - 2012-02-17, 13:13

julka napisał/a:
.Ale chce zeby moje potrzeby dotyczace wspolnego zycia tez były brane pod uwage.
pomyślałaś, że...... może "nie ten adres".
Oczekujesz czegoś od człowieka, który może nie potrafi ci tego dać. Po prostu.
pozdr

julka - 2012-02-17, 13:28

Tomoe napisał/a:
Co zrobisz, jeśli okaże się, że partner nie chce lub nie potrafi spełnić twoich oczekiwań?

zabieram sie za porzadkowanie siebie ,ide po pomoc :-)

elzbieta2011 - 2012-02-17, 15:45

julka napisał/a:
Jednak zyjemy pod jednym dachem i nie bede ciagle wychodzila z pokoju ,bo on wiecznie siedzi na forum i wlasciwie nasze zycie przenios na nie.Rano forum,w pracy forum w domu forum.Zakupy juz,bo mam mecz w telewizji,kino nie teraz ,bo dzisiaja sa rozgrywki,otrzymuje godziny seansu do wyboru...


witaj Julka

Czytając twój wątek pomyślałam o swoim byłym mężu . On pracował a po pracy pił , albo przestawał pił na kilka miesięcy i pracował po 16 godzin na dobę. Tak czy inaczej ciągle byłam sama, jak był pijany nie mogłam na niego liczyć, jak przestawał i harował , wszystko podporządkowane było jego pracy, dzieci, zakupy, czy wspólny urlop schodziły na dalszy plan.

Rozmawiałam o tym z moją terapkę ona tłumaczyła mi, że on głód alkoholowy zastępował innym rodzajem uzależnienie w jego przypadku była to praca, w przypadku twojego faceta może uzależnienie od netu i telewizji.

julka - 2012-02-17, 16:12

[quote="elzbieta2011"]
julka napisał/a:

Rozmawiałam o tym z moją terapkę ona tłumaczyła mi, że on głód alkoholowy zastępował innym rodzajem uzależnienie w jego przypadku była to praca, w przypadku twojego faceta może uzależnienie od netu i telewizji.

Tez juz to przerabialam ze swoja,bo myslalam ,ze moze tak byc.
Wlasnie odbylam nie dawno rozmowe ze swoim alko.I doszlam do wniosku,ze chyba nie daje rady byc znim.Przerasta mnie bycie z nim.Musze zajac sie soba,bo niz z tego dobrego nie bedzie.Skonczyla niedawno terapie z dobrym skutkiem ,a na chwile obecna cofnelam sie wpol drogi...

elzbieta2011 - 2012-02-17, 18:06

julka napisał/a:
Przerasta mnie bycie z nim.Musze zajac sie soba,bo niz z tego dobrego nie bedzie

Każdy z was czego innego oczekuje od związku.
On po latach picia nalazł spokojny port, ma gdzie mieszkać, kogoś koło siebie, zamiast piwka ma kompa i TV.

Ty chciałabyś iść do przodu rozwijać siebie, potrzebujesz partnera, a nie misia na kanapie z pilotem.

Tomoe - 2012-02-17, 18:06

"nie daję rady".... "przerasta mnie to".... "muszę zająć się sobą"....
To są jęki męczennicy wydobywające się z sali tortur... :roll: :roll: :roll:

A można przecież powiedzieć jak dorosła, odpowiedzialna za swoje życie kobieta:
"Nie chcę żyć z tym człowiekiem, ponieważ nie spełnia on moich oczekiwań."

I można zrealizować swoją decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność. :)

julka - 2012-02-17, 18:23

Tomoe napisał/a:
"nie daję rady".... "przerasta mnie to".... "muszę zająć się sobą"....
To są jęki męczennicy wydobywające się z sali tortur... :roll: :roll: :roll:

A można przecież powiedzieć jak dorosła, odpowiedzialna za swoje życie kobieta:
"Nie chcę żyć z tym człowiekiem, ponieważ nie spełnia on moich oczekiwań."

I można zrealizować swoją decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność. :)


Tak mam nadzieje wziac.i mysle ,ze mozesz miec racje.
Na razie poszłam po pomoci zamierzam z niej skorzystac. :-)

Tomoe - 2012-02-17, 19:29

Co to znaczy "poszłam po pomoc"?
Gdzie po tę pomoc byłaś?

julka - 2012-02-17, 20:20

Tomoe napisał/a:
Co to znaczy "poszłam po pomoc"?
Gdzie po tę pomoc byłaś?

