AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

Alkoholizm - Męska decyzja

matti29 - 2011-09-04, 20:05
Temat postu: Męska decyzja
Witam serdecznie. Jestem Maciek, mam 29 lat. Do napisania tego posta skłoniła mnie moja ostatnia wizyta w Policyjnej Izbie Zatrzymań, gdzie zostałem doprowadzony w celu wytrzeźwienia. Wszystko byłoby ok, gdyż nieobce są mi miejsca tego typu, ale najgorsze było to, że podczas owego trzeźwienia przeżyłem najgorsze 15 godzin swojego życia.
To, że oprócz trzęsienia się jak osoba chora na epilepsję miałem okropne lęki i rzygałem, dusząc się krwią. Tak się przestraszyłem, że prosiłem/błagałem żeby wezwano pogotowie. Powiedzieli, że świruję i jak dalej będę takie jaja robił to skują mnie w pasy.
Jakoś udało mi się dotrwać do owego wytrzeźwienia i bez chwili namysłu, od razu po wyjściu udałem się do szpitala na detoks. Nie zostałem przyjęty (w Bydgoszczy nie ma detoksu!!) i skierowano mnie do Świecia do psychiatryka. Nie miałem sił nigdzie jechać bo wycieńczony kilkudniowym piciem marzyłem tylko o kilku tabletkach relanium i zregenerowaniu się. No i się zregenerowałem, 2 dni przespałem pod wpływem leków.
Teraz siedzę przed komputerem i postanowiłem przelać to na "papier" i dostać chociaż kilka słów otuchy, kopa od Was oraz zmotywowania mnie do leczenia.
Może w skrócie opiszę też swoje życie. Urodziłem się 29 lat temu, rodzice porządni (Mama nauczyciel, Tata inżynier) i w domu całe życie sielanka. Korzystałem z tej sielanki i z "małpiej" miłości mojej Matki.
Wiadomo jak się miało 16 lat to nie myślało się o konsekwencjach postępowania i picia ale już około 18 roku życia pojawiły się poważne sygnały w postaci aresztu tymczasowego za rozbój.
Niczego mnie to nie nauczyło, doszły do tego narkotyki i wir imprez oraz zabaw. Imponowali mi chłopcy "z miasta" i zacząłem kręcić się w półświatku pracując dla różnych typków. Uważali mnie za inteligentnego a nie za typowego dresa co lata z pałą i wywozi do lasu. Robiliśmy przekręty do których trzeba było trochę pokombinować.
Oczywiście łatwa kasa łatwo się wydawała, miałem auto, chodziłem na siłownię i wydawało mi się że jestem gościu. Niestety tylko na zewnątrz bo w środku rządził mną strach przed konkurencją i kompleksy przed silniejszymi w grupie, które zalewałem alkoholem i muliłem narkotykami. W międzyczasie pojawiały się kolejne wyroki, ja staczałem się coraz bardziej przepijając zarobione pieniądze.
Przestałem się już w zasadzie liczyć wśród znajomych i rozmieniłem dawną "sławę" na drobne. To był początek mojego końca. Kilka lat temu wylądowałem w szpitalu zakaźnym z toksycznym alkoholowym zapaleniem wątroby. Byłem żółty jak chińczyk tak mi skoczyła bilirubina. Po wyjściu nie piłem 3 miesiące. Wróciłem do rodziców bo tam czułem się bezpiecznie ale dali warunek - leczenie.
Leczyłem się tylko dla nich. Bez serca i przekonania. Ten stan trwa do dzisiaj. Utyłem 30 kilo, wyglądam koszmarnie i jedyne co mam to motywacja do zmiany tego. 2 miesiące temu wróciłem do sportu, jem leki antydepresyjne (******) i wydaje mi się, że mój stan się poprawia (oprócz ostatniego wypadku opisanego na początku). Niestety zostałem sam, mam tylko (albo aż) rodzinę, jednego znajomego, zepsute zdrowie i opinię.
Niczego od Was nie oczekuję bo nic nie możecie zmienić ale miło by było usłyszeć od kogoś doświadczonego że miał podobną sytuację, całkowicie z niej wyszedł i dzisiaj cieszy się życiem. Pozdrawiam serdecznie. Maciek

wycięto nazwę leku
kahape

Doria - 2011-09-04, 20:36

Ja też jestem na początku drogi, piłam 11 lat, a nie piję od 12 sierpnia. Mocno trzymam za Ciebie kciuki. Wiem co to jest głód alko, cały czas mnie trzyma. Dostałam na to ******, i czekam na efekty, na razie bez jakiegoś większego przekonania.. Ale biorę dopiero tydzień. No nic, będziemy się wspierać, po to tu jesteśmy ;-) Ja też przytyłam od piwa, mam zamaiar jakoś to zrzucić, oj cięzko będzie :cry:
endriu - 2011-09-04, 20:38

Witaj Maciek. Zgłoś się na terapię. Najlepiej oddział dzienny.
Tak intensywna terapia. Ważne, że chcesz coś robić.
Alkoholizm to choroba, trzeba ją leczyć.

Tomoe - 2011-09-04, 20:57

Witaj, Maćku. :)
Podobno nic tak silnie nie motywuje alkoholika do leczenia jak alkohol.
Myślę, że najważniejsze pytania, na jakie powinieneś sobie odpowiedzieć, brzmią:
Czy ty, Maćku, naprawdę masz już dość picia?
Czy jesteś gotowy na rozstanie z alkoholem?
Czy chcesz przestać pić?

jarek41 - 2011-09-04, 21:00

Cześć...życiorysy alkoholików są dramatyczne,słyszałem ich bardzo dużo i wiem,że możliwa jest zmiana swojego życia,jestem dowodem na to,jestem trzezwy od 29 miesięcy,nie palę od 22-wóch...Z tego co piszesz możesz być uzależniony od wódy,narkotyków i leków,mnie uratowała terapia i mityngii i wielka chęć życia i mój Bóg...
matti29 - 2011-09-04, 21:10

Dziękuje Wam za tak szybkie odpowiedzi. Terapia jest faktycznie jedyną drogą i nie ma co z tym dyskutować. Moim zdaniem Terapia + AA + Internetowe "zapełnianie czasu" da pozytywny efekt. Na razie jadę na relanium ok 60mg dziennie. Na pewno od leków też jestem uzależniony bo jak je odstawie od razu to mnie telepie. Podobno psychiatra powinien mi rozpisać ich odstawienie.
Doria - Czy ten **** naprawdę hamuje Ci głód alkoholowy ? Jeśli tak to bez wahania inwestuję w niego (chodź wiem, że to spory koszt).

Doria - 2011-09-04, 21:24

Biorę go dopiero tydzień, po 2 tabletki co 8 godzin. Jakby ciut lżej, ale na razie wielkiej różnicy nie widzę, jak chodziłam wściekła na wszystkich tak dalej chodzę. Będę zdawała relację na bieżąco w swoim wątku, także zaglądaj tam, zapraszam.. :mrgreen:
FRANC - 2011-09-04, 21:32

Witaj Maciek mi na początku pomogło trochę jak poczytałem sobie o fazach trzeźwienia czytałem i dowiadywałem jakie mogę odczuwać dolegliwości przez to było mi trochę lżej Pozdrawiam Darek alkoholik
jarek41 - 2011-09-04, 21:46

mattibydgoszcz napisał/a:

Doria - Czy ten ******* naprawdę hamuje Ci głód alkoholowy ? Jeśli tak to bez wahania inwestuję w niego


Nie ma leków na głód alkoholowy,na nawrót i chorobę alkoholową....
Są zalecenia,np: HALT,24 godziny,mityngii,trapia,psycholog,zainteresowania,duchowość itd
Alkoholizm to choroba emocji,ciała,duszy i umysłu....

Tomoe - 2011-09-04, 21:52

mattibydgoszcz napisał/a:
Moim zdaniem Terapia + AA + Internetowe "zapełnianie czasu" da pozytywny efekt.


No to się cieszę że jesteśmy podobnego zdania.
U mnie to się już sprawdza dość długo... :)
Więc z czystym sumieniem polecam.
Z tym, że z naciskiem na te dwie pierwsze metody.

Ty Maćku coś wspominałeś że się leczyłeś... i że trzy miesiące nie piłeś.
Możesz coś powiedzieć o tym swoim leczeniu? Na czym ono polegało?
Ciekawa też jestem, kto ci to nieszczęsne relanium zaordynował. Skąd ty to bierzesz? :roll:

Michal84 - 2011-09-04, 22:21

jarek41 napisał/a:
Nie ma leków na głód alkoholowy,na nawrót i chorobę alkoholową....

Na chorobę alkoholową leków nie ma. Ale głód można zmniejszyć lekami. Tylko jak każdy lek lepiej stosować go w uzgodnieniu z lekarzem. To są rozwiązania tymczasowe. One zmieszają a nie likwidują głód.
Terapia i AA to najlepsze rozwiązanie.
Powodzenia.
Pozdrawiam

matti29 - 2011-09-05, 07:10

Tomoe napisał/a:
Ty Maćku coś wspominałeś że się leczyłeś... i że trzy miesiące nie piłeś.
Możesz coś powiedzieć o tym swoim leczeniu? Na czym ono polegało?
Ciekawa też jestem, kto ci to nieszczęsne relanium zaordynował. Skąd ty to bierzesz?

Jeśli chodzi o moje "leczenie" to nie wyglądało to tak jak powinno gdyż jak wspomniałem w moim wywodzie, po alkoholowym zatruciu wątroby 3 miesiące abstynencji były spowodowane strachem a nie żadna terapią.
Byłem kilka razy z przymusu na leczeniach dochodzących w BORPIE w Bydgoszczy ale siedziałem sobie tam i myślałem - co ja tu robię ? Nawet wykłócałem się na grupie, że nie jestem uzależniony. No i tak to moje "leczenie" wyglądało.
Relanium dostałem kiedyś od prywatnego psychiatry i zasmakowałem się w tym. Później już załatwiałem sobie swoimi "kanałami" i tak rozwinęła się tolerancja i uzależnienie. Po drodze zajadałem jeszcze *******. Koniecznie idę do mojego psychiatry po rozpiskę odstawienia.
Dzisiaj też dzwonię i umawiam się na terapię, którą pierwszy raz w życiu potraktuję z sercem i na poważnie. Przecież tu chodzi o moje zdrowie i życie a nie o jakiś pierdoły.
jarek41 napisał/a:
Nie ma leków na głód alkoholowy,na nawrót i chorobę alkoholową....
Są zalecenia,np: HALT,24 godziny,mityngii,trapia,psycholog,zainteresowania,duchowość itd
Alkoholizm to choroba emocji,ciała,duszy i umysłu....

Zdaję sobie z tego sprawę ale na początku leczenia powinienem chwytać się wszystkich sprawdzonych metod żeby się nie napić. Dlatego pewna stymulacja lekami może mnie wesprzeć.
Dzięki za Wasze podpowiedzi. Jedno jeszcze zauważyłem. Musicie mnóstwo czasu poświęcać pielęgnacji choroby na forum bo jesteście tutaj jakby cały czas "na ostrym dyżurze". Pozdrawiam, życzę wszystkim (w tym sobie) udanego tygodnia.
wycięto nazwy leków

Doria - 2011-09-05, 08:14

Jestem na początku mojej drogi do trzeźwienia, chwytam się wszelkich sposobów które mogą być mi w tym pomocne, czerpię z doświadczenia osób które wyszły z uzależnienia. Uczestnictwo na forum daje mi nadzieję że i mnie też się uda. Wolę być tu niż w innym gronie gdzie wciąż się mówi o piciu i jest to wręcz styl życia. Tu się tego nie boję, czuję sie bezpiecznie, rozumiana i akceptowana.. Czy to pielęgnacja choroby ?
jarek41 - 2011-09-05, 08:20

mattibydgoszcz napisał/a:

jarek41 napisał/a:
Nie ma leków na głód alkoholowy,na nawrót i chorobę alkoholową....
Są zalecenia,np: HALT,24 godziny,mityngii,trapia,psycholog,zainteresowania,duchowość itd
Alkoholizm to choroba emocji,ciała,duszy i umysłu....

Zdaję sobie z tego sprawę ale na początku leczenia powinienem chwytać się wszystkich sprawdzonych metod żeby się nie napić. Dlatego pewna stymulacja lekami może mnie wesprzeć.


Pierwsze słyszę...Właśnie skończyłem dwu letnią terapię i nigdy nie słyszałem od terapeutów o lekach na głód,byłem też dwa miesiące na terapii stacjonarnej i też nie mówili o lekach...Może nie uważałem? Na dodatek leki uzależniają i stosuje się je po konsultacji z lekarzem,nie na własną rękę...

Tomoe - 2011-09-05, 08:22

mattibydgoszcz napisał/a:

Przecież tu chodzi o moje zdrowie i życie a nie o jakiś pierdoły.


Racja. :)

FRANC - 2011-09-05, 08:24

mattibydgoszcz napisał/a:
Dzisiaj też dzwonię i umawiam się na terapię, którą pierwszy raz w życiu potraktuję z sercem i na poważnie. Przecież tu chodzi o moje zdrowie i życie a nie o jakiś pierdoły.
To jest najwazniejsze i najmądrzejsze co teraz powinieneś zrobić :-|
Doria - 2011-09-05, 08:54

Mnie lek przepisał lekarz specjalista od uzależnień. Jest to nowoczesny lek znoszący uczucie głodu alkoholowego. Nie wiem czy pomaga, bo za krótko biorę. Ale to że nie słyszałeś o tym na terapii, nie świadczy o tym że takiego wspomagania nie ma. I dzięki Bogu ten lek nie powoduje uzależnienia i nie niszczy wątroby. Można wpisać nazwę w google i poczytać opinie. Ja tak zrobiłam zanim zaczęłam brać.
jarek41 - 2011-09-05, 09:22

Doria napisał/a:
Mnie lek przepisał lekarz specjalista od uzależnień.


Czy u tego lekarza byłaś w poradnii uzależnień,czy terapeuta polecał ten lek,jeśli rozmawiałaś z terapeutą?
Tak się dopytuje,bo pierwsze o tym słyszę...

Doria - 2011-09-05, 09:51

Psychiatra z poradni uzależnień. A terapeutka mnie do niego wysłała, bo męczy mnie bardzo silny głód i żadne terapeutyczne sposoby nie pomagają..
jarek41 - 2011-09-05, 10:04

To już wszystko wiem...Mnie wystarczają sprawdzone sposoby,cieszę się,że nie muszę się wspierać lekami...
rollins - 2011-09-05, 11:56

Witaj Maciek!
Gdy piłem miałem **** od lekarza. Taki wiesz, 'zestresowany' byłem. Gdy zorientowałem się i ja i lekarz, że zjadam tego nieco pond normę, dostałem antydepresanty. Czułem się po nich kiepsko, więc odstawiłem szybko. Wróciłem do ****, który w pewnym momencie jadłem, jak różowe cukierki szczęścia. Nie muszę dodawać, że zapijałem je wódą...
Odkąd nie piję, a nie piję naprawdę krótko (miesiąc) przyszedł spokój. No, może spokój to za dużo powiedziane. Jestem spokojniejszy, to fakt, ale często przychodzą też niefajne nastroje. Teraz jednak, tak jak nie chcę tłumić ich wódą, tak samo nie chcę mulić się środkami uspokajającymi.
Udaje się.
Tobie też się uda.
'Brzmisz' na człowieka, który, jak sobie coś postanowi, to to zrealizuje.
I tego Ci życzę w trzeźwieniu.
Pozdrawiam Cię, Robert alkoholik

PS. na Forum przeczytałem jak ktoś (Staaw chyba) radzi sobie z głodem alkoholowym wypijając szklanę coli z sokiem z całej, wyciśniętej cytryny. Spróbowałem, mi też pomaga (choć nigdy nie lubiłem i nie piłem coli, nawet z wódą) :)

matti29 - 2011-09-05, 11:57

Byłem rano na siłowni. Trening daje mi siłę do walki i dobrze nastawia na resztę dnia. Ale to nieważne. Wracając z niej wstąpiłem do mojego pubu (wiem, że nie powinienem) żeby zobaczyć co robi moja "Drużyna A". Drużyna A popija piwko, gra w darta, biliarda i specjalnie niczym się nie przejmuje. Godziny lecą, oni około 15 zwloką się do domu pospać kilka godzin i wieczorem… od nowa Polska Ludowa. Powiedziałem im, że nie piję to parsknęli śmiechem i powiedzieli, że dają mi tydzień a będę tu z nimi od 9.00 siedział. Wiecie co. Dodali mi skurwiele sił. Nie chce nikomu nic udowadniać bo robię to dla siebie ale coś mnie korci, żeby tym patafianom też pokazać :)
Zastanawiam się też czy mój entuzjazm nie jest zbyt duży i czy nie „fruwam” za wysoko. Upadek –odpukać - może być bolesny…
Jest jeszcze jedna myśl, która nie daje mi spokoju. Mianowicie praca. Jest ona pewnie w dużym stopniu potrzebna do prawidłowego rytmu dnia. Niestety ja nie za bardzo jestem przyzwyczajony do harówki bo zawsze łatwo mi kasa wpadała przy niedużym wysiłku. Pracowałem uczciwie tylko przez rok i to jest cały mój staż pracy. Jednak jestem tak zmotywowany, żeby odmienić swoje życie, że nawet „skalam” się uczciwym zajęciem. Tylko co wpisać w CV ? Że kręciłem lody na mieście z chłopakami ;) ? Hehe muszę nad tym jeszcze pomyśleć.
Piszę o tym wszystkim właśnie tutaj bo jesteście w zasadzie jedynymi ludźmi, którzy wiedzą co czuję i potrafią postawić się w mojej sytuacji. Jeszcze nigdy przed nikim się tak nie otworzyłem jak przed Wami. Ale w końcu jedziemy na jednym wózku. Dlatego gdy mój entuzjazm przygaśnie to pewnie i posty się skrócą ;) Miłego i owocnego dnia Panie i Panowie ja lecę do psychiatry i do poradni.

jarek41 - 2011-09-05, 12:09

mattibydgoszcz napisał/a:
Wracając z niej wstąpiłem do mojego pubu (wiem, że nie powinienem) żeby zobaczyć co robi moja "Drużyna A". Drużyna A popija piwko,


Zasady dla trzezwiejących alkoholików: unikać miejsc gdzie jest alkohol,unikać osób pijacych,zmiana środowiska itd,tego dowiesz się od terapeutów lub na mityngach...
W chorobie alkoholowej występują wyzwalacze,które doprowadzają do głodu alkoholowego,nawrotu choroby i często do zapicia...

Doria - 2011-09-05, 12:15

To prawda, tu się z Jarkiem zgadzam. Mnie szkodzą nawet filmy w telewizji, a zwłaszcza reklamy piwa. Cholera mnie później roznosi i straszny żal że ja nie mogę, tego piwka ! Podejrzewam że jakbym poszła do pubu, to bym przepadła :-x
jarek41 - 2011-09-05, 12:35

Doria napisał/a:
i straszny żal że ja nie mogę, tego piwka


Nazywanie zdrobniale alkoholu,który mnie zabijał,jest minimalizowaniem i to jest jeden z mechanizmów choroby...

rollins - 2011-09-05, 13:06

Doria napisał/a:
To prawda, tu się z Jarkiem zgadzam. Mnie szkodzą nawet filmy w telewizji, a zwłaszcza reklamy piwa. Cholera mnie później roznosi i straszny żal że ja nie mogę, tego piwka ! Podejrzewam że jakbym poszła do pubu, to bym przepadła :-x


Doria, po co pielęgnujesz w sobie ten żal, że nie możesz się napić alkoholu...?

Doria - 2011-09-05, 13:20

Ja nie pielęgnuję, on się sam pielęgnuje, tkwi gdzieś w głowie :evil:
rollins - 2011-09-05, 14:36

Doria napisał/a:
Ja nie pielęgnuję, on się sam pielęgnuje, tkwi gdzieś w głowie :evil:


Doria, sam się nie pielęgnuje :)
Dopóki myślałem sobie 'kurcze, ale jak to? To ja już nigdy nie będę mógł wypić nawet kropli? A może jednak nauczę się pić z umiarem?' (hehehe... ja i umiar), dopóty czułem się kiepsko. Kombinowałem, jak to zrobić i moje myśli wciąż krążyły wokół alkoholu.
Kiedy zaś powiedziałem sobie 'okej, swoje w życiu wypiłem. Wypiłem za siebie i jeszcze kilka osób', wtedy się uspokoiłem. Temat przestał mnie zajmować. Jest cała masa ciekawszych zajęć niż wciąż rozmyślać o tym, czy mogę, czy nie mogę się napić.
Może warto też zmienić nieco myślenie na 'ależ ja MOGĘ, tylko nie chcę'?
Pozdrawiam, Robert alkoholik

matti29 - 2011-09-06, 07:25

Rollins - jeśli chodzi o leki to masz 100% rację. Z tym, że po wczorajszej rozmowie z psychiatrą dostałem rozpiskę odstawiania i powiedział mi, że z mojej dawki będę schodził ... 5 miesięcy.

Załatwiłem wczoraj wszystko co chciałem, dzisiaj mam pierwsze spotkanie w Poradni i rozpoczynam batalię i walkę o nowego siebie. Życzcie mi powodzenia tak jak ja życzę Wam. Udanego dnia !

matti29 - 2011-09-06, 10:35

Cytat:
To prawda, tu się z Jarkiem zgadzam. Mnie szkodzą nawet filmy w telewizji, a zwłaszcza reklamy piwa. Cholera mnie później roznosi i straszny żal że ja nie mogę, tego piwka ! Podejrzewam że jakbym poszła do pubu, to bym przepadła :-x


Nie no ludzie to idzie zwariować, że już mamy się reklam bać ? Przecież na każdym kroku czekają te tzw wyzwalacze. W sklepie, na ulicy w TV. W psychozę można popaść.
Mam jedno pytanie. Co robicie jak głód jest już tak silny, że już wkładacie buty i coś Was "pcha" po procenty do sklepu. Macie jakiś sposób żeby przerwać taki amok ? Czy wtedy jest już "pozamiatane" ?

jarek41 - 2011-09-06, 10:55

mattibydgoszcz napisał/a:


Nie no ludzie to idzie zwariować, że już mamy się reklam bać ? Co robicie jak głód jest już tak silny, że już wkładacie buty i coś Was "pcha" po procenty


Ja się nie boję,jestem czujny i uważny,jestem trzezwy 29 miesięcy i jeśli tylko mogę unikam kontaktu z alkoholem (sklepy,reklamy,ludzie pijący,imprezy alkoholowe itd)
Co do głodu,mam swoje sposoby oprócz HALT-u,myśli o alkoholu wypycham przyjemnymi myślami (afirmacja),zajmuję się byle czym,sprzątanie,zmywanie,dzwonię do znajomych z AA,idę na basen ,siłownię,modlę się do Boga,modlitwa o Pogodę ducha,mityng,kościół, itd itd...

matti29 - 2011-09-06, 11:06

Dzięki Jarek.
Ja właśnie lecę na siłownię bo ona daje mi strasznego powera "pozytywnego" na cały dzień. Chyba jednak postawię na sport bo go lubię, daje mi olbrzymią radość i odpycha złe myśli. Polecam też innym.

jarek41 - 2011-09-06, 11:14

Mnie też siłownia,basen,tenis,piłka poprawia nastrój,jak się zmęczę porządnie,to chce mi się żyć i nie mam złych myśli,bo zmęczenie fizyczne je odgania...
FRANC - 2011-09-06, 11:46

["mattibydgoszcz"] Dodali mi skurwiele sił.
Zastanawiam się też czy mój entuzjazm nie jest zbyt duży i czy nie „fruwam” za wysoko.
Dodali mi siły s.......e )) :mrgreen: :mrgreen: każdy czerpie z kont mu pasuje , co do lotów to pierwszy okres trzeźwienia nazywa się okresem miesiąca miodowego stąd ta siła i euforia ja tak miałem potem przychodzi trochę gorszy okres też ma swoją nazwę to jest faza muru czułem się w tedy naprawdę do d..y ale można to przeżyć ja wiem że do tej pory jestem trzeźwy dzięki terapii i przyjaciołom z AA ale każdy z nas musi przejść swoją drogę na swój własny sposób

matti29 - 2011-09-06, 19:48

No Panowie i Panie, dzisiaj pierwszy mecz od ...hmmm... 12 lat ?? !! na trzeźwo ! Ktoś kto jest w temacie to wie że mecz zawsze kojarzony był z piwem. Od dzisiaj zmieni się polski futbol bo zmieniam się ja ! ;)
Tomoe - 2011-09-06, 19:53

No, super, Matti, ale nic nie wspominasz o swojej pierwszej wizycie w poradni terapeutycznej... Dzisiaj miałeś być. Byłeś? :)
matti29 - 2011-09-06, 20:04

Byłem byłem ale przyjął mnie tylko psychiatra na rozmowę i z terapeutą jestem umówiony na 12.09. Potem dojdą mityngi i MUSI powtarzam MUSI być dobrze !!
matti29 - 2011-09-07, 07:51

Wczoraj byłem tak zaaferowany meczem - zresztą świetnym - i nie napisałem za wiele o swojej wizycie w poradni. No więc jak w poście wyżej przyjęła mnie psychiatra (bardzo sympatyczna młoda Pani) i przeprowadziła ze mną standardowy wywiad. Powiedziała do mnie - chłopie, Twój przypadek nadaje się na pracę magisterską dla kogoś kto kończy resocjalizację i takie tam.
Porozmawialiśmy o wspólnym znajomym, okazało się, że pochodzimy (ja i p. psychiatra) z tego samego miasteczka i ogólnie potem rozmowa zboczyła na tematy zupełnie... nieterapeutyczne. Ale może to część wywiadu była.
Do rzeczy. Za 5 dni mam wizytę z terapeutą i później będę drzwiami i oknami wpychał się na grupę AA.
Moja motywacja jest tak duża, że aż się boję czy to nie jest słomiany zapał. Nigdy tak bardzo nie pragnąłem trzeźwości i normalnego życia. Jakby jakieś duchowe oczyszczenie. Chociaż jestem ateistą to przyznaję, że coś we mnie pękło (albo coś się zbudowało).
Nie odczuwam wstydu po ostatnich wybrykach na osiedlu i wczoraj nawet Panią z kiosku przepraszałem że.. hmm.. wykonałem czynność fizjologiczną na jej.. miejsce pracy. Nie ma na szczęście we mnie wstydu ani zakłopotania. Jest determinacja i chęć zmian. Oby tak dalej i życzę Wam takiego samopoczucia jak mam ja. Bo jest naprawdę świetne.
Od wczoraj czytam sobie także Wasze posty i historie bo przecież muszę coś wiedzieć o ludziach, którzy mi doradzają i wspierają. Przecież ja też w przyszłości będę mógł kogoś wesprzeć dobrym słowem. Pozdrawiam i udanego dnia. Jest MOC !

jarek41 - 2011-09-07, 08:36

mattibydgoszcz napisał/a:
i MUSI powtarzam MUSI być dobrze !!


Ja Chcę Chcę,gdy coś Muszę,to mnie to wkurza i nie przykładam się,a gdy czegoś Chcę, jestem pozytywnie nastawiony do działania...Pozdro

matti29 - 2011-09-07, 11:25

FRANC napisał/a:
Dodali mi siły s.......e )) :mrgreen: :mrgreen: każdy czerpie z kont mu pasuje , co do lotów to pierwszy okres trzeźwienia nazywa się okresem miesiąca miodowego stąd ta siła i euforia


Kur..a właśnie dokopałem się do tych faz i faktycznie wygląda to na ten miesiąc miodowy. No ale nie będę nerwowo liczył dni do fazy muru tylko będę starał się o tym nie myśleć i być ostrożny.

FRANC - 2011-09-07, 11:40

mattibydgoszcz napisał/a:

Kur..a właśnie dokopałem się do tych faz
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Mi to w zasadzie pomagało wiedziałem że jak zaczynam się czuć do d..y to znaczy nadeszła faza muru i to śmieszne ale jak ja czułem się do d..y to znaczyło że trzeźwieje prawidłowo :-D pokręcone to ale do przeżycia
rollins - 2011-09-07, 14:07

FRANC: i to jest słuszna koncepcja! :lol: I ja też będę się jej trzymał, jako że wg kalendarza powinienem znajdować się w fazie muru :-D

Matti: Twoja MOC jest zaraźliwa :mrgreen: nie patrz na fazy, najważniejsze, że Ty masz pozytywną fazę :-D

Pozdrawiam, Robert alkoholik

matti29 - 2011-09-07, 17:20

FRANC napisał/a:
Mi to w zasadzie pomagało wiedziałem że jak zaczynam się czuć do d..y to znaczy nadeszła faza muru

No trzeba przyznać, że dobra metoda. Przede mną dopiero prawdziwe leczenie w poradni to na tym forum dowiedziałem się tyle, że moja wiedza teoretyczna będzie na niezłym poziomie. Tylko, żebym się nie zaczął popisywać jaki to ja obcykany i jaki ura bura :)

rollins napisał/a:
Matti: Twoja MOC jest zaraźliwa :mrgreen: nie patrz na fazy, najważniejsze, że Ty masz pozytywną fazę


Jak zarażam to miło. Dobrze gdybym wywołał epidemię ;)

Dodam jeszcze, że dostałem propozycję prywatnego detoksu od benzo. Podobno 3 dni męki ale byłbym czysty, a tak będę schodził z tego gówna 2 miesiące. Zastanawiam się. Narkotycznie to już na mnie nie działa a muszę to zażywać, żeby nie dostać padaczki. Hmm dylemat...

FRANC - 2011-09-07, 19:09

mattibydgoszcz napisał/a:
moja wiedza teoretyczna będzie na niezłym poziomie.
Wierz mi to dopiero wierzchołek góry :mrgreen:
matti29 - 2011-09-08, 08:43

FRANC napisał/a:
Wierz mi to dopiero wierzchołek góry :mrgreen:

Masz rację. Wczoraj się o tym przekonałem. Jak zobaczyłem ogrom wiedzy do przyswojenia to pomyślałem jak niewiele wiem o tej chorobie...

Mam jeszcze pytanie. Czy wszystkie grupy AA odwołują się do Boga i religii ? Jestem wychowany głęboko antyklerykalnie i do 89 roku moja rodzina była wierna Marksowi i tamtemu systemowi więc nie dziwota, że mam takie a nie inne przekonania i że jestem wychowany bez Boga.
Oglądałem sobie wczoraj do 3 w nocy serial "Ja alkoholik" i "Szczur w koronie". Tam ostre modły są odprawiane a mnie to po prostu nie przekonuje. Nie przeszkadza mi to, że innym pomaga wiara ale do mnie to po prostu nie trafia.
PS. Ten "Szczur w koronie" szczególnie mną wstrząsnął :-/

jarek41 - 2011-09-08, 09:00

W AA mowa jest o sile wyższej,nie musi to być Bóg,każdy ma prawo wierzyć w co chce,lub nie wierzyć w nic,nikt nikogo nie potępi...Spotykam ludzi na mityngach wierzących i nie wierzących,nikt nikogo o to nie pyta...Z doświadczenia wiem,że osoby które deklarowały,że w nic nie wierzą,po pewnym czasie deklarują,że mają swoją siłę wyższą,bo to normalnie im pomaga...
matti29 - 2011-09-08, 13:16

Jarek41. Przeczytałem Twój wątek i się chyba jorgnąłem za co Cię mogli pogonić z innych forów ;) Nie będę Cię oceniał bo nie mam prawa ale powiem, że takie osoby jak Ty są potrzebne wszędzie choć nie zawsze są lubiane. W każdym razie bądź sobą.
No czas na siłownię. Pozdrawiam.

jarek41 - 2011-09-08, 13:22

Mam swoje zasady,mówię o chorobie bezpośrednio,nie owijam w bawełnę i nie głaszczę...
Mam za sobą dwie terapie i zapicie,mówię o swoich doświadczeniach,staram się nie oceniać,nie krytykować,nie pouczać,bo jestem tylko człowiekiem,który też popełnia błędy i daję sobie prawo do nich...Bronię swoich zasad i wartości i daję to prawo innym...

matti29 - 2011-09-08, 17:55

No i zaczyna dziać się coś niedobrego. Nadchodzi weekend i głęboko we mnie rodzi się niebezpieczna potrzeba... Spodziewałem się tego.
Wiem, że się nie napiję bo powziąłem odpowiednie środki. Planuję, że będę jeździł rowerem, ściągam sobie filmy na DVD (tfu, tzn. kupuję legalnie w sklepie ;) i przyrządzę sobie gigantycznego steka. Trudno, że ma kalorie, spale to na rowerze, pójdę na siłownię ale wole nie być głodny bo zacząłem stosować HALT.
Swoją drogą bardzo dobrze, że zlikwidowali parasolki które miałem w zasięgu wzroku.
Ogólnie cieszę się z końca wakacji i z pogorszenia pogody. Zawsze lato kojarzyło mi się z grillowaniem a grillowanie wiadomo z czym.
Teraz zaczyna się walka bo tak jak myślałem entuzjazm lekko siada. Niech okaże się ile w moim postanowieniu jest determinacji.
Pozdrawiam i życzę pozytywnego myślenia.

jarek41 - 2011-09-08, 19:12

mattibydgoszcz napisał/a:
Planuję, że będę jeździł rowerem, ściągam sobie filmy na DVD (tfu, tzn. kupuję legalnie w sklepie ;) i przyrządzę sobie gigantycznego steka. Trudno, że ma kalorie, spale to na rowerze, pójdę na siłownię ale wole nie być głodny bo zacząłem stosować HALT.
.


Planowanie w chorobie alkoholowej jest bardzo ważne,nie daję wtedy zaskoczyć się chorobie, mam plan na jej atak i to moje bezpieczeństwo...

FRANC - 2011-09-08, 21:49

Matti ja ci napisze jak ja mam się do wspólnoty AA trzeźwieje dopiero 7 miesięcy w Środę kończę terapie tam pokazali mi co i jak od strony medycznej a wspólnota AA i 12 kroków to dla mnie zaczyna być sposób na dalsze życie w trzeźwości ja na razie nie mogę za bardzo mówić o bogu bo mi się od razu kojarzy to z kolesiem na krzyżu kościołem i całym tym klerykiem z pingwinami włącznie dla mnie siłą wyższą jest moja grupa AA nie wiem może z czasem to się zmieni każdy z nas ma swoja drogę do swojej siły wyższe ja jestem na początku swojej drogi , sposób w jaki pisze Jarek41 też nie za bardzo do mnie trafia ale to jest moje zdanie nie mnie go oceniać :-|
mattibydgoszcz napisał/a:
ściągam sobie filmy na DVD (tfu, tzn. kupuję legalnie w sklepie ;)
jak każdy :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
matti29 - 2011-09-08, 22:03

FRANC napisał/a:
trzeźwieje dopiero 7 miesięcy


Jaki czuję się malutki przy moich 7 .. dniach hehe.

