To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
AKCJASOS.PL
Pierwszy Polski Portal Pomocy

DDA/DDD - Muszę ratować swojego tatę

Anonymous - 2011-03-31, 22:17
Temat postu: Muszę ratować swojego tatę
Cześć.

Mój ojciec ma 45 lat. Od zawsze otaczał się osobami, które miały lub będą mieć problemy z alkoholem. Nie chodzi tutaj wcale o meliny, ale o osoby ze 'środowiska' trochę wyżej postawionych ludzi. Pije w pracy, pije w domu, pije sam, pije w towarzystwie.
Przez jego alkohol rozpada się nasza rodzina, która zawsze była bardzo bliska sobie.
Pije nałogowo od co najmniej 5 lat, ale zaryzykowałbym twierdzenie, że może być to nawet 15 (wtedy jeszcze obchodziło mnie tylko granie na konsolkach).

Jego problem wygląda tak, że wracając do domu otwiera butelkę wina, chcę nią częstować wszystkich domowników - przeważnie nikt nie chce - wypija ją sam. Potem zabiera się za whiskey. Jak jest pijany to nie przewraca się, nie awanturuje - widać to tylko po jego oczach i mowie. Tak jest CODZIENNIE. W ciągu pół roku opróżnił całą piwnicę alkoholu. Wychodzi około pół litra dziennie - nie ważne czy wódka, czy whiskey. A co najważniejsze - ukrywa to, że pije. Potrafi w żywe oczy kłamać, że nic nie pił, kiedy ja widzę że jest schlany. Już nawet od niego nie czuć, bo po wypiciu czegokolwiek zawsze szybko coś je, ewentualnie myje zęby.

Przyznał się nam, że jest alkoholikiem (a raczej, że ma 'jakieś tam problemy z alkoholem'). Po postawieniu go przez mamę przed wyborem - przestał pić. Nie pił może z tydzień - przynajmniej nie było tego po nim widać. Teraz pije non stop. Wystarczy mu pół godziny jak zostaje sam - już jest podpity. Czasem przyłapuję go na tym, że otwiera sobie flaszkę, pije z gwinta. Mama już przestała z tym walczyć, dała sobie spokój. Teraz czas na mnie - nie mam pomysłu jak sobie z nim poradzić. Brak mi także odwagi na w 100% poważną rozmowę. Na to zbieram się już od jakiegoś czasu i niedługo to się stanie. Wiem tylko, że to nie da NIC.

Chciałbym, aby ojciec zrobił sobie wszywkę. Dowiadywałem się i praktycznie nigdzie w naszym mieście nie chcą tego zrobić (brak esperalu). Poza tym boję się, bo jestem w 100% pewien, że ojciec będzie chciał tę wszywkę przepić, a czytałem czym to grozi (można to włożyć między bajki czy raczej jest to prawdą?)

Co robić? jak go ratować? Proszę, poradźcie coś, bo ja już opadam z sił...
Pozdrowienia

Anonymous - 2011-03-31, 22:43

Nie mogę już edytować.
Chciałbym zacząć od kupna profesjonalnego alkomatu (albo chociaż takiego, który będzie wiarygodny), żeby kontrolować ojca jak 'przestanie' pić.
Jesteście w stanie coś polecić? Chodzi mi o taki, którego nie będzie można łatwo oszukać, np. jedząc coś określonego (bo na pewno będzie robił rekonesans jak oszukać mój sprytny alkomat).

yuraaa - 2011-03-31, 23:16

hej Andrzeju, mlody jak sądzę czlowieku.
ojciec ma 45 lat jak piszesz a Ty co chcesz go siłą do dmuchania w alkomat przymusić, wszywke cichcem w ojca wszyć??
On musi sam chcieć przestać pić. i nie zaczynaj poważnej rozmowy z pijanym , to tylko strata twojej energii.
nie walcz z chorobą ojca bo przegrasz, zawsze przegrasz.
z tego co piszesz wyczytalem że wstydzi sie swojego picia i tu jest szansa.
jak nie odczuje boleśnie skutków swego picia to pić nie przestanie. dajcie mu to odczuć.
ja wiem to ojciec ale jak sie awanturuje to dzwon po policję, jak wsiada pijany w auto dzwoń, jak się przewróci to niech tam leży.

metody wszywek to archaizm, tu się psychologicznie podchodzi. we Wrocku masz sporo poradni leczenia uzależnień i wspóluzależnień. Starego może nie zaciągniesz ale Ty i Matka możecie sporo skorzystać i nauczyć się jak postępować.