Do psychologa

Tomoe - 2012-02-17, 20:56

Dziękuję za obszerną i wyczerpującą odpowiedź.
W opisywaniu swoich problemów w relacjach z partnerem byłaś znacznie bardziej wylewna. :-D

zipvirgin - 2012-02-18, 19:17

Hej, Julka!
as jakby tak spojrzeć z innej strony na problem. Powiem na przykładzie znajomych. Dziewczyna DDA, partner alkoholik, nie pijący około 4 lat. Ona jest wbrew wszystkiemu normalna, natomiast on... masakra - nadkontrola, brak zaufania, ciągle jej wmawia, że ona go zdradza. Wszędzie chciałby z nią chodzić, wszystko za nią załatwia, babskie zakupy - odpada, bo on też na nie idzie. Dba o nią niesamowicie, jednak - troszkę przesadnie. Czy takiego życia byś chciała, Julka :?: Bo ja na początku jej zazdrościłam, jako, że mój mąż mnie mnie w duszy a jej facet tak o nią dba. Ale po przemyśleniu - każdemu należy się wolność. Widocznie on tę wolność inaczej postrzega niż Ty, ale o to nie możesz mieć pretensji. On ma prawoi myśleć swoje a Ty swoje.
Postaw się czasem w jego sytuacji...
A tak apropo meczów to zaplanuj coś SOBIE na Euro, bo wtedy raczej partnera nie zobaczysz, a raczej on na kilka dni będzie wyłączony z życia i nie będzie dostrzegał Ciebie ;-)
Pozdrawiam

julka - 2012-02-21, 17:03

Tomoe napisał/a:
Dziękuję za obszerną i wyczerpującą odpowiedź.
W opisywaniu swoich problemów w relacjach z partnerem byłaś znacznie bardziej wylewna. :-D

oj ,tam ,oj tam ;-) :-)
zapisałam sie na konsultacje do poradni dla wspoluzaleznionych.
.Byłam tez na mityngu dla al-anon.
Myslicie ,ze w dobrym kierunku ide?

kahape - 2012-02-21, 17:39

julka napisał/a:
Myslicie ,ze w dobrym kierunku ide?
bardzo dobrym. :mrgreen: :mrgreen:
pozdr

julka - 2012-02-21, 17:46

kahape napisał/a:
bardzo dobrym. :mrgreen: :mrgreen:
pozdr

Chociaz ciagle mysle.ze moze jednak nie jestem wspoluzaleznina :roll:

kahape - 2012-02-21, 17:57

julka napisał/a:
Chociaz ciagle mysle.ze moze jednak nie jestem wspoluzaleznina
własnie tego dowiesz się w poradni. Jeżeli okaże się, że jestes współ :arrow: zaczniesz terapię.
Jeżeli nie, pogadasz sobie i tyle.
Ale BĘDZIESZ WIEDZIAŁA na czym stoisz i... co dalej. :mrgreen:
pozdr

julka - 2012-02-21, 18:09

kahape napisał/a:

Ale BĘDZIESZ WIEDZIAŁA na czym stoisz i... co dalej. :mrgreen:
pozdr

Dzieki :mrgreen:

julka - 2012-02-24, 15:48

Byłam wczoraj po raz drugi na mityngu al-anon.
Bardzo mi pomaga wyciszyc sie,identyfikuje sie z osobami,które tam przychodza....No to jest jednoznaczne jaki mam problem :roll:
Dopoki nie nadejdzie termin konsultacji z psychologiem to jest jedyna deska ratunku.Emocje buzuja we mnie i tylko czekam zeby cos znalezc do zaczepki :-(

kahape - 2012-02-24, 17:16

julka napisał/a:
Emocje buzuja we mnie i tylko czekam zeby cos znalezc do zaczepki :-(
a do czego ci to potrzebne? Żeby sobie pokrzyczeć?
pozdr

julka - 2012-02-24, 17:34

kahape napisał/a:
a do czego ci to potrzebne? Żeby sobie pokrzyczeć?
pozdr

jestem z przemocy, wiec zycie z ciagla adrenalina to była dla mnie norma.W terapii i pare miesiecy po ,radziłam sobie z tym.Teraz znowu swiadomie bywa ,ze tez nie swiadomie, prowokuje zeby zrobic jazde ...Ciezko jest przystosowac sie do tego spokoju. na który czekalam całe zycie.Cóz za paradoks :cry:

kahape - 2012-02-25, 13:07

julka napisał/a:
jestem z przemocy, wiec zycie z ciagla adrenalina to była dla mnie norma.
:shock: :shock: :shock: może warsztaty dotyczące złości, agresji?
pozdr

iruda - 2012-02-25, 21:41

kahape napisał/a:
julka napisał/a:
Chociaz ciagle mysle.ze moze jednak nie jestem wspoluzaleznina
własnie tego dowiesz się w poradni. Jeżeli okaże się, że jestes współ :arrow: zaczniesz terapię.
Jeżeli nie, pogadasz sobie i tyle.
Ale BĘDZIESZ WIEDZIAŁA na czym stoisz i... co dalej. :mrgreen:
pozdr

Przecież juz wie, na czym stoi :lol:
Czy sa jakies dane, jaki procent osób żyjących z uzaleznionymi nie ma cech współuzależnienia? Uzależnienie to choroba rodzinna. Czy jest mozliwe, aby zyjąc z czynnym uzależnionym, będąc nieleczonym DDA, mając nieprawidłowe wzorce relacji rodzinnych nie być współuzależnionym ?
Psycholog nie jest wyrocznią. Jak sie trafi nie do tej poradni, co trzeba, to rzeczywiście "pogadasz sobie i tyle"
Dobrze, że chodzisz na Al-anon, bo czekanie kilka m-cy na określenie "jestem-nie jestem" zabiera cenny czas zdrowienia.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group