FRANC napisał/a:
pokazali mi co i jak od strony medycznej a wspólnota AA i 12 kroków to dla mnie zaczyna być sposób na dalsze życie


Uderzyłeś w sedno. Muszę poznać reakcje chemiczne zachodzące w mózgowinie no i chcę koniecznie nauczyć się sposobów szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych. Poza tym reszta i tak moich rękach a raczej w mojej głowie.

Poza tym przeraża mnie to mówienie o sile wyższej. Jakiejkolwiek. Powtarzam to wielokrotnie, jeśli komuś pomaga wiara to ok, niech idzie tą drogą.
Jednak dzisiaj w XXI wieku powinno się jakoś separować grupy na te odwołujących się do siły wyższej i te co wierzą jednak w udowodnione naukowo sposoby leczenia.
Wiem, że alkoholizm to choroba ducha ale ten duch to w końcu nic innego jak zestaw neuroprzekaźników.. Niestety jeszcze bardzo dalece nieodgadniony zestaw neuroprzekaźników. Pozdrawiam.

staaw - 2011-09-08, 22:18

Witaj Mati...
mattibydgoszcz napisał/a:

Jednak dzisiaj w XXI wieku powinno się jakoś separować grupy na te odwołujących się do siły wyższej i te co wierzą jednak w udowodnione naukowo sposoby leczenia.

Na naukowych podstawach oparta jest terapia, a nawet tam proponują (czasem wręcz nakazują) odbycie kilku mityngów. Tacy poważni naukowcy a w gusła wierzą. Normalnie szok...
mattibydgoszcz napisał/a:

Wiem, że alkoholizm to choroba ducha ale ten duch to w końcu nic innego jak zestaw neuroprzekaźników.. Niestety jeszcze bardzo dalece nieodgadniony zestaw neuroprzekaźników. Pozdrawiam.

Sam jeszcze nie wiesz jak dalece się mylisz...
Te neuroprzekaźniki dają się wspaniale opanować przy pomocy wiary...

Na AA nikt nie będzie Ci narzucał wiary. Nie będzie pytał w co wierzysz. I tak wiadomo że WIERZYŁEŚ w gorzałę. To Ona była Twoją siłą wyższą. To Ona rozwiązywała wszystkie Twoje problemy...

Czas kiedy zaczniesz wierzyć że może być inna siła zbliża się nieuchronnie. Wiem co mówię choć Ty tego jeszcze nie widzisz...

Pozdrawiam Stanisław.

matti29 - 2011-09-09, 08:16

Witaj Staaw.
Nie mam zamiaru podważać skuteczności mityngów. Nie mam zamiaru z nikim też dyskutować na temat wiary bo przecież to indywidualna sprawa każdego.
Chyba zwyczajnie włącza mi się jakiś mechanizm, który każe powątpiewać w moją chorobę. Nie zbocze jednak z wyznaczonego sobie toru i nawet gdybym miał na mityngu śpiewać psalmy to dam sobie szanse na wyleczenie.
staaw napisał/a:

Czas kiedy zaczniesz wierzyć że może być inna siła zbliża się nieuchronnie. Wiem co mówię choć Ty tego jeszcze nie widzisz...

Jeśli stanie się coś takiego, że "dotknie" mnie inna siła to nie pozostanie mi nic innego jak się z tego cieszyć.
Jednak póki co jestem człowiekiem małej wiary....
pozdrawiam Maciek

FRANC - 2011-09-09, 08:25

mattibydgoszcz napisał/a:
nawet gdybym miał na mityngu śpiewać psalmy
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Już mi zapewniłeś humor na cały dzień , nie martw się nikt ci nie karze tego robić :-) może na początku zacznij od modlitwy o Pogodę ducha ja słowa tej modlitwy traktuje nie wiem jak to nazwać po prostu jak nie wiem jak mam czasem postąpić mówię sobie te słowa i myślę zrobić to tak czy tak i to mi pomaga w podjęciu decyzji
staaw - 2011-09-09, 08:27

mattibydgoszcz napisał/a:

Jednak póki co jestem człowiekiem małej wiary....

Przyprowadź ciało, rozum sam przyjdzie... :mrgreen:

jarek41 - 2011-09-09, 08:42

Mam to szczęście,że jestem wierzący od dziecka,oczywiście odszedłem od Boga gdy piłem, kiedy zacząłem swą trzezwość,powróciłem do wiary,nie musiałem szukać swojej siły wyższej,moja wiara się wzmocniła gdy przeanalizowałem 20 lat swojego picia,w tym czasie mogłem zejść z tego świata,na tysiąc różnych sposobów,lecz mój Bóg mnie ochronił,dostąpiłem łaski trzeżwienia,dziękuję mu za to i nadal pracuje nad sobą...
rollins - 2011-09-09, 10:09

mattibydgoszcz napisał/a:
Jaki czuję się malutki przy moich 7 .. dniach hehe.


Ostatnio na mitingu, gdy dzieliliśmy się swoimi radościami, zeszło na staże trzeźwienia. Jakoś tak się rocznic nazbierało. Ktoś się pochwalił czterema laty, inny ośmioma, jeszcze inny wspomniał opisaną przeze mnie piętnastkę Kolegi.
Pomyślałem, że i ja się podzielę swoją radosną rocznicą, pogratulowałem innym i pochwaliłem się, że właśnie minął... miesiąc :!: odkąd nie piję 8-)
Ludzie zaczęli się śmiać i rozległy się gromkie brawa :mrgreen: Sam się roześmiałem i powiedziałem zdziwiony, że te owacje to nie mnie się należą raczej :-D
Fajnie było. :-)
Ale faktem jest również to, o czym powiedziałem Moim, że wprawdzie minął miesiąc, ale tyle się w moim życiu wydarzyło, tyle spraw przewartościowało, że mam wrażenie, jakbym nie pił dużo dłużej.
Pozdrawiam, Robert alkoholik

staaw - 2011-09-09, 10:11

Od dziecka to ja CHODZIŁEM do kościoła. Bez sensu była "wiara" polegająca na spełnieniu obowiązku, wypełnieniu obrządku, sprawdzeniu czy w dzisiejsze święto TRZEBA iść do kościoła pod groźbą mąk piekielnych...
To nie była wiara. To były puste czyny nie wnoszące nic do życia duchowego. Nic dziwnego że szybko mi się znudziło nawet stwarzanie pozorów że interesuje mnie co Bóg do mnie chce powiedzieć...
Kiedy choroba się rozwinęła, wszyscy ludzie zawiedli łącznie ze mną samym zacząłem się nieśmiało modlić... Najpierw o lekką śmierć...

Dopiero kiedy alkohol przestał przeszkadzać mi żyć, a jednocześnie bardzo za nim tęskniłem, zacząłem się modlić inaczej. Nie o coś dla mnie, ale by Bóg uczynił mnie swoim narzędziem, oddawałem Mu swoją wolną wolę, prosząc jednocześnie po cichu "tylko nie wymyśl Boże czegoś głupiego...".

Do kościoła nadal zmuszałem się chodzić... Chodziłem bo czułem że TYLKO tam mam szansę stać się lepszym. W pewnym momencie zauważyłem że po wyjściu z kościoła nie potrafię powiedzieć który ksiądz odprawiał Mszę Świętą, jaki był kolor szat liturgicznych...
Po prostu w kościele jest Bóg i ja... Reszta to tylko dekoracja...

jarek41 - 2011-09-09, 10:39

rollins napisał/a:
że właśnie minął... miesiąc :!: odkąd nie piję 8-)
Ludzie zaczęli się śmiać i rozległy się gromkie brawa


Alkoholik z najdłuższym stażem trzeźwości to ten,który dziś pierwszy sie obudził...

kahape - 2011-09-09, 11:24

mattibydgoszcz napisał/a:
Podobno 3 dni męki ale byłbym czysty, a tak będę schodził z tego gówna 2 miesiące.
Maciek, chciałes tak na skróty? Na skróty to chodziłeś z wódą- chlap i kłopot rozwiązany. A przeciez to nie była prawda.
A może dobrze tak pocierpieć, zapamiętasz na całe życie.
Dobrze Ci idzie. (tak myślę)
pozdr

jarek41 - 2011-09-09, 11:33

kahape napisał/a:

Dobrze Ci idzie. (tak myślę)


Staram się nie oceniać,bo mogę się pomylić,lub zrobić oceną komuś krzywdę...

staaw - 2011-09-09, 11:48

jarek41 napisał/a:
kahape napisał/a:

Dobrze Ci idzie. (tak myślę)


Staram się nie oceniać,bo mogę się pomylić,lub zrobić oceną komuś krzywdę...

Myślę że drobna pochwała jeszcze nikomu nie zaszkodziła...

jarek41 - 2011-09-09, 11:53

staaw napisał/a:

Myślę że drobna pochwała jeszcze nikomu nie zaszkodziła...


Mam inne zdanie,lecz to wyłącznie moje zdanie...

matti29 - 2011-09-09, 14:30

kahape napisał/a:
Maciek, chciałes tak na skróty?

No wg. specjalisty można zejść w kilka dni z benzo ale pod ciągłą obserwacją. Ja niestety wybieram dłuższą drogę bo zbytnio boję się tych kilku dni telepania i lęków.

kahape napisał/a:
Dobrze Ci idzie.


Dzięki.
Pochwała gdy ktoś się stara dodaje sił. Szczególnie przed weekendem jest mi potrzebna dodatkowa motywacja bo trzeźwy weekend to dla mnie pierwsze takie doświadczenie od X lat, do tego walka Adamek - Kliczko (czyli emocje)... oj duża próba mnie czeka.
Jednak już w poniedziałek zaczynam terapię i oprócz tego forum, które jest dla mnie na razie ważnym doświadczeniem, poznam (mam nadzieję) wielu wartościowych ludzi z bogatym doświadczeniem w trzeźwieniu i bezinteresownie życzliwych.

jarek41 napisał/a:
Mam inne zdanie,lecz to wyłącznie moje zdanie...


Hehe. Jarek uszy do góry ! Czasem pochwała szkodzi ale jeszcze częściej daje motywację. Nie można tylko nikogo zagłaskiwać. Wtedy wyrządza się mu krzywdę.

rollins - 2011-09-09, 15:46

mattibydgoszcz napisał/a:
Szczególnie przed weekendem jest mi potrzebna dodatkowa motywacja bo trzeźwy weekend to dla mnie pierwsze takie doświadczenie od X lat, do tego walka Adamek - Kliczko (czyli emocje)... oj duża próba mnie czeka.


Maciek, a może mógłbyś dla okiełznania nieco emocji relacjonować na forum przebieg walki na żywo?
Chętnie bym przynajmniej poczytał ;-)

Pozdrawiam, Robert alkoholik

matti29 - 2011-09-09, 16:57

rollins napisał/a:
Maciek, a może mógłbyś dla okiełznania nieco emocji relacjonować na forum przebieg walki na żywo?
Chętnie bym przynajmniej poczytał


Spodziewam się kilku osób na tej walce, (w tym 2 niepijących) więc na relację Live się nie piszę. Chociaż jak będą się działy ciekawe rzeczy na ringu to skomentuję to z pewnością bo dostaję duże wsparcie od Was i w jakiś sposób trzeba się odwdzięczyć.

staaw - 2011-09-09, 17:02

mattibydgoszcz napisał/a:
Spodziewam się kilku osób na tej walce, (w tym 2 niepijących)

Nie dało by się tak wykombinować aby byli sami niepijący?

Wiesz czym się różni pijak od alkoholika?
Pijak na drugi dzień pracuje a alkoholik pije...
Nie wystawiaj swojej woli na tak silną pokusę...

matti29 - 2011-09-09, 18:10

staaw napisał/a:
Nie dało by się tak wykombinować aby byli sami niepijący?


To bezpieczni znajomi. Wiedzą o wszystkim bo otwarcie to powiedziałem. Nie będą nalegać i to zrozumieją.
Nie potrafię tak nagle zrezygnować z całego mojego dotychczasowego życia i odizolować się całkowicie od otoczenia. Już dzisiaj aż mnie ściska bo wiem co się dzieję w piątek w mojej okolicy. Przetrzymam to i nie złamię się na pewno, lecz dopóki nie poznam osób niepijących, np. na grupie, z całkowicie innym podejściem do życia to tą najbardziej zaufaną garstkę znajomych wolę mieć przy sobie niż w samotności gapić się w TV.
Dla mnie to bezpieczniejsze niż samotność.

staaw - 2011-09-09, 18:24

mattibydgoszcz napisał/a:

To bezpieczni znajomi. Wiedzą o wszystkim bo otwarcie to powiedziałem. Nie będą nalegać i to zrozumieją.

Jeżeli tacy wyrozumiali to może powstrzymają się od picia w Twoim towarzystwie...
Mam przeczucie że ciężko będzie z trzeźwością jeżeli pić będą...

jarek41 - 2011-09-09, 18:31

[quote="mattibydgoszcz"
To bezpieczni znajomi. Wiedzą o wszystkim bo otwarcie to powiedziałem. Nie będą nalegać i to zrozumieją.[/quote]

Dla mnie nie ma bezpiecznych znajomych pijących i nie chodzi o namawianie do picia,a sama ich obecność i picie,zawsze,powtarzam zawsze takie spotkania odchorwywałem,głód alkoholowy,wspomnienia z czasów picia,sny alkoholowe itd...Przestało mnie to bawić i dla swojego bezpieczeństwa zerwałem te kontakty i jestem z tego zadowolony,zmiana starych zachowań,to jedno z zaleceń,dotyczy to też znajomych pijących...

matti29 - 2011-09-09, 18:34

staaw napisał/a:
Jeżeli tacy wyrozumiali to może powstrzymają się od picia w Twoim towarzystwie...
Mam przeczucie że ciężko będzie z trzeźwością jeżeli pić będą...


Nie będzie ciężko, bo po tym co im powiedziałem to sami zadbają o to bym nie miał pokusy. Zresztą za bardzo zdeterminowany jestem, żeby ulec już na starcie.
Wiem, że w tej chorobie nie można sobie ufać ale można się odpowiednio zabezpieczyć psychicznie. Póki co dam radę. Teraz żeby nie myśleć za dużo spadam na rower. pozdrawiam i dzięki za wsparcie staaw.

matti29 - 2011-09-10, 08:11

Wczoraj odbyłem poważną rozmowę z rodziną. Usiedliśmy spokojnie, Tato sączył piwko, Matka mi powiedziała, że jest ze mnie dumna (powiedziałem jej, że to za wcześnie) ale i tak czuję ogromne wsparcie, z tej strony.
Zobowiązałem się, że kończę z szemranym towarzystwem, idę do uczciwej pracy i buduję swoje życie od nowa. Dzielnicowy, który mnie chce skierować na przymus (wczoraj się o tym dowiedziałem, że jakiś sąsiad mnie podpier..lił) zostanie przeze mnie uprzedzony moim dobrowolnym leczeniem w poradni.
Stosowałem też program HALT, z dużym nacieskiem na H(ungry). Duża pizza z rodzicami ukoiła i zniwelowała inne pragnienia i spokojnie poszedłem spać.
Dzisiaj walka Adamka i mam mnóstwo pozytywnej energii. Wiem też, że dzisiaj choroba pokaże jak jest groźna a ja pokaże jej, że nie trafiła na byle kmiotka co da się złamać. Tak jak Adamek będzie Walczył z Kliczko, tak ja zawalczę z chorobą ;) Oczywiście przenośnie bo wiem, że wygram tylko spokojem i pozytywnym myśleniem. Czego i Wam moi drodzy życzę.

jarek41 - 2011-09-10, 08:37

mattibydgoszcz napisał/a:
, Tato sączył piwko,
Dzisiaj walka Adamka i mam mnóstwo pozytywnej energii. Wiem też, że dzisiaj choroba pokaże jak jest groźna a ja pokaże jej, że nie trafiła na byle kmiotka co da się złamać. Tak jak Adamek będzie Walczył z Kliczko, tak ja zawalczę z chorobą ;)


W mojej chorobie pokora to podstawa,ja z nią nie walczę,ja ją zaakceptowałem,po pierwszej terapii byłem tak pewny siebie,że zapiłem,teraz jestem tylko pewny,że w tej chwili nie piję,a co będzie,jedynie Bóg wie,a ja będę robił wszystko,by uniknąć złego...

staaw - 2011-09-10, 08:41

mattibydgoszcz napisał/a:
Usiedliśmy spokojnie, Tato sączył piwko, Matka mi powiedziała, że jest ze mnie dumna (powiedziałem jej, że to za wcześnie) ale i tak czuję ogromne wsparcie, z tej strony.
Szkoda że nie czujesz wsparcia ze strony taty. Nie masz prawa mu zabronić PIĆ ALKOHOLU w Twojej obecności, poprosić jednak możesz. Lub wyjść...
To nie są żarty. Ty szykujesz się na wojnę, piszesz jak będziesz prał ten alkohol po tyłku, jednocześnie odsłaniasz podbrzusze jak niemowlę...

Wiem, sam nie od początku byłem taki mądry, jednak lepiej uczyć się na cudzych błędach, co?

matti29 - 2011-09-10, 10:08

jarek41 napisał/a:
W mojej chorobie pokora to podstawa,ja z nią nie walczę,ja ją zaakceptowałem,po pierwszej terapii byłem tak pewny siebie,że zapiłem

Napisałem, że to przenośnia. Pokory jest we mnie bardzo dużo. Może tego nie widać bo emanuje ze mnie energia. Ale to pozytywna energia...
staaw napisał/a:
To nie są żarty. Ty szykujesz się na wojnę

Nie traktuję tego jak wojnę. Traktuję to jak rehabilitację i odbudowę wypranej przez pijane myślenie psychiki.
Traktuję to jako narodziny nowego siebie...

FRANC - 2011-09-10, 14:57

mattibydgoszcz napisał/a:
Traktuję to jako narodziny nowego siebie...
Moje nadal trwają i chwilami dalej są bolesne , dużo pracy jeszcze przede mną , dobrze że powiedziałeś rodzicom mi jak powiedziałem swoim ulżyło
matti29 - 2011-09-10, 15:51

FRANC napisał/a:
dobrze że powiedziałeś rodzicom mi jak powiedziałem swoim ulżyło


Tzn. rodzice od dawna wiedzieli, że mam problem tylko dopiero teraz oświadczyłem im, że mam impuls do prawdziwego leczenia a nie do pseudo-udawania-leczenia jak bywało kiedyś.
Tak czy inaczej też mi ulżyło bo - paradoksalnie - im więcej życzliwych mi osób o problemie wie tym pewniej się z tym czuję i mocniej stąpam po ziemii.

matti29 - 2011-09-11, 00:20

No i sukces. Mój a nie Adamka. Tak czy inaczej walczył dzielnie. Ale obitego ryja miał po walce :) Spokojnej niedzieli.
maciek

FRANC - 2011-09-11, 09:32

mattibydgoszcz napisał/a:
Ale obitego ryja miał po walce
Szkoda górala , mam nadzieje że w końcu ktoś tak potraktuje Kliczków :-|
matti29 - 2011-09-11, 14:17

FRANC napisał/a:
Szkoda górala , mam nadzieje że w końcu ktoś tak potraktuje Kliczków


Szkoda, nieszkoda. Za takie pieniądze co on dostał to 99% narodu dałoby się tak zmasakrować ;)
Swoją droga Kliczkowie to nieźli biznesmeni, świetni sportowcy i ludzie z klasą. Mają łeb skur...iele :)

FRANC - 2011-09-11, 16:58

mattibydgoszcz napisał/a:
Szkoda, nieszkoda. Za takie pieniądze co on dostał to 99% narodu dałoby się tak zmasakrować
Kasa swoją drogą ja jednak obstaje za patriotyzmem 8-)
Cyprian - 2011-09-11, 20:15

Cześć Maciej! Rozbawił mnie tytuł Twojego temat "Męska decyzja". Trafnie określa rozmiar lęku jaki nosisz w sobie. Zamień go na działanie, lęk to Twój przyjaciel, trafnie go zinterpretuj, spróbuj odnaleźć sedno problemu (oczywiście na terapii) i przejdź do działania. Wiem, że to brzmi banalnie, ale noszę w sobie głębokie przekonanie, że tak właśnie jest. Każda emocja to tak naprawdę nazwijmy to "pozytywna wibracja", która chce nas zmusić do konstruktywnego podejmowania decyzji. Wiele elementów układanki naszego mózgu rozpier... alkohol i dragi, więc trzeba się wziąć za siebie i je umiejętnie ułożyć. Ja obecnie jestem na etapie strukturalizacji. To nic trudnego wbrew pozorom ale do dzisiaj mam z tym ogromny problem, lenistwo i brak samozaparcia stoi na mojej drodze, cóż z tego że nie pije skoro dni i tak są mało wartościowe. Nie ma nic gorszego niż układanie się do snu w poczuciu niespełnionego dnia. To zawsze budzi lęk i odbiera motywacje. Także proponuję Ci zacząć od tego. Zawsze jak nie będziesz potrafił sprostać wyzwaniu to pomyśl sobie, że nie jesteś sam. Twój kolega Cyprian oraz każdy osobnik dotknięty chorobą alkoholową, również musi się z tym borykać każdego dnia. Pozdrawiam!
matti29 - 2011-09-11, 21:47

Witaj Cyprian !
Dzięki za posta nad którym się napociłem, żeby zgłębić jego sens. Po takim intensywnym weekendzie, bogaty w duży wysiłek fizyczny, emocje sportowe, mój poziom intelektu wyraźnie pikuje w dół ;)
Jednak postaram się odnieść się do Twojej wypowiedzi.
Cyprian napisał/a:
lęk to Twój przyjaciel, trafnie go zinterpretuj

Jedyny lęk jaki noszę w sobie jest taki, że mało we mnie jako takiego lęku. Może jeszcze za dużo buty i pewności siebie. Może to jeszcze podświadome bronienie się przed całkowitą kapitulacją... strach przed całkowitym przeobrażeniem swojego dotychczasowego życia...
Cyprian napisał/a:
Wiele elementów układanki naszego mózgu rozpier... alkohol i dragi

To, że mamy wyprane mózgi nie podlega dyskusji i właśnie ten wyprany mózg kieruje jeszcze moim tokiem rozumowania i pojmowania rzeczywistości. Niemniej jednak od roku nie tykałem narkotyków i widzę kolosalne zmiany na lepsze. Depresja jaka dopada nas po kilkudniowym piciu to "fraszka igraszka" w porównaniu do kilkudniowego ciągu amfetaminowego.
Cyprian napisał/a:
Nie ma nic gorszego niż układanie się do snu w poczuciu niespełnionego dnia

Ja staram się kłaść wieczorem zawsze spełniony. To trudne ale na razie spełniam się poprzez wysiłek fizyczny. Póki co nie mam sił i motywacji na bardziej skomplikowane działania bo szybko cofnąłbym się do punktu z którego staram się mozolnie wygrzebywać. Stosuję metodę małych kroczków.
Cyprian napisał/a:
Zawsze jak nie będziesz potrafił sprostać wyzwaniu to pomyśl sobie, że nie jesteś sam.

Póki co to forum (i nie tylko to) bardzo mi pomaga. Bo na razie z nikim innym tak otwarcie na temat swojego problemu nie dyskutowałem.
Samotność mi jednak nie doskwiera bo wczoraj na Walce Adamka mój dom tętnił życiem. Poznałem też którzy z moich znajomych to przyjaciele, którzy ze względu na mnie zachowali abstynencję. (Chociaż jeden cwaniaczek walnął w kiblu 200ml hehe).
Do prawdziwego leczenia w poradni zostało mi ok 20 godzin. Cieszę się, że tam idę, cieszę się że udało mi się spędzić pierwszy weekend od dawien dawna na trzeźwo i cieszę i dzięki za Twoje cenne wskazówki.
Pozdrawiam, Maciek !

matti29 - 2011-09-13, 09:36

No więc wczoraj odbyłem spotkanie z terapeutą. Standardowo wypytał mnie o to ile piłem od ilu lat i takie tam...
W papierach miał, że jakiś czas byłem "po drugiej stronie muru" i od razu wiedział o co "kaman".
Zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie bo facet nie jest ciota, nie jest "miętki" jak jakiś wystraszony studenciak prosto po psychologii, tylko gościu jest doświadczony, jest konkret, a wg. mnie taki powinien być terapeuta.
Postraszył mnie, delikatnie dał do zrozumienia, że 12 lat imprezowania, narkotyzowania się, chlania, później brania benzo to już stanowczo za wiele dla mojego organizmu i pomimo, że mam wyjątkowo dobre wyniki badań to w każdej chwili jakiś organ może się zbuntować.
Zalecenia : Psychiatra (do całkowitego odstawienia benzo), terapeuta (prowadzenie leczenia), grupa (to już wiadomo po co).
Jestem więc naładowany energią, chociaż wiem jak wiele pracy mnie czeka. Mam chwilowe dołki związane z tym, że już nie dla mnie balety, że koniecznie trzeba przebudować życie i ogólnie jest trochę niepokoju związanego z tą całą "reorganizacją".
Pewnie to stopniowo zacznie to zaniepokojenie zanikać jak będę poznawał zalety trzeźwego życia (już dostrzegam) i jak będę obracał się wśród niepijących.
Pozdrawiam Was i trzeźwego dnia życzę.

jarek41 - 2011-09-13, 10:21

mattibydgoszcz napisał/a:
jest trochę niepokoju związanego z tą całą "reorganizacją".


Ogólnie zmiany w życiu człowieka wywołują stres lub niepokój,ja czasmi, gdy coś dużego dzieje się w moim życiu,czuję niepokój,lecz już go nie zapijam,tylko radzę sobie z nim na trzezwo...

FRANC - 2011-09-13, 15:05

mattibydgoszcz napisał/a:
gościu jest doświadczony, jest konkret, a wg. mnie taki powinien być terapeuta.
To ja mam takom terapeutkę babka gdzieś po 50 tce ale daje rade i nie daje sobie w kasze dmuchać :mrgreen:
matti29 - 2011-09-16, 18:58

Zaczyna się weekend i wracają demony. Na szczęście zjadłem kuraka całego, idę na siłownię i jakoś to przetrwam.
Za to kolega z mojej (byłej) brygady w przedwczoraj został zawinięty na dołek za awanturę domową. Oczywiście pod wpływem. Będzie chyba miał poważne problemy (groźby karalne, konkubina zrobiła obdukcję itd.) bo sąd wnioskuje o aresztowanie go. Chyba go skierują na obserwację psychiatryczną bo sobie tez coś próbował zrobić.
Dzisiaj widzę jak skrzywione miałem postrzeganie świata. Jacy ludzie mnie otaczali a ja byłem cząstką tej SKRAJNIE PATOLOGICZNEJ grupy. Dobrze, że się ocknąłem chociaż ja swoje już narozrabiałem.
Ten incydent z pewnością da mi do myślenia i rozwieje wątpliwości co dla mnie dobre a co złe. Bo w głowie ciągle jest mały diabełek...
pozdrawiam i spokojnego weekendu...

FRANC - 2011-09-17, 08:16

mattibydgoszcz napisał/a:
Dobrze, że się ocknąłem chociaż ja swoje już narozrabiałem
Dnia wczorajszego już nie wrócisz ja też czasem przypominam sobie co nawywijałem , ale to nie prowadzi do niczego oprócz doła ważne co jest teraz i ważna jest moja wola bycia świadomie zdrowiejącym alkoholikiem :-|
matti29 - 2011-09-17, 08:38

FRANC napisał/a:
Dnia wczorajszego już nie wrócisz ja też czasem przypominam sobie co nawywijałem , ale to nie prowadzi do niczego oprócz doła


Eeee tam. U mnie to wywołuje szelmowski uśmieszek na twarzy. Nikomu krzywdy się większej nie robiło przy tych ekscesach a czasami jak sobie niektóre przypomnę to zaczynam się po prostu sam do siebie śmiać. Chwalić się tu nimi nie będę bo to będzie świadczyć o braku mojej gotowości do leczenia. Było minęło, czasem sobie je przypomnę i niech będą lekcją na przyszłość. Poza tym 30stka mi niedługo stuknie i trzeba zacząć układać sobie życie prywatne, uczuciowe itd...

Nie wiem czy zauważyliście pewną prawidłowość w byciu trzeźwym. Porównam to do dzieciństwa. Jak byłem mały to na wiele rzeczy się czekało i trzeba było być cierpliwym. Np. na urodziny (prezenty) święta (prezenty), na weekend w trakcie siedzenia w szkolnej ławie. Było takie odliczanie do wakacji i człowiek chcąc nie chcąc był cierpliwy i znosił szkolny koszmar... bo musiał.
Dorosłość dała nam narzędzie i możliwość zastąpienia wszystkich tych pozornie negatywnych uczuć czekania, odliczania, cierpliwości. Zastąpiliśmy je alkoholem i oduczyliśmy się być cierpliwym, czekać na coś tylko TU I TERAZ chcemy odczuwać przyjemność w postaci napicia się.
Nauczyliśmy się, że można od razu doznać ulgi. Tylko, że złudnej ulgi.
Teraz sam widzę (po tych 2 tygodniach trzeźwości), jak przyjemnie jest obudzić się trzeźwym, zmęczyć się robiąc coś i cierpliwie oczekując na jakieś wydarzenie.

Chaotyczne te moje przemyślenia ale ja tak to po prostu rozumiem.
pozdrowionka i spokojnej soboty. (ma być ładna pogoda to wszyscy na rowery!!)

FRANC - 2011-09-17, 08:54

mattibydgoszcz napisał/a:
Teraz sam widzę (po tych 2 tygodniach trzeźwości), jak przyjemnie jest obudzić się trzeźwym, zmęczyć się robiąc coś i cierpliwie oczekując na jakieś wydarzenie
Z czasem jest jeszcze fajniej ja na przykład przez te 7 miesięcy trzeźwienia przeczytałem więcej książek niż przez ostatnich parę lat :-D
mattibydgoszcz napisał/a:
Nauczyliśmy się, że można od razu doznać ulgi. Tylko, że złudnej ulgi
Tu się zgodzę w 100% nie pomyślałem o tym w ten sposób
mattibydgoszcz napisał/a:
(ma być ładna pogoda to wszyscy na rowery!!)
Ja niestety mam dziś i jutro mam nockę , ale życzę miłych wrażeń 8-)
matti29 - 2011-09-19, 18:52

Ale mam passe dobrą od czasu odstawienia. Kur.a chyba mi za dobrze idzie?!?!
Dostałem pracę jako dostawca pieczywa. Na początek dobrze. Swoją drogą jestem ciekaw jak to jest uczciwie zapierdzielać za te parę groszy. Traktuję tą pracę bardziej jako pomoc w terapii niż chęć zarobku bo kokosów się nie spodziewam. Swoje zarobię na boku :)
Początek pracy 4.00 czyli jeszcze zanim kury się obudzą ;) Poza tym jestem w szoku, że tak szybko mi się udało. Szczególnie z moją przeszłością zawodową... a konkretnie z jej brakiem :)
No ale jeszcze szefo może mnie zapytać o zaświadczenie o niekaralności. Wtedy padnę na cycki i wszystko pójdzie się .... wiadomo co.
Mam już wyznaczony rytm terapii także układa się. Życzę każdemu takiego wkroczenia w nowe życie. Z taką "pompą" :)
Jest dobrze.
pozdr maciek

staaw - 2011-09-19, 19:02

mattibydgoszcz napisał/a:
Swoje zarobię na boku :)

Maćku, możesz przybliżyć ten temat?

matti29 - 2011-09-19, 19:50

staaw napisał/a:
Maćku, możesz przybliżyć ten temat?


To jest zamach na moją prywatność ;)

staaw - 2011-09-19, 19:58

To nie jest żaden zamach a troska...

Jeżeli dorobienie "na boku" będzie "mniej uczciwe", będziesz miał kłopoty ze swoim sumieniem :arrow: na realizację programu 12 kroków, który jest programem moralnym, szkoda czasu. Nie zadziała...

Jeżeli będzie to praca uczciwa, pochłaniająca jednak dużo czasu, powodująca stres, znużenie czy brak czasu na sen :arrow: nie przestrzegasz zasad HALTu, i znowu narażasz się na niebezpieczeństwo zapicia...

Moim zdaniem, teraz powinieneś pracować tyle by z głodu nie umrzeć, pierwszoplanowym zadaniem jest TRZEŹWOŚĆ...

matti29 - 2011-09-19, 20:19

staaw napisał/a:
To nie jest żaden zamach a troska...

Dziękuję za nią. Mam dobry humor dzisiaj po prostu. Dorabianie na boku nie zawsze oznacza łamanie prawa. Jest to zgodne z moim sumieniem.
Mam spore długi poprzez swoje pijaństwo i muszę odganiać komorników jak komary przy ognisku. Mandaty, kredyty, izby wytrzeźwień, grzywny.. .itd.. Trochę się uzbierało.
Jak podejmę normalną pracę to i tak wsiądą mi na pensje różne instytucje i zostanę z paroma złotymi na koncie. Dlatego piszę, że muszę dorabiać na boku i ta praca to dla mnie jedna z form terapii. Do przemęczenia też nie dopuszczę bo wiem jakie to niebezpieczne.
Tak czy owak jeszcze raz dzięki za troskę.

staaw - 2011-09-19, 20:23

To w porządku, rozumiem... Myślałem że alko na pracoholizm zamierzasz zamienić. Mi się swego czasu nie udało...
matti29 - 2011-09-21, 18:44

No i musiało się wreszcie coś spierd..lic. Już prawie podpisałem w pracy umowę a tuż nóż w plecy ! Prosimy o załatwienie z sądu zaświadczenie o niekaralności. Zmiękłem. Kaniec filma.
Normalnie po takiej "optymistycznej" informacji, wsiadałem sobie w auto, po drodze zaopatrując się w 10 piw i cały dzień sobie piwkowałem. Teraz musiałem zmierzyć się z taką informacją na trzeźwo i tłumacząc sobie - ee tam jeszcze nie takie przykre informacje będę w życiu dostawał. Alkohol nic nie pomoże. Przyjechałem, zjadłem sobie obiad i spałem do 18. Udało się i od jutra zaczynam od nowa poszukiwania zajęcia.
Biję się w piersi bo nie byłem dzisiaj w poradni a miałem mieć grupę. Trudno pójdę na poniedziałkową. Nie miałem siły.
Trzymajta się.

Tomoe - 2011-09-21, 22:00

mattibydgoszcz napisał/a:
Już prawie podpisałem w pracy umowę a tuż nóż w plecy ! Prosimy o załatwienie z sądu zaświadczenie o niekaralności. Zmiękłem. Kaniec filma.


Ano, przed konsekwencjami picia nie uciekniesz.
O ile oczywiście wyroki były konsekwencjami picia.
A jak znam życie, to były.