Anonymous - 2011-03-31, 23:35

Mam 21 lat.
Czy jak ojciec będzie pijany w domu i zadzwonię po policję to cokolwiek to da? On nigdy się nie awanturuje. Zawiozą go na izbę gdy będzie, powiedzmy, po pół litra wódki? Najgorsze jest to, że pieniądze dla niego nie grają roli, więc w grę wchodziłaby tylko i wyłącznie kuracja wstydem. Boję się tylko, że przez takie coś mógłby stracić pracę, bo jak wiadomo, wieści szybko się niosą... A wtedy pewnie byłoby jeszcze gorzej.
Wiem o kilku razach, gdy wsiadł za kółko po 'jednym'. Nie odważyłem się tego zgłosić. Następnym razem będzie miał to zrobić brat, on najpewniej nie będzie miał wyrzutów.

Jest możliwość wysłania go na przymusowe leczenie? Jakiś nakaz sądowy?


Odnośnie 45 lat i zmuszania go do czegokolwiek.
Ma lat ile ma, ale zachowuje się gorzej od swojego 24 lata młodszego syna. Mentalnie jest dla mnie zerem, a kiedyś był przykładem. Dlatego nie widzę problemu, aby przed każdym wejściem do domu (powiedzmy po kuracji) miał dmuchanie w alkomat inaczej spanie gdzie indziej - znam go tyle lat i wiem, że wtedy faktycznie w domu spać nie będzie.
Kiedyś to próbowaliśmy zrobić, ale niestety - jego rodzice przyjmują go z otwartymi rękami, a nawet jeszcze jego ojciec uraczy go kroplą alkoholu. Ten pomysł to taka iskierka nadziei we mnie, że może w końcu wybierze rodzinę, a nie alkohol.
Ja już nie mam innych pomysłów, dlatego uciekałbym obecnie do tych dziwnych, o których jeszcze 2 lata temu w życiu bym nie pomyślał.

sław47 - 2011-04-01, 06:56

Witaj Andrzej
Nie zatrzymasz pędzącego pociągu wchodząc na tory, szczególnie wtedy kiedy sie rozpędza. Może to drastyczne porównanie, ale prawda o tym nałogu jest drastyczna, musisz to zrobic w umiejetny sposób, nauczyc sie przesyłać sygnały które zostana zauwazone i zmuszą Twojego ojca do refleksji. On zyje w zupełnie innym swiecie, niezrozumiałym dla ciebie, ani najblizszej rodziny. To bardzo trudna sprawa i musisz miec tego świadomość. Myslę że yuraa dobrze sugeruje zaby zacząc od siebie, zdobyć wiedzę która pozwoli wysyłac w strone ojca skuteczne sygnały, może, ale nie musi zadziałać. Paradoksem tej choroby jest to że zapada sie na nią i leczy tylko i wyłącznie na własne żądanie. Pozdrawiam Sławek

kahape - 2011-04-01, 11:49

yuraaa napisał/a:
z tego co piszesz wyczytalem że wstydzi sie swojego picia i tu jest szansa.
zrobić zdjęcia jak leży nawalony, nagrać kamerą.
andrzej111 napisał/a:
Mama już przestała z tym walczyć, dała sobie spokój.
dziwne, nie zależy jej na mężu. Jest przeciez chory, kto ma go ratowac jak nie żona?

Możesz zgłosić ojca do Komisji ds rozwiązywania problemów alkoholowych. Oni zajmą się z nim z mocy ustawy. Skierują na leczenie, bedą wzywać, męczyć....
Ojciec musi poczuć, że to picie... to nie jest tylko wyłącznie jego sprawa.

Alkoholizm to nie jest prosta sprawa. Nie jest łatwo wyjść z nałogu.
Bez pomocy raczej niemożliwe.
Przemawia przez ciebie złość.
Czy gdyby był chory na cukrzycę też byłby dla ciebie zerem????
pozdr

FRANC - 2011-04-30, 08:43

efendi napisał/a:
boze moj jedyny....z mocy ustawy..... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: chyba sama w to nie wierzysz.....dlaczego wszystkich nie zglosic naraz i ustawowo wyleczyc...i po alkoholizmie.....proste co???