Wiesz co ci powiem?
Gdybyś uczciwie podchodził do leczenia swojego alkoholizmu - to:
1. Od razu byś się uczciwie przyznał swojemu potencjalnemu szefowi, że byłeś karany sądownie - i konsekwencje tej swojej uczciwości przyjąłbyś jak mężczyzna - "na klatę".
2. Poszedłbyś na grupę terapeutyczną i opowiedziałbyś o tym co cię spotkało. I posłuchałbyś informacji zwrotnych od grupy i terapeuty.

A ty uciekasz.
Przed konsekwencjami picia i przed terapią.
Jak myślisz, do czego takie zachowania służą alkoholikowi?
Chcesz pić?
To idź się od razu napij, co się będziesz męczył? Tylko po co ci ta cała ściema z leczeniem? :roll:

matti29 - 2011-09-22, 08:16

Tomoe napisał/a:
Ano, przed konsekwencjami picia nie uciekniesz.
O ile oczywiście wyroki były konsekwencjami picia.
A jak znam życie, to były.

Były konsekwencją zarówno picia jaki i krzywego postrzegania świata. Zakładałem, że można żyć łatwo, nieuczciwie, bez przemęczania się, imprezując i patrząc na ludzi z góry i śmiać się z tych co uczciwie pracują. To był błąd, za który już zapłaciłem.
Tomoe napisał/a:
1. Od razu byś się uczciwie przyznał swojemu potencjalnemu szefowi, że byłeś karany sądownie

No nie rób sobie jaj. Dopóki mnie o to nie pytają to wolę siedzieć cicho i nie wyjeżdżać sam z takim drażliwym tematem. Zawsze człowiek w takiej sytuacji liczy na to, że się uda bo się nie zapytają.
Tomoe napisał/a:
2. Poszedłbyś na grupę terapeutyczną i opowiedziałbyś o tym co cię spotkało. I posłuchałbyś informacji zwrotnych od grupy i terapeuty.

Miałem już fajną pracę, wszystko szło dobrze a tu taki dzwon. Przyznaję się do dezercji. Tak się wkur....łem, że musiałem to wszystko wypocić na siłowni bo to mój jedyny na razie sposób na pozbycie się negatywnych emocji. Dopóki nie nauczę się innych sposobów na pozbywanie się frustracji nie będę ryzykował i będę stosował sprawdzone metody.
Tomoe napisał/a:
Tylko po co ci ta cała ściema z leczeniem?

Zagalopowałaś się. Wiem, że pewnie chcesz sprawdzić czy mnie takimi tekstami rozjuszysz i jak się zachowam po takim hehe kopniaku.
Pozwól, że Twój ostatni akapit potraktuję jako żartobliwa próba wstrząśnięcia mną.
pozdrawiam, lekko rozbawiony maciek.

Tomoe - 2011-09-22, 09:00

Drogi Maćku, alkoholizm nie jest chorobą polegającą na piciu. Picie jest jedynie objawem tej choroby.
W istocie alkoholizm jest chorobą UCIECZEK i chorobą ZAKŁAMANIA. I z tego masz się leczyć. W przeciwnym wypadku wrócisz do picia.
A to na pewno nie będzie śmieszne.

Siłownia nie leczy z alkoholizmu.
Terapia leczy.

Siłownia posłużyła ci do tego samego, do czego kiedyś używałeś alkoholu - do ZNIECZULENIA SIĘ. To się u alkoholików nazywa "mechanizm nałogowego regulowania uczuć".
A resztę sam sobie dopowiedz. :)

PrawieAbstynent - 2011-09-22, 10:19

Tomoe napisał/a:


Siłownia posłużyła ci do tego samego, do czego kiedyś używałeś alkoholu - do ZNIECZULENIA SIĘ. To się u alkoholików nazywa "mechanizm nałogowego regulowania uczuć".
A resztę sam sobie dopowiedz. :)


O nie nie! Moja terapeutka stwierdziła, że siłownia jest świetnym elementem wspomagającym terapię u facetów, bo wzbudza motywację, zajmuje czas i coś tam w mózgu się przestawia. Wiadomo, że to nie lekarstwo ale zawsze coś co ma pomóc. Chociaż troche. Sam na siłkę wracam niedługo :)

Tomoe - 2011-09-22, 10:30

PrawieAbstynent napisał/a:
Moja terapeutka stwierdziła, że siłownia jest świetnym elementem wspomagającym terapię u facetów


Hehehe... być może wspomagającym, ale nie zastępującym... ::)

Nie mylmy pojęć, panowie. :mrgreen:

jarek41 - 2011-09-22, 10:35

Tomoe napisał/a:

Nie mylmy pojęć, panowie.


Każdy ma swoją drogę,uczę się na własnych błędach i doświadczeniach...

Tomoe - 2011-09-22, 10:38

Zgadzam się, że każdy ma swoją drogę.
Ale jeśli chodzi o powroty do picia - ja osobiście wolę się uczyć na cudzych błędach i doświadczeniach niż na własnych.

matti29 - 2011-09-22, 10:42

Tomoe napisał/a:
Siłownia nie leczy z alkoholizmu.
Terapia leczy.

Nie można żyć tylko terapią. Nie przeginajmy w drugą stronę. Trzeba sobie organizować dzień tak abym nie żył tylko od mitingu do mitingu.
Przynajmniej ja sobie nie wyobrażam, żeby moje życie zaczęło kręcić się wokół samej terapii.
Dla mnie sport jest teraz o tyle ważny, że daje pozytywnego kopa, wyzwala endorfiny i pozwala pozbyć się tego tłuszczyku co w trakcie wzmożonego picia się nagromadził.
pozdrawiam, Maciek

PrawieAbstynent - 2011-09-22, 10:46

AMEN !!
Tomoe - 2011-09-22, 11:14

mattibydgoszcz napisał/a:
Tomoe napisał/a:
Siłownia nie leczy z alkoholizmu.
Terapia leczy.

Nie można żyć tylko terapią. Nie przeginajmy w drugą stronę. Trzeba sobie organizować dzień tak abym nie żył tylko od mitingu do mitingu.


Ble ble ble...
Próbujesz odwrócić uwagę od swojego problemu.
A problem jest taki, że w chwili kryzysu opuściłeś terapię, a zamiast niej wybrałeś siłownię.
I rób tak dalej.
AMEN.

matti29 - 2011-09-22, 11:22

W chwili kryzysu zawsze wybierałem jasne z pianką. Krok do przodu jest taki, że w chwili kryzysu poszedłem emocje rozładować w inny sposób.
Kolejny krok to terapia. Nie ufam jeszcze na tyle tej instytucji i nie jestem do niej tak przekonany, żeby lecieć tam bo mi się szklanka stłucze czy wykipi mleko.
Na razie mam dystans do terapii ale wiele osób przekonuje mnie, że to się zmieni jak czynnie będę tam uczęszczał. Oby mieli racje.
Poza tym to co Ty masz do siłowni. Dodaje sił, człowiek jest zdrowszy, ma więcej energii. Czemu jesteś uprzedzona do sportu jako pomocy w utrzymaniu abstynencji ?

Tomoe - 2011-09-22, 11:29

Nie mam nic przeciwko sportom, również siłowym.
Ale OPRÓCZ, a nie ZAMIAST leczenia alkoholizmu. :)
W dalsze dyskusje nie wchodzę. :)
PD

PrawieAbstynent - 2011-09-22, 14:13

mattibydgoszcz napisał/a:

Na razie mam dystans do terapii ale wiele osób przekonuje mnie, że to się zmieni jak czynnie będę tam uczęszczał. Oby mieli racje.


Zapewne te osoby którym pomogła. A pomogła jakiemuśtam ułamkowi całości. Mnie nie przekonała. Bardziej pomagały mi zawsze rozmowy ze znajomymi AA.

matti29 - 2011-09-22, 14:18

PrawieAbstynent napisał/a:
Zapewne te osoby którym pomogła. A pomogła jakiemuśtam ułamkowi całości. Mnie nie przekonała. Bardziej pomagały mi zawsze rozmowy ze znajomymi AA


No właśnie. Trzeba iść swoją drogą, robić to co najlepsze dla MOJEJ trzeźwości a nie trzymać się sztywnych i uogólnionych schematów dla "typowego" alkoholika.

Tomoe - 2011-09-22, 14:40

mattibydgoszcz napisał/a:
Trzeba iść swoją drogą, robić to co najlepsze dla MOJEJ trzeźwości a nie trzymać się sztywnych i uogólnionych schematów dla "typowego" alkoholika.


Nie ma typowych i nietypowych alkoholików.
Są tylko czynni i trzeźwi alkoholicy.

Dla MOJEJ trzeźwości najlepsza jest terapia i wspólnota AA.
Dzięki tym metodom jestem trzeźwą alkoholiczką - trzeźwą od 7 lat, dwóch miesięcy i 17 dni.
Nie znam ani jednego alkoholika który osiągnąłby równie trwałą trzeźwość zastępując te metody, które ja stosuję, wszywkami i siłownią.
Ale może Wy, panowie, będziecie pierwsi.
Jak to mawiają Rosjanie - pażywiom, pasmotrim... :-D

jarek41 - 2011-09-22, 15:56

PrawieAbstynent napisał/a:

Zapewne te osoby którym pomogła. A pomogła jakiemuśtam ułamkowi całości.


Podaj metodę która pomogła większemu ułamkowi całości...

jarek41 - 2011-09-22, 15:59

mattibydgoszcz napisał/a:
a nie trzymać się sztywnych i uogólnionych schematów dla "typowego" alkoholika.


Zapachniało mi tu,lepszym alkoholikiem.... :lol:

jarek41 - 2011-09-22, 16:04

[quote
jarek41 - 2011-09-22, 16:14

Tomoe napisał/a:

Dzięki tym metodom jestem trzeźwą alkoholiczką - trzeźwą od 7 lat, dwóch miesięcy i 17 dni.


Alkoholik z najdłuższym stażem trzeźwości to ten,który dziś pierwszy się obudził...

PrawieAbstynent - 2011-09-22, 16:33

jarek41 napisał/a:
PrawieAbstynent napisał/a:

Zapewne te osoby którym pomogła. A pomogła jakiemuśtam ułamkowi całości.


Podaj metodę która pomogła większemu ułamkowi całości...



Nie posiadam takich danych. W moim otoczeniu znaczna większość to Ci zaszyci.

jarek41 - 2011-09-22, 16:37

PrawieAbstynent napisał/a:


Nie posiadam takich danych.


Zostanę przy sprawdzonych metodach,terapia i mityngi,a wszywka dla mnie to to wielkie G...o

Michal84 - 2011-09-22, 19:04

Jeśli się można wtrącić. Danych statystycznych tez nie znam.
Podstawą walki z każdą choroba jest leczenie. Terapia jest na pewno leczeniem. AA- moim zdaniem nie jest. Tak samo wszywka jak. Ale uważam ze może być ona pomocna.
Przykład który znam osobiście to facet który miął 4 wszywki i żadnej nie zapił. Chciał sie leczyć poszedł na terapie i zrobił sobie 1 wszywkę, potem kolejne. Bo bał się ze bez nich wróci do chlania. Zastosował wobec siebie dodatkowy bodziec motywacyjny. Ona go nie uleczyła ale twierdzi-że pomogła i ja mu wierze.,
Podobnie jak zacząłem się leczyć poszedłem do lekarki i przyjmowałem, potas, magnez, wapno i witaminę B12. Na pewno mnie nie uleczyły ale pomogły mi poprawiając funkcjonowanie organizmu uzupełniając wypłukane związki z organizmu.
Jednemu pomaga AA, innemu coś jeszcze a niektórym może pomagać straszak np wszywka
Uważam że wszywka jako dodatek na początku terapii może być pomocna. Ale tylko jako dodatek.


Tomoe napisał/a:
Nie ma typowych i nietypowych alkoholików.
Są tylko czynni i trzeźwi alkoholicy.

Uważam że są pijący i nie pijący alkoholicy z typowymi zachowaniami dla tej choroby.



mattibydgoszcz napisał/a:
PrawieAbstynent napisał/a:
Zapewne te osoby którym pomogła. A pomogła jakiemuśtam ułamkowi całości. Mnie nie przekonała. Bardziej pomagały mi zawsze rozmowy ze znajomymi AA


No właśnie. Trzeba iść swoją drogą, robić to co najlepsze dla MOJEJ trzeźwości a nie trzymać się sztywnych i uogólnionych schematów dla "typowego" alkoholika.


Nie chce cie Maćku rozczarować ale masz "naszą" chorobę. Trzeźwość owszem jest i będzie twoja ale choroba jest nasza, wszystkich alkoholików. A mechanizmy działania choroby sa takie same. Na terapii możesz poznać jak działają te mechanizmy a jak z nimi będziesz walczył to będzie twój wybór. Po za tym możesz sie dowiedzieć co może ci pomóc w walce z ta chorobą.
Przy każdej poważnej chorobie chorobie jest leczenie i rekonwalescencja. Ty moim zdaniem pominąłeś leczenie i przeskoczyłeś do tego drugiego.

Pozdrawiam

Tomoe - 2011-09-22, 20:24

jarek41 napisał/a:

Alkoholik z najdłuższym stażem trzeźwości to ten,który dziś pierwszy się obudził...


jarek41 napisał/a:
Jestem trzezwy 29 miesięcy.



Po co podajesz swój 29-miesięczny staż trzeźwości, skoro liczy się tylko, to o której dzisiaj wstałeś? :lol:

staaw - 2011-09-22, 20:32

mattibydgoszcz napisał/a:
Tomoe napisał/a:
Siłownia nie leczy z alkoholizmu.
Terapia leczy.

Nie można żyć tylko terapią. Nie przeginajmy w drugą stronę. Trzeba sobie organizować dzień tak abym nie żył tylko od mitingu do mitingu.
Przynajmniej ja sobie nie wyobrażam, żeby moje życie zaczęło kręcić się wokół samej terapii.
Na początku TRZEŹWIENIE jest najważniejsze. Zalecane jest nawet 90 mityngów w 90 dni (oczywiście i w tym temacie byłem mądrzejszy od telewizora, chodziłem raz na 2 tygodnie)... Dopiero później, gdy odzyskasz stabilizację uczuć możesz zaczynać pracować nad innymi sferami swojego życia...

Możesz również podążyć drogą jaką ja szedłem. Sprawdzałem czy terapeuta na pewno ma rację że nie uda mi się zmienić wszystkiego na raz ani wyzdrowieć. Uwierz że drogo mnie kosztowały te eksperymenty...

jarek41 - 2011-09-22, 21:22

Tomoe napisał/a:

Po co podajesz swój 29-miesięczny staż trzeźwości


Nie manipuluj,wyciągnełaś to z mojego pierwszego wpisu,gdy się przedstawiałem na forum i wtedy taka informacja ma sens...

Tomoe - 2011-09-22, 23:06

Nie oceniaj, skoro wciąż apelujesz, aby nie oceniano ciebie.

Ja sama będę decydowała o tym, kiedy informowanie o moim stażu trzeźwości ma sens, a kiedy nie ma. :)
Dzielę się jedynie swoim doświadczeniem. A tobie nic do tego.

jarek41 - 2011-09-23, 08:27

Tomoe napisał/a:
Nie oceniaj, skoro wciąż apelujesz, aby nie oceniano ciebie.


Boli ocenianie?,robie tylko to,co robiłaś wobec mnie na dekadencji ciągle,jedynie takim językiem można z tobą rozmawiać,a podobno 7 lat trzezwiejesz...

matti29 - 2011-09-23, 08:33

W tym zalewie informacji każdy ma swoją rację "bo moja racja jest najmojsza" jak mawiał klasyk ;-) Nie mam zamiaru spierać się ze skutecznością leczenia poprzez AA bo pomoc tam uzyskało mnóstwo ludzi, którzy cieszą się trzeźwym życiem wiele lat co zresztą jest udowodnione.
Pomogło też Wam i uważacie to za jedyną słuszną drogę do trwałej trzeźwości. Tu tkwi odwieczny spór pomiędzy tymi co dopiero szukają drogi do trzeźwości a tymi co bronią skuteczności grup AA.
Nie przedłużając. Grupy AA odniosły największy sukces w dążeniu do trzeźwości ale nie mają monopolu na leczenie tej choroby.
Jestem pewien, że jest odsetek ludzi co znalazło swoją/inną drogę do nowego życia.
A spór i tak będzie trwał jeszcze wiele wiele lat....
pozdrawiam, maciek

Tomoe - 2011-09-23, 08:54

Maćku, a gdzie ty tu widzisz spór?

Jeśli ja komuś powiem "nie jedz cyjanku, bo się otrujesz" - a ta osoba będzie się upierała, że jej cyjanek nie zaszkodzi - czy uznasz to za spór o toksyczne właściwości cyjanku?
Bo według mnie to nie będzie żaden spór, tylko zderzenie wiedzy i doświadczenia - z ignorancją, arogancją i ryzykanctwem.

Rozmowy o alkoholizmie to nie są zawody w wyciskaniu sztangi leżąc.
Tu stawką jest ludzkie życie. :)

Tomoe - 2011-09-23, 08:56

jarek41 napisał/a:
jedynie takim językiem można z tobą rozmawiać,a podobno 7 lat trzezwiejesz...


Tak, masz rację. :)

jarek41 - 2011-09-23, 09:25

Tomoe napisał/a:

Rozmowy o alkoholizmie to nie są zawody w wyciskaniu sztangi leżąc.
Tu stawką jest ludzkie życie. :)


Łał...Czytam dwie osoby?,tu inna,na dekadencji inna,która prawdziwa?

Tomoe - 2011-09-23, 09:40

Tak, masz rację. :)
matti29 - 2011-09-25, 09:03

Tomoe napisał/a:
Rozmowy o alkoholizmie to nie są zawody w wyciskaniu sztangi leżąc


Wiem, że to nie zawody ale muszę się dowiedzieć czemu jesteś tak uprzedzona do sportu. Powiem tak. Moim hobby, które od nowa pielęgnuje jest sport.
Jakie Ty masz hobby ? (oczywiście oprócz filmu, książki, internetu - to są hobby każdego z nas). Ciekaw jestem co jest Twoją pasją, której się poświęcasz, którą pielęgnujesz i w której się rozwijasz/realizujesz...?
Spostrzegłem też jedną rzecz. Mianowicie niektórzy alkoholicy z dłuższym stażem czują się lepsi/mądrzejsi od tych z krótszym. Wiem, że posiadają niezbędne doświadczenie ale nie mają przecież monopolu na wiedzę w każdej dziedzinie.
ps. Jak dorosnę to zostanę moderatorem. Miałem być strażakiem ale widzę, że tu czasem więcej do sprzątania ;-)
maciek pozdrawia i życzy miłej niedzieli

PrawieAbstynent - 2011-09-25, 09:34

mattibydgoszcz napisał/a:

Spostrzegłem też jedną rzecz. Mianowicie niektórzy alkoholicy z dłuższym stażem czują się lepsi/mądrzejsi od tych z krótszym.


Tutaj masz idealny tego przykład. Takich ludzi niestety jest więcej ;)

matti29 - 2011-09-25, 09:52

PrawieAbstynent napisał/a:
Tutaj masz idealny tego przykład. Takich ludzi niestety jest więcej ;)


Ja już zupełnie z dystansem podchodzę do tego forum :-) Już wiem co mnie w AA czeka i coraz większy znak zapytania się rysuje czy tam iść i czy nie pozostać na terapii tylko.
Niektórzy zrobili sobie taki poligon udowadniania wyższości nad innymi, że to jest chyba już jakieś zjawisko socjologiczne bo przeglądając inne fora znalazłem też sporo takich kozaków co to zjedli wszystkie rozumy :)
pzdr, maciek

PrawieAbstynent - 2011-09-25, 10:13

Zajrzyj na komudzwonia.pl tam mam wrażenie jest ciut wyrozumialej :)
FRANC - 2011-09-25, 10:44

mattibydgoszcz napisał/a:
Już wiem co mnie w AA czeka
Maciek to nie jest tak do końca wydaje mi się że my alkoholicy jesteśmy indywidualistami , ja chodząc na mitingi zauważyłem że aowcy z dłuższym stażem którzy naprawdę przerabiają lub przerobili już w jakimś stopniu kroki są spokojni przeważnie uśmiechnieci i za każdym razem jak coś mówią to najpierw się zastanawiają zanim zabiorą głos mi też często jeszcze zdarza się najpierw powiedzieć czy też napisać później dopiero przemyśleć i często na końcu żałuje co powiedziałem lub napisałem ale wiem że staram się to zmienić to jest dla mnie ważne i zdaje sobie sprawę że tak mam
matti29 - 2011-09-25, 10:53

Faktycznie, chyba za bardzo generalizuje i wrzucam do jednego wora wszystkich. W końcu w każdej społeczności są różni ludzie. Niemniej jednak mój zapał do leczenia nie maleje. Maleje do wstąpienia w społeczność AA. Postaram się to przełamać....
FRANC - 2011-09-25, 11:20

Ja poszedłem na miting i trafiłem na fajną grupę oczywiście są tam dwie osoby które tylko toleruje za to reszta jest naprawdę spoko i to bez względu na wiek czy płeć , jak tylko mogę jeżdżę z grupą na mitingi do zaprzyjażnionych grup w innych miejscowościach do zakładu karnego ,w przyszłym tygodniu jadę na detox do szpitala ja jestem nowicjuszem więc tylko słucham i wybieram sobie to co mi pasuje co uważam że mi się może przydać
matti29 - 2011-09-25, 11:23

FRANC napisał/a:
w przyszłym tygodniu jadę na detox do szpitala ja jestem nowicjuszem więc tylko słucham i wybieram sobie to co mi pasuje co uważam że mi się może przydać

Pogubiłem się w tym zdaniu. Na detoks ? Jako kto ? Motywator czy pacjent?

FRANC - 2011-09-25, 11:34

mattibydgoszcz napisał/a:
Motywator czy pacjent?
Jezdze ze starymi aowcami to nazywa się niesienie posłania
matti29 - 2011-09-25, 11:41

FRANC napisał/a:
niesienie posłania

Znaczy się pościel niesiesz ?? ;-)

Na detoksach są ciekawe obrazki i możesz się utwierdzić, że się idzie dobrą drogą. Tak mi się przynajmniej wydaje...
pozdrawiam

FRANC - 2011-09-25, 11:44

mattibydgoszcz napisał/a:
Znaczy się pościel niesiesz
Za atrapę będę robił :mrgreen:
matti29 - 2011-09-26, 12:05

Dostałem od lekarza zalecenie, że jak będę schodził już na najmniejszą dawkę benzo to mam włączyć hydro..zynę. No i włączyłem wczoraj wieczorem. Co za badziew. Fakt spałem jak kamień ale do teraz jestem nieprzytomny i nawet 2 kawy nie pomogły. Szczerze to nie polecam a nawet odradzam.
Uwalnianie mózgu od tej całej chemii jest trudniejsze niż mi się wydawało ale dam radę bo już widać metę pierwszego etapu Tour De Trzeźwość... ;-)

jarek41 - 2011-09-26, 12:17

mattibydgoszcz napisał/a:
i nawet 2 kawy nie pomogły.


Kawa jest środkiem pobudzającym,a także wszelkie napoje energetyczne i napoje gazowane jak cola itp,są one odradzane w chorobie alkoholowej...

FRANC - 2011-09-26, 14:28

mattibydgoszcz napisał/a:
Uwalnianie mózgu od tej całej chemii jest trudniejsze niż mi się wydawało ale dam radę bo już widać metę pierwszego etapu Tour De Trzeźwość...
Wytrwałości życzę
jarek41 napisał/a:
Kawa jest środkiem pobudzającym,a także wszelkie napoje energetyczne i napoje gazowane jak cola itp,są one odradzane w chorobie alkoholowej...
Też tak słyszałem
matti29 - 2011-09-27, 08:33

jarek41 napisał/a:
Kawa jest środkiem pobudzającym,a także wszelkie napoje energetyczne i napoje gazowane jak cola itp,są one odradzane w chorobie alkoholowej...

Kurde. To jest jawne popadanie ze skrajności w skrajność. Człowiek, co walił od rana browary i wódę, które niszczyły cały jego organizm nagle ma pić niegazowaną wodę i udawać świętoszka? Cola odradzana... Ja pier..

aaaaaaa - 2011-09-27, 08:41

Trzezwość to zmiana starego życia na nowe,zmiana zachowań destrukcyjnych na rozsądek...
Nazywanie rzeczy po imieniu też jest wskazane,piwo to nie browar,browar produkuje piwo...

matti29 - 2011-09-27, 13:50

Dzisiaj w kulki ostro poleciałem. Mianowicie złamałem wszystkie zalecenia HALT'u. Pojechałem rowerem na siłownię, tam się wypompowałem, potem rowerem do Urzędu Pracy (już byłem głodny i zmęczony). Wracając spadł mi łańcuch przy przerzucaniu przerzutki i cały się uwaliłem smarem (qrwica).
Właśnie wszedłem do domu który jest pusty. No nie do końca bo przez parę dni zajmuję się 92 letnią babką chorą na alzheimera (rozmowa z nią jest na poziomie rozmowy z chomikiem)
Cofnę się jeszcze. Wracając do domu poczułem takie ssanie, że chciałem byle jak i byle gdzie wypić jakieś mocne zimne piwo na raz. Udało się uciec spod topora ale już wiem, że takie kozaczenie może się skończyć kiedyś katastrofą.
HALT dotychczas przestrzegałem i było bardzo dobrze. Raz zaniedbałem i mogło być kuku.

mily - 2011-09-27, 14:03

mattibydgoszcz napisał/a:
(rozmowa z nią jest na poziomie rozmowy z chomikiem)


Trochę szacunku i pokory...Też zajmowałem się babcią chorą na tę chorobę,cztery lata i nawet tak nie pomyślałem (chomik) :roll:

matti29 - 2011-09-27, 14:19

mily napisał/a:
Trochę szacunku i pokory...Też zajmowałem się babcią chorą na tę chorobę,cztery lata i nawet tak nie pomyślałem (chomik)

Szacunek wykazuję przez to, że z nią tu siedzę, karmię, patrzę czy nie zesrała a w zamian wysłuchuję jakichś jęków. Współczuję tym ludziom co robią to przez całe życie.
Nie chciałbym się w ten sposób zestarzeć i być takim ciężarem dla innych.
Poza tym trochę dystansu i luzu... Widać od razu, ze kitujesz i nigdy nie miałeś okazji do opieki nad taką osobą bo bierzesz to na poważnie.
Bardzo dużo rozmawiałem z ludźmi opiekującymi się takimi przypadłościami w hospicjum i wszyscy biorą na luz, żartują bo by powariowali.

mily - 2011-09-27, 14:28

mattibydgoszcz napisał/a:
Widać od razu, ze kitujesz i nigdy nie miałeś okazji do opieki nad taką osobą bo bierzesz to na poważnie.


Zjejesz pychą...Mam prawo mówić o swojej babci tak ,jak ja to odbieram i nie mów za wszystkich,podstawą trzezwości jest mówić o sobie,za siebie...I czy sie opiekowałem czy nie, nie tobie oceniać,nie znasz mojego zycia,a klepiesz jak byś je znał :lol:
Do każdej choroby podchodzę powaznie,nie śmieszy mnie ludzkie cierpienie,gdy chlałem miałem wszystkich gdzieś,twoje mysli są pijane...

kahape - 2011-09-27, 14:41

mily napisał/a:
Zjejesz pychą..
ty również
mily napisał/a:
gdy chlałem miałem wszystkich gdzieś
nic się nie zmieniło
Mateusz, trzeba odsiać ziarna od plew.
A po za tym, zaprosiłes jarka do swojego wątku? :evil: :evil: :evil:
pozdr

matti29 - 2011-09-27, 15:01

kahape napisał/a:
Mateusz

Mateusz wajchę przełóż ;) Maciek jestem gwoli przypomnienia ;)
kahape napisał/a:
trzeba odsiać ziarna od plew. Są ludzie i parapety.
A po za tym, zaprosiłes jarka do swojego wątku? :evil: :evil: :evil:

Na początku nie skumałem, ze to on.
Nie traktuje tego osobnika na poważnie. Zachowuje się jak zdziwaczały, ztetryczały samotnik co karmi się złością innych. Niech sobie ujada. Niech sobie kąsa. Niech sobie egzystuje za tym monitorem. Co mu zostało bidakowi...
pozdr

kahape - 2011-09-27, 15:10

mattibydgoszcz napisał/a:
Mateusz wajchę przełóż
:oops: :oops:
mattibydgoszcz napisał/a:
Maciek jestem gwoli przypomnienia ;)
zakodowano. :lol:
pozdr

kahape - 2011-09-27, 15:23

mattibydgoszcz napisał/a:
Wracając do domu poczułem takie ssanie,
słyszałam, że cukierki są na to dobre. Mój mąż miał ze soba zawsze coś słodkiego do ssania. Przynajmniej na początku.
pozdr

matti29 - 2011-09-27, 16:03

kahape napisał/a:
słyszałam, że cukierki są na to dobre.

Ja wieczorami bardzo dużo słonecznika skubałem ale kończy się sezon i będzie czymś to zastąpić.
dzieki, pozdr

FRANC - 2011-09-27, 16:13

zorro napisał/a:
A kumasz coś wogóle,za wyjatkiem braku szacunku?
Jarosławie coś ci się pogmatwało Zorro to był ten który niósł pomoc innym a w twoim przypadku to chyba nie koniecznie :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
FRANC - 2011-09-27, 16:28

zorro napisał/a:
jeśli ja dostaję ostrzezenia,dlaczego inni ich nie dostają?
Nie chce zaśmiecać wątku Maćka , zastanów się tylko nad swoim podejściem cokolwiek ktoś by czegoś nie napisał ty od razu prujesz kąsać, to nie ocena twojej osoby żeby była jasność ,jak chcesz opowiedzieć to proszę zrób to w moim wątku
matti29 - 2011-09-27, 16:43

zorro napisał/a:
liczę na obiektywne traktowanie,jeśli ja dostaję ostrzezenia,dlaczego inni ich nie dostają?

nepotyzm Jarku nepotyzm :-)
uśmiechaj się więcej będzie nam lżej...

kuba - 2011-09-27, 17:49

zorro napisał/a:
FRANC napisał/a:
Jarosławie coś ci się pogmatwało


A tobie?,liczę na obiektywne traktowanie,jeśli ja dostaję ostrzezenia,dlaczego inni ich nie dostają?


Niestety Franc, jak sie znajdzie nawiedzony ***** to może nawet zniszczyć to forum - odstraszyć ludzi, którzy naprawdę szukają pomocy i czytają te wpisy odchodząc stąd z przerażeniem.
Kahape może nie nadążyć z usuwaniem tego bełkotu. O chorobie tego gościa nie chce mi się nawet gadać bo to już dawno wybiegło poza alkoholizm.

matti29 - 2011-09-28, 20:17

Dzisiaj miała miejsce moja pierwsza wizyta na grupie motywacyjnej. Wszedłem tam obojętny, bez energii i chęci. Nie spodziewałem się tam żadnych fajerwerków i moje oczekiwania sprawdziły się. Ziewanie połączone z zerkaniem na zegarek w wykonaniu sporej większości grupy dał mi do myślenia. Ocho - myślę sobie - tutaj motywacja mi nie wzrośnie... Ale jak to ?!? Przecież to grupa motywacyjna. Co będzie dalej ? Strach pomyśleć...
Niemniej jednak nie zrezygnuję. Początki są dla trudne i nikt mi nie mówił że będzie przyjemnie...
Nie myślałem tylko że będzie aż tak nudno :-|
pozdrawiam, Maciek

FRANC - 2011-09-28, 20:24

mattibydgoszcz napisał/a:
Ocho - myślę sobie - tutaj motywacja mi nie wzrośnie
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Ale widzę że humor cie nie opuścił, nie wiem co to jest grupa motywacyjna u mnie była grupa wstępna a później grupa zadaniowa , ale tak jak piszesz początki są trudne morze jak trochę się poznacie to pójdzie lepiej
matti29 - 2011-10-01, 07:28

Podsumowanie pierwszego miesiąca trzeźwości:
Psychika:
Obyło się bez wielkich głodów i bez paniki. Czuje się coraz lepiej, śpię bardzo dobrze i jestem - w dalszym ciągu - pełen werwy oraz energii. Pozytywne myślenie i nastawienie do wszystkiego może być efektem miesiąca miodowego, który niepostrzeżenie przemija...
Ciało: Tutaj wielkiego zmian nie widać. Przestałem odczuwać pieczenie w żołądku i zniknęło nadciśnienie. Kilka kilo w dół jest efektem codziennego uprawiania sportu.
Co dalej?: Wiem dobrze, że na razie jestem tylko trzeźwy a myślenie wciąż jest pijane. Dlatego terapia, terapia i jeszcze raz terapia. Do tego przestrzeganie zasad HALT, 24h i powinno być dobrze.
Pozdrawiam.
Maciek

PrawieAbstynent - 2011-10-02, 09:46

U mnie tak samo w sumie :) Chyba mamy podobny etap :)
Głodki nieraz dopadają ale chwilowe i w miarę szybko przechodzą. Jestem jeszcze na antydepresantach ale niedługo je odstawiam prawdopodobnie :) Będzie dobrze.

Co rozumujesz przez słowa: "myślenie wciąż pijane" ?? Odczuwasz to jakoś na sobie ?

matti29 - 2011-10-03, 17:01

PrawieAbstynent napisał/a:
Co rozumujesz przez słowa: "myślenie wciąż pijane" ?? Odczuwasz to jakoś na sobie ?


Występują u mnie takie objawy jak np.: planowanie marzeniowe i myślę sobie czego to ja kiedyś nie osiągnę itd., występuje koloryzowanie wspomnień związanych z piciem.
To są niektóre przykłady, które są dowodem owego pijanego myślenia.

Ja też jadę na antydepresantach już z 8 miesięcy. Dostałem je na agresywne zachowania i spełniają swoje zadanie. Póki co nie odstawiam ich. Po terapii może spróbuje ale w trakcie to trochę ryzykowne.

pozdrawiam

PrawieAbstynent - 2011-10-03, 20:46

mattibydgoszcz napisał/a:


Występują u mnie takie objawy jak np.: planowanie marzeniowe i myślę sobie czego to ja kiedyś nie osiągnę itd.,


Może osiągniesz :) Pić przestałeś, młody jesteś, wszystko przed Tobą ;)
Dobrze mieć jakiś cel - może niezbyt wygórowany ale zawsze jakiś. Ja odkąd nie piję mam o wiele bardziej konstruktywne myślenie i wiem że to czego nie byłbym w stanie ogarnąć wcześniej teraz potrafię. Osiągnąć coś jeszcze mamy czas ;) Tak myślę.

Mi z pijanego myślenia pozostały "miłe" wspomnienia alkoholowe ale walczę z nimi namiętnie. Z pozostałymi symptomami raczej nie mam problemów.

matti29 - 2011-10-04, 06:28

PrawieAbstynent napisał/a:
Może osiągniesz :) Pić przestałeś, młody jesteś, wszystko przed Tobą ;)

Dzięki za otuchę. Pić przestałem... no ale miesiąc trzeźwości to jeszcze żaden wyczyn. Przez ten okres miałem już takie wizję swojej przyszłości, że widziałem się już na jachcie w St. Tropez otoczony skąpo ubranymi tańczącymi murzynkami ;-).
Tak na serio to wiem, że trzeba robić małe kroczki i powinno się kulać do przodu.
Poza tym pomimo, że jesteśmy w podobnym wieku to masz większe szanse jako Ślązak. Możesz w każdej chwili wziąć kilof i wykopać sobie tonę węgla a ja tutaj nie mam takich cennych złóż. ;-) oczywiście żarcik.
Bądźmy trzeźwi a sukcesy (sukcesiki) same przyjdą i będziemy się nimi napawać.
pzdr

max - 2011-10-05, 19:35

Witam.
Matti, a poza terapią raz w tygodniu (dwa razy?), co robisz na codzień dla swojej trzeźwości? Jak spędzasz dnie, jak sobie radzisz z głodami alkoholowymi? Jak sobie radzisz z nerwami?

matti29 - 2011-10-05, 20:12

Widzę, że klawiatura działa ;-)
Dzisiaj zdezerterowałem z terapii. Kutas leniwy ze mnie. Trudno nie ma co się załamywać. Motywacja lekko siada tak mi się wydaje. Ale musiał nastąpić taki moment... Musze to przełamać.
max napisał/a:
co robisz na codzień dla swojej trzeźwości

Dla swojej trzeźwości robię następujące rzeczy:
1. Nie piję
2. .......
To by było na tyle.
Nie mam na razie natrętnych myśli o alkoholu więc łatwo idzie niepicie.
max napisał/a:
Jak spędzasz dnie, jak sobie radzisz z głodami alkoholowymi?

Jak spędzam dzień. Hmm... Prawie codziennie stoję na poczcie bo handluję na jednym z portali aukcyjnych. Pokręcę się czasem po mieście, czasem jest jakiś biznesik do zrobienia z chłopakami. Często siłownia bo oprócz zaniedbanej duszy zaniedbane jest też ciało. Próbowałem znaleźć sobie pracę stałą ale po kilku próbach zaniechałem. Ciągle zaświadczenie o niekaralności chcieli to niech się walą na cycki. Powinni znieść ten debilny przepis bo ktoś przez jeden wybryk ma przesrane kilkanaście lat.
Z tego co zarabiam odkładam troszkę na swoje mieszkanie bo nie chcę ponownie wynajmować.
Głodów alkoholowych nie mam. Czasem przemknie przez myśl ochota na zimne piwko (szczególnie w weekend) ale nie jest to jakiś niemożliwy do pokonania problem. Mam swój jeden sposób jak o piwie pomyślę: za każdą taką myśl robię sobie kilkadziesiąt pomek. Przechodzi ochota i jest git.
max napisał/a:
Jak sobie radzisz z nerwami?

Staram się nerwy wyładowywać w sali treningowej. Poza tym jem duże dawki antydepresantów bo miałem ataki agresji i tylko ten lek powoduje że mam stabilny nastrój.
pozdro.

max - 2011-10-05, 20:17

Działa, działa, dzięks....
No właśnie chciałem, żebyś tak ładnie to podsumował, co robisz, czego nie robisz (terapia, który już raz, drugi (?) opuszczona).
I pomyślał, co możesz jeszcze zrobić.
Może ten miting w sobotę?
Narka :-D

matti29 - 2011-10-08, 21:09

Dzisiaj jestem po pierwszym mitingu. Zdecydowałem się na niego bo byłem zaproszony na pożegnanie sezonu w stadninie konnej a tam ognisko, kiełbaska i woda ognista. Nie dałbym rady bo zawsze tam wszyscy się upijali, spało się na sianie i klin po takim spaniu to był wręcz rytuał.
Tak więc dokonałem rozsądnego wyboru i się z tego cieszę. Łatwo mi było odmówić bo pojechałem tam autem. Chociaż ile to razy się wracało na gazie... ehhh głupota...
Sam miting zrobił na mnie nawet miłe wrażenie. Kameralna atmosfera, spokój płynący z innych osób pozytywnie napawa mnie przed kolejnymi wizytami.
Oczywiście nie da się ukryć, że miałem dziwne uczucie jak obcy ludzie opowiadali o różnych swoich przeżyciach (czasem nudnawych jak dla mnie) bo nie jestem przyzwyczajony do takich opowieści, ale wydaje mi się, że jak się z nimi trochę z zżyję to łatwiej będzie mi przeżywać ich nastroje i wczuwać się w nie.
Ogólnie luzik na mitingu i cieszę się, że tam poszedłem.
Jeszcze jedno.Zastanawiam się czemu unikają mnie głody alkoholowe. ??? Ale to temat na jakąś głębszą psychoanalizę.
pozdrawiam wszystkich i dziękuję Ci Marek wyznaczenie dobrego drogowskazu.
Maciek

max - 2011-10-08, 21:28

Matti, Matti, drogowskaz wyznaczyłeś sobie sam, to Ty decydujesz co robisz.
A ja tylko mogę potwierdzić Twoje dobre wybory. Lepiej robić więcej, niż mniej.
Spokój, to właśnie to, czego najbardziej mi brakowało i co dostrzegałem w niektórych ludziach. I, jak ja to nazywam, taki uśmiech wewnętrzny.
Nie było mi łatwo to uzyskać, ale się udało. Ostatnie dni nie były dla mnie spokojne, ranek dzisiejszy także. Więc i mnie ten miting pomógł odzyskać równowagę.
Głody alkoholowe... One nie biorą się znikąd. sny alkoholowe równiez.
Przyczyną najczęściej nieprzestrzeganie HALT.
Równie częstą, kontakt z alkoholem, z osobami pijącymi.
Przy tak krótkiej abstynencji jak Twoja mogą to być także reklamy w tv, widok alkoholu w sklepie. Ba, widok samego sklepu. Miejsca, w których piłes.

matti29 - 2011-10-08, 22:10

max napisał/a:
Głody alkoholowe... One nie biorą się znikąd. sny alkoholowe równiez.

Na szczęście ani to ani to mnie na razie nie dotyczy. Przynajmniej na razie.
Właśnie niepokoi/cieszy mnie to, że z taką łatwością przychodzi mi trwanie w trzeźwości. Prawie żadnych głodów i ciągot. To mnie dziwi bo jak czytam fora innych osób to tak każdy liczy te dni trzeźwości jakby zbierał punkty do hipermarketu i każdy co kilka dni ma potworne głody itp...
Odpowiedzią może być też moje beztroskie życie. Mam "wolny zawód" ;-), zapłaciłem rodzicom za mieszkanie u nich, ze wikt i opierunek przez pół roku z góry. Nie mam żadnego stresu, nawet rodzicie powiedzieli mi, że chyba jednak nie jestem alkoholik.
Dziwne bo na początku żądali ode mnie leczenia a teraz myślą, że nie pije i jest dobrze. Nie wiedzą że siedzę na beczce prochu chyba...
Wyobraź sobie, że mam pełen komfort picia. Tylko znam scenariusz co będzie jak popłynę. Boję się tego bo mam marzenia i cele do realizacji. Właśnie dlatego zdecydowałem się dla siebie żyć na trzeźwo bo już poczułem (nawet po tak krótkim okresie mnóstwo pozytywów)
max napisał/a:
Przy tak krótkiej abstynencji jak Twoja mogą to być także reklamy w tv, widok alkoholu w sklepie. Ba, widok samego sklepu. Miejsca, w których piłes.

Jak na razie żadne wyzwalacze na mnie nie działają. Podkreślam. NA RAZIE...
pzdr

FRANC - 2011-10-08, 22:17

mattibydgoszcz napisał/a:
Jak na razie żadne wyzwalacze na mnie nie działają
Nie jest to związane z tym że bierzesz jakieś farmaceutyki które przepisał ci lekarz
max - 2011-10-08, 22:46

U mnie w początkach abstynencji głody alkoholowe objawiały się nerwowościa, drażliwością, agresją słowną. Opieprzałem kasjerki w sklepach, ludzi na ulicy, znajomych. Nie kojarzyłem tego z głodami. I uważałem, że tak musi być, że mam rację. Dopiero później zacząłem zauważać, że coś tu nie tak.
Czasem też to było użalanie się nad sobą, wszyscy byli be...
Konkretnych mysli o alkoholu, o piciu nie miałem nigdy, gdyż zawsze głody alkoholowe niwelowałem na wcześniejszych etapach.

matti29 - 2011-10-08, 23:13

FRANC napisał/a:
Nie jest to związane z tym że bierzesz jakieś farmaceutyki które przepisał ci lekarz

Nie bo antydepresanty nie oddziaływują ma poziom głodu alkoholowego. Miałem po nich takie ciągoty że klękajcie narody.
max napisał/a:
objawiały się nerwowościa, drażliwością, agresją słowną

Jestem lekko nadpobudliwy ale czy nazwać to objawem głodu ? W sumie te zachowania jakie opisałeś miałem zawsze bez względu na głody. Taki charakter chyba.
max napisał/a:
Czasem też to było użalanie się nad sobą

Tego nigdy nie odczułem.
Będe na bieżąco analizował uczucia i na zajęciach starał się konsultować co niektóre oznaczają.

max - 2011-10-08, 23:25

mattibydgoszcz napisał/a:
Jestem lekko nadpobudliwy ale czy nazwać to objawem głodu ? W sumie te zachowania jakie opisałeś miałem zawsze bez względu na głody. Taki charakter chyba.

A widzisz, dobry temat...
Te zachowania, o których pisałem, to były moje normalne odruchy, kiedy piłem, a piłem wiele lat. Wtedy uwazałem, że świat to dżungla i muszę walczyć o swoje. Więc powroty takich zachowań podczas abstynencji wyrażnie świadczyły, że to głód.
Cytat:
Jestem lekko nadpobudliwy ale czy nazwać to objawem głodu ? W sumie te zachowania jakie opisałeś miałem zawsze bez względu na głody. Taki charakter chyba.

No właśnie... Ja długo uważałem, że taki mam po prostu charakter. Jestem złośliwy, nerwowy, agresywny, nieżyczliwy, wybuchowy... Oj, znalazłoby się tego...
W pracy na terapii zrozumiałem, że to nie są moje cechy charakteru, że są to wady, zachowania, emocje, uczucia, które skądś się biorą i które można zmienić.
I tak mi się to zmienianie spodobało, że w końcu ja sam zacząłem się sobie podobać. Czytaj - akceptować siebie.

matti29 - 2011-10-09, 00:01

Im więcej przyswajam tych suchych informacji tym bardziej zaczyna uwidaczniać się moja niewiedza o wadach,zachowaniach emocjach i uczuciach.
Ja nie lubię się zagłębiać w jakieś filozoficzne przemyślenia bo to jest tylko ubieranie prostych rzeczy w ładne słówka. Jak niektóre fora czytam to widzę wielu wszystkowiedzących filozofów, każdy o swoich niezbitych poglądach.
Prawie każde zdanie zaczynają tak. "Słuchaj ale ja jestem trzeźwy już xxxx lat więc wiem, że..."
Trzeźwość daje dużo ale czasem widzę sporo wad u długo trzeźwych alkoholików.
Nie zmienia to faktu że pójdę swoją drogą do trzeźwienia, bo wszędzie są ludzie i głowonogi.
pozdrawaim

FRANC - 2011-10-09, 11:29

max napisał/a:
Ja długo uważałem, że taki mam po prostu charakter. Jestem złośliwy, nerwowy, agresywny, nieżyczliwy, wybuchowy
Ja też jestem cholerykiem choć odkąd nie spożywam bardzo się wyciszyłem a jak już mi się przydarzy to staram się zrozumieć dla czego , na ostatnim mitingu czytałem refleksje na 7 październik i tam było tak fajnie napisane że człowiek który mnie denerwuje czy w jakiś inny sposób następuje mi na odcisk jest w sumie dla mnie najlepszymi nauczycielem :idea:
max - 2011-10-09, 14:01

Ponoć najbardziej nas drażni u innych, to czego nie lubimy w sobie. ;-)
I ostatnio coraz częściej się z tym zgadzam.

matti29 - 2011-10-09, 23:13

Chyba zaczyna się u mnie faza muru czy tam ściany bo od 2 dni mam nieodpartą pokusę napicia się. Trochę się tego boje bo w dzień jest super i mam pełno pozytywnej energii, natomiast wieczorem zaczyna budzić się demon (taki sam jak ma Darek wydziabany na ramieniu).
Gnam jutro na grupę i powiem o tym (nie wiem czy można bo jeszcze nie pokapowałem się w tym zabieraniu głosu). Może coś z stamtąd wyniosę.
Jeszcze jedna rzecz. Od jakiegoś czasu coraz krócej sypiam, kładę sie koło północy a około 3 - 4 już się gapię w ściany i na te debilne telewizyjne gry do naciągania ludzi.
Zaczynam odczytywać pewne sygnały ale jeszcze nie wiem co z nimi robić. Z jednego się cieszę. Z tego, że wiem czyja to wina - choroby i to mi dodaje otuchy, że to minie.
pozdrawiam, maciek

max - 2011-10-09, 23:21

Cytat:
Gnam jutro na grupę i powiem o tym (nie wiem czy można bo jeszcze nie pokapowałem się w tym zabieraniu głosu). Może coś z stamtąd wyniosę.

Nie tylko można, ale i trzeba, Matti.
Jeśli myślisz o mitingu, to byłeś, widziałeś. Podnosisz rękę, prowadzacy udzielaCi głosu i już. a zresztą Ty sie już wypowiadałes ;-)
A jeśli mówisz o swojej terapii, no to w tzw. kółeczku, rundce, na początku.
To ważna sprawa.

matti29 - 2011-10-09, 23:30

max napisał/a:
A jeśli mówisz o swojej terapii, no to w tzw. kółeczku, rundce, na początku.
To ważna sprawa.


nie zajarzyem...

max - 2011-10-09, 23:34

matti, napisałeś
Cytat:
Gnam jutro na grupę i powiem o tym (nie wiem czy można bo jeszcze nie pokapowałem się w tym zabieraniu głosu).

I ja nie wiem, czy chodzi Tobie o miting AA, czy o terapię. tym samym nie wiem, czego nie wiesz i co Ci wytłumaczyć. :)

matti29 - 2011-10-09, 23:48

Więc chodzi mi o terapię grupową. Jutro jest o 18.30 i nie wiem czy tam można poruszać swoje problemy czy tylko są poruszane tematy, które przygotowała szefowa...
max - 2011-10-09, 23:55

Myślałem, że masz we wtorki.
Na mojej terapii, i w większości tak jest, myślę nawet ze na wszystkich, na początku była tzw. rundka. Każdy wypowiadał się, co zdarzyło się od ostatniego spotkania, jakie ma problemy, radosci, Czy miał kontakt z alkoholem, czy miał głody alkoholowe, sny alkoholowe.
terapia, zwłaszcza podstawowa, to nie wykład. To wsparcie terapeuty i praca w grupie.
No, ja mam takie doswiadczenia, z tego co wiem inni też. Ale w tej poradni nie znam praktyki.

matti29 - 2011-10-10, 00:17

Ja trafiłem na coś w rodzaju monologu prowadzącej, dostaliśmy kartki z uczuciami jakie przeszkadzają na w osiągnięciu trzeźwości i ten kto chciał miał się wypowiedzieć, które uczucia powodują u niego jakieś tam wątpliwości. Nie było żadnej rundki tylko każdy na ochotnika.
Dlatego się zastanawiam nad zadaniem pytania jutro prowadzącej i tych co długo już są trzeźwi. Jak sobie radzą z takimi sytuacjami. Zresztą jutro pogadam z kimś kumatym z tej grupy i mi powie o co kaman.
Tak czy owak dzięki i muszę Was pożegnać bo już jedna nogą jestem w łóżku.
Pozdrawiam i trzymamy się Panowie i Panie !!!!

staaw - 2011-10-10, 00:48

Ja na terapii byłem troszkę niepokorny, żeby nie powiedzieć upierdliwy...
Jeżeli przychodziłem z jakimś problemem, nie było takiej siły żebym wyszedł z niej bez rozwiązania go...
Dotąd marudziłem, aż terapeuta pomógł mi w trakcie zajęć na grupie, lub zostawał ze mną po zajęciach...

Terapeuta jest dla Ciebie a nie Ty dla terapeuty. Nie bój się zadawać pytań...

max - 2011-10-10, 05:05

Ja sugeruję nie rozmowę z kimś z grupy, nie słuchanie czyichś opinii i podpowiedzi, być moze błędnych.
Najlepiej poruszyć temat już na początku zajęć, lub przed zajęciami z "prowadzącą'.
Powodzenia.

matti29 - 2011-10-10, 08:31

Tak zrobię jak radzicie bo faktycznie mogę zwrócić się o pomoc do kolesia co jest przymusowiec i wtedy bym usłyszał jego "złote myśli" :)
Zagadam z terapeutką przed i powiem, żeby to poruszyła.
pzdr

FRANC - 2011-10-10, 21:53

Demon jest na przedramieniu :-)
mattibydgoszcz napisał/a:
mogę zwrócić się o pomoc do kolesia co jest przymusowiec i wtedy bym usłyszał jego "złote myśli"
Chyba nawet wiem co taki koleś mógł by za proponować :mrgreen:
mattibydgoszcz napisał/a:
Zagadam z terapeutką
To chyba najlepsze wyjście , a ogólnie Maciek nikt nie powiedział że zdrowieć będzie łatwo ale z każdym trzeźwym dniem jest lepiej choć przyznaje że ta faza muru jest naprawdę do d..y, byle do przodu dasz rade 8-)
max - 2011-10-10, 22:13

ja zawsze powtarzam, pierwszy rok jest najgorszy, więc róbcie wszystko, by się nie powtórzył.
No i ja sam tak robię. Codziennie robię coś dla swojej trzeźwości.

smutna mama - 2011-10-11, 11:23

Witam Cie Macku !!!!!

Podczytywac sobie bede Wasze wzmagania sie z zyciem w trzezwosci.
Naprawde takie forum baaaaardzo duzo pomaga i mozna duzo sie dowiedziec.

Pozdrawiam Wszystkich ;-)

daniel - 2011-10-11, 17:52

Hey Witam wszystkich na forum dopiero dzisiaj sie zalogowalem i mam nadzieje ze dowiem sie tutaj jak walczyc z tym nalogiem. Pozdrawiam wszystkich
max - 2011-10-11, 22:59

witaj Daniel.
Ja walczyłem całe zycie i z nałogiem i z alkoholem. I zawsze przegrałem.
Zaakceptowałem to, że jest on silniejszy ode mnie i już z nim nie walczę.
Unikam go i mam swoje zycie bez niego.

matti29 - 2011-10-11, 23:26

Cytat:

Witam Cie Macku !!!!!
Podczytywac sobie bede Wasze wzmagania sie z zyciem w trzezwosci.
Naprawde takie forum baaaaardzo duzo pomaga i mozna duzo sie dowiedziec.

Witaj. Mam nadzieję, że będziesz czerpała z doświadczenia innych, chociaż lepiej żeby to Tomek wyciągał wnioski ale i tak wierzę, że sobie poradzicie.

Aktualnie przechodzę najgorszy okres od początku trzeźwienia. Jest pustka, bezsens, zadaje sobie pytanie po co trzeźwieje i tylko chodzę na wszystkich wkurwiony. Nie wytrzymałem i zażyłem dzisiaj leki na uspokojenie bo by mnie rozniosło.
Jutro mam bardzo pracowity dzień, uwieńczony nagrodą w postaci wyjazdu na mecz Zawiszy. Napić się nie napije ale czekam tylko jak ten podły nastrój przeminie... Faza muru chyba to chyba jednak nie mit a rzeczywistość.
Do zobaczenia na grupie !

matti29 - 2011-10-11, 23:28

max napisał/a:
Hey Witam wszystkich na forum dopiero dzisiaj sie zalogowalem i mam nadzieje ze dowiem sie tutaj jak walczyc z tym nalogiem. Pozdrawiam wszystkich

Poza tym zapomniałem przywitać nowego kolegi. Cześć Daniel. Traktuj swoją chorobę poważnie i koniecznie zapierdzielaj do specjalistów.

matti29 - 2011-10-13, 07:22

Witajcie. Dostałem wczoraj dość niespodziewanie dostałem dobrą pracę z czego się i ciesze i nie. Cieszę się bo wiem, że normalny obywatel powinien pracować i mieć jakiś tam usystematyzowany czas dnia co na pewno pomaga w terapii i pracy nad samym sobą. Natomiast nie cieszę się bo dotychczas zarabiałem w miarę dobra kasę niewielkim wkładem, kombinowaniem, nawet może trochę i ryzykując ale jednak żyło mi się łatwo. No cóż będę się musiał przemęczyć i przystosować do zmiany trybu życia :( Tak mi było dobrze wylegując się a teraz będę przez 8 godzin naprawiał laptopy. Czuję z tego powodu smutek bo tak sobie pięknie mi żyło :( No ale trudno. Kiedyś sielanka musiała się skończyć.
Jeszcze jedna sprawa. Wczoraj zaraz po grupie poszedłem sobie do sklepu i kupiłem 2 napoje energetyzujące bo jechałem na mecz Zawiszy a byłem podmęczony i znudzony terapią.
Stały one przy stoisku z alkoholem, tam je zakupiłem a to, że miały czarny kolor mogły przypominać piwo. Pech chciał, że w tym samym sklepie ale w stoisku mięsnym stała terapeutka. Zobaczyła mnie tam jak zaraz po terapii stoję sobie przy tym stoisku alkoholowym i coś tam kupuje. Zmierzyła mnie wzrokiem i.... sam jestem ciekaw co sobie pomyślała. Mam się jej tłumaczyć z tego czy nie? Chyba nie bo sumienie mam czyste a przypadek sprawił, że sytuacja wyglądała dwuznacznie. Jak myślicie olać sprawę czy spróbować wyjaśnić ?

FRANC - 2011-10-13, 09:01

mattibydgoszcz napisał/a:
Zobaczyła mnie tam jak zaraz po terapii stoję sobie przy tym stoisku alkoholowym i coś tam kupuje
Ja miałem kiedyś podobna sytuacje kolega naprawiał mi laptopa i zawsze za to dawałem mu sześciopak piwa i tak zrobiłem i tym razem poszedłem do Reala kupiłem piwo i dopiero w kolejce uwiadomiłem sobie że przeciez jak ktoś mnie zobaczy z grupy to pomyśli ze kupiłem dla siebie ale po chwili doszedłem do wniosku że przecież ważne jest że ja wiem że jestem w porządku a co ktoś sobie pomyśli jak mnie zobaczy to jego sprawa , wiem że w tedy nie dotrzymałem zasady o wyzwalaczach ale jestem człowiekiem i nie raz nie da się zawsze przestrzegać wszystkich zaleceń , co do napojów energetycznych czytałem książkę Harolda C Urschela " Uwolni mózg od uzależnienia " i tam koleś pisze że w pierwszych miesiącach zdrowienia alkoholicy nie powinni pić takich specyfików sam ograniczyłem się do picia jednej kawy dziennie napoje praktycznie odstawiłem całkowicie a też je piłem jak odstawiłem alkohol, Turów górą 8-)
matti29 - 2011-10-13, 11:05

FRANC napisał/a:
i tam koleś pisze że w pierwszych miesiącach zdrowienia alkoholicy nie powinni pić takich specyfików


Ja je teraz pochłaniam hektolitrami. Dosłownie w przeliczeniu na litry to ze 2,5 dziennie. Ciśnienie mi po tym nie skacze i czuje się świetnie. Nawet zasypiam lepiej (k***a paradoks co nie?)
Jednak muszę spasować bo to robi się niebezpieczne. Ale wtedy będę chodził śpiący jak lunatyk więc żaden ze mnie pożytek będzie jako z pracownika. Mam trudnego fistaszka do zgryzienia. A propo Turowa to powiem CI tak: Ze Zgorzelca Turów same stado knurów ;) hehe. Czekam na Ciętą ripostę odnośnie Zawiszy Bydgoszcz :)

Alkoholik72 - 2011-10-13, 12:18
Temat postu: Zamienniki :)
Ech. Ja najpierw zacząłem pić litrami kawę - było jej i 7-8 dziennie .... potem redukując kawę też zacząłem spijać redbule.. Cóż.. ale i do nich po jakimś czasie można się przyzwyczaić.. :) :)
Wiecie - trochę to trwało gdy doszedłem do standartu - 2-3 kawy dziennie, redbul jak jadę gdzieś w trasie lub nocna praca.. Generalnie nie jest to zakazane - ale.. wiem że to nie działa dobrze na mój organizm.. a jakoś walki z nałogami mam dość :) :)
Po prostu zacząłem trochę dbać o siebie - dotyczy to także odpowiedzialności za to co robię.
I bez tego życie jest super :) :)
ps. Patrzyłem i do mojego rocznika bardzo ciężko o części :lol: zamienne więc muszę szanować to co mam...

rollins - 2011-10-13, 13:08

Podczas terapii dowiedziałem się, że wielu trzeźwiejących alkoholików znajduje sobie zamiennik, którym często bywa kawa. Wtedy rzeczywiście piją jej potężne ilości.
Od wielu lat nie piłem kawy, bo mam nadciśnienie i prochy biorę, żeby je obniżyć, a ostatnio zauważyłem, że wypijam dwie w ciągu dnia. Terapeutka powiedziała, że póki co, to normalne, bo dużo ludzi rano albo w ciągu dnia pije kawę.
Rzadko też wcześniej pijałem colę, a jakiś czas temu zacząłem kupować i pić po kilka puszek.
Zauważyłem, że kupowałem w puszkach, bo w plastikowych butelkach ma jakiś cienki smak. Zacząłem robić sobie zapas w lodówce, a gdy mój Synek powiedział, że cola jest strasznie niezdrowa, bo wyżera żołądek i żebym jej nie pił, wtedy chęć wypicia coli zaczęła narastać.
Chodzi o colę, ale okazało się, że zacząłem się zachowywać, jakby chodziło o alkohol.
Odstawiłem ją. Piję wodę i soki owocowe.
Pozdrawiam, Robert alkoholik

FRANC - 2011-10-13, 13:37

mattibydgoszcz napisał/a:
Ze Zgorzelca Turów same stado knurów
:mrgreen:
mattibydgoszcz napisał/a:
Czekam na Ciętą ripostę odnośnie Zawiszy Bydgoszcz
Jestem dziś po drugiej nocce wena twórcza z ciętymi ripostami w skali od 1 do 10 jest równa 0 to nie znaczy że pozostanę dłużny 8-)
max - 2011-10-13, 15:43

w zaleceniach dla trzeźwiejących alkoholików, a zwłaszcza przy krótkiej abstynencji sugerowane jest nie spozywanie napojów typu cola.
Napoje energetyczne są wręcz zakazane. Moze to być nawet powód do usunięcia z terapii (przy restrykcyjnym terapeucie).
Wskazane ograniczenie, a zwłaszcza nie powiększanie, spożycia kawy.
Wszystko to są zachowania kompulsywne, przy większych ilościach nałogi zastępcze.



Matti gratuluję pracy!

matti29 - 2011-10-13, 17:37

Nieźle. Z kolesia co walił od rana browce i gorzałe, popychał to krechą speeda mam się przerzucić od razu na wodę mineralną czy inny herbaty. Niezły szok dla organizmu :) Jest to może i zdrowe ale takiego świętoszka z siebie nagle zrobię, że rodzina zacznie mnie podejrzewać o to, że wstąpiłem do sekty albo szykuję jakiś wałek (zawsze jak chodziłem dłużej trzeźwy to kombinowaliśmy jakieś wyłudzenie kredytu czy tam podobny schemat i tak sobie zakodowali pewnie). Pisze o tym otwarcie bo już mnie za to ukarali i nikt z forumowiczów nie może donieść na policję. ;-) Żartuję oczywiście.
Co do napojów energetycznych to macie rację, że to zamiennik. Puszka, ten odgłos otwierania jej, wypicie duszkiem - same skojarzenia z wiadomym procesem :)
Swoją drogą mam niezłego Ojca. Zero pojęcia o alkoholizmie. Jechali z godzinę temu do auchana na tygodniowe zakupy i Ojciec się mnie pyta jakie piwko w weekend do szachów sobie z nim wypiję bo tak dobrze sobie radzę z trzeźwością, że zasłużyłem na jasne z pianką i opicie tego, że dostałem pracę. Popatrzałem na niego, żal mi się zrobiło go bo ma dobre serce ale też gigantyczną nieświadomość mojej choroby.
Tak czy owak od kiedy jestem trzeźwy zrobiło się wokół mnie tak pozytywnie, że głupotą byłoby to zniweczyć. Kupiłem sobie odżywek dla sportowców za 500 stów i teraz mam 3 priorytety: Trzeźwienie, Praca, Sport. Reszta sama się ułoży i pomimo pustki i dołków jakie ostatnio mam jadę dalej z koksem i trzeźwością. Pozdrawiam koledzy. Faza muru jest do przeżycia !

FRANC - 2011-10-13, 18:14

max napisał/a:
Wszystko to są zachowania kompulsywne
Się kolega przygotował :mrgreen: to też właśnie wyczytałem w wyżej wymienionej książce są tam teŻ zdjęcia tomograficzne osoby uzależnionej i osoby zdrowej jest pokazane co jest uszkodzone w naszych ,mojej mózgownicy ogólnie nie wygląda to ciekawie :-/ sam ograniczyłem się do jednej kawy, ale zanim dowiedziałem się o tym że nie powinienem pic napojów energetycznych trochę w siebie wlałem, Maciek moi rodzice też myśleli że jak skończę terapie to będe mógł pić normalnie a jak powiedziałem mamuśce że chodzę na AA mamuśka powiedziała NO CO TY :mrgreen:
max - 2011-10-13, 19:19

FRANC napisał/a:
Się kolega przygotował


Łoj tam, Łoj tam...
Lata praktyki w piciu, tysiące głupich, setki podłych czynów, kilka prób leczenia - to moje fakultety.
I ten ostatni, najważniejszy, obecne trzeźwienie, obecna terapia.
Od pierwszego dna robiłem wszystko, żeby nie wrócić do picia. Od pierwszego dnia terapia, od pierwszego dnia mitingi. Półtora miesiąca dzień w dzień, tego potrzebowałem, tego chciałem. Po ponad roku trzeźwienia warsztaty 12 Kroków, to mi dało rozwój osobisty, harmonię, radość trzeźwego życia.
Terapię pochłaniałem łyżkami. Około 5 miesięcy oddział dzienny, dochodzacy, codziennie. Poza tym czytam wszystko, co mi w ręce wpadnie, pasjonuje mnie to.
Nadal jestem w terapii, w grudniu już ją zakończę.
cały czas mitingi 1-2 razy w tygodniu.
Rozpocząłem naukę profil mam taki, który współgra z moimi terapiami.
Zmiany, które widzę w sobie, motywują mnie do dalszej pracy.
Dziś miałem pogrzeb mamy, konflikty z siostra, jej zaczepki nawet w kosciele i na cmentarzu...
Gdyby nie moje zaangażowanie, gdyby nie moja wiedza, gdyby nie moja trzeźwość, nie przetrwałbym tego bez alkoholu. sytuacja typowo schematyczna dla mojego picia.
ostatnie dni jasno mi uświadomiły jak daleką drogę zrobiłem, ile pracy włożyłem.
A i tak złapałem się na dziwnych zachowaniach...
Po pogrzebie pojechałem do Auchan, buty sobie kupię w nagrodę.
No i to łażenie po sklepach, kebab w Baalbecku, wychodzenie przed wejscie na papierosa... I nagle sobie myślę - Kurde, tylko puszki z piwem ci brakuje...
No cóż, w tym mieście (i w kilku innych) nie ma miejsca, w którym bym nie pił.

FRANC - 2011-10-13, 19:41

max napisał/a:
Lata praktyki w piciu, tysiące głupich, setki podłych czynów
Czyli tak jak ja ,teraz dużo czytam, słucham ludzi na AA i cały czas pracuje nad sobą :-|
matti29 - 2011-10-16, 07:09

No i jak to pięknie obudzić się trzeźwiutkim w niedzielę jak inni dookoła gniją i aż paruje z nich alkohol :) Wczoraj była impreza rodzinna. Ja żeby z nimi nie przebywać byłem na siłowni wieczorem, w saunie i na sali pokopać piłkę z kolegą (tzn synem 12 letnim co jego rodzice u nas pili). Później jak wróciłem miałem za zadanie rozwozić tą pijaną ekipę po całej Bydgoszczy. Wyszło kilka kursów w te i z powrotem. Kazałem tylko za wahę zapłacić a wyszło że zarobiłem prawie 200 na czysto. Na prawdę opłaca się nie pić !! Pozdrawiam i spokojnej niedzieli
matti29 - 2011-10-16, 07:18

To chyba jakiś wyzwalacz mi się uruchomił bo kładłem się o 2 spać a już od 5 na nogach jestem i jakiś taki nerwus..
max - 2011-10-16, 08:29

mattibydgoszcz napisał/a:
To chyba jakiś wyzwalacz mi się uruchomił

Dżizus!
Dobrze że chociaż teraz myślisz...
Zrobiłeś bardzo dużo, by nie przebywać z pijanymi, uniknąc wyzwalaczy, nie pić.
A potem sam wlazłes w dalszy ciąg imprezy.
Rozwożąc osoby pijane przebywałeś bezpośrednio z nimi (jak długi czas?).
Gorzej, nasilenie tego smrodu w aucie jest dużo większe niż w mieszkaniu. do tego rozmówki i zachowanie pijanych... Równiw dobrze mogłeś siedzieć z nimi całą imprezę, na jedno wychodzi.
Oj, myślę że ciężkie dni przed Tobą.

matti29 - 2011-10-16, 12:03

max napisał/a:
Oj, myślę że ciężkie dni przed Tobą.


Ciężkie to na pewno. Idę od jutra do roboty i to mi zaprząta głowę bardziej niż picie. Dobrze, że nie będzie okazji do rytualnego piwka po pracy bo autem jeżdżę. Także tak czy owak ciężkie dni przede mną.
Jezu jak ja nie lubię na kogoś pracować :(((( Co ja pierdzielę. Ja wogule nie lubię pracować :(
Ten kutas dzielnicowy przynajmniej się odczepi i nie będzie się dziwił skąd czerpię środki... Fiut jeden myśli, że jakiś fiskus jest.
Pozdrawiam i idę sobie na rower. Fajne zimne powietrze wywietrzy złe myśli.

FRANC - 2011-10-17, 06:06

mattibydgoszcz napisał/a:
Ten kutas dzielnicowy przynajmniej się odczepi
Maciek on ma taką prace , popatrz na to z tej strony
matti29 - 2011-10-17, 06:44

Wiem, że ma taką pracę ale gościu mnie po prostu nie lubi od początku. Nie między nami chemii.. :)
Idę zaraz do pracy i tak się tym stresuję, że na WP przeglądałem sobie kto powiększył a kto pomniejszył cycki. Ja pierdziele. Albo stres albo nawrót poważny ;)
pozdrawiam i miłego dnia.