Alkoholik ktory jest w nalogu picia kazda przeszkode potraktuje jako atak na jego wolnosc....inaczej pojmuje wolnosc ...ale nikt i nic nie jest w stanie zmienic jego pogladow dopoki sam nie zechce....oni beda wzywac...a on bedzie olewal....meczyc powiadasz...tak tylko ci sie wydaje....apijacy alkoholik to zlewa....urzedasow i ich ustawy....a moze jest ustawa na leczenie cukrzykow? ...jak oni z jednego worka.....
to jak wiesz lepiej to czego oczkujesz po tym forum :?:
kahape - 2011-04-30, 11:17

efendi napisał/a:
Boze moj jedyny....z mocy ustawy....
napisałam.... zajmą się nim z mocy ustawy, a nie.... będą leczyć :evil:
USTAWA z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi
Art. 40.
cyt" 1. Osoby w stanie nietrzeźwości, które swoim zachowaniem dają powód do zgorszenia w miejscu publicznym lub w zakładzie pracy, znajdują się w okolicznościach zagrażających ich życiu lub zdrowiu albo zagrażają życiu lub zdrowiu innych osób, mogą zostać doprowadzone do izby wytrzeźwień, zakładu opieki zdrowotnej lub innej właściwej placówki utworzonej lub wskazanej przez jednostkę samorządu terytorialnego albo do miejsca zamieszkania lub pobytu."kcyt

efendi, gdzie ty żyjesz :shock: :shock: :shock: :shock:
Zgłosiłam mojego pijącego wtedy męża na Komisję ds rozwiązywania problemów alkoholowych.
Złożyłam wniosek i .... byłam wolna. :!: :!: :!:
Zaczęli (właśnie z mocy ustawy) ciągać go, wzywać, wyznaczać terminy, poradnie, terapeutów....
Opierając się na ustawie wzywałam policję i zabierali go na Izbę-bez dyskusji.

Mój mąż był na Komisji czerwony :oops: zielony :oops: i niebieski :oops:
Uważał, że chlanie to jego prywatna sprawa!!!!!!!
Niestety, są dzieci, jest rodzina, małżonka która MA PRAWO do: spokoju, wypoczynku, pracy, zaspokajania swoich potrzeb, spełniania marzeń....
A on swoim chlaniem doprowadza wszystko na skraj przepaści.

I tu okazało się, że jeżeli chce żyć w społeczeństwie, mieszkać w domu.... ma zachowywać się odpowiednio.
(Ja rozumiem to jak np. gruźlik - też musi być odosobniony na czas swojej choroby, czy mu się to podoba czy też nie.)

Oczywiście są alkoholicy i alkoholicy.
Mój mąż chciał przestać pić. Chwycił się tej szansy na nowe, trzeźwe życie. Rozpoczął terapię 3x w tyg, chociaż jeszcze cały rok popijał.
Oczywiście, ja na moje terapii zostałam nauczona jak zadbać o siebie i o dzieci.
Z czasem zobaczył, że tak dalej się nie da. Że ja już nie jestem tą samą osobą i nie dam się nabrać.
Ponieważ postawiłam sprawę na ostrzu noża, "dokręciłam śrubę"(dromax :mrgreen: ) rozpoczął terapię .....ale już dla siebie.

Oczywiście mógł się nie zgodzić i nie zgłosić na wezwanie. Wtedy policja doprowadza.
Mógł też nie zgodzić się na żadne terapie, ale wtedy ja miałabym mocne argumenty w ręku i wylądowałby na ulicy.

W każdym większym mieście działa Pełnomocnik ds rozwiązywania problemów alkoholowych. Tworzy komisję, ma prawników bezpłatnych, psychologów, organizuje świetlice, spotkania, grupy....

Tak jest u nas, na zachodzie Polski i tak jest w wielu innych miastach.
pozdr

kahape - 2011-04-30, 11:44

efendi napisał/a:
Alkoholik ktory jest w nalogu picia kazda przeszkode potraktuje jako atak na jego wolnosc....inaczej pojmuje wolnosc ...ale nikt i nic nie jest w stanie zmienic jego pogladow dopoki sam nie zechce....oni beda wzywac...a on bedzie olewal....meczyc powiadasz...tak tylko ci sie wydaje....apijacy alkoholik to zlewa....urzedasow i ich ustawy..
ty poprostu uważasz, że taki pijący ma jakiś wybór, że ktoś pyta go o zdanie, co mu się podoba,
co chciałby....
Nie rozumiesz, że zaczynając chlanie wylatuje poza nawias społeczeństwa????
Nikt się z nim nie będzie szczypał, nie ma zmiłuj się.