PrawieAbstynent - 2011-10-18, 19:14

Jak tam Matti ??? Żyjesz po pracy ?? :D
matti29 - 2011-10-19, 09:05

Nie jest dobrze. Tzn. nie pije ale mam problemy i to na własne życzenie. W pracy natknąłem się na kolesia co mnie dobrze zna z "osiedla" i jakimś "cudem" pod koniec poniedziałku "szef wszystkich szefów" kazał dostarczyć wszystkim (żeby nie było że ktoś mnie podjebał) pismo z sądu o niekaralność. Cały poniedziałek wieczór, wtorek przeleżałem i wahałem się sklep, zapicie czy jednak sport i wyżycie. Dokonałem mądrego wyboru i byłem wieczorem wczoraj poćwiczyć.
Pracy nie mam jak nie miałem. Dopiero dzisiaj nabieram lekkiej motywacji do dalszego poszukiwania zajęcia. Miało być trudno i jest. Rano rozliczenie z ZUS - kur.a zalegam 0.12 zł. i całe ZUS DRA do wypełnienia. Do tego ta jebana faza muru uwidacznia się ale walczę z tym. Skończył się entuzjazm a zaczęła szarość i ponury nastrój. Dzisiaj 17.30 grupa i muszę to wylać z siebie.
Aha. No i do tego wszystkiego sam jeszcze wpakowałem się w kłopoty (chęć łatwego zarobku) i muszę się wygrzebywać z tego sam. Jestem jeszcze gówniarz i naiwniak ale jak to śpiewał Kult "trzeba być na dnie by móc sięgnąć nieba". Tylko nie napić się a będzie dobrze. Coś nade mną czuwa i nie powoduje dużego głodu alkoholowego. Oby do terapii dzisiaj i potem czekać na zwyżkę formy psychicznej... pozdro i dzięki za troskę Kolego...

FRANC - 2011-10-19, 10:14

mattibydgoszcz napisał/a:
. Do tego ta jebana faza muru uwidacznia się ale walczę z tym
Maciek ja z tym nie walczyłem ja to zaakceptowałem i pocieszałem się że to kiedyś musi przejść i tak się stało , byłem w poniedziałek na mitingu niedaleko w innej takiej małej mieścinie w której założycielem grupy jest koleś który mieszka 50 km od owej mieściny jeździ on co poniedziałek i prowadzi swoją grupę a w ten poniedziałek miał 10 rocznice swojego zdrowienia koleś jest młodszy ode mnie o 6 lat i zmierzam do tego że dzięki takim ludziom wiem że można być pogodnym, wesołym i przede wszystkim trzeźwym człowiekiem tak że głowa do góry dasz rade :)
rollins - 2011-10-19, 10:39

Witaj Matti,
Nie wiem, na ile i czy w ogóle może to być pomocne Tobie, ale gdy mnie dopadają doły i gówniane nastroje staram się zatrzymać na chwilę nad nimi i zastanowić się na spokojnie, CO tak naprawdę mnie boli. Z tym spokojem to tak niekoniecznie mi wychodzi, bo pierwsze pytanie zwykle zadaję sam sobie w złości, w stylu 'no i kurwa co jest znowu nie tak?!'. Pierwsza odpowiedź zwykle też jest nerwowa 'a bo to i to i to!!'. Ale jakimś sposobem chwilę później przychodzą rozsądne myśli i prawdziwy spokój, może nie dalajlamy, ale na pewno dający trzeźwe spojrzenie z zewnątrz na problem (o ile w ogóle jest problem, bo często go zwyczajnie nie ma). Jeszcze całkiem niedawno dawałem się ponieść tym myślom i nakręcać, tłumiąc uczucia, koniecznie chcąc jak najszybciej o nich zapomnieć. Ale one wciąż siedziały i pęczniały w ukryciu. Teraz pozwalam sobie je przeżyć, nawet jeżeli chodzi o drobiazgi, a wtedy znikają.
Trzymaj się!
Pozdrawiam, Robert alkoholik

smutna mama - 2011-10-19, 10:44

Trzymam kciuki bardzoooooooo mocnoooooo[b] !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/b]
kahape - 2011-10-19, 11:18

mattibydgoszcz napisał/a:
kazał dostarczyć wszystkim (żeby nie było że ktoś mnie podjebał) pismo z sądu o niekaralność.
oświeć mnie trochę- poszedłeś do szefa z tym pismem, że jesteś karany i cię wywalił?
Czy też.... wcale nie poszedłeś, bo z góry założyłeś, że cie zwolni?

Mam znajomych, karanych i pracują.
pozdr

max - 2011-10-19, 11:49

mattibydgoszcz napisał/a:
pismo z sądu o niekaralność.

Matti, na takie dictum ja poszedłbym zaraz do szefa porozmawiać.
Wyjasniłbym mu ze jestem karany, ale zależy mi na pracy, chcę zmienić swoje życie. Ja także powiedziałbym (Ty, jak uważasz, to Twój wybór) że nie piję, jak długo i że jestem w terapii.
Nie miałem jeszcze sytuacji by fakt leczenia został przez kogoś źle odebrany, obciążająco. A jasna sytuacja także wiele ułatwia.
Myślimy często, że nikt nie wie o naszym piciu...
Podjąłem pracę i przy podpisywaniu umowy szef mówi, że mnie skąds zna, czy mieszkałem tu i tu? Ja akurat gościa nie znam, więc stwierdziłem że pewnie gdzieś się mijaliśmy. Dopiero kierownik, mój kumpel powiedział mi, że facet widywał mnie pijanego i wyniszczonego na miescie. No i bał sie teraz ze mu w pracy pić bedę.
I przypadkowo mam tak komfortową sytuację, że sam właściciel firmy pyta czy pan Max ma wolne wtorki, żeby terapii nie zawalił :lol:
Po kilku dniach okazało się także, że pracuje tam dwóch znajomych z AA.
A fakt, że jasno i naturalnie potrafię mówić, że nie piję, ze potrafię mówić o leczeniu, że potrafię szczerze rozmawiać sprawił że mogłem pomóc także koledze z pracy w podjęciu leczenia.
Mam nadzieję ze nie pieprznąłeś tej pracy sam z siebie, że taka rozmowa jest jeszcze możliwa.

kahape - 2011-10-19, 12:11

max napisał/a:
Nie miałem jeszcze sytuacji by fakt leczenia został przez kogoś źle odebrany, obciążająco.
bo, zaprzestanie picia i podjęcie terapii zasługuje na szacunek i uznanie. Tak uważam.
Nie każdego stać na to stać.
max napisał/a:
sam właściciel firmy pyta czy pan Max ma wolne wtorki, żeby terapii nie zawalił
właśnie tak!! :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Mój mąż też tak miał w pracy.
pozdr

matti29 - 2011-10-19, 12:55

Po primo to dziękuję wszystkim za podtrzymanie na duchu. Po drugie primo to
kahape napisał/a:
oświeć mnie trochę- poszedłeś do szefa z tym pismem, że jesteś karany i cię wywalił?
Czy też.... wcale nie poszedłeś, bo z góry założyłeś, że cie zwolni?

W pon po szkoleniu/pracy szef powiedział tak: Jutro macie na drugą zmianę to proszę, żeby wszyscy poszli do sądu i do kadr dostarczyli zaświadczenie o tym, że nie byli karani za przestępstwo popełnione umyślnie.
W tym momencie mi nogi zmiękły, doczłapałem się do auta i tam myślałem tylko o tym żeby nie skręcić do sklepu i.... udało się. Przeleżałem cały wtorek na hydroksyzynie i myślałem sobie: iść do niego walnąć mu szczerze (myślę sobie nie zrobię tego bo o to mu chodzi żeby mi podziękować i z uśmiechem wywalić). Nie chciałem zresztą tam iść już (na szczęście umowa jeszcze nie podpisana bo by dyscyplinarka albo porzucenie pracy było). Niech się walą. Stracili niezłego pracownika. Prawdziwą żyłę złota :-)
Ten mój niby znajomek co prawdopodobnie mnie podjebał (taki przydupas tego majstra) zna moje grzeszki bo moja Mama go uczyła kiedyś i podobno dołowała a jego matka jest protokolantką w sądzie czy czymś takim.
Popierdolone jest bycie synem nauczycielki. Tzn matki mi żal nie mnie. Niby inne dzieci wychowywać ma a jej taki ancymon. Myślą sobie czasem. Wielka Pani pedagog a jej syn ganiał ostro po mieście...
Nie jest źle bo robotę i tak znajdę. Musiał być dołek bo już byłem pewien, że wszystko jest ok, praca, trzeźwienie, życie a tu taki dzwon...
Wysłałem już CV ki, dzwoniłem dzisiaj do kilku firm, rodzice też popytają i będę pracował. Potrzebuje tego zabicia i jako pomocy w trzeźwieniu. Nauczyć się rytmu dnia bo coraz bardziej mnie ciągnie do przeszłości... To przecież normalne, że dłużej tak wegetować nie dam rady i albo życie się zmieni na lepsze albo wielki come back do brygady "dżi... a tam to już równia pochyła. No koniec marudzenia i czas się wziąć w garść.
Dodam jeszcze, że każdy z Waszych postów coś wniósł pozytywnego do mojego myślenia i może w euforię nie popadłem ale chociaż ten lekki uśmieszek jest. To się liczy. Dzięki Wam kuledzy i kuleżanki !!

kahape - 2011-10-19, 13:02

mattibydgoszcz napisał/a:
myślę sobie nie zrobię tego bo o to mu chodzi żeby mi podziękować i z uśmiechem wywalić)
znalazła się mądrala (trochę wpiernicz). Najlepiej wiesz co ktoś - mysli, zrobi, uważa.... :evil: :evil: :evil:
Ale ... bedzie jak sobie życzysz. Skoro :arrow: życzysz sobie żeby cię wywalili to zrobisz wszystko aby tak się stało.
I..... "miałes rację" - wywalili. Wyszło na twoje (czy tak zawsze musi być?)
Czy ja napisałam zrozumiale?
pozdr

max - 2011-10-19, 13:15

mattibydgoszcz napisał/a:
(myślę sobie nie zrobię tego bo o to mu chodzi żeby mi podziękować i z uśmiechem wywalić).

Więc wywaliłeś się sam.
Nie dałeś szansy ani jemu ani sobie.

kahape - 2011-10-19, 13:18

mattibydgoszcz napisał/a:
Ten mój niby znajomek co prawdopodobnie mnie podjebał (taki przydupas tego majstra) zna moje grzeszki
ale nakręciłeś wizję....
Może okazać się, że w papierach nie ma zaświadczeń a ustawa mówi.... (czy coś w tym rodzaju) i to wcale nie miało nic wspólnego z tobą, z tym kumplem, z majstrem, z matką w sądzie....
Myśl pozytywnie !!!!!! nie nastawiaj się, nie "kręć filmów" w głowie.
Będzie jak ma być. Trochę pokory.
Może trzeba nie raz schylić główkę, bo potem jak zawierucha ...to łeb urywa(oczywiście- ten co wystaje).
pozdr

max - 2011-10-19, 14:45

Matti, o 15:30 jest miting, jakbyś potrzebował.
matti29 - 2011-10-19, 16:06

max napisał/a:
Matti, o 15:30 jest miting, jakbyś potrzebował.

Ja dopiero z pod prysznica wylazłem :-) Jadę na 17.30 na grupę. Będę w sobotę na równej na mitingu. pozdro

matti29 - 2011-10-19, 16:13

Dobra spoko, pokora ok. Wszystko od początku ma iść jak po maśle ? No w cuda nie wierzę. Zauważyłem, że trochę bez prochów i wódy tchórz się robię, jakieś fobie mam ale może to znowu nakręcanie.
Poza tym ludzie ! Kurwa ! Trochę już osiągłem.
Amfetamina - wygrana,
Papierosy - wygrana,
Benzodiazepiny - wygrana,
Alkohol - rywalizacja.
Dopiero z kilku uzależnień wychodzę a raczej wygrzebuję się i czuję się dumny z tego co już osiągnąłem.
Niemniej jednak dzięki za wskazówki. Nawet najbardziej gorzka prawda jest lepsze niż słodkie kłamstwo, jak mawiał klasyk. Dobra idę siku a potem jadę na tę grupę... Dziekuję i pozdrawiam.

max - 2011-10-19, 16:13

Nie będę w sobotę Matti, jadę na Intergrupę. Jestem mandatariuszem, poza tym będzie ciekawy temat - sponsorowanie.
Trafisz sam :-D

matti29 - 2011-10-19, 16:19

Ja będę. Przecież nie potrzebuję żeby za rączkę mnie prowadzono ;)
max - 2011-10-19, 16:20

I o to chodzi ;-)
matti29 - 2011-10-20, 06:14

max napisał/a:
Jestem mandatariuszem
:shock: :shock: :shock:
Nigdy na coś takiego nie pojadę. Mandaty sobie wystawiają... :mrgreen:

PrawieAbstynent - 2011-10-20, 08:20

Mati wkrętę z tą robotą zobie załadowałeś rodem ze zwały po speedzie :D

Zaświadczenia są czasem po prostu wymagane i tyle :) Nie musiało być ingerencji jakiegoś przydupasa. Mogłeś mieć po prostu pecha. Szkoda że nie napisałeś wcześniej - dałymbym Ci radę jak to zalatwić ;)
Byłem kilkakrotnie w takiej sytuacji ;)

Ale mniejsza z tym - trzymaj się chłopie a robota nie zając ;) Nie ta to inna :)

matti29 - 2011-10-20, 14:44

PrawieAbstynent napisał/a:
Szkoda że nie napisałeś wcześniej - dałymbym Ci radę jak to zalatwić ;)


Nie jest powiedziane, że nie będę jeszcze w takiej sytuacji. Chętnie posłucham dobrej sprawdzonej metody bo ja na to nie mam po prostu bajery żadnej. Kiedyś chciałem mówić tak, że to wypadek na dyskotece i się pobiliśmy o dziewczynę. Ale sobie ktoś pomyśli nie no choleryk, jeszcze mi komuś na zakładzie wpierdal spuści. I takie tam sobie układałem schematy.
Także, czy to tu, czy na prajwa daj mi cynk jaki masz na to patent.

kahape - 2011-10-20, 15:31

mattibydgoszcz napisał/a:
Chętnie posłucham dobrej sprawdzonej metody bo ja na to nie mam po prostu bajery żadnej.
a może nie kombinować, tylko powiedzieć... prawdę?
mattibydgoszcz napisał/a:
Wiadomo jak się miało 16 lat to nie myślało się o konsekwencjach postępowania i picia ale już około 18 roku życia pojawiły się poważne sygnały w postaci aresztu tymczasowego za rozbój.
np. "młody byłem i porywczy, ale już mi przeszło. Teraz jestem poważnym facetem" :lol: :lol: :lol:

Poza tym, czy to nie ulega.... przedawnieniu?
pozdr

PrawieAbstynent - 2011-10-20, 16:25

kahape napisał/a:
a może nie kombinować, tylko powiedzieć... prawdę?
mattibydgoszcz napisał/a:
Wiadomo jak się miało 16 lat to nie myślało się o konsekwencjach postępowania i picia ale już około 18 roku życia pojawiły się poważne sygnały w postaci aresztu tymczasowego za rozbój.
np. "młody byłem i porywczy, ale już mi przeszło. Teraz jestem poważnym facetem" :lol: :lol: :lol:

Poza tym, czy to nie ulega.... przedawnieniu?
pozdr


Przedawnieniu ulega po 5 latach, a w niektórych instytucjach po prostu potrzebują miec w papierach zaświadczenie o niekaralności więc sama rozmowa nic nie da.

matti29 - 2011-10-20, 16:30

PrawieAbstynent napisał/a:
Przedawnieniu ulega po 5 latach


U mnie przedawnieniu ulegnie więc w....2019 bo mam zawiasy za ostatni wyrok 2 na 4 z 2010, więc przez 4 lata leci kuratela i 5 lat na przedawnienie więc...eee tam szkoda myśleć nawet o tym.

FRANC - 2011-10-20, 20:48

mattibydgoszcz napisał/a:
U mnie przedawnieniu ulegnie więc w....2019 bo mam zawiasy za ostatni wyrok 2 na 4 z 2010, więc przez 4 lata leci kuratela i 5 lat na przedawnienie więc...eee tam szkoda myśleć nawet o tym.
To ty maciek pracowity byłeś :mrgreen:
matti29 - 2011-10-21, 05:34

FRANC napisał/a:
To ty maciek pracowity byłeś

No i to jak. Tak się przepracowywałem, że aż prokurator się zlitował i kazał mi w porozumieniu z sądem zwolnić tryb życia bo wyścig szczurów mnie wykończy ;-)
Cała noc bezsenna za mną. Ale jeśli wczoraj miałem 2 wygrane mecze polskich drużyn w Europie i jedną w siatkówce to taki zagorzały kibic sportowy jak ja nie może spać spokojnie. A tak na serio to musi się coś kroić nieciekawego bo dzień wcześniej miałem sen z mega imprezą, wciąganiem kresek i wódką, śniła mi się taka dzika impreza na plaży, z basenem i aż żal się było budzić... hmm, teraz bezsenna noc, piątek. Oj trzeba będzie uważać...
pzdr

PrawieAbstynent - 2011-10-21, 07:30

Ja takie sny mam często :)
Ale nie obawiam się. Przynajmniej tyle zostało hehe :) Żeby to człowiek bawić się mógł normalnie. Bez tego chlania...... Ciężko. Ale są na to metody ;)

Nie martw się dasz radę. ZXadzwoń do jakiegoś niepijącego i razem spędźcie czas. Na mnie to działa. oże na Ciebie też zadziała. No chyba, że nie masz nikogo takiego...

PrawieAbstynent - 2011-10-21, 07:34

mattibydgoszcz napisał/a:

W tym momencie mi nogi zmiękły, doczłapałem się do auta i tam myślałem tylko o tym żeby nie skręcić do sklepu i....


Właśnie w takich sytuacjach pomaga mi wszywa. nie mam takich problemów bo nie moge :)
I to odgania złe myśli.... Przynajmniej u mnie.

max - 2011-10-21, 10:13

No tak, my się produkujemy, piszemy o swoich doświadczeniach w pracy, o szczerości, uczciwości. Ale jak zwykle łatwiejsze i mniej męczace okazuje się kombinowanie i cwaniactwo. Tak to ja już miałem. Teraz wiem, ze jedno kłamstwo powoduje kolejne, potem może podrabianie papierów, i tak dalej. I najpierw picie, a potem kolejny wyrok.
Ale każdy jest dorosły, ma wolny wybór. I ponosi konsekwencje swoich wyborów.

PrawieAbstynent, do Ciebie.
Zauważyłem że forum służy Tobie do namawiania innych, młodych, niedoświadczonych osób do picia.
Tak, tak, wiem co mówie i biorę za to odpowiedzialność. Sugerujesz im wszelkie najgorsze z możliwych rozwiązania, manipulujesz, po to by zaczęli pic. A potem sprzedasz im swoje wszywki.
Jesteś na forum po to by nimi handlować. Nielegalnie handlowac. Mam nawet na pw Twój cennik, poprosiłem Cię o niego.
Potwierdza to wyraźnie napis pod Twoim nickiem i podpis.
Ja tę sprawę już zgłosiłem Administracji, a jesli bedzie trzeba, wiem co robić dalej.
Jak napisałem wyżej, każdy ponosi konsekwencje swoich wyborów.

FRANC - 2011-10-21, 10:46

PrawieAbstynent napisał/a:
Właśnie w takich sytuacjach pomaga mi wszywa
A co ze sposobem zmiany myślenia? może to pomogło by ci bardziej ? wszywa kiedyś ci się skończy i co wtedy ? :-P
matti29 - 2011-10-21, 11:21

Cytat:
Właśnie w takich sytuacjach pomaga mi wszywa. nie mam takich problemów bo nie moge :)
I to odgania złe myśli.... Przynajmniej u mnie.
_________________
Esperal/Disulfiram - zainteresowany?
wyślij PW...


Mi też to dało do myślenia. Spalił się tym totalnie...

matti29 - 2011-10-21, 11:24

max, Jeśli tam coś do mnie było to nie wychwyciłem. Albom głupi albom ślepy. pzdr
max - 2011-10-21, 11:31

mattibydgoszcz napisał/a:
Jeśli tam coś do mnie było to nie wychwyciłem.

Nie było :lol:
Sorki, że w Twoim temacie, ale tu było miejsce na tę odpowiedź.
Pozdro.

matti29 - 2011-10-21, 11:39

Aaaaaaaaaaaaaa ok
pzdr

PrawieAbstynent - 2011-10-21, 13:54

max napisał/a:

PrawieAbstynent, do Ciebie.
Zauważyłem że forum służy Tobie do namawiania innych, młodych, niedoświadczonych osób do picia.
Tak, tak, wiem co mówie i biorę za to odpowiedzialność. Sugerujesz im wszelkie najgorsze z możliwych rozwiązania, manipulujesz, po to by zaczęli pic. A potem sprzedasz im swoje wszywki.


Ciekawe wnioski i nie będę ich komentował bo szkoda na to czasu. Nie jestem na forum po to aby handlować, ale zainteresowanym mogę pomóc - tak jak moja stopka na to wskazuje.
Nie mam uprawnień do handlu wszywkami. Poza tym to nie temat na... ten temat :)
Ja wiem ze mi pomogło i tyle.... Możesz mieć inne wyimaginowane zdanie....



"Sugerujesz im wszelkie najgorsze z możliwych rozwiązania, manipulujesz, po to by zaczęli pic."


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

:mrgreen: :mrgreen:


Sorry za offtopa matti :)

PrawieAbstynent - 2011-10-21, 14:23

FRANC napisał/a:
PrawieAbstynent napisał/a:
Właśnie w takich sytuacjach pomaga mi wszywa
A co ze sposobem zmiany myślenia? może to pomogło by ci bardziej ? wszywa kiedyś ci się skończy i co wtedy ? :-P


Nad sposobem zmiany myślenia pracuję od kilku lat. Min jak wspominałem na 2 terapiach i jedno nie wyklucza u mnie drugiego.
Wszywe mam równolegle. Wiem że bez niej zapicie byłoby u mnie bardziej prawdopodobne. Nie polegam jednak tylko na niej. To byłoby bez sensu. To taki wspomagacz. Każdy chyba tutaj wie ze samo zaszycie kompletnie nic nie da. Trzeba duuużo zienić - to podastawa i wiem o tym. Co będzie jak sie skończy?? Zobaczymy. Na razie o tym nie myślę. Do tego jeszcze dosyć daleko.

matti29 - 2011-10-21, 20:23

Ostatnio poddałem analizie temat zaszycia się. Nie ma co dyskutować z faktami i nad tym czy kolega promuje tu swój partykularny interes czy nie. Jeśli tak to jest w tym dobry i handlowiec z niego jak ta lala bo tylko MAX się jorgnął, że to ściema. Ale to nieważne.
Co daje Wszywka i czego się po niej możemy spodziewać ? Wszywka daje jakiś tam okres trzeźwości i to jest pozytywne w 100%. Nie daje trzeźwego myślenia daje tylko brak chuchu i krążącej substancji... oraz kurwice i nerwicę w różnych dawkach
Wszywkę stosuje się w (tak mi się wydaje) 2 przypadkach.
1. Niech się rodzina odpierdoli, zaszyje się, przemęczę a jak przejdzie to przez zademonstrowaną im trzeźwość wracam stopniowo poprzez kontrolowane picie do picia niekontrolowanego. Tak w koło można jeśli rodzina czy otoczenie jest naiwne.
2. Zaszywam jak jestem tak przepity, że już nie mogę pić. Daje szybko na detoks, niech mnie tam podleczą wykurują, pójdę do lekarza i mnie zaszyje na jakiś czas. Przetrzymam i dawaj w palnik do kolejnego detoksu...
To są według mnie całe zalety(wady) wszywki.
Chociaż kto wie. Może podczas jednego z sensów gdy się jest zaszytym człowiek zapragnie prawdziwej trzeźwości i normalnego życia. Nie wiadomo i dlatego nie wykluczajmy do końca tej metody. Ja ją traktuje z dużym dystansem ale jakiś promień nadziei dla zaszytego zawsze jest.
Niech więc Pan szewczyk dratewka dalej szyje i promuje a My wyciągajmy sami wnioski.

kuba - 2011-10-21, 20:37

mattibydgoszcz napisał/a:
Ostatnio poddałem analizie temat zaszycia się. Nie ma co dyskutować z faktami i nad tym czy kolega promuje tu swój partykularny interes czy nie. Jeśli tak to jest w tym dobry i handlowiec z niego jak ta lala bo tylko MAX się jorgnął, że to ściema. Ale to nieważne.
Co daje Wszywka i czego się po niej możemy spodziewać ? Wszywka daje jakiś tam okres trzeźwości i to jest pozytywne w 100%. Nie daje trzeźwego myślenia daje tylko brak chuchu i krążącej substancji... oraz kurwice i nerwicę w różnych dawkach
Wszywkę stosuje się w (tak mi się wydaje) 2 przypadkach.
1. Niech się rodzina odpierdoli, zaszyje się, przemęczę a jak przejdzie to przez zademonstrowaną im trzeźwość wracam stopniowo poprzez kontrolowane picie do picia niekontrolowanego. Tak w koło można jeśli rodzina czy otoczenie jest naiwne.
2. Zaszywam jak jestem tak przepity, że już nie mogę pić. Daje szybko na detoks, niech mnie tam podleczą wykurują, pójdę do lekarza i mnie zaszyje na jakiś czas. Przetrzymam i dawaj w palnik do kolejnego detoksu...
To są według mnie całe zalety(wady) wszywki.
Chociaż kto wie. Może podczas jednego z sensów gdy się jest zaszytym człowiek zapragnie prawdziwej trzeźwości i normalnego życia. Nie wiadomo i dlatego nie wykluczajmy do końca tej metody. Ja ją traktuje z dużym dystansem ale jakiś promień nadziei dla zaszytego zawsze jest.
Niech więc Pan szewczyk dratewka dalej szyje i promuje a My wyciągajmy sami wnioski.


Zgadzam sie ze zdaniem mattibydgoszczy. Moze byc tylko jeden przypadek, w ktorym wszywka moze byc uzyta w dobrej wierze - jako srodek do zaprzestania picia na okres miedzy chlanie a trzezwoscia, tylko zeby osiagnac 2 etap na wszywce skonczyc nie mozna.

max - 2011-10-21, 20:50

Oczywiście każdy jest inny i każdy przypadek jest inny, ale...
Jakis czas temu gorąco popierałem kumpla. Nie mógł przestać pić, więc się zaszył. W tym czasie podjął terapie, mitingi AA, bardzo zaangażowany i bardzo chłonny umysł. Przyznam, z terapii wyniósł wiele, nawet pomaga innym, udziela rad i robi to naprawde dobrze.
Tyle, ze wszywkę zapił po 8 miesiącach i od tego czasu okresowo pije. Mamy więc teoretyka, gorzej z praktyką.
ja nie znam nikogo, a znam wielu trzeźwiejących ludzi, komu wszywka pomogłaby w abstynencji.

matti29 - 2011-10-21, 22:08

max napisał/a:
Tyle, ze wszywkę zapił po 8 miesiącach i od tego czasu okresowo pije. Mamy więc teoretyka, gorzej z praktyką


Ale to nie wszywka była przyczyną zapicia tylko nieszczera i pewnie nieudana terapia. Mógł manipulować i udawać i pomagać ludziom pod wpływem tego całego esperalu. Bo go motywował do działania.
Wszywka nie jest wina jego zapicia. Jestem pewnien...

max - 2011-10-21, 22:42

Cytat:
Wszywka nie jest wina jego zapicia.

Zgadzam się w pełni.
Ale według mnie wszywka była przyczyną nieszczerej i nieudanej terapii.

PrawieAbstynent - 2011-10-21, 23:44

mattibydgoszcz napisał/a:
Ostatnio poddałem analizie temat zaszycia się. Nie ma co dyskutować z faktami i nad tym czy kolega promuje tu swój partykularny interes czy nie. Jeśli tak to jest w tym dobry i handlowiec z niego jak ta lala bo tylko MAX się jorgnął, że to ściema. Ale to nieważne.
Co daje Wszywka i czego się po niej możemy spodziewać ? Wszywka daje jakiś tam okres trzeźwości i to jest pozytywne w 100%. Nie daje trzeźwego myślenia daje tylko brak chuchu i krążącej substancji... oraz kurwice i nerwicę w różnych dawkach
Wszywkę stosuje się w (tak mi się wydaje) 2 przypadkach.
1. Niech się rodzina odpierdoli, zaszyje się, przemęczę a jak przejdzie to przez zademonstrowaną im trzeźwość wracam stopniowo poprzez kontrolowane picie do picia niekontrolowanego. Tak w koło można jeśli rodzina czy otoczenie jest naiwne.
2. Zaszywam jak jestem tak przepity, że już nie mogę pić. Daje szybko na detoks, niech mnie tam podleczą wykurują, pójdę do lekarza i mnie zaszyje na jakiś czas. Przetrzymam i dawaj w palnik do kolejnego detoksu...
To są według mnie całe zalety(wady) wszywki.
Chociaż kto wie. Może podczas jednego z sensów gdy się jest zaszytym człowiek zapragnie prawdziwej trzeźwości i normalnego życia. Nie wiadomo i dlatego nie wykluczajmy do końca tej metody. Ja ją traktuje z dużym dystansem ale jakiś promień nadziei dla zaszytego zawsze jest.
Niech więc Pan szewczyk dratewka dalej szyje i promuje a My wyciągajmy sami wnioski.


Tyklo widzisz... w obydwu wersjach zakładasz, że decydujać się na wszywkę świadomie mimo wszystko chcemy pić dalej.
Moim zdaniem istnieje jeszcze trzecia opcja - moja. Krok do trzeźwości. A nie odpoczynku od chlania czy dla spokoju rodziny :)
Jak będzie - zobaczymy. Ja się kierowałem właśnie taką wersją i dalej się tym kieruję.

PrawieAbstynent - 2011-10-21, 23:47

max napisał/a:
Cytat:
Wszywka nie jest wina jego zapicia.

Zgadzam się w pełni.
Ale według mnie wszywka była przyczyną nieszczerej i nieudanej terapii.


W tym przypadku - możeliwe, ale też niekoniecznie. nie jest powiedziane, ze bez wszywki by nie zaczął pić. Bardzo subiektywnie ludzie podchodzą do wszywek. Jak zapił to wina wszywki :)
A jak by się nie zaszył i zapił to wina czego???? Tego samego ;)

Czyli podstawa to terapia. Człowiek. nie ma co zwalać na narzędzia służące trzeźwości. Narzędzia mają pomóc. Obojętnie jakie są to tylko POMOC. My jednak jesteśmy jedyną materią która moze to do końca uczynić.

max - 2011-10-21, 23:55

PrawieAbstynent napisał/a:
nie jest powiedziane, ze bez wszywki by nie zaczął pić.

Bez wszywki chlałby dalej. Tak długo, aż sam by miał dosyć i chciałby przestać. I wtedy dopiero jest czas na terapię.
A tak szkoda miejsca na terapii, które zajmował komuś kto chce się leczyć.
Miałem na oddziale terapeutkę, ostra i skuteczna baba.
Opornemu pacjentowi wrzeszczała: "Twoja terapia kosztuje 18 tysiecy, wiec w......j i zrób komuś miejsce". I działało...

Edit: Myślałem, że mi to słówko samo wypika, a tu nic... :lol:

matti29 - 2011-10-23, 09:22

Nuuuda... Montujemy coś Panowie?/Panie ? ;-)
matti29 - 2011-10-23, 09:34

Tak na serio to zainwestowałem w siebie. Dietetyk, Odżywki, sprzęt do ćwiczeń w domu (nie chcę już latać na siłownię bo tam w tej saunie zawsze po treningu się pije browara). Kupa kasy poszła. Ale można było to gorzej zainwestować - wiadomo w co - Zaczynam stopniową zamianę wszystkiego w sobie od głowy po ciało. No to jazda!!! czas na trening...
matti29 - 2011-10-23, 09:53

Popatrzcie co wczoraj zaobserwowałem ze swojego balkonu i przesłałem do TVNnu. Nawet na stronie opublikowali. Użytkownik Maciek82. Normalnie TWISTER
http://kontakt24.tvn.pl/t...cza,149183.html

FRANC - 2011-10-23, 11:12

Cytat:
Popatrzcie co wczoraj zaobserwowałem ze swojego balkonu i przesłałem do TVNnu
To może twoja siła wyższa szuka cie żeby ci sprzedać kopa za te słowa
mattibydgoszcz napisał/a:
Nuuuda... Montujemy coś Panowie?/Panie
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
PrawieAbstynent - 2011-10-23, 11:36

montujemy trzeźwość :)

Niedziela. Dzisiqaj dzień odpoczynku :)

matti29 - 2011-10-23, 12:00

PrawieAbstynent napisał/a:
montujemy trzeźwość


To już mam zamontowane od kilkudziesięciu dni. Ciągle prześladuje mnie myśl o remoncie hehe ;)

PrawieAbstynent - 2011-10-23, 12:01

Ja mam to za sobą pod koniec chlania. Masakra. Najgorsze co może być :)
max - 2011-10-23, 21:26

Matti jakiś czas temu koło mnie taka trąba powietrzna zrywała dachy z garaży
matti29 - 2011-10-24, 05:14

max napisał/a:
Matti jakiś czas temu koło mnie taka trąba powietrzna zrywała dachy z garaży

Widziałem, też był filmik z tego. Klimat coś się nam zmienia. Ta trąba ostatecznie się u nas nie uformowała, ale jednak było blisko.
Z innej beki. Wczoraj na meczu specjalnie wykupiliśmy bilety VIPowskie, żeby usiąść obok Pani prezes Izy Łukomskiej (sprawdźcie w necie jaka dziunia). Fajnie jest, tylko trochę zimno aż tu nagle wyskakuje gościówa z tacą 50-tek wódki i rozdaje na lewo i prawo. Bez problemu odmówiłem ale jak widać wszędzie czają się niebezpieczeństwa. Podobno na stadionach alkoholu nie można spożywać a jednak na VIPach mają ludzie przywileje. Poza tym 0:0, mróz i dupa nie mecz.
Widzę MAX, że tam ostro się ścinasz z innymi :-). No nie wiedziałem, że taki znany na forach jesteś. Pozdrawiam i udanego tygodnia.

max - 2011-10-24, 05:59

Jestem Max. Mad Max, Pogromca Trolli
FRANC - 2011-10-24, 11:18

Maciek tak się zastanawiam co z tymi ludźmi na tym forum ciągle tylko kłótnie i przepychani , udowadnianie kto jest mądrzejszy ja jak piłem to nie wiem jak bym był piany nie siadałem w barze do stolika przy którym siedzieli ci którzy mnie nie lubią , a tu proszę niby wszyscy są trzeźwi a zachowują się gorzej jak po pijaku :-/
matti29 - 2011-10-24, 11:59

FRANC, Co racja to racja. Niektórzy chyba mają za dużo wolnego czasu. Wiele osób na różnych forach popada w jakieś bezsensowne konflikty, którymi żyją i dzięki temu nie piją. Czyli picie zamienione na forumowe pierdolenie o szopenie...
Idę sobie bo jestem po gastroskopii i mnie przełyk napierdziela. Chyba zaczynają wychodzić efekty picia. Wrzodasy kutasy...

matti29 - 2011-10-25, 07:21

Jak będę duży to zostanę moderatorem i skopie Wam dupy za te "kutnie" ;-) pozdro i miłego wtorku ja sobie jadę sprawdzić ile wrzodów mam na żołądku :)
kahape - 2011-10-25, 10:55

mattibydgoszcz napisał/a:
Wiele osób na różnych forach popada w jakieś bezsensowne konflikty, którymi żyją i dzięki temu nie piją. Czyli picie zamienione na forumowe p******e o szopenie...
zgadza się
Ale inni też nie zachowują się ....
mattibydgoszcz napisał/a:
Wrzodasy k***sy...
mattibydgoszcz napisał/a:
skopie Wam dupy za te "kutnie"
.... jak mówi NIETYKIETA:

"* nie obrażaj innych i nie ubliżaj im,

* nie używaj słów i zwrotów uznawanych za wulgarne, "


A wystarczyłoby SAMEMU trzymać się jej zasad.

pozdr

max - 2011-10-25, 11:04

[quote="kahape"]
mattibydgoszcz napisał/a:
A wystarczyłoby SAMEMU trzymać się jej zasad.

Ręce i nogi opadają.
Jakieś szkolenie u Machiavellego było?
Matti nikogo nie zaczepia, nikogo nie obraża.
Ja Tobie bezpośrednio zgłosiłem zwroty naruszające wszelkie zasady i moją godność także. Nie reagujesz.
Zwracasz uwagę tutaj, bo wiesz, że nie odpowie Ci po chamsku.
A trolli nie ruszasz, bo nie dajesz rady.

kahape - 2011-10-25, 11:10

max napisał/a:
Ja Tobie bezpośrednio zgłosiłem zwroty naruszające wszelkie zasady i moją godność także. Nie reagujesz.
przeciez zostało wyrzucone do śmietnika przez drugiego moderatora

Poza tym.... przecież to Ciebie nie dotyczy!!!!. Znasz siebie, wiesz KIM jesteś i co znaczysz.
A Alkoholik tego nie wie. Rzuca w ciemno, przed siebie, na oślep.... wystarczy "zrobić unik" i nie trafia w Ciebie.
max napisał/a:
A trolli nie ruszasz, bo nie dajesz rady.
widziałeś ile razy był wyrzucany z forum efendi2,3../karafadas :?: :?: :?: - Zawsze wraca, choć nie wiem po co?
Poza tym nie mam możliwości technicznych. To działka Administratora.
pozdr

max - 2011-10-25, 11:20

kahape napisał/a:
zostało wyrzucone do śmietnika

Jakoś nie satysfakcjonuje mnie to w pełni.
OK, nie ma sprawy. Mnie to akurat nie rusza, raczej smieszy. Ale dzieje sie to także wobec nowych userów i w ich tematach.
Miłego dnia.

kahape - 2011-10-25, 12:24

max napisał/a:
Zwracasz uwagę tutaj, bo wiesz, że nie odpowie Ci po chamsku.
ależ oczywiście, że nie odpowie niegrzecznie!!!! "Piloci myśliwców" tak nie robią. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Myslę, że przeczyta, pomyśli, zastanowi się.... i postara się używać innych wyrazów.
pozdr

max - 2011-10-25, 12:29

[quote="kahape"]
max napisał/a:
i postara się używać innych wyrazów.

Popieram, popieram.
Tym bardziej, że używanie nieparlamentarnych słów (a może parlamentarnych włąśnie, patrzac na naszych polityków :lol: ) jest pozostawaniem w kulturze picia.

matti29 - 2011-10-25, 12:46

Wracam sobie z gastroskopii obśliniony, klejący, ogólnie do dupy a tu takie kwiatki mi w moim ogródku się dzieją :evil: Niech no tylko ten znieczulacz przestanie działać to wam do dupy nakopie. Teraz się kładę i będę się byczył. I spokój mi tu ! Jego mać ! :lol:
max - 2011-10-25, 12:52

Mów, co Ci wynaleźli. Mam nadzieję że nic.
rollins - 2011-10-25, 12:58

Nie zmieniaj stylu Matti :-) Fajnie się czyta Twoją historię, a sposób w jaki piszesz, również o sprawach trudnych, dodaje otuchy i nie raz sprawił, że pomimo powagi tematu śmiałem się przed monitorem jednocześnie łapiąc dystans do swoich problemów. A niektóre wyrażenia, godne samego wujka Staszka mistrza ciętej riposty, tylko dodają kolorytu temu forum ;-)
Pozdrawiam, Robert alkoholik

PS. za czasów burzliwej młodości, gdy ścigała mnie armia, a w szkołach byłem kilku na raz, sam z własnej i nieprzymuszonej woli, będąc zdrowym na ciele (z umysłem gorzej) poddałem się gastroskopii. Wrażenie średnie, ale do przeżycia, choć do dziś dziwię się, jak można połknąć półtora metra gumowego węża ;-)

matti29 - 2011-10-25, 15:08

max, Jeszcze nie wiem. Wyniki w czwartek. Teraz się zaczną odzywać uszkodzone organy po dezynfekowaniu. Ale lekarz dał do zrozumienia delikutaśnie, że coś tam jest z tych wrzodowatych do wyleczenia. Kazał mi... chwilowo - do wyjaśnienia - przestać pić alkohol hehe :-). Zastosuję się.
rollins, No tak. Czytasz sobie "trybunę ludu" nudna jest to skrzykujesz kumpli z okna
- EEEE !!! Chłopaki !
- Co ????
- Pierdolniem se dziś gastroskopie ?
- Noooo !!! pewnie. Złaź na dół !
Po zabiegu:
- To co jutro też ?
- Nie, jutro coś lajtowego. Może tomograf ?
- Pomyślim. Do jutra !
Klasyk.
Przecież każdy w młodości tak robił ;-)
W sumie nie dziwota, że tu jesteś skoro z nudów miewałeś takie pomysły ;-)
pozdro.

max - 2011-10-25, 21:34

Matti, aby Cię pocieszyć...
Ja podczas badań onkologicznych leżałem 3 godziny na stole rentgenowskim i cewnikowali mnie coraz grubszymi cewnikami...
ty połykałeś, a mnie to robili drogą "pod prad" :lol:
jak sobie pomyślę, to do dziś mnie Wacuś boli :shock:
Dżizus, co ja piszę...

karafadas - 2011-10-25, 21:39

kahape napisał/a:
widziałeś ile razy był wyrzucany z forum efendi2,3../karafadas - Zawsze wraca, choć nie wiem po co?


po to samo co ty....

max - 2011-10-25, 21:45

Cytat:
widziałeś ile razy był wyrzucany z forum efendi2,3../karafadas

Nie widziałem, jakoś mało mnie interesuja ci panowie.
To ja jestem ich idolem, sprawdzają, gdzie bywam, jak długo, co pisze.
Ach, ciężko jest być tak interesującym facetem, ale jakoś to znoszę.

matti29 - 2011-10-26, 07:27

max napisał/a:
cewnikowali mnie coraz grubszymi


Nie przypominaj mi. Raz naćpany, nachlany i naspeednowany straciłem przytomność i mnie intubowali (tydzień przełyk napierdzielał) i cewnikowali (wiadomo co napierdzielało). Wspomnień "czar". Nikomu nie życzę.

max - 2011-10-26, 09:43

mattibydgoszcz napisał/a:
naćpany, nachlany i naspeednowany

przecież to był dalszy ciąg Twojej zabawy

matti29 - 2011-10-26, 10:25

No.. dalszy ciąg.. ja bym to nazwał buntem na pokładzie albo strajkiem generalnym. Zastrajkował mózg, serce, żołądek, płuca i pewnie kilka innych narządów zarządziło strajk ostrzegawczy. Wtedy lekarz obiecał mi przy takim trybie życia... rok góra dwa i do wora.
Ja tak sobie wziąłem jego słowa do serca, że po opuszczeniu szpitala poleciałem po 200 schłodzonej bo jeszcze mną telepało. Autobus, wykupić paczkę relanium bo mi w szpitalu dali receptę i do domu się kurować.
Wtedy ktoś mi powiedział, że gdyby głupota mogła fruwać to moja dupa ciągle by była przy suficie.
Jeszcze wtedy to nie był mój czas, chociaż mnie siłą rodzina po tym incydencie zamknęła na odwyku na kurpińskiego. 3 dni wytrzymałem...
Mam nadzieję, że już nastał mój czas bo jak nie to... marnie to widzę.
pozdrawiam. Dzisiaj nastrój 3/10 więc trzeba się pilnować.

Abstynent - 2011-10-28, 11:52

Żyjesz ??
matti29 - 2011-10-28, 12:17

Żyje, żyje. Forma lekko podupadła ale jakoś się to się kula. Bez fajerwerków ale za to z pewnym planem bo od jutra na parę dni jadę handlować zniczami. Może zarobi się na jakiś gąsior wina.... tfu co ja piszę. Pozdrawiam i dzięki za troskę. Maciek.
matti29 - 2011-10-28, 19:33

3 dni olewki treningu. 3 dni lenistwa. 3 dni do dupy. Ale jutro jadę zbijać interes na nieboszczykach. Świeć Panie nad Ich duszą. Ale w życiu doczesnym też trzeba za coś żyć więc Ci co odeszli na pewno nie ześlą na mnie demonów. Poza tym gdyby nie ja to nie mieniły by się ich groby pięknymi łunami wieczorem. Życzcie mi powodzenia w interesach i trzeźwości podczas podliczania zysków (o ile będą).
Pozdrawiam. Maciek.

matti29 - 2011-10-31, 05:02

Zmienił mi Administrator Nicka. 2 miesiące próśb i gróźb ;-) Ale się udało. Dobra czas pozapierdzielać. pozdrawiam i nie kłóćcie się tam. Albo się kłóćcie. Fajnie się czyta. pozdrawiam i miłego dnia zmarłych... Co ja pieprze jak można życzyć miłego dnia zmarłych.. ee tam. Idę. Nara
matti29 - 2011-10-31, 20:34

Leżę w hotelu z laptopem i się nudzę. Na dole bar i fajna jazzowa muzyka. Taka prawie pustka, 2 osoby siedzą, 2 grają w bilard..mmm...do picia samemu jazz nadawał się idealnie... STOOOOOOP !!!
Oj mam w głowie teraz niezłe "dżezy". Nic to. Zatyczki do uszu i trza zasnąć bo jutro będą prawdziwe jajca w nekro-pracy.
Pozdrowienia Wam chłoposzki i dziewoszki.

matti29 - 2011-11-01, 18:18

No i koniec biznesów. Robię sobie kilka dni wolnego. Chłopaki pewnie już piją w mieście włókniarzy a ja się urwałem o 15.00 i śmignąłem już do domu. Teraz będzie wylegiwanie się do piątku co najmniej a potem powrót do treningów i dalsze leczenie w poradni bo trochę zaniedbałem swoje trzeźwienie.
Wracajcie spokojnie do domów bo jeżdżą jak pojebusy niektórzy.
AAA i gratulacje dla tego pilota z Okęcia. Cały czas w radio nawijali o tym. Jest gościu dla mnie dzisiaj number 1 wśród pilotów boeingów. Musiał przejść dobrą terapię i przestrzegać halt żeby tak wylądować ;-)
pozdrawiam i walczymy moi drodzy, walczymy !

max - 2011-11-01, 19:50

matti29 napisał/a:
walczymy moi drodzy, walczymy

ja tam z niczym nie walczę. Może z zamykającymi się oczami. Cały dzień w pracy.
Na groby jutro.

matti29 - 2011-11-02, 05:09

max napisał/a:
a tam z niczym nie walczę

Wiele osób (trzeźwiejących alkoholików) mi mówi, zwraca uwagę, żebym tak nie mówił/pisał, że to walka itd.
Jakoś mnie to nie przekonuje (jeszcze) bo jednak gdy trzeba się zmierzyć np. z głodem, sytuacją stresową, wyzwalaczem, jakimś natrętnym kolegą spotkanym na ulicy, to trzeba jednak podjąć rękawice w niektórych sytuacjach.
No ale dobrze to są święte zasady AA i ja nie wnikam w nie ani nie będę z nimi dyskutował. Może to zrozumiem z czasem, na razie niektóre sytuację tak jeszcze nazywam i cześć.
max napisał/a:
Na groby jutro.

Widzę, że wybrałeś samotność na cmentarzu. Może to i lepsze do przemyśleń niż ten sajgon co się wczoraj dział. Chociaż i dzisiaj można się spodziewać sporego nalotu spóźnialskich.
Pogodnego dnia życzę.

staaw - 2011-11-02, 06:53

matti29 napisał/a:

Wiele osób (trzeźwiejących alkoholików) mi mówi, zwraca uwagę, żebym tak nie mówił/pisał, że to walka itd.
Jakoś mnie to nie przekonuje (jeszcze) bo jednak gdy
trzeba się zmierzyć np.
[...]
z jakimś natrętnym kolegą spotkanym na ulicy, to trzeba jednak podjąć rękawice w niektórych sytuacjach.

Walką będzie kiedy tego kolegę pobijesz, by nie poszedł za Tobą. A wystarczy ominąć...
Dla tego ja nie walczę z alkoholem, ja go omijam...

matti29 - 2011-11-02, 08:54

staaw napisał/a:
Walką będzie kiedy tego kolegę pobijesz, by nie poszedł za Tobą. A wystarczy ominąć...
Dla tego ja nie walczę z alkoholem, ja go omijam...


To wszystko gra słów. Macie rację, że nazywanie tego walką to przesada. Postaram to z siebie wyplenić ale dusza "FIGHTERA" ;-) jeszcze mi nie pozwala.

max - 2011-11-02, 09:27

Matti, podczas walki nie zawsze jest czas na myslenie.
staaw - 2011-11-02, 10:12

matti29 napisał/a:
To wszystko gra słów.

Maćku, zauważyłeś różnicę między prośbą a nakazem? Widzisz różnicę? A przecież to "tylko" gra słów... Ktoś czegoś od Ciebie chce, w zależności czy robisz to z radością czy ze strachu, efekty mogą być różne...
A to tylko gra słów...

kahape - 2011-11-02, 12:14

matti29 napisał/a:
Postaram to z siebie wyplenić ale dusza "FIGHTERA" jeszcze mi nie pozwala.
pomaleńku :mrgreen: pomaleńku :mrgreen:
pozdr

kuba - 2011-11-02, 12:15

matti29 napisał/a:
staaw napisał/a:
Walką będzie kiedy tego kolegę pobijesz, by nie poszedł za Tobą. A wystarczy ominąć...
Dla tego ja nie walczę z alkoholem, ja go omijam...


To wszystko gra słów. Macie rację, że nazywanie tego walką to przesada. Postaram to z siebie wyplenić ale dusza "FIGHTERA" ;-) jeszcze mi nie pozwala.


Dusze fightera schowaj sobie to kieszeni. Ona zawsze przyda ci sie w zyciu, gdy bedzie trzeba o cos zawalczyc.
W sprawach antyalkoholowych nie jest ci ona potrzebna.

matti29 - 2011-11-02, 13:52

kuba napisał/a:
Dusze fightera schowaj sobie to kieszeni. Ona zawsze przyda ci sie w zyciu, gdy bedzie trzeba o cos zawalczyc.
W sprawach antyalkoholowych nie jest ci ona potrzebna.


Uczę się pokory - całkowicie nieznanego mi dotychczas pojęcia ale czy trzeźwienie alkoholika nie jest walką o życie ?
Czy chemioterapia nie jest walką o życie ?
Czy resuscytacja nie jest walką o życie ?
Można tak w kółko...
Jeśli jest się śmiertelnie chorym to się walczy o życie. Tak ja to widzę i tak (póki co) rozumuję.
Poza tym z tą duszą fightera to nie przesadzajcie tak napisałem a Wy ze mnie zaraz obimordę tu zrobicie :-) Słowo fighter ma również wiele znaczeń...

staaw - 2011-11-02, 14:29

matti29 napisał/a:
Uczę się pokory - całkowicie nieznanego mi dotychczas pojęcia ale czy trzeźwienie alkoholika nie jest walką o życie ?

Nie...
Im więcej walczysz, tym bardziej pić się chce...
Znam ludzi którzy się zawzięli i nie piją, są STRASZNI... Złośliwi, aroganccy, agresywni...
Oni nie mają promili, lecz nie są zdrowi...

To nie alkohol jest największym problemem. Problemem są sprawy które dotychczas załatwialiśmy po alkoholu (najczęściej z marnym skutkiem), teraz musimy nauczyć się załatwiać je bez alkoholu...

Alkohol odstawić na bok...

To popieprzona choroba, choćby to że alkohol jest najsilniejszym depresantem... powodującym euforię... Gdyby kiedyś ktoś ci powiedział że po alkoholu będziesz miał depresję, uwierzył byś? Przecież po alkoholu to najlepsza zabawa jest...

kuba - 2011-11-02, 16:24

matti29 napisał/a:
kuba napisał/a:
Dusze fightera schowaj sobie to kieszeni. Ona zawsze przyda ci sie w zyciu, gdy bedzie trzeba o cos zawalczyc.
W sprawach antyalkoholowych nie jest ci ona potrzebna.


Uczę się pokory - całkowicie nieznanego mi dotychczas pojęcia ale czy trzeźwienie alkoholika nie jest walką o życie ?
Czy chemioterapia nie jest walką o życie ?
Czy resuscytacja nie jest walką o życie ?
Można tak w kółko...
Jeśli jest się śmiertelnie chorym to się walczy o życie. Tak ja to widzę i tak (póki co) rozumuję.
Poza tym z tą duszą fightera to nie przesadzajcie tak napisałem a Wy ze mnie zaraz obimordę tu zrobicie :-) Słowo fighter ma również wiele znaczeń...


Ja jednak nie porownywalbym nie porownywalnych chorob jakimi sa nowotwory i alkoholizm.
Alkoholizm mozna skutecznie wyciszyc, natomiast nowotwora nie wyciszysz bo to on cie wyciszy przedtem wykonczajac.
Ja caly czas mam wrazenie, ze troche moze na opak rozumiesz te chorobe - alkoholizm.
Pamietaj ze istnieje cos takiego jak czas, miesiace, lata, ktore przynosza rozne zmiany w zyciu natomiast niezmienna winna byc postawa wobec alkoholu polegajaca na omijaniu go tak jak omijasz inne problemy w zyciu np: policjantow z drogowki, gdy jedziesz samochodem, ogien, zeby nie wywolac pozar, cieplo sie ubierasz zeby nie zachorowac i moznaby mnozyc przyklady. Przeciez nie walczysz z drogowkam, ogniem, przeziebieniem. Podobnie tutaj - bedac alkoholikiem nie oznacza walki z alkoholem bo i tak bedzie w sklepach ale oznacza to koniecznosc wyciszenia choroby, co osiagniesz z czasem i bez walki.

matti29 - 2011-11-02, 19:23

kuba napisał/a:
Ja jednak nie porownywalbym nie porownywalnych chorob jakimi sa nowotwory i alkoholizm.

W zasadzie to ja rozumiem co to alkoholizm, że to choroba, duszy, emocji, ma swoje mechanizmy itd. Rozumiem, że jest nieporównywalna do innych chorób pod wieloma względami i to czyni ją wyjątkową. Tam jednak chodziło nam o użycie słowa walka a nie porównywanie danych chorób, bo każda choroba jest wyjątkowa i każdą leczy się inaczej. Uogólniając oczywiście.
kuba napisał/a:
Przeciez nie walczysz z drogowkam, ogniem, przeziebieniem. Podobnie tutaj - bedac alkoholikiem nie oznacza walki z alkoholem bo i tak bedzie w sklepach ale oznacza to koniecznosc wyciszenia choroby, co osiagniesz z czasem i bez walki.

Nie zrozumielim się za bardzo. Nie chodzi mi o jako taką walkę ze stojącymi flaszkami w sklepie i ciągłym odwracaniem wzroku od alkoholu, bo nawet jak sobie dzisiaj jeżdżę po supermarketach to albo mam alkohol w dupie i wogule mi przez myśl nie przejdzie że on tu jest albo jak sobie przejeżdżam żeby kupić wodę mineralną to sobie wezmę do ręki puszkę piwa i sobie myślę np. i co gupia cipo myślisz, że uwiedziesz mnie jak dawniej ? Uśmiecham się i jadę dalej. Może i źle do tego podchodzę, może jeszcze będę takiego podejścia żałował ale nie wyobrażam sobie udawania, że alkoholu wokół mnie nie ma. Jest, był i będzie. Niech sobie jest i jest mi to obojętne.
Pod pojęciem walki rozumiem moment gdy przyjdzie nawrót, gdy dopadnie mnie mocny głód alkoholowy. Wtedy trzeba wg. mnie zawalczyć o powrót do stabilnego myślenia. Pewnie się tam dowiem jak dłużej pochodzę na te spotkania jakie są metody radzenia sobie z tymi nawrotami. Póki co miesiąc miodowy przedłuża mi się do dwóch i niech trwa dalej.
No, dzisiaj Liga Mistrzów :-) Udanego wieczoru.

max - 2011-11-02, 19:56

ja mam inaczej Matti. Nie zauwazam w markecie rzeczy, które mnie nie interesują, nie są potrzebne. Podpasek, staników, części samochodowych, alkoholu. Nie wiem, gdzie stoi.
Ale na poczatku... Jak w tym dowcipie... Pierwsze to popatrzeć, gdzie stoi alkohol, żeby na niego nie patrzeć.
I to twoje gadanie z puszką ja bym do tego porównał.

Abstynent - 2011-11-03, 00:11

matti29 napisał/a:
albo jak sobie przejeżdżam żeby kupić wodę mineralną to sobie wezmę do ręki puszkę piwa i sobie myślę np. i co gupia cipo myślisz, że uwiedziesz mnie jak dawniej ? Uśmiecham się i jadę dalej.


Hehehe mam tak samo. A to ponoć nie dobrze :)
To chyba podświadomy zal rozstania z alkoholem.. tak mi się coś wydaje.

staaw - 2011-11-03, 00:49

kuba napisał/a:

Pamietaj ze istnieje cos takiego jak czas, miesiace, lata, ktore przynosza rozne zmiany w zyciu natomiast niezmienna winna byc postawa wobec alkoholu polegajaca na omijaniu go tak jak omijasz inne problemy w zyciu np: policjantow z drogowki, gdy jedziesz samochodem,

Super porównanie :)
Matti, walczył byś z drogówką?

matti29 - 2011-11-03, 06:56

Abstynent napisał/a:
To chyba podświadomy zal rozstania z alkoholem.. tak mi się coś wydaje.

:-) Wiem, że to źle. Bo czasem żal jest, co tu dużo gadać. Uruchamiają się czasem wspomnienia... ale tak ma być cyklicznie do końca życia więc spodziewam się jeszcze wielu napadów nostalgii :-)
staaw napisał/a:
natomiast niezmienna winna byc postawa wobec alkoholu polegajaca na omijaniu go tak jak omijasz inne problemy w zyciu np: policjantow z drogowki, gdy jedziesz samochodem,

Omijanie to omijanie. Są sytuacje w życiu, których nie ominiesz (chyba, że trenowałeś slalom gigant :-)
Gdy już stanie się twarzą w twarz z przeciwnikiem powiedzmy z tą drogówką to co. Jak chcesz ją dalej ominąć? Ucieczką ? Co za tym idzie większymi problemami ? Trzeba powalczyć o jak najniższy mandat a najlepiej pouczenie.
Gdy stoisz w urzędzie i jakaś niekompetentna pipa próbuje Cię zrobić w bambuko, Ty znając swoje prawa walczysz z nią o swoje i o to co Ci się należy z jej strony.
Gdy grasz w piłkę, walczysz żeby odebrać ją przeciwnikowi.
Gdy atakuje Cię głód to trzeba to potraktować jako ostrzeżenie i zareagować jak najszybciej by głód nie zamienił się w cug. No i na to są już sprawdzone przez alkoholików metody, które ja staram się zgłębić. Wówczas walczę o przedłużenie trzeźwości i powrót do stabilizacji.
Na co dzień racja - omijajmy problemy. Przed niektórymi jednak nie uciekniesz. Zresztą się nie wyspałem bo mi wynik nie wszedł i wtopiłem 100 zł. Ale z tym nie walczę. Pogodziłem się :-)
pozdrawiam i miłego dnia

matti29 - 2011-11-04, 18:46

Kumpel robi parapetówkę. Truje dupsko od rana. Szykuje się... Nie nie szykuje się. Już jest ciężki wieczór. Głowa na wszelkie sposoby kombinuje żebym się tam pojawił. Czuje to w kościach, w dupie na stopach i na potylicy. Całe ciało mi podpowiada czego potrzebuje i jakaś moc ciągnie mnie do niego bo wiem, że dzisiaj będą tam balety z gatunku..aaaasienaeeebaeem... Ja pierdziele...
Plan mam prosty. Trening ostry w domu na nowym sprzęcie, steki do oporu sobie napiekę, pełno coli i zdrowy sen.
Kurde żal mi dupę ściska o tą imprezę ale chcę być trzeźwy ! Bardzo chcę !

To co dzisiaj się dzieje to jest właśnie walka między demonem a moim nowym ja.
Postaram się nie spierdzielić mojego planu... trzymajcie kciuki

Abstynent - 2011-11-05, 08:00

Jak było ?? :)


Ja w pierwszy weekend po zaszyciu (chyba nawet pierwszy dzień) poszedłem na imprezkę gruuubo zakrapianą alkoholem. W pełni świadomy. Pierwsze godziny to wkurw na wszystko hehehe ale bez wyraźnego głodu alkoholowego. Ale na pewno to jego był brak. Później się delikatnie zjarałem i było ok :) Taki zastępnik :D

Teraz jeśli gdzieś wychodzę to z niepijacymi, pomimo, że nieraz w miejsca gdzie się pije to jakoś problemu nie mam. Towarzystwo niepijących działa na mnie dobrze i w zupełnosci mi ... zastępuje alkohol ??? Dziwne - ale przy nich nie mam ochoty na chlanie.

Wiem, ze powinno sie takich miejsc unikać ale nie popadajmy w skrajności i nie dajmy się zwariować. Każdy sam wie czego powinien unikać a czego nie i co stanowi najwieksze dla niego zagrożenie. Miłego weekendu :)

matti29 - 2011-11-05, 08:52

Abstynent napisał/a:
Jak było ?? :)

Nie byłem nigdzie. W nocy tylko dostawałem pijackie smsy ;-) Nie chciałem iść i nie poszedłem. Zrealizowałem swój plan. Trening, potem kąpiel gorąca, obżarłem się chudą wołowiną z grilla elektrycznego i opiłem po korek kolą lajt. Dobrze się spało i zamiast kaca jestem wulkanem energii.
Dzisiaj wyjazd do Iławy w "interesach" hehe ;-). Wczoraj śmiałem się w twarz chorobie alkoholowej. Gorzej jak przyjdzie kryzys i uśmiechy się zmienią rolami... Uśmiech alkoholizmu kojarzy mi się z tym uśmiechem Jokera z Batmana...
No nic, póki co jest dobrze.
pozdrawiam i również życzę udanego weekendu.

smutna mama - 2011-11-06, 21:44

Sorry , ze sie wciskam miedzy ....... lepiej nie bede przytaczac glupich powiedzonek ;-)
Trzymalam kciuki abys sie nie skusil i udalo Ci sie.

Szczerze mowiac wiedzialam,ze dasz rade :-D

Wredy usmiech Jokera z Batmana :-D :-D :-D Dobre !!!
Kolejny raz wygrales i tym sie ciesz!!!!!!

Pozdrawiam :-D

matti29 - 2011-11-07, 08:05

smutna mama, Nie przepraszaj bo się nigdzie nie wciskasz. Zawsze w moim wątku jesteś mile widziana :-) Dziękuję za wiarę w moją siłę.
Wiem jaką Twój syn (i po części Ty) toczycie batalię żeby jego psychika wróciła na normalne tory.
Doczekaliśmy takich czasów, że zamiast walczyć o to by przeżyć (czyt. uganiać się z dzidą po lesie za zwierzyną, żeby wyżywić stado) musimy odganiać od siebie same niebezpieczeństwa jakie funduje nam dobrobyt i cywilizacja. Postępu nie zatrzymasz...
Tak ostatnio myślałem co będzie za sto, za tysiąc lat.
Dobra koniec filozofii. Spadam. Udanego tygodnia.

kuba - 2011-11-07, 13:14

matti29 napisał/a:
Abstynent napisał/a:
To chyba podświadomy zal rozstania z alkoholem.. tak mi się coś wydaje.

:-) Wiem, że to źle. Bo czasem żal jest, co tu dużo gadać. Uruchamiają się czasem wspomnienia... ale tak ma być cyklicznie do końca życia więc spodziewam się jeszcze wielu napadów nostalgii :-)
staaw napisał/a:
natomiast niezmienna winna byc postawa wobec alkoholu polegajaca na omijaniu go tak jak omijasz inne problemy w zyciu np: policjantow z drogowki, gdy jedziesz samochodem,

Omijanie to omijanie. Są sytuacje w życiu, których nie ominiesz (chyba, że trenowałeś slalom gigant :-)
Gdy już stanie się twarzą w twarz z przeciwnikiem powiedzmy z tą drogówką to co. Jak chcesz ją dalej ominąć? Ucieczką ? Co za tym idzie większymi problemami ? Trzeba powalczyć o jak najniższy mandat a najlepiej pouczenie.
Gdy stoisz w urzędzie i jakaś niekompetentna pipa próbuje Cię zrobić w bambuko, Ty znając swoje prawa walczysz z nią o swoje i o to co Ci się należy z jej strony.
Gdy grasz w piłkę, walczysz żeby odebrać ją przeciwnikowi.
Gdy atakuje Cię głód to trzeba to potraktować jako ostrzeżenie i zareagować jak najszybciej by głód nie zamienił się w cug. No i na to są już sprawdzone przez alkoholików metody, które ja staram się zgłębić. Wówczas walczę o przedłużenie trzeźwości i powrót do stabilizacji.
Na co dzień racja - omijajmy problemy. Przed niektórymi jednak nie uciekniesz. Zresztą się nie wyspałem bo mi wynik nie wszedł i wtopiłem 100 zł. Ale z tym nie walczę. Pogodziłem się :-)
pozdrawiam i miłego dnia


Moje porownanie z drogowka odnosilo sie do koniecznosci przestrzegania HALT jak przepisow ruchu drogowego. Gapiac sie na butelki z piwem w sklepie to nic innego jak wywolywanie wilka z lasu. Zobaczysz nowa etykiete na butelce pomyslisz sobie jak tez smakuje i od razu zapali ci sie w lepetynie glod.
Jak juz drogowka cie zaczyna to oczywiscie trzeba przeciwdzialac skutkom podobnie jak przy glodzie. Oczywiscie mozesz byc OK a i tak cie zatrzymaja, podobnie jak glod zawsze moze cie dotknac bez przyczyny i ci tu napisza - ja pewnie rowniez, ze nie przestrzegales HALT, choc robiles co mogles. Wszystko moze sie zdarzyc, zatem uwazam ze tym bardziej nie wywoluje sie wilka z lasu.

smutna mama - 2011-11-10, 20:43

Matti , wszystko ok u Ciebie????
matti29 - 2011-11-11, 07:23

smutna mama, Wszytko gra i buczy. Właśnie cieszę się, że po 123 latach odzyskujmy niepodległość. Kiedyś to się cieszyłem w wiadomy sposób. Dzisiaj zapoznam się z tym od strony historycznej...
pozdrawiam i dzięki za pamięć

max - 2011-11-12, 18:11

Matti, a co tam u Ciebie?
Sobotnie mitingi będą teraz zaczynać się o godz. 16:00
pozdr

matti29 - 2011-11-13, 09:59

Siema, max. U mnie dobrze. Staram się nie popaść w uzależnienie od netu i tego forum bo już miałem tego objawy i obiecałem sobie, że wczoraj wcale nie odpalę komputera.
Chciałem przyjść na sobotni miting ale nie dość, że bym pocałował klamkę to jeszcze było coś ważniejszego - mój Zawisza grał mecz :-). Przegraliśmy więc wróciłem zły to od razu piguła i spałem od wczoraj od 21.00 do teraz do 9.00.
Od jutra zaczynam kręcić interes nowy także odwieszam działalność i to mnie będzie absorbować.
Na następne AA przyjdę w sobotę bo przyznam szczerze, że totalnie zlekceważyłem leczenie, miałem wątpliwości, był głodzik ale minęło jakoś samo.
Jestem teraz u siebie w fordonie na leczeniu. Ale na razie byłem raz więc nie można tego nazwać leczeniem jeszcze.
Dojazd na tą Dworcową mnie dobija a tutaj spacerkiem sobie śmignę i jestem za 15 min na miejscu. Trochę świeżego powietrza i czuję się lepiej.
Ogólnie jest dobrze. Pozdrawiam Cię i trzymamy się !

max - 2011-11-13, 14:40

No to jakoś ci idzie.
Teraz miting jeszcze był o 15.00, kolejne już o 16.00.
Osrodek w Fordonie w porzadku, obsada częściowo ta sama co na Kapach, dobra kadra. Chodziłem do nich dobrze ponad rok. I tam też masz mitingi.
To powodzenia

matti29 - 2011-11-18, 12:36

Siemanko wszystkim. Cisza tutaj jakby wszyscy zapili... :shock:
Miałem pierwszego suchego kaca i cały tragiczny pod względem psychiki tydzień. Lekarz całkowicie odstawił mi benzo i było trochę sensacji związanych z odstawieniem ale jakoś przeżyłem. Jestem całkowicie czysty od wszelkich gówien jakie serwuje nam obecna medycyna.
Z tego niby się cieszę, chociaż cała radość z tego mojego trzeźwienia od kilku(nastu) dni prysła. Dużo ostatnio mam zajęć co powoduje zmęczenie, nerwy, trochę stresu (który sam w sobie nakręcam niepotrzebnie).
HALTu prawie nie przestrzegałem ostatnio ze względu na te odstawienie leków. Jest pustka i rozbicie psychiczne. W ten weekend muszę się zregenerować bo inaczej będzie katastrofa. Wyjeżdżam do krewnych na weekend, na odludzie takie gdzie będę mógł spokojnie się ogarnąć, bo w domu nie wytrzymałbym, za dużo bodźców negatywnych mam.
Pozdrawiam i niech ktoś rozrusza to forum bo się zakurzone robi...