Kto się nim zajmuje? kto za nim lata? kto go szuka? kto pomaga?.... tylko żona/matka/siostra/partnerka..... która jeszcze nie była na terapii i jest bardzo, ale to bardzo współuzależniona. Słyszałeś coś o "pomagierach"? Napisali o tym artykuły, książki....
To już nie te czasy.
Ja nie wpuściłam mojego męża w grudniu do domu bo był nawalony, a na lodówce wisiało
TRZEŹWY - WCHODZISZ
PIJANY - NIE!!!!

I wcale nie martwiłam się co się z nim dzieje!!!!
Umiał wypić, to i umie znaleźć sobie lokum.
Miał kasę na wódę, będzie miał i na hotel. Koniec kropka.
pozdr

FRANC - 2011-04-30, 15:27

efendi napisał/a:
kolego Franc....nie mam oczekiwan....a musze je miec??...czy to ze nie podzielam na przyklad twoich pogladow..przeszkadza tobie??
Efendi ilu ludzi tyle poglądów ja cie nie oceniam poprosiłaś o pomoc ludzie ci odpowiadają a ty albo oceniasz albo wybrzydzasz albo się naśmiewasz dlatego napisałem co ty właściwie oczekujesz usłyszeć :?:
kahape - 2011-04-30, 16:04

efendi napisał/a:
watpliwa milosc....
twarda miłość.
pozdr

Jam - 2011-04-30, 17:16

kahape napisał/a:
efendi napisał/a:
watpliwa milosc....
twarda miłość.
pozdr


Miłość jest akceptacją. Miłość jest miękka. Coś co jest twarde nie jest miłością.

Michal84 - 2011-04-30, 19:18

Andrzej jeżeli jeszcze to czytasz to daj znać. Skontaktujcie się z Poradnią. Oni powiedzą wam co możecie zrobić. Sami musicie zdecydować czy w "imie miłości" patrzeć jak bliska wam osoba stacza się w dół i podaje się chorobie czy nie. Pamiętaj że alkoholizm twojego TAty i na was ma wpływ. Wy też na tym cierpicie.
kahape - 2011-05-03, 18:46

efendi napisał/a:
ukochanemu choremu czlowiekowi..zeby dal wam spokoj....czy to jest w ogole mozliwe zeby w imie milosci zostawic???
jakie"zostawić" ???
W imię twardej miłości nie ponoszę konsekwencji jego picia, nie odpowiadam za nie.
Kto zatem ponosi te konsekwencje?? Otóż to :arrow: ON SAM!!!
efendi napisał/a:
nie wyrzuca sie nikogo z zycia w imie milosci
jakie wyrzucanie z życia..... efendi co ty wymyślasz????

Umawiam się z moim "ukochanym chorym człowiekiem", że jeżeli wypije nie wchodzi do domu.
Miejscem dla osób nietrzeźwych jest Izba Wytrzeźwień!!! Czy nie tak???

Ja też żyję, też mam wybór, też mam potrzeby....
Nie muszę oglądać/spać/przebywać..... z pijanym człowiekiem.
Patrzeć na niego, przewracać się o niego leżącego, słuchać jego bełkotu, czuć okropny zapach przetrawionego alkoholu, budzić się po nocy - bo łazi, bo chleje, bo się awanturuje ....
Mam prawo do spokoju, wypoczynku...
Inni członkowie rodziny(dzieci) również.

Dlatego "ukochany człowieku" wybierasz (jak każdy) albo rodzina albo wódka.
Jeżeli jesteś chory, jestem z tobą ale pod warunkiem, że rozpoczniesz leczenie.

Każdy człowiek ma swoje życie. Każdy ma prawo wyboru - jak chce żyć!!!!
I nikt mu tego prawa nie odbierze.
pozdr

Eulalia - 2011-05-03, 21:12

efendi 2 napisał/a:
zreszta widzialy galy co braly
:shock:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group