Tomoe - 2011-11-18, 15:08

matti29 napisał/a:
Cisza tutaj jakby wszyscy zapili... :shock:


No coś ty...
Przecież wiadomo że:

karafadas napisał/a:

życiem cieszyć się trzeba - żyjąc.. a nie zza monitora


:-D

rollins - 2011-11-18, 17:27

matti29 napisał/a:
Siemanko wszystkim. Cisza tutaj jakby wszyscy zapili... :shock:

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Siema Matti!

Cytat:
W ten weekend muszę się zregenerować bo inaczej będzie katastrofa. Wyjeżdżam do krewnych na weekend, na odludzie takie gdzie będę mógł spokojnie się ogarnąć, bo w domu nie wytrzymałbym, za dużo bodźców negatywnych mam.

I to jest słuszna koncepcja!
W ostatni łikęd wyjechałem ze swojego miasteczka Salem i naprawdę odpocząłem.
Patrząc na wiele spraw z pewnej odległości, zobaczyłem je w innym świetle. Wielkie problemy stały się nieco mniejsze, bzdety przestały mieć znaczenie, myślenie stało się jakby prostsze i bardziej klarowne, a wątpliwości ustąpiły spokojnej pewności co do dalszych kroków.
A przed wyjazdem było momentami nieciekawie.
Trzymaj się!

Pozdrawiam, Robert alkoholik

max - 2011-11-18, 22:17

Powodzonka Matti
patrykoz - 2011-11-22, 09:25

dziekuje Matti za post. Mam 26 lat - obudziłem się dziś z kacem, rodzina mi nie ufa - też przeze mnie choruje .... Napisałem długą historię ale nie byłem zalogowany i cały list przepadł.
Spytam się was - czy są jakieś leki na głód alkoholowy, na poprawę nastroju ?

Trzymajcie się zdrowo !

Tomoe - 2011-11-22, 09:50

Witaj. :)
Podobno jakieś leki na złaqodzenie głodu alkoholowego są, ale ja żadnych nie stosowałam.
Co zamierzasz?

max - 2011-11-22, 11:53

Patrykoz, sugeruję wizytę w Poradni Leczenia Uzależnień, u lekarza psychiatry.
W pierwszym okresie abstynencji często stosuje się wspomaganie farmakologiczne. Ale to musi byc lekarz, który jest przygotowany do pracy z alkoholikami, nie kazdy psychiatra zna tę tematykę. Dlatego w takiej poradni.
Oczywiście wskazane w Twoim przypadku jest podjęcie terapii odwykowej, są takze ambulatoryjne (dochodzące).
Wiele wiedzy o chorobie alkoholowej, o tym co robic, żeby nie pić uzyskasz na mitingach AA.
Życzę dobrych wyborów.

FRANC - 2011-11-22, 12:30

MACIEK co tam u ciebie dajesz rade ?
Abstynent - 2011-11-22, 14:43

Tomoe napisał/a:
Witaj. :)
Podobno jakieś leki na złaqodzenie głodu alkoholowego są, ale ja żadnych nie stosowałam.


Owszem np Campral.
Na lepsze samopoczucie poza lekami dobrze działa wysiłek fizyczny. Podnosi endorfiny :)

matti29 - 2011-11-22, 14:49

Siema patrykoz. Zadziałaj jak najszybciej póki nie za dobrze z Tobą i masz motywacje. Za parę dni jak będziesz się lepiej czuł, będzie Ci łatwo "olać sprawę" i zacząć się znowu okłamywać, że wszystko jest dobrze...
patrykoz napisał/a:
czy są jakieś leki na głód alkoholowy
Pewnie, że są. Ale nie działają i są kurewsko drogie. Nie polecam bo próbowałem już wszystkich leków na rynku (uspokajające, nasenne, na głód alkoholowy itd) i dzięki tym eksperymentom, oszukiwaniu uzależnienia władowałem się w inne nałogi. Odpuść sobie chemię.
FRANC, u mnie jakaś taka stagnacja. Ani nie jest dobrze ani źle. Mam jakiś tam rytm dnia i tego się trzymam. Zaczynam myśleć o 2 rzeczach - Świętach i Sylwesterze - przecież u mnie przez ostatnie 13-14 lat było to kilkudniowe ćpanie i picie. Zjedzie się rodzina - balety, my pojedziemy do rodziny - balety i tak od wigilii do 3-4 stycznia.
Może max wiesz gdzie w Bydgoszczy coś się na trzeźwo organizuje w takich przypadkach ??

max - 2011-11-22, 14:54

Matti jest wiele opcji. Napiszę wieczorem. Szykuję sie na miting
Pozdrawiam. :lol:

matti29 - 2011-11-22, 14:59

Abstynent napisał/a:
Owszem np Campral.

Jadłem to i nie działało. A cena hehe. Kosmiczna. Wydaje mi się, że wagowo ten specyfik jest nawet droższy niż złoto.

FRANC - 2011-11-22, 16:14

Ja w sylwestra mam służbę a święta z żoną i dziećmi wziąłem nawet urlop, Maciek powodzenia ( a górnicy dwa ostatnie mecze w plecy nie chce mówić ze wiedziałem że tak będzie początek mają dobry a później zaczyna się pi......ć )
matti29 - 2011-11-22, 20:02

FRANC napisał/a:
a górnicy dwa ostatnie mecze w plecy

Dostaliście paluszek i chcecie całą łapę :-) To 60:61 u siebie musiało boleć...

FRANC - 2011-11-22, 20:30

matti29 napisał/a:
:-) To 60:61 u siebie musiało boleć
Jakoś nie , może dla tego że prawie zawsze jacy najemnicy by nie grali schemat jest podobny początek dobry a później d..a
max - 2011-11-22, 21:07

Matti,
Mitingi są codziennie, także w Święta, Sylwestra i Nowy Rok.
Konkretne adresy, godziny moge podać w razie potrzeby.
W Klubie Abstynenta co roku jest wieczerza wigilijna, darmowa. Byłem rok temu, wspaniała atmosfera, wspaniali ludzie. Zasiedzieliśmy sie do godz. 23. W tym roku będę chciał wpaść tam choćby na chwilę, z życzeniami dla Przyjaciół.
Klub jest czynny także w swieta, zawsze można tam kogoś spotkać, wypić kawę, pogadać, pograć w szachy.
Zabawy sylwestrowe są, a jakże, ale to już trzeba kupować bilety. No i partnerka się przydaje... ::)
Ale....
Jadę na Sylwestra na mały zlocik, za Elbląg, zabawa, kulig i same trzeźwe alkoholiki. I alkoholiczki oczywista. Planujemy trzy dni.
Nie ma problemu, możesz jechać ze mna, będziesz wśród zyczliwych i radosnych ludzi. Niektórych znam osobiście, niektórych jeszcze nie. Zapraszam.
(Może znalazłem kierowcę) :lol:


Abstynent - 2011-11-23, 08:41

matti29 napisał/a:
Abstynent napisał/a:
Owszem np Campral.

Jadłem to i nie działało. A cena hehe. Kosmiczna. Wydaje mi się, że wagowo ten specyfik jest nawet droższy niż złoto.


Myślałem, ze do czegoś innego to porówneasz hhe :)


Fakt faktem - kosztuje jakoś ok 300 zł chyba. Psychopata mi to zalecał, mówił że bardzo dobry lek, na forach tez czytałem różne opinie. Ponoć miał działać..... :)

Abstynent - 2011-11-23, 08:43

matti29 napisał/a:
Siema patrykoz.
Zaczynam myśleć o 2 rzeczach - Świętach i Sylwesterze - przecież u mnie przez ostatnie 13-14 lat było to kilkudniowe ćpanie i picie. Zjedzie się rodzina - balety, my pojedziemy do rodziny - balety i tak od wigilii do 3-4 stycznia.
Może max wiesz gdzie w Bydgoszczy coś się na trzeźwo organizuje w takich przypadkach ??


Już o tym myślisz ????
Mi jakoś tylko Sylwester przez myśl przechodzi.
Chociaż to w Wigilię na prawdę największą ćpalnie zawwsze miałem a Sylwester zazwyczaj kończył się szybko i padałem....
Ja nie obawiam się jakoś :) Ale też mam inną sytuację. Będę zajęty rodziną.

Tomoe - 2011-11-23, 09:50

A w poprzednie Wigilie i sylwestry rodzina cię ustrzegła od picia?
Teraz, jak cię dopadnie głód alkoholowy, czyli jak ci się chlać zachce (a atmosfera świąteczno-noworoczna szczególnie sprzyja takim stanom) to też cię ani rodzina nie ustrzeże od zapicia, ani wszywka.
Bo przecież esperal nie łagodzi głodu alkoholowego.
Jest tylko i wyłącznie "straszakiem".

Abstynent - 2011-11-23, 10:09

Tomoe napisał/a:
A w poprzednie Wigilie i sylwestry rodzina cię ustrzegła od picia?
Teraz, jak cię dopadnie głód alkoholowy, czyli jak ci się chlać zachce (a atmosfera świąteczno-noworoczna szczególnie sprzyja takim stanom) to też cię ani rodzina nie ustrzeże od zapicia, ani wszywka.
Bo przecież esperal nie łagodzi głodu alkoholowego.
Jest tylko i wyłącznie "straszakiem".


W poprzednie swięta rodzina rodziną a moje chlanie chlaniem. Chlałem sam więc nikt mnie nie będzie kusił :)

Obecnie największym wyzwalaczem były dla mnie weekendy, ale już jakos sobie z tym poradziłem i głodasy odeszły. Mała pustka pozostała którą zabijam komputerem, książkami, siłownią i Playstation ;)

O święta jestem spokojny. Będę w trzeźwym towarzystwie pierwsze święta trzeźwy :)

Tomoe - 2011-11-23, 10:15

I tego ci życzę. :)
smutna mama - 2011-11-27, 12:31

Matti co ty taki milczacy jestes????
Wiem,ze starasz sie nieuzaleznic od netu,ale czasem daj znac , ze wszystko oki.

Pozdrawiam

matti29 - 2011-11-28, 15:28

smutna mama napisał/a:
Matti co ty taki milczacy jestes????
Wiem,ze starasz sie nieuzaleznic od netu,ale czasem daj znac , ze wszystko oki.

Dzięki za pamięć. Prawdziwa z Ciebie troskliwa "Matka Polka" ;-) Staram się racjonalnie korzystać z dóbr cywilizacji bo prawie ze wszystkim można przegiąć w drugą stronę. Chciałem sobie zrobić weekend bez cywilizacji. Miał być tylko rower, siłownia, spacer itd. Miało być zero tv, netu. I co? I gówno. Nie dało się wytrzymać. Czułem się jak na jakimś okropnym głodzie. Totalna pustka. Chyba cała ludzkość jest od czegoś uzależniona :-).
Tak poważniej mówiąc to chyba czarne chmury się gromadzą nade mną bo już nie tylko ochota na alkohol mnie prześladuje ale na wszystko z moich "starych" uzależnień. Miałem ostatnio sen gdzie na stole była góra amfetaminy i pełno kolorowej gorzały... Bardzo wyraziste wszystko było...
Wiem, że to sygnał ostrzegawczy i jako taki go traktuję. Chociaż jak popatrzę na to moje trzeźwienie to gołym okiem widzę, że już nie ta determinacja i nie ta zaciekłość co była na początku mojej drogi. Ledwo 3 miesiące dopiero a ja już się chyba wypalam.
Z przymusu chodzę na grupę. Staram się wykręcać, specjalnie coś przedłużać żeby mieć alibi, że nie byłem na spotkaniu. Przestaję dostrzegać sens w trzeźwieniu. Nie tracę go z pola widzenia ale jest jakby zamazany.
Na chwilę obecną jak to mówią hydrolodzy, jest stan ostrzegawczy. Jak będzie stan alarmowy to chyba pójdę po pomoc żeby mnie na jakiś czas zamknęli w szpitalu. Podobno tak można.
Pozdrawiam, Maciek

Tomoe - 2011-11-28, 15:36

O, jak tak czytam Roberta, Darka i Ciebie - to wychodzi na to, że wszyscy trzej macie teraz podobne kryzysy.
Co by potwierdzało teorię o objawach "fazy muru".
No to jak tak wszyscy trzej naraz łapiecie doły - to może się wzajemnie z tych dołów powyciągacie, co?
Trzymam kciuki, chłopaki.
Listopad to jest cholernie depresyjny miesiąc... a jeszcze te wszystkie świadome i nieświadome świąteczno-noworoczne skojarzenia...
Ech, mamy teraz ciężki czas dla trzeźwików.
Ale to jest do przejścia. :)

FRANC - 2011-11-28, 16:03

Widzisz Maciek nie ważne ile mamy dni czy miesięcy zdrowienia każdego z nas to może dopaść :-?
Tomoe napisał/a:
Ech, mamy teraz ciężki czas dla trzeźwików.
Oj Alicjo święte słowa :-|
smutna mama - 2011-11-28, 18:03

O Nie !!!! Nie chce czytac takich wiadomosci !!!! Slyszysz Matti !!!!
Nie waz sie nawet myslec w ten sposob, w ktory Ci sie zaczyna wkradac do glowy !!!!

Napewno wiesz 100 razy lepiej ode mnie jak sobie radzic w takich ostrzegawczych stanach,
a wiec do roboty !!!
Prosze nie rob mi tego,ja sobie zdaje sprawe ,ze dobrze mi sie pisze , co ja moge wiedziec o uzaleznieniu (tylko teoretycznie) a nawet i to nie, mimo to bardzo Cie prosze nie poddawaj sie.

Szukaj pomocy! Ten kryzys minie, przeciez wiesz o tym.
Przestajesz dostrzegac sens w trzezwieniu?? A jaki sens ma speed czy alko???A potem??
Co bedzie potem????
Nie nie mozesz tego zrobic,bo Cie zleje na kwasne jablko... :evil:

Chociaz ty mnie nie dobijaj!!!!!

Wierze w Ciebie i trzymam mocno kciukasy!!!!!!!!!!!!!!

Abstynent - 2011-11-29, 01:09

Głowa do góry Mati. U mnie to przeszło - przejdzie i u Ciebie, choć będzie kurewsko ciężko. Dobra wiadomośc natomiast jest taka, ze jak to przetrwasz to będzie jeszcze lepiej niż było. Tak przynajmniej jest u mnie. Będzie dobrze. Przetrzymaj to.

Pozdro!

FRANC - 2011-11-29, 10:41

Maciek prze pykamy to na trzeźwo trzymaj się :!:
rollins - 2011-11-29, 14:42

Tomoe napisał/a:
O, jak tak czytam Roberta, Darka i Ciebie - to wychodzi na to, że wszyscy trzej macie teraz podobne kryzysy.
(...)
No to jak tak wszyscy trzej naraz łapiecie doły - to może się wzajemnie z tych dołów powyciągacie, co?
Trzymam kciuki, chłopaki.


A pewnie, że tak! :-D
Już nie raz mi pomogli. Darek swoim cierpliwym przechodzeniem przez nieciekawe klimaty, z nastawieniem, że skoro jest do dupy, a teoria mówi, że ma być do dupy, to znaczy, że idę we właściwym kierunku. A Maciek entuzjazmem i charakternym poczuciem humoru.
Mam wrażenie, że w poprzednim życiu, gdybyśmy się spotkali, to niespecjalnie by nam muzyka w tańcu przeszkadzała, więc tym bardziej teraz, na trzeźwo się nie damy! ;-)
Ale kciuków nie przestawaj proszę trzymać.
Tak na wszelki wypadek ;-)

Pozdrawiam, Robert alkoholik

matti29 - 2011-11-29, 14:43

Dzięki chłopaki za motywację. W grupie - chociażby internetowej - się człowiek lepiej czuje. Byłem sobie dzisiaj u psychologa. Tak sobie pogadalim i powiedziała mi, że te objawy spowodowane są tym, że trzeźwość sama w sobie przestaje mnie już rajcować. Twierdzi, że potrzeba mi teraz rozwoju jakiegoś itd. Nawet ciekawie się nam rozmawiało. Gościówa czuła bluesa i widać, że niejednego chlora przerobiła :-)
Pozdrawiam Panowie i Panie. Jest moc !

Tomoe - 2011-11-29, 15:48

rollins napisał/a:

Ale kciuków nie przestawaj proszę trzymać.
Tak na wszelki wypadek ;-)


Dobra. A czasem mogę swoje trzy grosze do rozmowy wtrącić? :mrgreen:

rollins - 2011-11-29, 15:51

Tomoe napisał/a:
Dobra. A czasem mogę swoje trzy grosze do rozmowy wtrącić? :mrgreen:


Co się pytasz? Wtrancaj ;-) ile wlezie! :)

Pozdrawiam, Robert alkoholik

Tomoe - 2011-11-29, 15:54

Oki.
Tylko sobie już nie rób więcej drinków na kropelkach żołądkowych.

kahape - 2011-11-29, 18:23

matti29 napisał/a:
Twierdzi, że potrzeba mi teraz rozwoju jakiegoś itd.
mm poszedł na kurs i zdobył całkiem nowy zawód. Znalazł nową pracę (ze starej wywalili na szczęście- bo sam by chyba nie odszedł) i teraz jest gość, jak każdy z was.
pozdr

matti29 - 2011-11-29, 19:26

rollins napisał/a:
Mam wrażenie, że w poprzednim życiu, gdybyśmy się spotkali, to niespecjalnie by nam muzyka w tańcu przeszkadzała

W poprzednim może i nie :-) Za to w obecnym mogłoby się skończyć niezłą "potańcówką". Kilkudniową ;-)

FRANC - 2011-11-29, 19:51

matti29 napisał/a:
Za to w obecnym mogłoby się skończyć niezłą "potańcówką".
Z ostrym przytupem że dodam od siebie :mrgreen:
FRANC - 2011-11-30, 11:48

Maciek jak tam twoja trzeźwość zaczyna cię rajcować ? :mrgreen:
matti29 - 2011-12-01, 10:14

FRANC napisał/a:
Maciek jak tam twoja trzeźwość zaczyna cię rajcować ?

Rajcować to za dużo powiedziane. Zacząłem bardziej działać a nie czekać na gwiazdkę z nieba.
Wiem, że trochę wybiegam w przyszłość, ale udało mi się za to "piznąć pięścią w stół" i przeforsować w domu trzeźwe święta bez żadnych alkoholowych wizyt i tym podobnych zjawisk. Powiedziałem jasno. Kochani. Ku.wa. Albo wspieracie mnie w chorobie albo święta spędzę sobie z obcymi mi,ale za to trzeźwymi i rozumiejącymi mnie ludźmi.
Wiem wiem, że wyglądało to jak szantaż ale po trupach do celu czasem trzeba. Będę pieprzonym dyrektorem tej wigilii, całych świąt i kontrolerem zarazem. Kupię sobie alkomat i dmuchanko będzie co 3 godziny hehe. Nie no trochę żartuję ale cieszę się, że udało mi się zreorganizować coroczny rytuał. Egoisty i dyktatury trochę muszę wykazać a przy okazji zafunduję innym zdrowe i duchowe przeżywanie świąt a nie tylko zalewanie mordy i bełkotanie kolęd pod wpływem alkoholu.
Jezusik się rodzi a tu ma być do chu.a popijawa ?? OOOO co to to nie.
No to tyle z mojej agresywnej postawy wobec otaczającego mnie pijanego świata. Pozdrawiam i znowu jestem na fali, czego i Wam życzę moje trzeźwiaki !

rollins - 2011-12-01, 11:31

matti29 napisał/a:
udało mi się za to "piznąć pięścią w stół" i przeforsować w domu trzeźwe święta bez żadnych alkoholowych wizyt i tym podobnych zjawisk


To żeś bałaganu narobił, jak się ta góra amfetaminy i kolorowej gorzały rozleciały po całej chałupie :D
Fajnie, że znowu jesteś na fali.

Pozdrawiam, Robert alkoholik

kahape - 2011-12-01, 12:43

matti29 napisał/a:
udało mi się za to "piznąć pięścią w stół" i przeforsować w domu trzeźwe święta bez żadnych alkoholowych wizyt i tym podobnych zjawisk.
matti29 napisał/a:
Wiem wiem, że wyglądało to jak szantaż
to nie szantaż, to jest:
- dbanie o siebie
- stawianie granic
- zdrowy egoizm
Poza tym..... kochani, jestem dorosły i moje zdanie też sie liczy. Może do tej pory tak nie było(kto by tam słuchał nawalonego) ale od dzisiaj tak będzie!!!!
Super!! Super!! Super!!

Nasz dom tez został poprzestawiany. Nie ma żadnych kieliszków, wódy, a barek to teraz szafka na ciekawsze rzeczy. Mój mąż widzi, że jest w domu ważny i jego potrzeby również(na ten czas- to brak wyzwalaczy). Dla mnie wóda mogłaby nie istnieć.
Maciek, gites! :mrgreen:
pozdr

FRANC - 2011-12-01, 19:59

matti29 napisał/a:
Pozdrawiam i znowu jestem na fali
No i tak trzymać :mrgreen:
smutna mama - 2011-12-02, 10:14

Same dobre wiesci :) Super!!!!

Matti , raz jest dobrze,raz zle,ale najwazniejsze nie poddawac sie!
Pozdrawiam

matti29 - 2011-12-02, 19:15

Ale żeśmy grupę wylosowali na EURO. Same ogórki i frajerzy do ogolenia. Ale znając naszych kopaczy to nawet takie coś mogą spieprzyć...
FRANC - 2011-12-04, 11:14

matti29 napisał/a:
Same ogórki i frajerzy do ogolenia
Maciek ja choć kibic piłkarski ze mnie lichy to nie cieszył bym się aż tak z wyników losowania bo ostatnimi czasy z tego co słyszę nie za dobrze naszym idzie , słyszałem też opinie że nasi naj mniej zarobią na Czechach bo podobno mają ze sobą przywieść swoje piwo :-)
matti29 - 2011-12-04, 12:09

Naszym od 25 lat nie idzie, a ja i rzesza innych kibiców ciągle czekamy na jakiś cud. Już setki razy obiecywałem sobie, że nie będę oglądał tych patałachów a gdy przychodził następny mecz siedziałem i gapiłem się w Tv trzymając kciuki. To chyba jeszcze większy nałóg niż wóda :-)
Z tymi Czechami to racja. Jak nas zaleją tym swoim tanim pilsnerem to polskie browary będą cieniutko kwiczeć :-)
Może będzie trzeba wprowadzić cło zaporowe na te ich siki ;-)

yuraaa - 2011-12-04, 12:48

FRANC napisał/a:
podobno mają ze sobą przywieść swoje piwo :-)

matti29 napisał/a:
zaleją tym swoim tanim pilsnerem to polskie browary będą cieniutko kwiczeć

ciekawe że też zauważyłem ta informacje i zaraz o niej zapomniałem
bo cóż mnie to może obchodzić

FRANC - 2011-12-04, 13:21

yuraaa napisał/a:
ciekawe że też zauważyłem ta informacje i zaraz o niej zapomniałem
bo cóż mnie to może obchodzić
Yuraaa s całą sympatią do twojej osoby, odpuść sobie :-/
Tomoe - 2011-12-05, 21:44

matti29 napisał/a:

Z tymi Czechami to racja. Jak nas zaleją tym swoim tanim pilsnerem to polskie browary będą cieniutko kwiczeć :-)
Może będzie trzeba wprowadzić cło zaporowe na te ich siki ;-)


Eeetam, zaraz siki...
Najgorsze piwo w życiu piłam na Litwie. Nazywało się "Żygulinskoje" - i tak też smakowało. :-/

Całe szczęście że mnie to już nie obchodzi i nie dotyczy... c:)

matti29 - 2011-12-06, 08:08

Tomoe napisał/a:
Żygulinskoje

Nazwa adekwatna do tego co się po wypiciu 15-stu sztuk. "W żygulach stoje" ;-)

Cyprian - 2011-12-07, 20:32

Yuraa powinieneś zagrać rolę w "Zgryźliwych tetrykach", są pewne granice, nie musisz aowskich teorii przenosić na niewinne żarciki. Trochę dystansu do samego siebie i swojej choroby.
yuraaa - 2011-12-08, 00:37

dziwne
nie zauważyłem ani niewinnego żarcika
ani aowskich teorii nie zastosowałem
Cyprian napisał/a:
Trochę dystansu do samego siebie i swojej choroby.

hurra , super to wspaniały pomysł Wujku Dobra Rado

matti29 - 2011-12-09, 22:16

Nudne to moje życie się stało... Jakby nie patrzeć pewien etap został zamknięty, a ja szukam takiego małego okienka, żeby móc zajrzeć przez nie w przeszłość, żeby móc przez chwilę "powąchać" co było w przeszłości.
Dlaczego tak się stało i co takie myślenie wywołało ? Parę dni temu oglądałem u kolegi fotki z baletów, z różnych wesel i tym podobnych pierdół. Miał skurwiel to ustawione jako tapetę. Takie wymieniające się zdjęcia co parę sekund. Ja siedziałem i na to patrzałem jak się tasują sekwencje mojego życia.... (pomyślałem nieważne)
Potem poszliśmy grać w piłkę pierwszy raz od czasu "odmrożenia" stosunków ze starymi kolegami. Dawałem dupy na bramce raz za razem bo w głowie jakby coś mi szumiało.
Pamiętam jedno. Oni na mnie jadą - rusz się bo gramy o piwo ! Jak zawsze przecież graliśmy o coś. Jak zawsze o piwo. Jak zawsze na poważnie. Byłem człowiekiem, który grał o alkohol nie mając na niego ochoty. Byłem w środku gry o coś co mnie może zabić a ja nie wiem już w jakiej drużynie jestem. Nie mam pojęcia o co gram. Nie miałem pojęcia, w której drużynie i nie wiedziałem co lepsze, przegrać czy wygrać. Oba wyjścia przesrane. Wygramy to będziemy mieli zimne 24 piwa. Wychodziło po 5 na głowę (gramy 2 drużyny po 5 graczy). Przegramy to i tak pijemy z wygranymi. No i co ja miałem zrobić ???? Mniejsza o wynik bo i tak nie był ważny...
Ciekawe jest to co się stało po meczu. Przebieramy się, pstrykają puszki od piwa, ja twardo popijam w szatni izotonika a przy mnie 2 ziomków kreski speeda na ławce rozsypują. Wciągnęli, pociągają nosem i popijają browarem i nagle jeden z nich oświadcza, jak sobie usiadł, że jego kobieta ma WZW C. Oczywiście ubrał to w inne słowa (że jest japońska, żółciachna ?!!??) jaka? no że żółta. Dopiero po paru ostrych zdaniach wyszło, że ma to co ma i załapała to w szpitalu czy gdzieś tam, nieważne . Mało w pierdol nie dostał. My nie wiemy czy to się przenosi przez krew oglądamy swoje łapska. Kurwa ! Strupa mi zdarł ktoś ! - drze się jeden. I tak dalej. Ja stojąc już z boku, będąc spokojny udałem się w stronę wyjścia i domu. Do dzisiaj nie wiem czy to się przenosi przez seks ?!?Ale po drodze, analizując sobie, dotarło do mnie, że codziennie spotykamy się z żółtaczką, HIVem (przynajmniej ja na grupie terapeutycznej, i podaje im rękę) więc panikę mam w dupie. Jednak atmosfera tej szatni i przerażenie innych mi się podobało. Może jednak nie powinno. Co by nie mówić. Wycofałem się w odpowiednim momencie z ćpania i z picia...pozdrawiam, MAciek

anka799 - 2011-12-12, 09:32

Witaj Maćku :-)

matti29 napisał/a:
Wycofałem się w odpowiednim momencie z ćpania i z picia...

Ja jestem po drugiej stronie barykady jako współuzależniona, ale czytam Twoją historię. Trzymaj tak dalej. Nie wracaj do nałogów. Pamiętaj, że są ludzie, którzy kibicują właśnie Tobie ...
Powodzenia :-D

FRANC - 2011-12-12, 10:01

anka799 napisał/a:
Pamiętaj, że są ludzie, którzy kibicują właśnie Tobie
Maciek widzisz jesteś trzeźwy i czysty a fanklub rośnie :mrgreen: :mrgreen:
rollins - 2011-12-12, 10:28

Cześć Maciek,
Nie chcę się wymądrzać, ale to Twoje okienko, przez które zaglądasz, żeby powąchać, to chyba ten słynny żal po stracie. Żal, który jest podobno rzeczą normalną i trzeba go przeżyć. Ja sobie tego broniłem. Wygadywałem u terapki na tych, co to niby trzeźwieć chcą, a marudzą, że reklama browaru ich w nostalgię wpędza. Że jak to, albo chcą trzeźwieć, albo nie i że ja to niby taki już twardy jestem i w ogóle nie tęsknię.
Usłyszałem, co było dla mnie lekkim szokiem, żebym się tak nie spinał, wyluzował i dał prawo ludziom żałować i tęsknić, bo to normalne, ludzkie uczucie.
Ostatnio spisywałem wydarzenia, w których picie tworzyło sytuacje zagrażające mojemu zdrowiu, czy życiu. Okazało się, że było tego sporo. Ale, co było dla mnie dużo większym zaskoczeniem, to tęsknota, jaką poczułem za tymi imprezami, ludźmi. Tak, jak ostatnie lata mojego picia wspominam, jak koszmar jakiś, to wydarzenia sprzed lat piętnastu, dwudziestu, są już bardzo kolorowe. Uświadomiłem sobie, że z nostalgią i rozbawieniem wspominam akcje, kiedy pijany zleciałem, jak bezwładny wór z trzymetrowej fosy, na wykarczowane wysoko gałęzie, cudem unikając wyprucia kiszek, czy w najlepszym wypadku wydłubania oka, albo gdy o mały włos nie przemieliła mnie maszyneria szybu windowego, do którego wlazłem ku uciesze gawiedzi.
Mogę dalej pielęgnować w sobie tą tęsknotę i powtarzać sobie, eh, to se ne wrati. Mogę ze zgrozą i zmarszczoną przerażeniem skórą na tyłku wznosić oczy ku niebu, pytając czemu taki głupi byłem. Mogę też spojrzeć na to obiektywnie i realnie, uśmiechnąć się do wspomnień, nie zapominając o pijackiej głupocie i zagrożeniach, będąc świadomy tego, że miewałem więcej szczęścia niż rozumu, przymknąć to okienko w zamkniętych drzwiach.
I żyć dalej.

Pozdrawiam Cię, Robert alkoholik

FRANC - 2011-12-12, 13:17

Cytat:
Mogę dalej pielęgnować w sobie tą tęsknotę i powtarzać sobie, eh, to se ne wrati. Mogę ze zgrozą i zmarszczoną przerażeniem skórą na tyłku wznosić oczy ku niebu, pytając czemu taki głupi byłem. Mogę też spojrzeć na to obiektywnie i realnie, uśmiechnąć się do wspomnień, nie zapominając o pijackiej głupocie i zagrożeniach, będąc świadomy tego, że miewałem więcej szczęścia niż rozumu, przymknąć to okienko w zamkniętych drzwiach.
I żyć dalej
Wiesz Robert że ja sam jakoś nie doszedłem do tego , jakoś starałem się nie myśleć jak to było w pianym życiu i zgadzam się z tym co napisałeś w 100 % :-|
Kujawiak - 2011-12-12, 22:49

Witaj Maćku!
Przeczytałem cały wątek i trzymam kciuki za Twoją trzeźwość, choć już kilka dni nic nie pisałeś...
Pozdro z grodu nad Brdą!

FRANC - 2011-12-15, 19:47

Ty pilot myśliwca :mrgreen: a co tu taka cisza :?:
smutna mama - 2011-12-16, 16:16

No wlasnie... halo !!!!!!!!!!!!! Matti !!!!!!!!!!!!
kahape - 2011-12-16, 17:48

smutna mama napisał/a:
halo !!!!!!!!!!!!! Matti !!!!!!!!!!!!
halo!!! halo!!!
Maciek mak kręci do makowca i ma ręce zajęte, dlatego nie pisze :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Albo gołąbki robi :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
pozdr

matti29 - 2011-12-16, 19:07

Nie czytałem Waszych wypowiedzi. Wróciłem do baletów z naj(wyż)niższej półki. Dałem dupy. Dobrze się bawiłem. Idę się położyć. Kocham Was
matti29 - 2011-12-16, 19:19

Wstałem. Nic się nie dzieje.
matti29 - 2011-12-16, 19:20

Idę spać. Jego mać.
FRANC - 2011-12-16, 19:57

matti29 napisał/a:
Dałem dupy
Znaczy dałem w czapkę , wciągnąłem kreskę itp. :?:
smutna mama - 2011-12-16, 21:51

:-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-(
karafadas - 2011-12-16, 21:55

matti29 napisał/a:
Nie czytałem Waszych wypowiedzi. Wróciłem do baletów z naj(wyż)niższej półki. Dałem dupy. Dobrze się bawiłem. Idę się położyć. Kocham Was



też jesteś kochany


właśnie czytajac takie wątki, zastanawiam sie po kiego wała ludzie tu szukają pomocy??? tacy jak matti, poprzednio michal84...?????

najpierw skomlenie o porady, jakas pomoc a potem strzal,ze albo sie ululał albo nacpal....szkoda czasu na pierdoly....albo w lewo, albo w prawo....

karafadas - 2011-12-16, 21:55

matti29 napisał/a:
Dałem dupy



gej????

FRANC - 2011-12-16, 22:13

karafadas napisał/a:
matti29 napisał/a:
Dałem dupy



gej????
Karafadas ja nie bronie Maćka ale wyluzuj
karafadas - 2011-12-16, 23:02

Franc, dlaczego ja mam wyluzowac???? bo kolega sie przestraszy...nie wejdzie wiecej naforum...nie bedzie mial gromady poplecznikow na jego sciezce bladzenia????

wydaje mi sie ze jak ktos szuka pomocy, to po to by ja dostac...a tu efekt odwrotny...ludzie sie bawia w pomocnikow internetowych...podaja linki do czytania...adresy placowek..itp.... gosc zamiast skorzystac...idzie na impreze

czy widzisz w tym logike??

owszem, mozna takie zachowanie podpiac pod chorobe...mechanizmy , itd

ale wiadomo jest,ze jak facet chce...powtarzam CHCE zakonczyc tulaczke z nalogami....to da rade...z pomoca forumowiczow czy bez niej.....jesli natomiast zaczyna sie zabawa w ciuciubabke...to ktos sie przewroci...tylko kto tu szuka a kto ucieka.....???

ktos kto zapija...powraca do cpania... wyszukujac sobie audytorium na netowym forum...potrzebuje takiej pseudo-grupy wsparcia, jak kolejny raz sie nawali...poskale tutaj i poglaszcza go po glowce....bzdetami...probuj dalej...ja tez mialem wpadki ..i inne dyrdymaly....takieu osobnikowi jest potrzebna taka gromadka....w realu juz wszyscy kopia w tylek...a tu jeszcze glaszcza...az zaglaszcza....

rollins - 2011-12-16, 23:56
Temat postu: Re: Męska decyzja
Siema Maciek,
My tu z Darkiem zapalimy sobie po całym i poczekamy na Ciebie, a Ty się zbieraj Kolego i idziem dalej trzeźwieć.

Pozdrawiam, Robert alkoholik

kahape - 2011-12-17, 19:28

karafadas napisał/a:
a tu jeszcze glaszcza...az zaglaszcza....
a gdzieś tu widział głaskanie?????
pzdr

FRANC - 2011-12-17, 20:49

karafadas napisał/a:
matti29 napisał/a:
Dałem dupy



gej????
Chodzi o wyrwanie dwóch słów ze zdania i nazwanie kogoś gejem, a nie oto że Maciek zapił chciał i zapił koniec kropka, ja ze swojej strony nie mam zamiaru ani go głaskać ani potępiać
Abstynent - 2011-12-17, 22:39

Hmmmm byłem pewien że radzisz sobie lepiej ode mnie...


Mam nadzieję że było warto :P


Trzymaj się !!!

smutna mama - 2011-12-18, 10:01

Joker z Batmana wygral???? Nie wierze !!!!
Abstynent - 2011-12-18, 12:09

Właśnei w takich sytuacjach przydaje się wszywka :) Ale to tylko moje zdanie jak widac :D
FRANC - 2011-12-18, 13:30

Ty pilot mysliwca pewnie tak się teraz wygląda )) )) ))
FRANC - 2011-12-18, 13:34

Albo tak
FRANC - 2011-12-18, 13:36

A może to jest lepsze
Abstynent - 2011-12-18, 15:31

Nie nabijaj się ;)
smutna mama - 2011-12-18, 21:29

Przepadl.............. jak kamien w wode.
Mam nadzieje,ze duzo czasu mu to nie zajmie..................... :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:

Abstynent - 2011-12-19, 08:00

Jak się wyszaleje to wróci. :-)
Kujawiak - 2011-12-19, 10:11

Mam nadzieję, że Maciek nie wróci na stałe do starego trybu życia.
tvn - 2011-12-19, 14:36

kahape napisał/a:
a gdzieś tu widział głaskanie?????


Pamiętam jak gość jechał po mnie i było to tutaj tolerowane,to jest głaskaniem dla mnie...
Współczuję każdej osobie która jeszcze cierpi...Jarek

Alkoholik częściej niż większość ludzi prowadzi podwójne życie.Jest aktorem.Dla świata zewnętrznego prezentuje swój sceniczny charakter ten,który i jemu podoba się najbardziej.Chciałby się cieszyć określona reputacją,ale w głębi serca wie,że na nią nie zasługuje...Poczucie winy jest w istocie drugim obliczem pychy.Celem winy jest zniszczenie siebie,celem pychy-zniszczenie innych"

rollins - 2011-12-19, 14:56

Cześć Jarek,
A jak sobie radzić z tym poczuciem winy?
Wydaje mi się, że o pokorę u mnie łatwiej, ale głównie dlatego, że często aż nadto przepraszałem za to, co zrobiłem, albo czego nie zrobiłem. Tylko, że to taka niezdrowa pokora, bo cierpiętnicza i samobiczująca.
Ostatnio męczy mnie myśl, że nigdy nie będę w stanie naprawić swoich pijanych błędów i wciąż w poczuciu winy, nie będę potrafił na nowo poukładać swojego życia.
A stąd już niedaleko do uznania, że to całe trzeźwienie to psu na budę się zda, użalania się nad sobą i do... zapicia :-|

Pozdrawiam, Robert alkoholik

Tomoe - 2011-12-19, 15:09

rollins napisał/a:

Ostatnio męczy mnie myśl, że nigdy nie będę w stanie naprawić swoich pijanych błędów i wciąż w poczuciu winy, nie będę potrafił na nowo poukładać swojego życia.


A czy zacząłeś naprawiać swoje pijane błędy i układać swoje życie na nowo?
Jeśli tak, jeśli tę pracę zacząłeś i kontynuujesz, to możesz o sobie powiedzieć, że jesteś alkoholikiem w procesie zdrowienia.
Planuj swoje działania - działaj według planu - żyj tu i teraz - nie pij tylko dziś - a rezultaty zostaw Bogu.

Nie pij, ufaj Bogu, sprzątaj w domu i pomagaj ludziom - to kwintesencja całego programu 12 Kroków.

rollins - 2011-12-19, 15:46

Tomoe napisał/a:
A czy zacząłeś naprawiać swoje pijane błędy i układać swoje życie na nowo?
Jeśli tak, jeśli tę pracę zacząłeś i kontynuujesz, to możesz o sobie powiedzieć, że jesteś alkoholikiem w procesie zdrowienia.
Planuj swoje działania - działaj według planu - żyj tu i teraz - nie pij tylko dziś - a rezultaty zostaw Bogu.

Nie pij, ufaj Bogu, sprzątaj w domu i pomagaj ludziom - to kwintesencja całego programu 12 Kroków
A czy zacząłeś naprawiać swoje pijane błędy i układać swoje życie na nowo?
Jeśli tak, jeśli tę pracę zacząłeś i kontynuujesz, to możesz o sobie powiedzieć, że jesteś alkoholikiem w procesie zdrowienia.
Planuj swoje działania - działaj według planu - żyj tu i teraz - nie pij tylko dziś - a rezultaty zostaw Bogu.

Nie pij, ufaj Bogu, sprzątaj w domu i pomagaj ludziom - to kwintesencja całego programu 12 Kroków.


Zacząłem. Staram się. Nie bardzo mi wychodzi. Widzę jednak, że nie wychodzi, bo sam sobie odmawiam prawa do życia własnym życiem. Wciąż się bardziej zastanawiam, jak moje decyzje przyjmie otoczenie, niż jak ja sam się z tym będę czuł. Dziwne, ale czasem mam wrażenie, że niektóre osoby wolałyby, żebym wrócił do starych przyzwyczajeń. Wtedy byłem 'łatwiejszy w obyciu' czyt. łatwiejszy do kontrolowania i manipulowania. Teraz słyszę, że w rozmowie posługuję się pseudo psychologicznymi wywodami i poza mną nikt się nie liczy. Że kompletnie nie dbam o to, co jutro, przekreśliłem i odrzucam przeszłość, a ważne jest dla mnie tylko to, co tu i teraz. W pewnym sensie tak jest. Przeszłość rzeczywiście zamykam, bo nic nie zmienię, choć wiele kwestii wymaga wyjaśnienia. O przyszłości za dużo nie myślę, bo każdy dzień daje mi dowód na to, że życie poukłada się po swojemu, niezależnie ode mnie i moich wizji.
Póki co nie piję.
Bogu/Sile Wyższej ufam, ale trudno mi tak szczerze powiedzieć bądź wola Twoja. Niby tak mówię, dodaję jednak 'ale spraw, żeby to czy tamto było po mojemu'.
Pomagać ludziom pomagam... mniej. Leczę się z robienia dobrze wszystkim wkoło, tylko nie sobie. Niektórzy pomocy mojej albo nie chcą, albo wręcz odmawiają mi zainteresowania sobą, przez wzgląd na krzywdy, które wyrządziłem.

Pozdrawiam, Robert alkoholik

Tomoe - 2011-12-19, 16:05

rollins napisał/a:
ale spraw, żeby to czy tamto było po mojemu


"Odpowiadam na wszystkie Twoje prośby, ale często moja odpowiedź brzmi: NIE. Pozdrawiam. BÓG."

Odrzuć oczekiwania, Robercie.
Ja to mam tylko jeden problem z ludźmi: nikt nigdy nie chce być taki, jak ja bym chciała.... :mrgreen:

rollins - 2011-12-19, 16:14

Tak mi się skojarzyło:
- Panie Boże, błagam! Spraw, żebym w końcu wygrał na loterii!
- Icek, daj mi szansę, kup los...

A z tymi ludźmi, to mam identyczny problem :-)

Pozdrawiam, Robert alkoholik

Tomoe - 2011-12-19, 16:19

Dlatego skup się na sobie.
Bo jedynym kawałeczkiem Wszechświata, na który masz wpływ, jesteś ty sam.
Tylko pamiętaj - ty wiosłujesz, ale nie kierujesz. :-D

kahape - 2011-12-19, 16:27

rollins napisał/a:
A z tymi ludźmi, to mam identyczny problem
myślę, że wiele osób tak ma tzn. chciałoby nagiąć innym do swoich planów, zamierzeń..... Do mnie kiedys napisała na innym forum:
"Nigdy, przenigdy, nikt i nic nie będzie dostosowywało się do Twoich oczekiwań". Ameise
Prawdziwe.
pozdr

rollins - 2011-12-19, 16:45

Ano to już wiem, że zmieniać się mogę tylko ja sam.
A innych... tak, to se ne da - jak powiedział elektronicky mordulec, gdy jeden ze złoczyńców prosił 'ne ubiwajte me pane terminatore!'.

Hasta la vista, detinko ;-)
Robert alkoholik

Tomoe - 2011-12-20, 08:59

matti29 napisał/a:
Idę spać. Jego mać.


Nawet człowiek nie czuje jak mu się rymuje. c:)

Wstałeś już czy jeszcze leżysz?

smutna mama - 2011-12-21, 14:42

Oby ten dluuuuuuuuuuuuuugi i ciezzzzzzzzzzzzzzki sen szybko sie skonczyl !!!
FRANC - 2011-12-22, 11:47

Może byś tak łaskawie dał znać co z tobą , zawsze taki wyszczekany a teraz co zabrakło odwagi :?:
Abstynent - 2011-12-23, 09:01

Niedługo na siłę będziecie chcieli go przyciągnąć :lol:

Będzie chciał to wróci.... na nic teraz posty do nikogo :)

Tomoe - 2011-12-23, 09:12

Cześć, Maćku. :)

Jasne że nic na siłę, ale jeśli możesz się skupić przez pięć minut i 11 sekund, to posłuchaj tego:

http://www.youtube.com/wa...1&v=4yTGGLgt_ug

Taki mały prezencik.
:)

FRANC - 2011-12-23, 12:17

Abstynent napisał/a:
Będzie chciał to wróci.... na nic teraz posty do nikogo
Jasnowidz :?:
Cyprian - 2011-12-23, 12:50

a Franc jak to Franc na głodzie robi się złośliwy. Cóż pewnie chłopak zaliczył wpadkę, albo przeszedł najtrudniejszy etap trzeźwienia i stwierdził, że już nie potrzebuje się tutaj produkować, bo po co w sumie...
FRANC - 2011-12-23, 19:12

Cyprian napisał/a:
a Franc jak to Franc na głodzie robi się złośliwy
[Franc nie wypowiadaj się na temat ludzi, których nie znasz, bo to nie ładnie ]Cyprian to wszystko są twoje słowa , i z całym szacunkiem a zresztą nie ważne :-/
Abstynent - 2011-12-25, 17:38

FRANC napisał/a:
Abstynent napisał/a:
Będzie chciał to wróci.... na nic teraz posty do nikogo
Jasnowidz :?:


Przecież to logiczne i oczywiste....

matti29 - 2012-01-09, 15:46

Witam Was wśród trzeźwych. Świetnie się bawiłem przez ten cały okres. Święta za granicą w cieplejszym kraju niż Polska i masa cudownych wspomnień. Aż żal że trzeba wracać do rzeczywistości. Nie zapomniałem na co jestem chory i czas otrzeźwieć. Dziękuję za wpisy (nawet te złośliwe) bo świadczą one o dobrej woli z Waszej strony. Postaram się tutaj czasami wpadać. Tymczasem trzymamy się i jedziemy z koksem.
max - 2012-01-09, 15:55

matti29 napisał/a:
Witam Was wśród trzeźwych.


Matti, mnie wśród trzeźwych witać nie musisz. :lol:
Z twojego postu nie wynika, czy Ty byłeś trzeźwy.
Pozdrawiam.

matti29 - 2012-01-09, 15:59

max napisał/a:
Z twojego postu nie wynika, czy Ty byłeś trzeźwy.

No kilka razy byłem na baletach gdzie nie piliśmy mleka ale nie było to jakieś ordynarne chlanie. Pełna kontrola. Ale jak wiadomo alkoholik się nie kontroluje więc ponawiam próbę wejścia do świata wiecznie trzeźwych.
Narkotyków nie tknąłem, leków nie tknąłem więc aż tak źle nie było. Chociaż to tylko wybielanie się przed samym sobą...
pzdr

rollins - 2012-01-09, 16:03

Cześć Matti,
Znaczy się, nauczyłeś się pić w sposób kontrolowany? :-)

Pozdrawiam, Robert alkoholik

max - 2012-01-09, 16:04

matti29 napisał/a:
Chociaż to tylko wybielanie się przed samym sobą...

Nooo....
Wracasz na terapię?
Został Ci jeszcze jakiś ośrodek w mieście? :-P
Mitingi czekają. Dzisiaj 18:00 Plac kościeleckich na przykład....

matti29 - 2012-01-09, 16:36

rollins napisał/a:
Znaczy się, nauczyłeś się pić w sposób kontrolowany?

Nieeee. Chyba nie istnieje coś takiego. To że mi się kilka razy udało pić w miarę umiarkowanie nie zamąciło mi w głowie i nie chcę teraz się oszukiwać że umiem. Pewnie po pół roku takiego niby kontrolowanego picia przyszedłby krach i leżałbym gdzieś w krzaczorach.
max napisał/a:
Wracasz na terapię?
Został Ci jeszcze jakiś ośrodek w mieście?

Nie przekonują mnie te terapie i mitingi. Byłem na kilku i wszędzie jest ten sam schemat. Nie czuję tego i nie jarzę co tak ludzi w tym kręci. Może jeszcze nie osiągnąłem dna albo po prostu to nie dla mnie droga.. sam nie wiem.
Co nie zmienia faktu że terapię na Dworcowej chcę dokończyć jak już zacząłem. Pytanie tylko czy muszę od nowa czy mogę sobie wskoczyć w trakcie. Jutro tam zadzwonię żeby się dowiedzieć.

Alkoholik72 - 2012-01-09, 17:21

Wiesz.. mnie "tym AA" kręci to że dzięki doświadczeniom innych alkoholików i realizacji programu proponowanego przez wspólnotę jestem szczęśliwym trzeźwym człowiekiem. Tylko tyle. I aż tyle :) :)
Nie wiem czy zauważyłeś ale negujesz wszystkie możliwości leczenia - i AA i terapia nie jest dla ciebie :) :). Może podziel się z nami swoim pomysłem na trzeźwość, na zmianę swojego życia, sposobu myślenia, zachowania, na szczęśliwe życie... ?
jak napisałeś - może nie osiągnąłeś może jeszcze swojego dna.. A może wiesz jakie powinno ono dla ciebie być? CO jeszcze musisz stracić, co musi się stać?
Dopóki sam nie zapragniesz trzeźwości - i nie poddasz się, nikt nie będzie ci w stanie pomóc. A ty dalej stawiasz warunki. Widzisz do czego doprowadzasz kierując swoim życiem sam w-g sobie tylko znanych kryteriów.. i nie wyciągasz wniosków. Ma to jedną wadę - niestety konsekwencje sam też odczujesz na swoim tyłku... mam nadzieję że jesteś na to gotowy...
Bolesne? .. Bezduszne?.. ale taka jest nasza choroba. Dzisiaj każdy ma wybór..
Pozdrawiam
Jerzy

Tomoe - 2012-01-09, 17:35

matti29 napisał/a:
Witam Was wśród trzeźwych.


Cześć matti, fajnie że zajrzałeś.

matti29 napisał/a:
Nie przekonują mnie te terapie i mitingi.


Tylko szkoda, że na krótko.

Abstynent - 2012-01-09, 18:20

matti29 napisał/a:

Nie przekonują mnie te terapie i mitingi.


Mnie też. Wiele razy próbowałem. Trzymam się jedynie zasad wpajanych na terapiach, dużo o tym myślę, rozmawiam z innymi byłymi pijusami. I tyle...

Jest dobrze :)

Witaj ponownie :)

FRANC - 2012-01-09, 20:19


max - 2012-01-09, 21:26

Cytat:
Nie przekonują mnie te terapie i mitingi. Byłem na kilku i wszędzie jest ten sam schemat.

Nie będę się rozpisywal. Ani Tobie, ani mnie nic to nie da.
Każda choroba ma swój tzw. obraz. Są to podstawowe objawy występujące u wszystkich chorych.
Na podstawie tego obrazu opracowuje się sposób leczenia choroby, wspólny dla wszystkich pacjentów. Sposób ten oczywiście modyfikuje się, dostosowując go do indywidualnych objawów pacjenta.
Każda choroba ma także swój obraz zdrowienia, wspólny dla wszystkich zdrowiejących.
Alkoholizm jest chorobą. Jednostką chorobową o symbolu F10.2.
Ja jestem alkoholikiem.
A kim Ty jesteś?

matti29 - 2012-01-10, 07:47

Cytat:
A kim Ty jesteś?

Jestem alkoholikiem. Moja choroba podstępnie próbuje wmówić mi, że nie jest tak źle bo kilka razy udało się kontrolować picie. Ja wiem, że jestem chory i będzie źle jeśli nie zdecyduje się na kontynuowanie terapii. Wiem, że znowu za jakiś czas mogę wylądować na izbie na komendzie lub będę leżał gdzieś jak prosie. Dlatego pomimo wpadki (wpadek) i zlekceważenia niebezpiecznych objawów, które im towarzyszyły chcę kontynuować leczenie. Sam z siebie i bez żadnego przymusu. Czytałem sobie wczoraj wpisy, które zostały zamieszczone podczas mojej nieobecności i mimo kilku kretyńskich jest wiele motywujących, zaskakujących i zabawnych :-)
Za wszystkie dziękuję i nie stawiam krzyżyka na swojej trzeźwości. Nie chcę żeby to zabrzmiało jako usprawiedliwienie moich (odpukać) kolejnych wpadek ale czy nie upadaliście kilkukrotnie zanim na dobre nie otrzeźwieliście ?
Pozdrawiam.

matti29 - 2012-01-10, 07:51

FRANC napisał/a:
Może podziel się z nami swoim pomysłem na trzeźwość, na zmianę swojego życia, sposobu myślenia, zachowania, na szczęśliwe życie... ?


Bardzo podoba mi poniżej cytowane podejście:

Abstynent napisał/a:
Mnie też. Wiele razy próbowałem. Trzymam się jedynie zasad wpajanych na terapiach, dużo o tym myślę, rozmawiam z innymi byłymi pijusami. I tyle...

Jest dobrze :)


To brzmi optymistycznie.

Tomoe - 2012-01-10, 09:44

matti29 napisał/a:
Nie chcę żeby to zabrzmiało jako usprawiedliwienie moich (odpukać) kolejnych wpadek ale czy nie upadaliście kilkukrotnie zanim na dobre nie otrzeźwieliście ?

Jeśli o mnie chodzi, to od momentu, gdy rozpoczęłam terapię i połączyłam ją z uczestnictwem w AA, nie zdarzało mi się "upadać".

U Ciebie, matti, dostrzegam coś, co niektórzy określają jako "wewnętrzny dialog uzależnionego JA z trzeźwym JA".
Ciekawa jestem wyniku tej twojej dyskusji z samym sobą.

Kujawiak - 2012-01-10, 09:49

matti29 napisał/a:

Bardzo podoba mi poniżej cytowane podejście:

Abstynent napisał/a:
Mnie też. Wiele razy próbowałem. Trzymam się jedynie zasad wpajanych na terapiach, dużo o tym myślę, rozmawiam z innymi byłymi pijusami. I tyle...

Jest dobrze :)


To brzmi optymistycznie.

Tylko, żeby trzymać się zasad wpojonych na terapiach to trzeba tam chodzić i to regularnie.
P.S. Witaj ponownie i pamiętaj dzisiaj nie pijemy.

max - 2012-01-10, 10:16

matti29 napisał/a:
Abstynent napisał/a:
Mnie też. Wiele razy próbowałem. Trzymam się jedynie zasad wpajanych na terapiach, dużo o tym myślę, rozmawiam z innymi byłymi pijusami. I tyle...

Jest dobrze :)


To brzmi optymistycznie.

Dla Ciebie niekoniecznie, bo to jest właśnie o terapiach i mitingach. A przede wszystkim o pracy własnej. :-)

matti29 - 2012-01-12, 17:17

Wyciągnąłem wnioski z mojego wpadki i stwierdziłem, ze przez cały ten okres trzeźwości jechałem sobie na dupościsku, terapię traktując jako zło konieczne. Nie mogło to się inaczej skończyć jak zachlaniem.
Staram się sformatować swoje myślenie i wyciągnąć z tego jakieś wnioski bo przez te 3 miesiące z hakiem co byłem trzeźwy praktycznie nie zrobiłem nic dla swojej trzeźwości. Zero. Jak to ma być trwałe to musi mieć jakieś fundamenty a takie zbuduję tylko na terapii.
Jest to dla mnie o tyle trudne, że bronię się jak mogę przed szczerym podejściem do sprawy. Okres strachu już mi minął, tym samym motywacja do leczenia też spadła. Z jednej strony czuję się w miarę pewnie bo nie ssie mnie ale wiem, że to może nagle prysnąć...
Jak przezwyciężyliście chwile zawahania (o ile takowe Wam się zdarzały) ? Jak pokonać wątpliwości i uwierzyć w słuszność terapii. Mam wolny wybór i zrobię z życiem co chcę. Mogę je spieprzyć albo wprowadzić na dobre tory. Mogę niestety na wszystko sobie pozwolić...

yoytek - 2012-01-12, 17:26

Może to Ci coś podpowie: Ja żyję 24 godzinami, a także uznałem, że nie kieruję swoim życiem, więc nie konstruuje jakieś metody, ani algorytmu trzeźwieniowego.
Powodzenia Wojtek
Ps Ja wpadkę nazywam zapiciem, ale ja zły człowiek jestem :)

matti29 - 2012-01-13, 10:36

Psycholożka nagrała mi ciekawy temat. Jest podobno w Bydgoszczy przy Kurpińskiego (pon. - czw. bufet godzina 18.00) miting dla ateistów. Celowo napisałem dane tego mitingu bo nie ma go w wykazie aa.org.pl a może Max albo Kujawiak, jako obeznani z tematem mogą mi to potwierdzić.
pozdrawiam wszystkich i jedziemy z koksem !

Kujawiak - 2012-01-13, 21:48

matti29 napisał/a:
może Max albo Kujawiak, jako obeznani z tematem mogą mi to potwierdzić.

Pytaj Maxa, ja tyle wiem co się od niego dowiedziałem. O tym mityngu nie słyszałem.

matti29 - 2012-01-15, 10:07

Dobrze jest ! Spadł śnieżek, można lepić bałwanka i iść na saneczki. Tylko ten k***s co odśnieżał od 5 rano, drapiąc łopatą w chodnik, rozbudził całą okolicę. No cóż taką ma pracę. W zasadzie syzyfową bo cały jego poranny koncert przykryty został nową warstwą śniegu. Do kibiców. Dzisiaj TVP2 18.00 Orły Wenty grają w mistrzostwach Europy z Serbami. Pełna mobilizacja i nie dajemy się moi drodzy !
smutna mama - 2012-01-16, 21:37

Halooo :mrgreen:

I co tam u Macka?????????:)

rollins - 2012-01-17, 09:42

Cześć Matti,
Jak tam, znalazłeś ten miting dla ateistów? Jak to wygląda?

Pozdrawiam, Robert alkoholik

matti29 - 2012-01-27, 23:19

U mnie rewelacja. Przepracowałem pewien czas i zapomniałem się w tym całym naszym piekiełku. Mam świetny kontakt z pewną osobą z tego forum. Rozumie mnie i świetnie się dogadujemy. Poza tym pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wsparcie. Maciek.
yoytek - 2012-01-27, 23:30

matti29 napisał/a:
U mnie rewelacja. Przepracowałem pewien czas i zapomniałem się w tym całym naszym piekiełku. Mam świetny kontakt z pewną osobą z tego forum. Rozumie mnie i świetnie się dogadujemy. Poza tym pozdrawiam wszystkich i dziękuję za wsparcie. Maciek.

Ale przestałeś być alkoholikiem? Zdjąłeś mundur, oddałeś odznakę?

matti29 - 2012-01-28, 08:49

yoytek napisał/a:

Ale przestałeś być alkoholikiem? Zdjąłeś mundur, oddałeś odznakę?

Ha Ha Ha. Sarkazm drogi Panie. Nie leczę się ale to nie oznacza, że piję. Wiem, że to jest męczące i dupościsk (który nie jest aż taki straszny) nie jest najlepszym rozwiązaniem ale dużo teraz jeżdżę służbowo i nie będę - póki co - życia dostosowywał do terapii. Wolę mieć parę groszy bez terapii, niż nie mieć nic a być po leczeniu. Pewnie za parę lat będę musiał totalnie skapitulować tak zrobić ale teraz mam oprócz trzeźwienia wiele innych misji........................Tak przeczytałem ten post mój i pomyślałem - co ja pierdo*ę i kogo ja oszukuję... ehh miłego weekendu.

matti29 - 2012-01-28, 08:56

Cytat:
Jak tam, znalazłeś ten miting dla ateistów? Jak to wygląda?

Nieeeee. Te mitingi mnie tak zraziły, że będę je pewnie dłuuuugo omijać szerokim łukiem. Kiedyś na jednym mitingu babka opowiadała, na oko z 15 minut, że była u fryzjerki i zrobić sobie paznokcie. Czad dosłownie. Może dla niej to ważne, ale dla mnie ? Niekoniecznie. To już wolę iść podźwigać ciężarki na siłowni.
Pewnie to podłe co piszę ale jest we mnie sporo buntu ostatnio. Jeśli kogoś tym urażę to przepraszam. No teraz czas zrobić coś dla ciała. Bywajcie ! :)

kahape - 2012-01-28, 10:46

matti29 napisał/a:
Tak przeczytałem ten post mój i pomyślałem - co ja pierdo*ę i kogo ja oszukuję...
prawda najprawdziwsza :mrgreen:
matti29 napisał/a:
ale jest we mnie sporo buntu ostatnio.
cóż, każdy ma prawo szukać własnej drogi. Ty Maćku też. Miłego weekendu.
pozdr

yoytek - 2012-01-28, 12:28

Doświadczenia wielu (moje także) mówią, że samotność jest jedną z przyczyn picia- polecam program HALT (jest w necie).
Zawsze jak wyjeżdżam gdzieś poza moje miasto szukam, gdzie mam mitingi: są zazwyczaj w wieczornych porach, więc z pracą nie kolidują. Bywają różne grupy i różne tematy na nich poruszane, ale to ja mam wiedzieć, czy mogę kaprysić. Jeśli masz wybór to sprawdzaj dalej. Nie będę ciągnął, bo skoro masz bunt, to sobie zaszkodzisz czytając.

matti29 - 2012-01-28, 13:34

yoytek, Miting to się zawsze znajdzie jak ktoś chce drogi Wojtku. Potrafiłem kiedyś, jak miałem z 13-14 lat, nie pijąc, jechać do dziewczyny z Wrocławia pociągiem, tylko żeby spędzić z nią 2-3 godziny, poczuć jej zapach, dać buzi i poprzytulać się. Dzisiaj wydaje się to śmieszne ale jasno pokazuje mi, że jak ktoś czegoś chce to zrobi wiele. Jak chcesz być trzeźwy to będziesz dymał na miting przez pół polski.
Jak odbieracie tą muzykę ?
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/wa...feature=related
... i wiele linków.
Słucham jej i odrywam się od rzeczywistości. Przed snem idealna. Relaksująca.

yoytek - 2012-01-28, 14:00

Nie napisałeś jednak co zamierzasz, bo może nie chcesz powiedzieć? Uszanuję to.
yoytek - 2012-01-28, 14:17

Jak szedłem na terapię byłem przekonany, że moim podstawowym problemem są nerwy i za wszelką cenę chciałem się wyciszyć. Problem okazał się być bardziej złożony, ale do tego musiałem zacząć słuchać innych.
matti29 - 2012-01-28, 15:35

yoytek napisał/a:
Nie napisałeś jednak co zamierzasz, bo może nie chcesz powiedzieć? Uszanuję to.

Nie kumam. Jak to co zamierzam. Nic nie zamierzam oprócz tego żeby się dzisiaj nie napić.

staaw - 2012-01-28, 15:46

Powodzenia Maćku...
matti29 - 2012-01-28, 16:00

Półsłówka, niedopowiedzenia, jakieś podprogowe przekazy... pojeb*ło Was. Napiszcie mi lepiej co robię źle a nie takie pierd*lenie o szopenie. Mam się cały czas domyślać ?
matti29 - 2012-01-28, 16:13

poza tym paliwo jest za drogie...
staaw - 2012-01-28, 18:22

matti29 napisał/a:
Napiszcie mi lepiej co robię źle a nie takie pierd*lenie o szopenie.

Maćku, szedłem tą drogą którą Ty idziesz, dla mnie okazała się zgubną...
Wróciłem na terapię i mityngi...
Może Tobie się uda? Czego Ci z serca życzę...

matti29 - 2012-01-28, 18:29

Cytat:
Może Tobie się uda? Czego Ci z serca życzę...

Doskonale wiesz, że mi się nie uda to co w alkoholika mniemaniu jest sukcesem. Wiesz na co mam ochotę i co teraz zrobię ? Zamówię sobie pizzę i rano odgrzeję resztę. C***j z kaloriami :) Pozdrawiam Cię Stachu.

yoytek - 2012-01-28, 19:06

matti29 napisał/a:
yoytek napisał/a:
Nie napisałeś jednak co zamierzasz, bo może nie chcesz powiedzieć? Uszanuję to.

Nie kumam. Jak to co zamierzam. Nic nie zamierzam oprócz tego żeby się dzisiaj nie napić.

Ale jak widać to nie wystarcza, bo się skarżysz. Mi to wystarcza, ale ja wczoraj byłem na mitingu. Ja Ci nie powiem, co Ty źle robisz, bo ja tylko wiem co ja powinienem robić. Przyjmiesz Twój zysk, nie- będziesz musiał szukać dalej.
Nie nakręcaj się zbytnio, bo mam taki guzik ignoruj , z którego już skorzystałem. Zresztą...

max - 2012-01-28, 19:34

matti29 napisał/a:
Jest podobno w Bydgoszczy przy Kurpińskiego (pon. - czw. bufet godzina 18.00) miting dla ateistów. Celowo napisałem dane tego mitingu bo nie ma go w wykazie aa.org.pl a może Max albo Kujawiak

A może tak by iść i samemu się dowiedzieć...
Błędne dane Matti, bardzo błędne.
Na Kurpińskiego nigdy nie było i nie ma mitingów AA.
W bufecie spotykają się grupy samopomocowe. Sa to grupy dawnych pacjentów szpitala, bez udziału terapeuty, psychologa itp. Jak dla mnie to sa one bardziej towarzyskie niz samopomocowe.
Czy to, że nie ma tam swiecy, Modlitwy o pogodę ducha i odwołań do Boga czyni te spotkania mitingami dla ateistów?
Mitingi są dla alkoholików Matti.
A Ty szukasz kolejnej drogi na skróty, stawiasz kolejne warunki swojej chorobie.
Wiele dróg w tym naszym ogromnym mieście Ci nie pozostało Matti....

matti29 - 2012-01-28, 22:21

max napisał/a:
Błędne dane Matti, bardzo błędne.
Na Kurpińskiego nigdy nie było i nie ma mitingów AA.

Ręcę opadają. Jak ktoś nie piźnie na stół świeczki to już nie jest grupa wsparcia ?
max napisał/a:
W bufecie spotykają się grupy samopomocowe. Sa to grupy dawnych pacjentów szpitala, bez udziału terapeuty, psychologa itp. Jak dla mnie to sa one bardziej towarzyskie niz samopomocowe.

Do k***y nędzy. Czy w grupach AA są fachowcy ?? Czy grupa AA nie jest towarzystka ? Max, Wiesz, że Cię lubię ale jak coś takiego czytam to mi się odechciewa chcieć....


wulgarny ton i słowa na forum, zawsze kończą się tak samo - dostajesz ostrzeżenie.
Nie ma zmiłuj się
kahape

max - 2012-01-28, 22:34

Matti, ty mnie lubić nie musisz, to nie forum towarzyskie.
Może by zrozumieć o czym piszę, powinienes wiedziec cokolwiek o AA, mitingach, grupach wsparcia, samopomocowych.
Ten jeden miting, na którym byłes, to raczej zbyt mało, nie sadzisz? :shock:

matti29 - 2012-01-28, 22:42

max napisał/a:
Ten jeden miting, na którym byłes, to raczej zbyt mało, nie sadzisz? :shock:

Jeden ????
Nieźle. Czy uważasz, że mitingi na których Ty bywasz wykluczają inne ?
Świat nie kręci się wokół Ciebie....

max - 2012-01-28, 22:45

Wiesz, że już to gdzieś dzisiaj słyszałem... :lol:
Wyjaśnij mi jeszcze, jak to ma sie do Twojego trzeźwienia?
Albo lepiej nie, lepiej zrób coś ze swoją agresją.
Spokojnej nocy.

yoytek - 2012-01-28, 23:42

Forum i internet jeśli nie są poparte konkretnymi działaniami w rzeczywistym świecie, moim zdaniem pogłębiają iluzje i dysfunkcje, w których przebywa uzależniony. Po kilku latach trzeźwości w tym roku zagęściłem spotkania, słusznie się obawiając, że net to za mało.
matti29 - 2012-01-28, 23:49

yoytek, Szkoda, że nie mam tutaj osoby, która mnie poprze. Ch*j z tym. Czytacie swoje posty przed wysłaniem czy oboje kpicie sobie ?
max - 2012-01-28, 23:55

Szukasz kogoś, kto Cie pogłaska?
Znając życie forumowe, znajdziesz.
Barowe rozmowy jakiś czas temu zostawiłem za sobą, nie odpowiada mi Twój ton i Twoje słownictwo.
A i Twój temat przestał mnie interesować.

yoytek - 2012-01-29, 00:01

matti29 napisał/a:
yoytek, Szkoda, że nie mam tutaj osoby, która mnie poprze. Chuj z tym. Czytacie swoje posty przed wysłaniem czy oboje kpicie sobie ?

Szkoda, że nie zauważasz , że piszę o własnych doświadczeniach. Ja mam doskonałą szkołę- zasady, które sprawdzają się na każdym spotkaniu.

smutna mama - 2012-03-04, 16:37

Matti , co z toba?????
FRANC - 2012-03-08, 23:38

Maciek co tam w szerokim świecie ?
kahape - 2012-03-26, 11:42

Maciek a Ty gdzie sie podziewasz?
Dzisiaj masz okrągłą 30-tkę a więc...
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!!

pozdr

Tomoe - 2012-03-27, 16:33

kahape napisał/a:
Maciek a Ty gdzie sie podziewasz?


Pod innym nickiem po innych forach peregrynuje.
Syndrom Koziołka-Matołka trenuje nasz chłopaczyna. :roll:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group